"popsuło" mi się dziecko

31.05.07, 11:22
stefan ma 11 miesięcy i należy do bardzo pogodnych i przewidywalnych dzieci,
a właściwie należał...wszystko zaczęło się tydzień temu. byliśmy na wizycie
kontrolnej u pediatry i tam mały zaczął strasznie płakać, pani doktor
stwierdziła że to naturalne dla dzieci w jego wieku bo to strach przed
nieznajomymi i ma prawo tak reagować.w domu,tego samego dnia mały dostaał
gorączki, wychodził mu ząbek na dole.gorączkował przez 3 dni i pozbijaniu
gorączki paracetamolem mu przeszło, gorzej natomiast z rytmem dnia i
nocy,jakby ktoś rozregulował mi dziecko.od tamtego czasu jest bardzo
płaczliwy, łatwo sie denerwuje gdy nie może czegoś dostać, na wszystko
reaguje płaczem, nie je-choć do tej pory nie było z tym problemów,potrafił
nawet domagać się dokładek-teraz trzeba za nim biegać żeby zjadł chociaż pół
porcji. w ciągu dnia jednak chętnie drzemie i się bawi, choć na każde
opuszczenie przeze mnie czy męża pokoju reaguje płaczem.najgorzej jednak jest
w nocy.do tej pory przesypiał całe noce,od 22 do 7.30 spał bez wstawania,
czasami ok 4 wybudzał się na chwilkę na cycusia ale w ciągu kolejnych 10
minut usypiał sam w łóżeczku.od tygodnia koszmar!!!! usypia co prawda
wcześniej bo o 21,ale juz o północy się budzi z wrzaskiem(aż chrypki dostał),
nie można go uspokoić, nie pomagają rączki,lulanie w ramionach-kiedyś
niezawodne i działające po 4 minutach.tak wybudzony nie potrafi wrócić do
snu,nie mówię już o samodzielnym uśnięciu, ale nawet przy naszej
ppomocy.potrafi nie spać 3-4 godziny w nocy. w końcu zmęczony usypia i śpi do
10 rano. oprócz zaburzeń snu i jedzenia, jakby z nikąd wziął się strach przed
kąpielą-wcześniej to uwielbiał i brykał w wannie po pół godziny,teraz nawet
mycie buzi po jedzeniu to starszna histeria. oraz strach przed własnym
łóżeczkiem.
czy to normalne, czy to tylko taki etap w jego rozwoju, czy może zbyt dużo
bodźców spowodowało kompletne rozbicie.co robić-przeczekać, czy zwrócić się o
fachową pomoc do pediatry czy psychologa?
przyznam się że oboje z mężem zachodzimy w głowę co się stało i obwiniamy
siebie na wzajem-to chyba ten brak snu daje o sobie znać.wczoraj aż oboje
okupiliśmy to łzami-ze złości i bezradności. co robić? u was też tak było,
jakieś rady, wskazówki, słowa pocieszenia też się przydadzą bo czuję się w
takich chwilach bezsilna...
    • luschka Re: "popsuło" mi się dziecko 31.05.07, 12:01
      nie martw się, ja mam bardzo chorowitego synka i po każdej chorobie, kolejnych
      antybiotykach dziecko jest koszmarnie rozregulowane i rozryczane. Trzeba trochę
      czasu aby znów go ułożyć, a tez nie wraca do starego porządku. To tez jest
      normalne, dziecko rozwija się i zmienia błyskawicznie. Może w twoim przypadku
      (a raczej twojego malucha) bolesne ząbkowanie sprawia że stał się bardziej
      płaczliwy, po prostu trzeba to przeczekać i trochę dostosować się do jego
      nowego rytmu. Przytulaj dziecko jak tylko się da, jeśli boi się własnego
      łóżeczka niech śpi z wami czy tobą, nie obawiaj się, że się przyzwyczai. Dzieci
      czasem potrzebują takiej bardzo bliskiej bliskości (mówi ci to wielka
      przeciwniczka spania z dziećmi, która jak wzięła swoje chore dziecko do łóżka
      tak spała z nim prawie rok).
      Jeśli tak mocno płacze to skontroluj jego stan zdrowia, może coś mu dolega, nie
      wierzę, że dzieci płaczą bez powodu.
      No i głowa do góry smile) będzie dobrze
      • katarzynasp Re: "popsuło" mi się dziecko 31.05.07, 20:26
        mój Kubuś również, czasem aniol, a czasami jak cos go ugryzie to leży na ziemi
        i krzyczy... to chyba normalne tym bardziej, że mówisz że ząbkuje.
    • 3xmama Re: "popsuło" mi się dziecko 31.05.07, 12:16
      U mnie jest podobnie. Może nie tak nagle jak u Was, ale z uwaga przeczytałam
      wszystko co napisałaś. Tez wyszedł ząbek, za tydzień drugi. Mała kaprysi, nie
      chce jeść (najchętniej pierś), panicznie płacze jak straci mnie z oczu. Na
      szczęście pozwala sie umyć. Myślę, że to sprawa ząbków i panujacej temperatury.
      Dorosłym nie chce sie wtedy jeść więc dlaczego miałyby jeśc dzieci...?A
      kąpiel... hm.... może wykapaliście go w zbyt ciepłej, albo za zimnej wodzie?
      Dziecko mogło się czegos po prostu przestraszyć. Ze spaniem mam podobnie. I
      mała przestawiła się z tym z dnia na dzień, a raczej z nocy na noc. Nigdy nie
      zasypiała sama, ale tez nigdy nie trwało to dłużej niz 10 minut. Teraz walczę 2
      godziny a ona wciąz buczy z tyłkim w górze (staje na głowie). Zdjęłam już nawet
      piżamkę i śpi w samym cieniutkim body a to i tak guzik dało. Potem, budzi sie
      kilka razy w nocy i zasypia przy piersi. Ja juz nawet nie liczę ile razy wstaję
      do niej. Staram sie przekładać do łóżeczka, ale bywam tak nieprzytomna, że wolę
      ją zostawić w łóżku niż narazić na jakieś niefortunne "bęc". A w dzień... śpi
      mi dwa razy (teraz też więc mogę sobie poklikać), a poza tym to nie odstępuje
      mnie nawet w łazience. Na pomoc męża liczyć nie mogę bo przyjeżdża do domu na
      weekendy, babcia daleko więc taszczę ja na rękach jak mam cos do zrobienia bo o
      samodzielnej zabawie nie ma mowy. Ratuja mnie czasem starsze dzieci jak
      przychodzą ze szkoły i zabawiaja siostrzyczkę, ale obiady najczęściej jadamy
      ok.18. Mam nadzieję, ze to marudzenie szybko minie, bo wysiadam fizycznie.
      Trzymajcie się i bez obwiniania! To do niczego nie doprowadzi, nie pomoże na
      100% a tylko bez sensu się denerwujecie nawzajem. Powodzenia!
      • sebaga Re: "popsuło" mi się dziecko 31.05.07, 12:27
        Kurcze, u nas to samo. Zaczęło się w 11 mieisącu i trwa już ponad dwa. Teraz idą
        trzonowce, więc wogóle jest koszmar.. Łudzę się , że to właśnie przez zeby, ma
        już 15, jeszcze 5 zostało ,zobaczymy czy będzie lepiej..
        • 3xmama do sebaga 31.05.07, 12:40
          trwa już dwa miesiace?? koszmar mnie czeka!!
          • sebaga Re: do sebaga 31.05.07, 13:47
            Wiesz, to nie musi być reguła. Zyczę Ci, zeby minęło niedługo. smile Ja żyję
            nadzieją, że wkońcu się uspokoi, bo póki co obiad jem albo w ryku albo z małym
            na reku, co na trawienie średnio wpływa smile U mnie jest jeszcze ten problem, że
            mały do tego wszystkiego reaguje histerią na męża. Chodzi mi o noce (tylko ja go
            mogę uspokoić) i o sytuacje kiedy np. oddaję małego mężowi na ręce albo
            wychodzę. Syn potrafi się tak we mnie wczepić, że nie mogę go oderwać..
            • 3xmama Re: do sebaga 31.05.07, 13:58
              U mnie nie na męża ale na babcię, bo jedynie ona bywa "pod ręką". Mąz
              przyjeżdża na weekendy i o dziwo mała nie wyje gdy się z nia bawi. Każda inna
              osoba to przysłowiowy wróg. Kiedyś dała się babci uśpić i nakarmić a teraz
              tylko ja. Jak ją zostawię, to podobno płacze i woła mamu... Zabieram ja przez
              to wszędzie, na zakupy, do urządu, na wywiadówki do starszego rodzeństwa. Jest
              pogodna póki nikt sie do niej nie zwróci. Znajomi juz to wiedzą, więc tylko
              patrzą i nic do niej nie mówią. Nie mogę patrzeć i słuchac oczywiście jak
              płacze.
    • rybionek Re: "popsuło" mi się dziecko 31.05.07, 14:35
      Przede wszystkim cierpliwości. Nie obwiniajcie się z mężem nawzajem, bo dość, ze
      dziecko to czuje to jeszcze wasze relacje się popsują. Mój synek też ma 11
      miesięcy i ostatnio przechodziłam szał, bo prawie nic nie jadł, a trwało to ok
      miesiąca. Winne okazały się zęby, szły trzy na raz choć wcale nic nie
      zapowiadało, że coś zamierza się wykluć. Odkąd wyszedł ostatni synek nadrabia.
      Wszystko wróci do normy. Chyba się za bardzo przyzwyczaiłaś do przewidywalności
      swojego dziecka wink, a dzieciaki lubią płatać figle rodzicom. Ale powiem ci, ze
      mimo wszystko poszłabym do lekarza i na wszelki wypadek sie skonsultowała. Może
      jakieś badania naświetlą sytuację, zawsze lepiej chuchać na zimne. Trzymaj się i
      siły życzę Kobitko smile
      • magnezja22 Re: "popsuło" mi się dziecko 31.05.07, 15:33
        dzięki wielki dziewczyny!!!!
        nie wiem co bym zrobiła bez tej grupy wsparcia 24/7!!!!sama myśl że inni mają
        takie same problemy sprawia że jestem spokojniejsza i jednak w większym stopniu
        wszystko jest ok niż nie jest. a z mężem przeprosiliśmy się jak mały spał,były
        przytulaki i buziaki i jest gites.mały teraz rozkosznie "czyta" książeczkismile
        daliśmy jemu i sobie jeszcze kilka dni na zobaczenie jak to się wszystko ułoży
        i jeśli nic się nie zmieni w poniedziałek uderzamy do lekarza, tak na wszelki
        wypadek. ogólnie to się strasznie przed tym bronię, bo dla małego to stres,
        chociaż pani doktor jest bardzo fajna i wyrozumiała, ale jak mus to mus-lepiej
        chuchać na zimne.
        przede wszytskim chylę czoło przed mamami które same muszą sobie radzić, bo
        taty brak lub tatowstręt, bo jesteście wielkie!!!!
        będę informować co i jak a na razie idę na yogę to sobie wszystko poukładam w
        łepku niewyspanym.
        gorące pozdro dla wszystkich i wielkie dzięki
    • jmama Re: "popsuło" mi się dziecko 31.05.07, 19:37
      U mnie też dużo zmieniło się gdy zaczęły iść żąbki tzn. pierwsze dwa wyszły na
      6m-cy prawie bezboleśnie, ale ok. 10 m-ca zaczęły iść następne i moje kochane
      dzieciątko zaczęło wstawać w nocy nawet co 45 minut. Potem okazało się że to
      dlatego że na raz wyszły jej kolejne 2 ząbki na dole i 1 na górze. Poza tym
      moja córcia chyba gdzieś właśnie do 10 m-ca usypiała sama w łóżeczku- niestety
      te czasy odeszły już w zapomnienie i teraz usypiam ją u nas na łóżku a potem
      przenoszę, chociaż nie jest to łatwe z 10-ciokilowym klocuszkiem. Ja też jestem
      przeciwniczką spania z dzieckiem i robię to naprawdę bardzo rzadko, poza tym
      nigdy się wtedy nie wyśpie.
      • magnezja22 Re: "popsuło" mi się dziecko 02.06.07, 12:36
        dziękuję za komentarze,
        dzień w którym pisałam był po ciężkiej nocy i takie wypisanie się i pozbieranie
        wszystkiego bardzo mi pomogło,jak również fakt że i inne maluchy i ich mamy
        przechodzą przez to samo, to daje poczucie, że wszystko jest w miarę ok.
        pragnę donieść, że udało nam się z mężem trochę okiełznać naszą pociechę.
        strach przed kąpielą wyeliminowaliśmy przenosząc ją do pokoju-dużego i
        jasnego,pozwoliliśmy mu bawić się wodą w wnience do woli aż sam chciał do
        środka i znów odnalazł w kąpieli przyjemnośc. marudzenie przy jedzeniu przeszło
        prawie całkiem.gdy zaczyna grymasić to znaczy że już nie chce i nie wmuszamy w
        niego więcej ani też nie biegamy po pokoju żeby połknął jeszcze 1 łyżeczkę.za
        to dajemy mu odpocząć i czasami po pół godzinie mały sam się upomina o jescze i
        pięknie zjada. co do strachu przed łóżeczkiem, to zauważyliśmy, że bardzo lubi
        dzremać na podłodze, na swojej kołderce do zabawy, więc przenieśliśmy tam jego
        nocne posłanie z ulubionym kocykiem,podusią i 2 ostatnie noce przespaliśmy
        wszyscy trojesmile poza tym w ciągu dnia kiedy mały zaczyna być zmęczony sam
        wędruje na swoje posłanko i się przytula do podusi. jednakże będziemy się
        starali o powrót do łóżeczka,do łazienki i zjadanie posiłku za jednym razem ale
        to za kilka dni... grunt to jak pisały wszystkie forumowiczki i to
        spokój, spokój i cierpliwość.....
    • ila79 U nas podobnie 02.06.07, 14:21
      Synek ma 8,5 miesiąca, bardzo źle znosi ząbkowanie. Przy pierwszych ząbkach był
      stan podgorączkowy i katar, przy następnych dwóch stan podgorączkowy i
      podejrzenie zapalenia ucha (na szczęście ból ucha nie był od infekcji). Ale to
      było jeszcze nic. Ostatnio synek dostał gorączki powyżej 38 stopni i wogóle
      zrobił się niemożliwy. O nockach nawet nie wspomnę. Nie jadł nic oprócz piersi,
      chociaż już bardzo ładnie załapał rytm normalnych posiłków. Nie powiem ile
      cierpliwości, sprytu i czasu kosztowało mnie nauczenie go jedzenia tych
      wszystkich kaszek, zupek, deserków, grunt, że teraz jestem w punkcie wyjścia i
      uczę go od nowa. Oprócz tego wisi mi na cycku dzień i noc. Do lekarza wybierz
      się jak najszybciej. Ja skonsultowałam się telefonicznie z lekarką, która
      zbagatelizowała problem, stwierdziła że to ząbki i cześć. Poszłam prywatnie do
      lekarza i okazało się że to owszem ząbki, ale tak osłabiły odporność synka, że
      dostał wirusowego zapalenia gardła. Idź koniecznie dla własnego spokoju.
Pełna wersja