Dodaj do ulubionych

"Jeżdżenie po domach"

23.06.07, 18:31
Witam!
Jaka jest Wasza opinia o jeżdżeniu po domach z maleństwem/odwiedzaniu
rodziny,znajomych z niemowlakiem? Od którego miesiąca życia wybierałyście się
w odwiedziny?Mam obecnie 2mieś i 2tyg synka i pstanowiłam(położna i
moje "dzieciate" koleżanki tego samego zdania-ZAPYTAŁAM),że do ok5mieś życia
nie będę nigdzie się wybierać.Domy handlowe omijam szerokim łukiem.Co innego
spacery na świeżym powietrzu. W zamkniętych pomieszczeniach inne
zarazki,bakterie itp.Podzielcie się waszymi doświadczeniami/ opinią na ten
temat.PS.Mimo,że kilka razy powiedziałam teściowej o tym,cały czas się
dopytuje/nadmienia niby ot tak...kiedy sie do niej wybierzemy-a ja jej ciągle
powtarzam moje zdanie na ten temat.
Dziekuję!
Obserwuj wątek
    • beniusia79 Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 18:43
      jestem w szoku po przeczytaniu tego co napisalas!!! sorry, ale jakas dziwna
      jetes. dlaczego nie mozna z malenstwem w odwiedziny chodzic ani na zakupy?
      dziecku nic sie nie stanie przeciez. lepiej uczyc dziecko "chodzenia" na
      odwiedziny zeby poznalo nowe otoczenie, gdy maly bedzie mial 5 miesiecy to
      bedzie darl sie w nieboglosy gdy z nim gdziesz pojdziesz bo wszystko bedzie dla
      niego nowe i wszystkiego sie bedzie bal. my z corka poszlismy do sklepu kilka
      dni po wyjsciu ze szpitala. znajomych odwiedzalismy krotko po porodzie. gdy
      corka miala 5 i 10 tygodni, pojechalismy na odwiedziny do rodzicow (1000 km o
      zgrozo!). nie dziwie sie, ze twoja tesciowa cie nie rozumie...mam mnosto
      znajomch, ktore maja male dzieci i nigdy nie slyszalam czegos takiego...
      • pszczolkaa_maja Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 16:45
        Moja Mała ma 5 miesięcy. Pierwszy raz wyjechalismy z nia do tesciow (100 km)jak
        miala 3 tygodnie,w zimie, polozna i pediatra byly ZA (tez zapytalam). Od tego
        czasu bylismy juz na 4 dalszych wyjazdach, 200, a nawet 400 km od domu. Malej
        sie bardzo spodobalo, nie zlapala zadnych zarazkow ani chorob. Ale oczywiscie
        to jest wybor kazdej z nas...Ja uwazam, ze odczekiwanie 5 miesiecy to przesada.
      • marzenaanna1 Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 21:48
        Markety to skupiska chorubsk, wystarczy sie przyjrzec innym klientom, katary,
        kaszle, po co narazac maluchow na takie ryzyko. Moja mala ma 9mc i bylam z nia
        moze ze 2-3 razy na zakupach w godzinach kiedy jest w miare pustu i to na bardzo
        krotko. TEz nie slyszalam zeby z kilku dniowym maluszkiem biegac na
        zakupy...Zycze zdrowka Twojemu maluchowi.
    • jakw Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 18:43
      Imho przesadzasz. Prawie pół roku chcesz się niemal całkowicie izolować od
      ludzi (bo przy takich założeniach to i nikt nie powinien do Was przychodzić).
      Na wakacje też się pewnie żadne nie wybierasz?
      A potem będzie:" ratunku, pomocy, od kiedy mam dziecko znajomi o mnie
      zapomnieli. I jeszcze teściowa mnie nie cierpi i wcale nie chce zajmować się
      dzieckiem"
    • joanna_darc Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 18:46
      hejsmile ja swojego 4miesieczniaka zabieram w gosci (po domach) dosc czesto.
      zaczelismy z mezem dopiero jak maly mial 2,5 mca - wynikalo to z
      nieuzasadnionego strachu ze sobie nie poradzimy itd. jest z wyjsciem z takim
      maluszkiem troche zachodu ale nasz np uwielbia towarzystwo i w kazdych
      odwiedzinach jest przeszczesliwysmile do supermarketow i centrow handlowych
      staramy sie jak najmniej, ale czasem sie zdarzy. jesli chodzi o zarazki to bez
      przesady, im szybciej sie maluch uodporni, tym lepiej! nie chodzimy z wizyta do
      kogos kto jest przeziebiony itd - to jedyna zasadasmile pzdr asia
      • bu-mader Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 19:33
        Popieram dziewczyny!nie izoluj siebie i małego-to naprawdę nie ma sensu.Mój
        synek ma 3 miesiące a do moich dziadków,ktorzy mają 95 i 84 lata pojechałam jak
        mały miał ok.2 tygodni.I nie ma co dziecka chronić od skupisk ludzi-co innego
        zimą,gdy panują te wszystkie grypy.Teraz mój synek wszędzie ze mną jeździ,bo
        nie mam go z kim zostawić i jest tak przyzwyczajony,że sam potrafi zasnąć w
        nosidełku.A zdrowy jak ryba!A ja mam przynajmniej z kim pogadać!Pozdrawiam...
    • jumami Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 19:29
      HEJ.
      Prosiłam o waszą opinię na temat odwiedzania innych z małym, a nie o ocenę
      mojej decyzji,ale dzięki. W naszym domu bywa wiele osób z rodziny (teściowa
      przychodzi kiedy ma na to ochotę;oczywiście zapraszamy ja również,by nie cuła
      sie niechciana) i znajomych więc nie izolujemy małego przed innymi.To moje
      pierwsze dziecko i może troszkę nadmiernie się przejmuję
      rodzicielstwem.Pozdrawiam.Dziękuję za opinie.
      • jakw Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 19:44
        Skoro nie izolujecie małego przed innymi i w dodatku, jak piszesz, w waszym
        domu bywa wiele osób z rodziny , to cała argumentacja "nie chodzę, bo tam są
        zarazki" jest po prostu nielogiczna.
        Rozumując w ten sposób nie ruszysz się z domu przez kolejne 1.5 roku - 2 lata.
        Bo dziecko będzie raczkowało po cudzej podłodze albo będzie usiłowało zjeść
        paprochy czy frędzelki z babcinego dywanu. A tam jest pewnie znacznie więcej
        zarazków niż w powietrzu.
        Nie każę ci latać do każdej osoby z rodziny składać rewizyty, ale nie ma też
        co się bronić rękami i nogami przed pójściem do znajomych czy rodziny.
      • zebra211 Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 20:01
        Robisz bardzo dobrze, takie wypady i wizyty na pewno nie pomogą a mogą
        zaszkodzić. Stąd się biorą infekcje, pleśniawki, owsiki itp. Nie przejmuj się
        tym co piszą inni, że przesadzasz, bo u noworodka i młodego niemowlęcia nie
        można mówić o "przesadzaniu" w zachowaniu higieny, bo ochrona przed kontaktem z
        drobnoustrojami, nagłe zmiany temperatury, itp to właśnie też jest forma
        higieny. Ja robiłam podobnie, jestem lekarzem i wcale nie przejmowałam się
        znajomi niewtajemniczeni (patrz bezdzietni) roboli wielkie oczy. Pierwszy raz
        wybrałam się z wizytą do teściów gdy moja córeczka miała 3 miesiące. Tam leżała
        na swoim kocyku, psy były zamknięte w innym pomieszczeniu i pilnowaliśmy z
        mężem, żeby inni myli ręce zanim ją dotknęli. Tłumacz spokojnie innym dlaczego
        tak robisz, każdy rozsądny człowiek to zrozumie. Nasi teściowie na początku byli
        trochę zdziwieni, ale gdy zobaczyli jak krucha i bezbronna jest nasza istotka,
        pilnowali nie tylko siebie ale i innych członków rodziny. Po prostu tłumacz, w
        końcu zrozumieją. Gdy dziecko będzie starsze, problem przestanie istnieć. Pozdrawiam
        • mika_p Re: "Jeżdżenie po domach" 24.06.07, 12:11
          Owszem, można przesadzić z higieną. Właśnie izolując dziecko od wszystkiego.
          Moje dziecko przez długi czas leżało na własnym kocyku czy tetrówce w gościach,
          ale nie przyszło mi do głowy, żeby miesiącami ograniczać się do spacerów i
          własnego domu.

          Aaaa... moje mają juz 9 i 2 lata, więc taktyka niezła się okazała.
        • pasikonik10 Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 10:37
          hmm tez jestem lekarzem ae uwazam ze przed wszytskim małej nie uchronię. Jestem
          zwolenniczką nietrzymania dziecka pod kloszem!
          Z małą jeżdzilismy do mojej mamy jak miała ze 3 tyg.
          Pierwsza długa podróż- 2,5 h- jak miała z 5 tyg.
          Młoda jest towarzyska i lubi jak z nią jeżdzimy w odwiedziny. a ja mam z kim
          porozmawiać!
          Chodze z nią do centrum handlowego , na ryneczek i do parku. I jakoś do głowy
          mi nie przyszło ze miałoby jej to zaszkodzić...!!!!
    • zona_mi Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 19:32
      Do super czy hipermarketów nie ma się co wybierać i ze starszym niemowlęciem -
      pomijając możliwość załapania czegoś, to jeszcze nadmiar bodźców może wpłynąć
      niekorzystnie na mało rozwinięty układ nerwowy malucha.
      Ale do babci moim zdaniem spokojnie możesz pojechać - chyba, że to tylko
      pretekst, aby nie odwiedzić teściowej wink
      Moje dzieci, o ile pamiętam, zaczęły "bywać" w okolicy trzech miesięcy - nie
      dlatego, że wcześniej nie chciałam - nie było okazji ani potrzeby smile
    • mw144 Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 19:36
      Do rodziny, znajomych, sklepu itp. zaczęliśmy jeździć jak skończył 4 dni, natomiast na jakieś dłuższe i dalsze wyjazdy (w granicach Europy)po 2 tygodniach.
      • luschka Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 20:15
        ja też uważam, że nie ma sensu dziecka izolować, choć nie należy przesadzać i
        np. z kilkutygodniowym niemowlakiem jeździć po marketach. Ja miałam jeszcze
        inny problem, bo mój malec wył, nie ryczał, a wył. Nie dość że cierpiał na
        wieczne kolki i ciągłe niezadowolenie, nie wiadomo czy głodny, czy mu za gorąco
        czy co, nagle zaczynał ryczeć i nijak nie można go było uspokoić (jedzenie,
        picie, zmiana pieluszki, kołysanie.. nic z tych rzeczy). W końcu pakowałam
        dzieciaka w auto i dopiero tam się uspokajał. Wizyty u kogoś to był koszmar, o
        zakupach nie wspomnę, bo po prostu nie jeździłam. Tak więc też zależy to od
        dziecka
    • mika_p Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 20:28
      Franka miała koło 11 dni, kiedy wsadziłam ją do fotelika, wezwałam taksówke i
      kazałam się wieźć do moich rodziców. Jak tak patrze na własnego bloga, to po
      prostu musiałam wyjsc z domu, bo bym zwariowała, a na spacer było za zimno. No
      może smile
    • marcelina1115 Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 20:58
      biedne dziecko - dopiero przeżyje szok jak po poł roku "wyjdzie" do świata i do
      zarazków panujących wszędzie.
      Ciekawe jak sobie wtedy poradzisz z dzieciątkiem bo nie wyobrażam sobie zeby na
      maleństwu się to nie odbiło jak go będziesz trzymała teraz w "sztucznym " świecie.
      Ale to Twoja decyzja
    • mirkad Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 21:12
      Moja Milenka jest wcześniakiem, ma 6 m-cy urodzeniowo a 3,5 rozwojowo; 2,5 m-ca
      spędziła w szpitalu ( w tym przeszła ostre obustronne zapalenie płuc); z
      jednej strony rozumiem więc doskonale twoje obawy, ale na Boga nie daj się
      zwariować. Izolacja nic nie da. To dopiero będzie szok dla organizmu jak po
      pół roku spotka się z tymi wszystkimi zarazkami których tak się boisz. My
      daliśmy Milence 2 tygodnie na aklimatyzację w domu i poznanie rodziny, po
      miesiącu byliśmy na wielkanoc u rodziny a przed świętami na zakupach w
      markecie. Wszystko powoli, stopniowo; teraz chodzi z nami niemal wszędzie -
      nie zabieram jej np. gdy jadę z psem do weterynarza. A kontakt z ludźmi
      jest też potrzebny do prawidłowego rozwoju emocjonalnego. Daj się przekonać
      do wychodzenia do ludzi. W ogóle dlaczego pół roku a nie np. 8 m-cy?
    • melory_nox Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 21:16
      Zaczełam "bywać" z synkiem w sklepach i u znajomych jak skończył 3 miesiące.
      Bałam się, że złapie jakąś chorobę. Szczególnie, że był to okres zimowo-
      wiosenny. Wcześniej kilka razy odwiedziliśmy dziadków. Zapraszaliśmy gości do
      siebie jak mały skończył 1,5 mies. upewniając się wczesniej, że nie są chorzy.
    • konstancja322 Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 21:19
      mój synek ma 6 miesięcy i jeździ z nami wszędzie. Po porodzie unikaliśmy wizyt
      i sklepów przez 2 miesiące, to był styczeń i luty i panowała grypa i inne
      choróbska. Teraz nie ma takich zagrożeń więc myślę że po skończeniu przez
      dziecko miesiaca nie ma problemu z wychodzeniem z domu.
      • beniusia79 Re: a do lekarza nie jezdzicie z dzieckiem? 23.06.07, 21:54
        a na badania kontrolne do lekarza nie jezdzicie? to gorsze anizeli wizyta u
        znajomych. u lekarza jest najwiecej zarazkow, najszybciej wiec mozna zlapac tam
        jakies paskuctwo. moja corcia po kazdej wizycie u lekarza ma katar.
    • asiag6 Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 22:19
      witamsmile drogie dziewczyny litości!!!!!ale atakujecie biedną Jumamiuncertain macie racje przesadza, ale ktora z was nie popelnila zadnego bledu, wazne ze ma czas to zmienic. Sunka urodziłąm 11 tyg. temu jako wczesńniak, również z zapaleniem płuc, i tendencja do bezdechów, strachu najedliśmy się sporo,ale nie zmieniło nas to w izolujące istoty. Po powrocie do domu przez tydzien siedzielismy grzecznie, a jak sie nadazyla okazja, ladna pogoda, wybralismy sie samochodem do rodzicow. Teraz nie jednokrotnie odwiedzamy znajomych rodzine, zdarza sie wypad na zakupy i jest ok. dziecko jest zadowolone, a to ze zawsze mamy spakowana torbe z niezbednymi rzeczami nie jest problememsmile Choroby mimo swojego wczesniactwa od powrotu ze szpitala nie zlapal, do lekarza na szczepienia zabieram wozek, by jak najdluzej dzieciaczek byl na swiezym powietrzu....
      Jumami spokojnie!dzieciaczek by zdziczal gdyby nie poznawal nowego otoczenia, przeciez to "poznanie" dostarcza mu bodzcow niezbednych do prawidalowego rozwoju. Przemysl swoja decyzje i daj znac co postanowilas. Zycze powodzenia
      Mama Wiktorka
      • joan2705 Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 22:41
        Nie macie pojecie jak mi brakuje takiego wlasnie "jezdzenia po domach".
        Mieszkam w Uk, a tu rodziny brak, znajomych, ktorych mozna z dzieckiem
        odwiedzic braksad Nie siedze oczywiscie calymi dniami w domu, ale pogaduszki
        przy kawie u mamy czy kolezanki to dla mnie abstrakcja. I dlatego nie rozumiem
        po co dobrowolnie skazywac sie na taka izolacje.
    • hapkaj Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 22:42
      Jumami,
      nie powinnas izolowac dziecka od bakterii, lecz pozwolic mu powoli budowac
      odpornosc. Jesli nie bedzie miec szansu uodparniac sie, to nie poradzi sobie z
      pierwsza lepsza bakteria z brzegu. Ja tez na poczatku balam sie o dzidzie, ze
      ktos nad nia pochylal i dmuchal, ze ktos kichnal w okolicach, ale do 6 mies.
      dziecko ma odpornonosc po mamie, podbudowywana piersia i mlekiem modyfikowanym,
      i da sobie rade w obcym domu. Oczywiscie na poczatku powinno miec swoje zabawki
      i nie jesc z jednej miski z psem, ale jak zacznie raczkowac, to nie unikniesz
      sytuacji, ze zacznie lizac dywan, podloge, ze zlapie Twoje kapcie. Jesli nie
      dawalas bakteriom szans do tej pory, to bakterie moga nie dac szansy Twojemu
      dziecku, jak je dopadna. Warunki sterylne sa rownie szkodliwe jak calkowity brak
      higieny. Nie szalej z supermarketami, ale do tesciowej mozesz pojechac, chyba ze
      tesciowa odpala papierosa od papierosa przy dziecku, ale nie sadze, ze tak jest,
      albo ma otwarte zapalenie pluc. smile
      Odwagi w budowaniu odpornosci Twojego dziecka.
    • mg2006 Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 22:47
      jumami - bardzo dobrze robisz. Ja uwazam, ze trzeb by bylo sprawdzac iloraz
      inteligencji rodzicom ktorzy wychodza z tygodniomym niemowleciem do centrum
      handlowego - a jezdza na wakacje z 2 tygodniowym niemowleciem. Ja z moim synem
      zaczelam jezdzic "po rodzinie" jak skonczyl 4-5 miesieciecy. Do Centrum
      handlowego pierwszy raz pojechalismy jak mial okolo 7 miesiecy. U siebie w domu
      przyjmowaliśmy odwiedzajacym w 2-3 miesiecu (poza oczywiscie bliska rodzina
      ktora od razu odwiedzala malenstwo). Teraz moj syn ma 11 miesiecy i raczej nie
      wyglada na opoznionego w rozwoju, nie ma problemow w kontaktach z innymi, nie
      przeżył szoku jak pierwszy raz odwiedził rodzinę i nie miał lęków nocnych po
      pierwszej wizycie w centrum handlowym. Jest fajnym, zdrowym, bardzo kontaktowym
      dzieckiem. Rob jak Ci intuicja podpowiada. W mojej opinii Twoje malenstwo
      powinno teraz jak najwiecej lezac na plasko - bawic sie na brzuszku - miec
      dobre, dzienne swiatlo - i znane otoczenie. Nie sadze, aby jazdy w niewygodnym
      foteliku, kilkugodzinne spacery w sztucznym oświtleniu i kontakt ciągle z nowym
      otoczeniem i ludzmi był mu okurat na tym etapie rozwoju niezbędny. Bardziej
      rodzice potrzebuje takich atrakcji niż maluch.
      • mw144 Re: "Jeżdżenie po domach" 24.06.07, 07:50
        "trzeb by bylo sprawdzac iloraz inteligencji rodzicom... itd" - już był sprawdzany, mogę Ci podać: 130.
      • ikabg Re: 3 x tak!! 01.07.07, 06:45
        Popieram , popieram, popieram!
        Mnie sie wydaje, że to po prostu taka moda: im wcześniej wyciągniesz maleństwo
        do hipermarketu, tym bardziej jesteś coolsmilepotem tylko mamy sie licytują: mój
        miał 2 tygodnie-, mój miesiąc-, mój 3 dni - jak go zabraliśmy tu czy tam.
        Ale po co to robić???....Taka dziecinka nic na wyprawie nie skorzysta a
        doświadczy tylko niewygody. Dla takiego maleństwa za cały świat wystarczy twarz
        mamy, taty i znane zabawki. Co innego jak maluch ma 4-5 miesięcy,jest już
        ciekawy świata i ma już jakąś frajdę z nowych miejsc, ludzi i rzeczy.
        Pozdrawiam!
        • ikabg Post był poparciem dla mg2006 oczywiście:) 01.07.07, 06:49
    • mizz Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 23:09
      Ja starałam się ograniczać chodzenie do kogoś, raczej ludzie przychodzili do
      nas, ale jeśli chodzi o centra handlowe, to dziś była inauguracjasmile, a mój syn
      za dwa dni kończy 7 miesięcy. Dziecko było bardzo spokojne, nie płakało ani nie
      marudziło... Moim zdaniem (to tylko moje zdanie) centra handlowe należy omijać,
      oczywiście jeśli jest taka potrzeba i nie ma innej możliwości, to spokojnie
      można z dzieckiem pójść. Na pewno lepszy jest spacer na świeżym powietrzu!
    • azille Re: "Jeżdżenie po domach" 23.06.07, 23:10
      Twoje dziecko, Twoj wybór.
      Co do jezdzenia do sklepów, moj syn
      był w sklepie w 3ciej dobie swojego życia
      czyli chwilę po wypuszczeniu ze szpitala.
      Nie sadze aby w sklepie było wiecej bakterii
      niż w szpitalu smile

      Co do wizyt niewyobrazam sobie ze osoby
      takie jak tesciowa i bliska rodzina ktore czekaly
      na przyjscie na swiat dziecka razem z nami mialyby go niezobaczyc
      to byloby dla nich przykre. Moje dziecko pierwszy raz zostalo
      odwiedzone majac 2 tygodnie, uznalam ze taki czas (2 tyg) wystarczy nam
      na oswojenie sie z nowa sytuacja.
    • jumami Re: "Jeżdżenie po domach" 24.06.07, 11:03
      Dzięki za różne zdania na zaproponowany temat-widzę,że każda z Was ma różne
      doświadczenia.Postanowiłam,że pod koniec lipca wybierzemy się z mężem do
      teściowej i rozpoczniemy bywanie u innych.Niedługo "zlot" rodzinny u nas w domu-
      chrzciny małego-powojujemy z zarazkami,hi,hi... wink Pozdrawiam wink
    • kaeira Re: "Jeżdżenie po domach" 24.06.07, 11:30
      Hej,
      Wg mnie czekanie 5m to nie tylko nadmiar ostroznosci, ma wrecz negatywne skutki.
      Nie tylko trzyma dziecko pod kloszem, ale takze nie pozwala mu sie przyzwyczac
      do bywania/spania/jedzenia w innych domach co pozniej moze bardzo utrudnic zycie.

      Oczywiscie zalezy to od dziecka - nasza Z juz w wieku 2-3 m byla zachwycona
      nowymi widokam i ludzmi, rozgladala sie, usmiechala itp. Inne dzieci ani ziebi,
      ani grzeje. Ale sa dzieci bardzo wrazliwe, lekliwe, latwo przestymulowujace sie,
      ktorym wizyty moga raczej nie odpowiadac.

      PS Nie jestem specjalnie fanką centrow handlowych, ale wcale ich nie unikalismy,
      bo to by strasznie utrudnilo zycie (zakupy) Takze moze sluzyc za miejsce do
      "spaceru", kiedy pada ulewny deszcz. Mojej Z. w kazdym razie bardzo sie
      podobalo. Dodam, ze w galeriach sa pokoje gdzie mozna nakarmic, co w zimie na
      spacerze jest raczej utrudnione.

      • azza4 Re: "Jeżdżenie po domach" 24.06.07, 11:53
        Mieszkam w Holandii.Tu sa takie zwyczaje,ze jak kobieta rodzi(a rodza
        przewaznie w domu)to na drugi dzien ma juz pierwsza ture odwiedzajacych.Biora
        dziecko na rece,tym samym chuchaja i dmuchaja "roznoszac
        bakterie"smile.Oczywiscie,ze mozesz sie nie zgodzic na to.I ja tez sobie
        obiecalam,ze zadnego brania na rece.Rzeczywistosc jednak pokazala inaczej.No bo
        jak powiedziec rozpromienionej babci,ze nie moze jak ona juz rece wyciaga.No i
        dobrze sie stalo bo nie mam teraz nie mam schizy na punkcie bakterii i dotykow
        innych ludzi(?!?!).Mala ma 3,5 m-ca,przeszla juz przez dziesiatki
        rak,calusow,marketow,bazarow i jeszcze nie miala kataru nawet.Na psychice tez
        sie jej to raczej nie odbilosmile
        • ikabg Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 06:47
          W Holandii w ogóle dzieją się różne dziwne rzeczy...smile
          • tijgertje Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 09:12
            ikabg napisała:

            > W Holandii w ogóle dzieją się różne dziwne rzeczy...smile

            Rzeczywisciesmile
            Tez mieszkam w Holandii, tabunu gosci nie mialam, ale pare osob przychodzilo i
            nawet nie przyszlo mi do glowy, zeby zabraniac im wziasc dziecko na rece. Przez
            6 m-cy dzieci maja jeszcze wrodzona odpornosc, wiec jest to najlepszy okres,
            zeby maluch stopniowo przyzwyczajac do roznych bakterii. Mieszkam daleko od
            rodziny, nie mialam z kim maluch zostawic, maz po tygodniu wrocil do pracy,
            wyjezdzal wczesnie, wracal pozno i nie mial mozliwosci zrobic zakupow. Wszystko
            bylo na mojej glowie, wiec chcac czy nie chcac nie mialam wyjscia i musialam
            mlodego wszedzie zabierac. Pierwszy raz zachorowal w czasie pobytu w szpitalu,
            gdy mial 9 miesiecy. Nie ludzcie sie, jest to najwieksze siedlisko bakterii,
            nawet jezeli przesadnie dbaja o higiene. Wlasnie z tego wzgledu zalecaja tu
            porody w domusmile
            Inna sprawa, to nadmiar bodzcow. Maluszkowi bakterie nie bardzo zaszkodza,
            tylko wzmocnia jego uklad odpornosciowy, za to nadmiar bodzcow moze byc
            uciazliwy. Tylkodlatego starannie planowalam wszystkie wyjscia, bo po
            kilkugodzinny pobycie u znajomych, mimo, ze mlody byl zachwycny, do wszystkich
            sie usmiechal i sam wyciagal rece, to nastepnego dnia byl wrzask. Pierwszy rok
            niewiele sie w sumie z domu ruszalam ( wporownaniu do wszystkich znajomych
            tutaj), okrzyknieto mnie nadopiekuncza matka, zarzucano, ze wychowam sobie
            maminsynka wiszacego u maminej spodnicy. Wlasnie dlatego, ze wiedzial, ze mame
            ma przy sobie, zdobyl duzo pewnosci siebie, pozwalalam mu na odkrywanie swiata,
            dziecki temu jest teraz bardzo odwaznym 3-latkiem. Jak na moj gust to nawet
            czasem za odwaznym, bo czasem nie moge za nim juz nadazycsmile O dziwo zawsze
            lepiej znosil wypady na zakupy, niz odwiedziny u znajomych. Na zakupach nikt
            nie zwracal sie do niego bezposrednio, nie zagladal bez przerwy do wozka, wiec
            mysle, ze nadmiar uwagi mu przezkadzal.
            • ikabg Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 09:18
              Bardzo rozsądne podejściesmileJa mam podobne: nadmiar bodźców jest szkodliwy!
    • koza_w_rajtuzach Re: "Jeżdżenie po domach" 24.06.07, 12:01
      Pierwszy raz pojechaliśmy z małą do teściów jak miała dwa tygodnie i od tego
      czasu jeździmy tam zawsze co tydzień w niedzielę, jeszcze nigdy nie
      odpuściliśmy żadnego dnia wink. Do innych osób też ją zabieram i nigdy nawet nie
      myślałam o tym, że może być za mała, bym miała pójść z nią w odwiedziny do
      kogoś. Zawsze wszędzie zabieram ją ze sobą. W wieku 3 miesięcy była nawet na
      weselu. Do supermarketu jeżdżę z nią właściwie od zawsze wink. Chyba już na
      drugim spacerze w supermarkecie wylądowałyśmy.
      Moje dziecko obecnie ma 17 miesięcy i nigdy chore nie było.
    • yoggi87 Re: yyyy... 24.06.07, 12:20
      A co to da? Myslisz, ze jak pozniej zetknie sie z tymi i tak nie uniknionymi
      zarazkami o sobi lepiej poradzi? Tyle czasu zamkniety w sterylnych warunkach?
      Jak malutka nasza miala 1,5 tygodnia to bylismy w tesco na zakupach i od razu
      odwiedzilismy babcie. A byl to styczen.
      • ikabg Re: yyyy... 01.07.07, 08:18
        Dopiero jak miała 1,5 tyg?! Przecież prosto ze szpitala mogliście jechać! Czym
        tu się chwalić?...... Tragedia....
    • rozanamama Re: "Jeżdżenie po domach" 24.06.07, 16:34
      zdziwianie, lato, upal, nie siedziala bym w domu, jak masz okazje, wychodzi z
      malym, bo w domu zwariujesz.
      • jumami Re: "Jeżdżenie po domach" 24.06.07, 17:18
        Chciałam tylko przypomnieć,że ja spaceruję kilka razy dziennie z małym na
        świeżym powietrzu,inna sprawa odwiedziny u kogoś w domu.Niektórzy omylnie
        sądzą,że ja siedzę od narodzin maleństwa w domu i patrzę przez okno!TAK WIEC-
        DZIĘKI za Wasze opinie.
        • gabi_10 Re: "Jeżdżenie po domach" 24.06.07, 17:56
          ja tez cie rozumiem. i mysle że wdrażanie malucha w społeczenstwo jest
          wystarczajace na spacerach, chociaz oczywiście i w czasie odwiedzin u dziadków
          nic by się złego nie stało. ja nie znosze z mała wychodzić "w gości" nie
          dlatego że boje się zarazków, ale dlatego, że każde takie wyjście to wyprawa ja
          na wone: butelki, smoczki, pampersyy, pieluchy, herbatki, zabawki, kocyk,
          ciuszki na przebranie "w razie czego" itp. a i tak zawsze konczy się wrzaskiem,
          tym ze wszyscy nad dzieckiem się pochylaja, machaja grzechotkami, robia duzo
          ruchu-a to jednak jest męczące. Nie znaczy to że nie wychodzimy- wychodzimy,
          jak miala 2 m-ce bylismy w pierwszą dłuższą podróz (250 km)- ale ja osobiście
          takich wyjazdów nie znosze, tak samo jak i odwiedzin, w czasie których i po
          których jestem wykonczona. jak ktoś ma ochote niech odwiedza nas- bo chyba
          prościej wyjśc teściowej z domu tak jak stoi i wpaśc na godzinke, niż zbierac
          malucha przez godzine po to, aby po 2 godzinach wrócic jeszcze bardziej
          zmęczonym. za to na spacery wychodzimy nawet 3 razy dziennie, bo to mała lubi
          bardzo- i ja tez- wole cisze, spokój i świeże powietrze niz obce mieszkanie i
          tłum wrzeszczacych nad niemowlakiem ludzi.
          • mika_p Re: "Jeżdżenie po domach" 24.06.07, 20:33
            No, i tu jest niezaprzeczalna przewaga karmienia piersią nad butelką tongue_out Dowolne
            wyjście to torba z pampersami, chusteczkami, ubrankami na zmiane, dwiema
            tetrówkami i kocykiem sztuk raz. Nie ma różnicy, czy na spacer, czy w gości.
            Jak nam przyszło do głowy jechać z wizytą, to się dziecko przewijało, karmiło,
            pakowało do fotelika, zabierało wiecznie-gotową-torbę i fru smile
            To potem było trudniej, bo trzeba było brać zabawki, coś do rozłożenia na
            podłodze, i mieć oczy wkoło głowy, jak zaczeło toto raczkować. Malutkie
            niemowlę to idealny towarzysz wizyt - naje się i śpi, a mamusia z tatusiem i
            gospodarzami w brydżyka smile A jak nie śpi, to jest masa chętnych do noszenia i
            zabawiania.
          • lady_of_avalon Re: "Jeżdżenie po domach" 24.06.07, 20:54
            gabi_10 napisała:

            > > a i tak zawsze konczy się wrzaskiem,
            >
            > tym ze wszyscy nad dzieckiem się pochylaja, machaja grzechotkami, robia duzo
            > ruchu-a to jednak jest męczące.

            Ja mam dokładnie odwrotne wrażenia. Uwielbiam chodzic w gości, bo dzieki temu
            że inni "pochylaja, machaja grzechotkami, robia duzo ruchu" ja mam wreszcie
            chwile dla siebie i moge odpoczac od ciągłego zabawiania małego!!!! ;PPPP
        • rozanamama Re: "Jeżdżenie po domach" 24.06.07, 21:20
          nie to chcialam powiedziec, przepraszam.
          ale spacer jest bardziej dla dziecka niz dla ciebie. a wypad do kolezanki czy
          kuzynki albo zakupy w mega galerii sa dla ciebie, a nam, mlodym ammom, tez sie
          cos nalezy!
    • ik_ecc Re: "Jeżdżenie po domach" 24.06.07, 17:58
      Przez pierwszych 6 mies dziecko ma Twoje ciala odpornosciowe, wiec sobie radzi
      z otoczeniem tak dobrze jak Ty. Dopiero od 6 mies zaczyna sobie wyrabiac wlasna
      odpornosc. Tak wiec nieodwiedzanie nikogo ze wzgledu na zarazki przez
      pierwszych 5 mies akurat nie ma wiekszego sensu.
      • kinga_gor z synkiem jezdże wszędzie,właściwie odkąd skończył 24.06.07, 21:31
        miesiąc...wink)))

        pozdrawiamy
    • honoratawww Re: "Jeżdżenie po domach" 30.06.07, 21:35
      Przepraszam za prywatę ale które koleżanki "dzieciate" pytałaś bo mnie chyba
      nie? Pozdrawiam.
      • jumami Honoratawww 01.07.07, 21:40

        Tę drugą koleżankę.
        Dziś odwiedziłam teściową z małym.Bacznie rozglądał sie po pokoju,czuł się
        nieswojo i na początku popłakał ciut,ale potem było ok.Poprzytulał się do mamy
        i wszystko grało,bylismy 40min. Pierwsze koty za płoty.Pozdrawiam
        • jumami To Ja Jumami 01.07.07, 21:52
          Dziś odwiedziłam teściową z małym.Bacznie rozglądał sie po pokoju,czuł się
          nieswojo i na początku popłakał ciut,ale potem było ok.Poprzytulał się do mamy
          i wszystko grało,bylismy 40min. Pierwsze koty za płoty.Pozdrawiam
          Aha....świetnie,że podzieliłyście się waszą opinią na temat,ale PROSZĘ nie
          atakujcie siebie na wzajem.Każda z mam robi to,co uważa zasłuszne.
          Moje zdanie na temat jeżdzenia: właśnie teraz gdy maluch kończy 3mieś zaczęłam
          od teściowej odwiedzac najbliższą rodzinę(
        • jumami To Ja Jumami 01.07.07, 21:52
          Dziś odwiedziłam teściową z małym.Bacznie rozglądał sie po pokoju,czuł się
          nieswojo i na początku popłakał ciut,ale potem było ok.Poprzytulał się do mamy
          i wszystko grało,bylismy 40min. Pierwsze koty za płoty.Pozdrawiam
          Aha....świetnie,że podzieliłyście się waszą opinią na temat,ale PROSZĘ nie
          atakujcie siebie na wzajem.Każda z mam robi to,co uważa zasłuszne.
          Moje zdanie na temat jeżdzenia: właśnie teraz gdy maluch kończy 3mieś zaczęłam
          od teściowej odwiedzac najbliższą rodzinę(
        • jumami Jumami tu JA 01.07.07, 22:00
          Dziś odwiedziłam teściową z małym.Bacznie rozglądał sie po pokoju,czuł się
          nieswojo i na początku popłakał ciut,ale potem było ok.Poprzytulał się do mnie
          i wszystko grało,bylismy 40min. Pierwsze koty za płoty.Pozdrawiam
          Aha...Ponownie dziekuje,za wasze opinie,ale PROSZĘ by nie oceniac innych przy
          okazji dzielenia się własnym doświadczeniem!
          Moje zdanie jest takie:
          1.Te 3 mieś to dobry czas by z bobasami odwiedzac innych.
          2.Spacery z malenstwem od 2 tyg życia latem,od 3 tyg w zimie(przedtem
          werandowanie-zimą)
          3.Do supermarketów......napewno nie z kilkumiesięcznym dzieckiem.Ja chyba roku
          tak zrobię gdy mały rok skończy,i chyba z musu.No bo poco z małym/małą na
          zakupy-spożywka.Teraz jeździmy albo ja albo mąż.Nie potrzebujemy by nasza
          trójka zawitała u bram hiper/super marketów.
          4.Myjemy ręce przed kontaktem z dzieckiem i nie pozwalam by obcy go dotykali-a
          z jakiej racji(np. na ulicy).A raz było,że babka z rękami do mojego
          bąbelka...zaskoczona byłam.
          5.Bawi się w domu i u innych swoimi zabawkami i na swoim kocyku.
          Narazie to tyle.
          Pozdrawiam i proszę o nieocenianie innych.Myślę sobie,że forum jest poto by da
          porady,podzieli się doświadczeniami a nie po to by atakowac.Wasze i moje opinie
          na różne tematy mają pomóc podją taką albo inną decyzję.
          PA
    • sdec Re: "Jeżdżenie po domach" 30.06.07, 22:21
      Różnie podchodzą do tego rodzice, chyba nie ma na to konkretnego terminu. ja
      osobiście z miesięcznym sykiem jeździłam na zakupy do W-wy (400 km w 2 strony),
      jak miał kilka miesięcy nawet samolotem za granicę na 2 dni, później też do
      ciepłych krajów. Nic się mu nie działo, myślę, że to jest też trochę jak z
      wychodzeniem na podwórko: jak nie zahartujesz dziecka, to będzie ci chorować.
      • ikabg Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 07:23
        Bzdura z tym hartowaniem. Moja koleżanka też zabierała swoje dzieciątko gdzie
        mogła od najwcześniejszych dni celem hartowania właśnie ale jak mały poszedł do
        żłobka, to i tak miał zero odporności, skończyło się na 2- miesięcznej kuracji
        antybiotykowej (co tydzień nowa infekcja), na skurczu oskrzeli, inhalacjach i
        docelowo opiekunce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka