Witam,
Jestem w 38 tyg ciąży i już wiem, że na 100% nie będę mogła karmić dziecka
bezpośrednio z piersi (rozszczep podniebienia - brak możliwości ssania). Mimo
wszystko chcę spróbować karmić własnym mlekiem (po operacji w wieku ok 6
miesięcy jest możliwość karmienia piersią - mała ale zawsze). W związku z tym
potrzebuję kilku wskazówek

Mam już laktator elektryczny (Medela Swing), zestaw butelek i smoczków (także
specjalnych - dla dzieci z rozszczepem. Wszystko oczywiście wysterylizuję i
spakuję do szpitala.
1. Czy jeśli teraz wysterylizuję to i tak będę musiała zrobić to ponownie
przed 1 użyciem w szpitalu?
2. Czy sterylizować butelki, smoczki i laktator przed każdym użyciem czy tylko
wyparzać (może być z tym problem w szpitalu...)
3. Mimo niemożności ssania będę się starała przystawić dziecko do piersi -
choćby dla "psychicznego" pobudzenia laktacji ale ile po porodzie zacząć
"męczyć" piersi laktatorem? Co ile próbować? Ile powinna trwać każda próba? Z
jednej czy z 2 piersi za każdym razem?
4. Na początek pewnie będzie mało pokarmu, wiem że mogę ściągać pokarm do tej
samej butelki - pomiędzy ściąganiami trzymając ją w lodówce?
5. Czy jeśli mi się uda ściągnąć większą ilość i od razu podać dziecku to nie
muszę podgrzewać mleka?
6. Ile butelek/smoczków wziąć na początek do szpitala?
To tyle pytań na początek. Pewnie dla Was są oczywiste ale ja mam mnóstwo
wątpliwości a chciałabym się przygotować jak najlepiej - choć wiem że i tak
może się nie udać ...
Pozdrawiam