Dodaj do ulubionych

do mam które stosowały "uśnij wreszcie"

03.08.07, 10:30
Drogie Mamy, jak długo zajęło wam nauczenie dzieci usypiania wg tej metody?
Ja skapitulowałam za pierwszym razem, ale będę chyba musiała zacząć ją
stosować, bo nie wyrabiam. W książce jest napisane, że można nauczyć dziecko
w tydzień samodzielnego zasypiania. Czy to jest realne ? Idę zaraz na urlop i
wtedy bym spóbowała.
Obserwuj wątek
    • elieka realne ;) 03.08.07, 10:37
      koleżanki nauczyły swoje dzieci w tydzień.
      ja zmodyfikowałam sobie metodę t.hogg i 3,5,7 (minut) i też trwało to z 3-4 dni
      (a właściwie noce).
      • kasik2222 Re: realne ;) 03.08.07, 10:57
        a czy dzieci bardzo płakały przez pierwsze dni? Moja chyba z godzinę, potem
        wzięłam na ręce i usnęła w 3 minuty
        • katka2007 Re: realne ;) 03.08.07, 21:03
          No i po próbie. Na początku było ok, wchodziliśmy, pocieszaliśmy itd. Po 15
          minutach zaczęła tak płakać, że się zadławiła i zrobiła się sina i musiałam ją
          wziąć, żeby odkrztusiła i zasnęła mi na rękach. Ona jest chyba za mała.
          Wytrzymać płacz nie jest trudno, ale jeśli dochodzi do takich sytuacji...
          Spróbuję pewnie jak trochę urośnie. Dajcie znać jak Wam poszło.
          • kalina911 Re: realne ;) 10.11.07, 20:39
            a i pierwszej nocy plakala z godzinke chyba a drugiej juz sie nie
            budzila
    • katka2007 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 03.08.07, 11:05
      Dobre pytanie. Ja dziś zaczynam, ponieważ też nie wyrabiam i już się boję. Dam
      znać jak poszło. Moja córka ma 5 miesięcy i jest uzależniona od cyca. Kasik2222
      ile lat ma Twa pociecha?
      • kasik2222 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 03.08.07, 11:16
        Dominiczka zaczęła 10 miesiąc, jest już dość duża i ciężka, a spać nie chce
        iść, bo ma ciekawsze zajęcia. Zresztą od początku usypiałam ją na rękach i to
        był mój błąd. Ale była jeszcze leciutka, a tak słodko spała na rękach, że
        robiłam to dla własnej przyjemności. To teraz mam za swoje, okropne awantury
        nawet na rękach !!!
        • kasik2222 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 03.08.07, 11:18
          Katka2007 , proszę o relacje z nauki na bieżąco, ja zaczynam za tydzień, jak
          pójdę na urlop.
    • mama-ali Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 03.08.07, 11:42
      dziewczyny, czy moglybyscie mi szerzej opisac metody usypiania waszych pociech,
      tez zamierzem zaczac nauke zasypiania ale nie mam wiedzy na temat sposobowsad((
      moj skarb to cycoholik i juz mam dosc, i moje cycki tez, ona najbardziej
      pragnie cyca w nocy i to mnie wykancza!!!! bardzo prosze o wasze sposoby.
      dziekujesmile))))
    • olimpiap Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 03.08.07, 12:58
      ja swoją zaczełam uczyć jak miała 4-5 miesiąc i faktycznie po paru dniach
      zaczeła sama zasypiać ale co najważniejsze trzeba być konsekwentnym i kazde
      zasypianie niech odbywa się jednakowo czy w dzien czy w nocy. Czasem zasypiała
      5 minut czasami 0,5 h. Czym później zaczyna się naukę tym trudniej jak jeszcze
      dziecko wstaje to i potrafi jako zabawę traktować, ale polecam i życzę
      powodzenia.
      • 24lena okolo tygodnia 03.08.07, 13:24
        najwazniejsza jest konsekwencja,u nas niebylo naszczescie drastycznego placzu,
        mlody szybko nauczyl sie zasypiania wieczorem...no ale ze spaniem w dzien do
        dzis walcze big_grinDD
    • doro73 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 03.08.07, 13:44
      Ja synka uczyłam samodzielnego zasypiania prawie od początku tzn. jak miał
      około 2 miesięcy. Na efekty nie czekałam długo, bo jakieś 2-3 dni. Obyło się
      bez scen rozpaczy, ale był jeszcze malutki to poszło łatwo. Obecnie Bartek ma
      10 miesiecy i nauczył się wstawac w łóżeczku. No i znów jest problem z
      usypianiem. Jestem jednak konsekwentna i jak wstanie to po kilku minutach znów
      go kłade i tak kilka razy. Nigdy nie wyciągam z łóżeczka, bo wtedy to już
      koniec. Uczę go tak od tygodnia i musze przyznać, że zwykle po 3-4 połozeniu
      przytula się do poduszki i mruczy sobie z otwartymi oczkami a po minucie już
      odpływa w kraine snów. O właśnie słyszę, że się budzi. Powodzenia życzę.
    • katka2007 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 03.08.07, 15:31
      Zastanawiam się tylko nad tym, co zrobić, jeśli mała (5miesięcy) obudzi się w
      nocy głodna, bo teraz budzi się często i czasem naprawdę jest głodna. Dać jeść i
      odłożyć? Jak myślicie? Tak małe dziecko karmione tylko piersią chyba może być
      głodne.
      • mika_p Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 03.08.07, 17:39
        Oczywiście, że tak małe dziecko może być głodne, bo nocne mleko jest bogate w
        tłuszcze, które są dziecku potrzebne do prawidłowego rozwoju, no i w tym wieku
        inaczej je się w dzien, kiedy wszędzie tyle pokus, a inaczej w nocy, keidy jest
        spokojnie i sennie.

        Powiedz mi... bo nigdy tego pojąć nie mogę... czemu chcesz zastosowac na córce
        metodą "mamo, coraz dłużej ignoruj płacz swojego dziecka"? Chciałabyś zasypiać
        zmęczona płaczem? Na tym polega nauka "Usnij wreszcie".
        • katka2007 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 03.08.07, 18:50
          Już odpowiadam. Muszę zastosować tą metodę, ponieważ nic innego nie skutkuje.
          Mała zasypia tylko przy piersi, a we wrześniu wracam do pracy i ona zostanie z
          opiekunką. Poza tym śpi niespokojnie, szuka piersi budzi się co 2
          godziny-najchętniej spałaby z piersią w buzi, a ja na to nie mam siły. Książkę
          ta jak i inną ("Każde dziecko może nauczyć się spać") napisali specjaliści,
          bazując na serii badań, więc jakoś nie mam oporów. Fakt będę cierpieć, ale jak
          Kasia nauczy się ładnie spać, to będę bardzo szczęśliwa.
          • barrbarella Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 04.08.07, 13:47
            Tadzia oduczylam zasypiania przy piersi mniej wiecej w 3-5 dni. Usypiał go tata lub babcia. Ja musiałam zniknać z pola widzenia.
            Natomiast problemy z zaśnięciem mogą wynikać nie tylko z przyzwyczajeń ale tez z dolegliwości. Moj Tadzio po podaniu Nurofenu zasypia bez problemu - najwyraźniej coś mu dolega.... jesteśmy na etapie ustalania co. sad
        • jahreshka do mika_p 03.08.07, 22:07
          Początek nauki samodzielnego zasypiania rzeczywiście polega na tym, żeby
          dziecko padło zmęczone płaczem. ALE po to to wszystko, żeby zasnęło SAMO. Żeby
          odkryło, że można zasnąć bez noszenia na rękach, czy w łóżku rodziców. Każda
          następna lekcja będzie łatwiejsza, bo szlak został już przetarty.
          Początki są trudne i bywają drastyczne. Ale nikt w tej metodzie nie ignoruje
          płaczu dziecka! Przecież rodzic przychodzi, tuli, mówi, że je kocha i że teraz
          uczy się samodzielnie zasnąć w swoim łóżeczku... To pokazuje dziecku, że
          właśnie nie jest ignorowane, nikt go nie opuścił i że to nie kara. Przecież nie
          trzeba stać za drzwiami z zegarkiem w ręku. Przerwy są jednak konieczne.

          Umiejętność samodzielnego zaśnięcia jest ogromnie ważna dla dziecka. Owszem,
          liczy się tu także wygoda rodziców - szansa na nieprzeciążenie kręgosłupa, czy
          przespaną wreszcie noc. Jeśli dziecko zasypiało zawsze na rękach rodzica, to
          gdy się przebudzi w nocy w swoim łóżeczku nie będzie potrafiło ponownie samo
          zasanąć. Będzie się domagało znanych mu bodźców, kojarzonych ze snem - bez tego
          się nie obejdzie po prostu.

          Być może znasz inny, łagodniejszy, ale równie skuteczny sposób na zasypianie
          pociechy. Jeśli tak, to się nim podziel smile
    • sylw99 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 03.08.07, 22:10
      Do niedawna byłam wielką przeciwniczką tej metody twierdząc że dziecko w
      późniejszym okresie może mieć problemy emocjonalne. Jednak w ciągu ostatniego
      miesiąca to ja zaczęłam mieć problemy emocjonalne smile od urodzenia synka
      próbowałam zachować rytuał wieczorny czyli kąpanko, mleczko przytulano,
      następnie trzymałam synka na rękach aż zaśnie i później odkładałam do łóżeczka,
      jednak przestawiło się coś mojemu małemu i po odłożeniu do łóżeczka mały
      momentalnie budził się i stawał na równe nogi i takie odkładanie potrafiło
      trwać do 10 w nocy. Od dwóch dni po jedzonku odkładam małego. Na początku
      plakał a raczej darł się przez 20 minut i później o dziwo położył się i sam
      pierwszy raz w życiu zasnął, nie mogliśmy z mężem w to uwierzyć i z 10 razy
      zaglądaliśmy upewnić się czy to nie sen. Odnośnie płaczu to była czysta
      tragedia. Synek tak przeraźliwie płakał że serce się krajało, jednak za każdym
      razem kiedy wchodziłam do pokoju i histeria wzmagała się choć ani jednej łzy
      nie uroniono to powiedziałam basta i czas na samodzielność no i od 3 dni kładę
      małego spać ten trochę płacze ale co raz szybciej zasypia. Zapewne niedługo
      przyzwyczai się że po jedzonku jest spanko i może wreszcie prześpię całą noc bo
      od 11 miesięcy takie cudowne chwile mogę zliczyć na palcach jednej ręki.
      Życzę wytrwałości i konsekwencji która z czasem przyniesie skutek.
    • jahreshka Ważne! 03.08.07, 22:19
      Ważna sprawa - to jest metoda dla naprawdę zdeterminowanych, zdesperowanych
      rodziców. Jeśli ktoś nie jest do końca przekonany, niech nie próbuje. Jeśli
      zmięknie, zrobi tylko dziecku "wodę z mózgu". Trzeba być w pełni przekonanym do
      tej metody, zachować spokój - a to jest możliwe tylko przy pełnej determinacji.
      Do tego trzeba po prostu dojrzeć, albo najzwyczajniej pęknąć.

      Moja 11-miesięczna córka zasypia samodzielnie od 2 miesięcy. Do końca 8-go
      miesiąca usypialiśmy ją na rękach, tato śpiewał kołysankę i dziecko pięknie
      zasypiało. Na szczęście odłożona do łóżeczka przesypiała całe nocki.
      Krytycznego wieczoru usypianie zajęło nam ponad 2 godziny i stwierdziliśmy, że
      dość tego dobrego. Nam też się od życia coś należy (choćby wieczory!).
      Następnego dnia (a było to Dzień Matki) rozpoczęłam Hankę uczyć. Nie będę
      pisać, że było łatwo - bardzo się buntowała, wszak świat jej się zawalił. Nie
      wiem skąd, ale spłynął na mnie niesamowity spokój. Cierpliwie odczekiwała tych
      kilka minut i przychodziłam do mojego spłakanego dziecka. Jak tylko się
      uspokoiła w moich ramionach, spowrotem ją odkładałam do łóżeczka, całowałam i
      mówiłam dobranoc. Pierwsza "lekcja" trwała pół godziny, następne coraz krócej.
      Faktycznie po tygodniu Hania już potrafiła sama zasnąć. Sukces!
      Potem bywały dni, że trzeba było "udzielić jej korepetycji", bo jakby
      zapominała. Ale i to nie trwało dłużej niż 15 nim.
      Być może wcześniej zabrałabym się za tą metodę, ale jak Hanka była młodsza
      nigdy nie miałam pewności, czy przypadkiem nie męczy ją kolka sad
      Dziewczyny, życzę wytrwałości, opanowania i sukcesów! Wiadomo, że widok
      zasypiającego w naszych ramionach dziecka jest cudowny... Ale to nie może trwać
      wiecznie przecież smile
    • kasik2222 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 04.08.07, 09:28
      Mika_p, to nie jest tak, że chcemy ingorować płaczące dzieci. Dla dziecka
      zdrowy spokojny sen jest bardzo ważny dla rozwoju, tak samo jak jedzenie i
      zabawa. Jeśli dziecko tego nie umie, jest rozdrażnione i placzlie, nie umie się
      na niczym skoncentrować, a taki stan będzie procentował w przyszłości na
      niekorzyść dziecka. My - mamy - też jesteśmy rozdrażnione i zdenerwowane, i nie
      podchodzimy właściwie do naszych dzieci. Matka zmęczona i niewyspana nigdy nie
      będzie matką opanowaną i spokojną. Metoda może jest trochę drastyczna, ale to
      trwa około tygodnia, i dla dziecka jest w przyszłości korzystne. Poźniej jest
      tylko lepiej. Dlatego chcę spróbować. Tak jak pisałam na początku, już raz
      podeszłam do tej metody, niestety skapitulowałam. Ale czuję się coraz gorzej
      zmęczona, ja już wróciłam do pracy po urlopie macierzyńskim, wstaję o 5.30,
      wracam do domu o 16, i dalej jazda bez trzymanki. Moja Dominisia nie śpi już
      wtedy do wieczora, o 20 kąpiel i kolacja, a ona później zaczyna zabawę w
      najlepsze, ale jest już płaczliwa. Wczoraj próbowałam ją uspać na rękach od
      20.30, poszła spać około 23 po wielkich awanturach, później obudziła się za
      godzinę i jeszcze trzy razy. Jak ja mam potem normalnie funkcjonować? W dzień z
      drzemkami też jest tragedia, a Małą zajmuje się moja mama, ma 60 lat i coraz
      mniej siły. Muszę coś zrobić, bo taki stan, jak w chwili obecnej ne prowadzi do
      niczego dobrego ani dla opiekunów ani dla dziecka. Ja się już zdecydowałam,
      czekam tylko na relacje Katki, mam nadzieję że po nich się nie zniechęcę, boi
      już się trochę boję, jak to będzie. Ale jak się uda, to wyjdzie to na korzyść
      wszystkim, dziecku też. My też jesteśmy ludźmi, to że mamy dzieci to nie znaczy
      że już nie mamy żadnych praw, chociażby do spokojnych wieczorów i przespanych
      nocy. A matka wie nawet w nocy jak dziecko jest głodne, moja Mała dziś w nocy
      jadła, choć to jej się żadko zdaża. Pozdrawiam
      • katka2007 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 04.08.07, 09:51
        No i po próbie. Na początku było ok, wchodziliśmy, pocieszaliśmy, klepaliśmy po
        pleckach itd. Po 15 minutach zaczęła tak płakać, że się zadławiła się śliną i
        zrobiła się sina i musiałam ją wziąć, żeby odkrztusiła i zasnęła mi na rękach.
        Bardzo się wystraszyłam. Ona jest chyba za mała.Wytrzymać płacz nie jest trudno,
        ale jeśli dochodzi do takich sytuacji...
        Spróbuję pewnie jak trochę urośnie. Wytrzymam jeszcze trochę, dam radę.
        Zamówiłam wczoraj książkę "Noc bez płaczu", w której prawdopodobnie napisane
        jest, jak nauczyć dziecko spać i zasypiać bez drastycznych metod Dajcie znać
        jak Wam poszło.
        • oli77 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 30.08.07, 11:39
          Katka2007 kiedy próbowałam u swojego synka to zastosować, to było podobnie jak u
          Twojej córeczki. Ja również sie poddałam, stwierdziłam, że pewnie jest za mały.
          Po jakimś czasie sam nauczył się zasypiać bez problemów. Myślę, że nie u każdego
          to działa.
          • kasik2222 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 30.08.07, 12:00
            Ja niestety zrezygnowalam, było źle, mała bardzo płakała. Nie umiem
            zostawic jej płaczącej bez przytulenia, trudno sie mówi i żyje sie
            dalej. Mam nadzieję że z wiekiem będzie mała lepiej zasypiała. Teraz
            budzi się w nocy co pół godziny albo co godzinę, chyba męcza ją
            ząbki. To wzięłam Malutką do łóżka, bo nie jestem w stanie ciągle
            wstawać. Dam pić, przytulę i zasypia.
            • druuna Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 30.08.07, 12:27
              Mam też dylemat! Moja Zuzia (12,5 miesiąca) zasypia wieczorem rpzy
              cycku. Sama nie wiem czy robie sobie kuku - no bo jak długo? W nocy
              też się budzi nawet 3-4 razy. Biorę ja wtedy do łóżka do nas, dam
              cycka i uspia! Ale jak długo to będzie tak wyglądać? czekac aż sama
              prześpi całą noc czy zacząć ją tego uczyć? hmmm w kropce jestem sad W
              ciągu dnia Zuzia zasypia w wózku na spacerze z babcią a po południu
              też przy cycku (śpi 2 x dziennie po ok. 1,5 h) - czy to nie za dużo
              snu jak na roczne dziecko?
              • limmar Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 30.08.07, 15:01
                Wg mnie to nie jest za dużo snu. Regeneruje się wtedy jej organizm. Mój starszy
                długo, oj długo potrzebował snu w ciągu dnia, właściwie do ponad 4 lat. A z
                metodą "uśnij wreszcie" nam również sie nie powiodło. Ale już dawno zasypia sam.
                Także ja myślę, że jeśli ktoś nie daje rady, to niech sobie daruje te metody.
                Nic na siłę. Ja czasem zatęsknię za tym żeby poprzytulał się mój starszy do mnie
                i sama do niego idę...
        • sara2103 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 30.08.07, 22:45
          jak przeczytasz daj znać o co chodzi. Zamierzam zacząć uczyć 8- miesięczną
          córcię zasypiania. I wcale nie chodzi mi o spokój, tylko żeby jak się wybudzi
          mogła sama zasnąć. Obawiam się tylko że tak drastyczne metody nie dla mnie.
    • kobraluca Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 30.08.07, 19:41
      dziewczyny,poczytajcie sobie "Jezyk niemowlecia" Tracy Hogg, moze
      jej metoda sie u was lepiej sprawdzi.Przyznaje sie,ze jeszcze nie
      urodzilam i nie chce sie tu madrzyc, ale wlasnie koncze jej ksiazke
      i jestem w 100% przekonana,ze jej metoda to jest to
      • monikaa13 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 30.08.07, 19:47
        a ja nie, probowalam ja stosowac, niestety nigdy nie starczylo mi
        cierpliwosci
        a wierzcie poczatki mialam tragiczne bo mala ryczala po 4 gozdiny i
        zasypiala co wieczor o 24
        probowalam wszystkiego, az wymyslilam szum radia i smoka, najpierw
        mala zasypiala w dzien, wieczorami bylo gorzej, pozniej zaczela
        zasypiac samemu wieczorem, przy glosnym szumie radia, pozniej coraz
        cichszym, az w koncu wylaczylam radio

        od 4 miesiaca mala spi cala noc bez budzenia, zasypia sama, ze
        smokiem, bez zadnych problemow i w dzien i w nocy

        kiedys myslalam, ze to nigdy nie nastapi, czytalam te ksiazki w
        ktorych pani Tracy pisala, ze jak zrobie tak to nie ma rady by
        dziecko nie usnelo, a moja nie zasypiala, ja ryczalam, ona tez, ale
        jakos powoli to minelo, nauczyla sie zasypiac i jest teraz super

        nie meczcie tak swoich maluszkow tymi metodami

        usnij wreszcie to bardzo drastyczna metoda

        oczywiscie mam tu na mysli maluszki do 8-12 miesiaca, bo potem
        dziecki juz rozumie co sie do niego mowi i wtedy pewne metody moga
        przyniesc oczekiwane rezultaty
    • katka2007 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 07.09.07, 20:43
      Moja mała też śpi teraz ze mną i mam nadzieję, że jak zacznie rozumieć to nauczy
      się sama spać. Doszłam do wniosku, że jestem po to, aby być przy niej.
      • donna28 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 08.09.07, 09:50
        U nas na początku były okropne problemy ze snem, i dziennym i wieczornym.
        Koszmar. Pamiętam, jak o 23 jeździliśmy z małą samochodem w kołko po ulicach,
        ona usypiała i taką uspaną zanosiliśmy do domu. Przerobiliśmy szumy wszystkiego
        co możliwe itd.

        Potem spróbowałam metody Tracy Hogg, ale bez rezultatu, tzn ona niby zasypiała,
        ale to trwało tak potwornie długo, że córcia głodniała i była jeszcze bardziej
        marudna. Próbowaliśmy tydzień i za każdym razem tak długo się wierciła, że aż
        głodniała, nie zasypiała wcale.

        Od jakiegoś miesiąca usypiam na rękach i mówię z przekonaniem - jestem
        zadowolona. Jak mi zaczyna marudzić, to biorę na łapki, daję smoka i śpiewam
        jej, gadam, chodzę sobie po mieszkaniu. Po dosłownie 3-5 minutach oczka jej się
        zamykają i jak zaśnie fest, tak, że już jest bezwładna, ostrożnie odkładam (mam
        to przecwiczone - nie budzi się) i śpi. Dzięki temu w ciągu dnia ma 3-4 drzemki
        po godzinie. Jak o 20 odłożę to śpi dłużej, choć w nocy się potrafi też wybudzić
        niestety sad
        Oczywiście poza tym zasypia też w wózku na spacerze smile
        Ja od początku zakładałam, że będę towarzyszyć jej w procesie zasypiania, to,
        żeby zasypiała samodzielnie nigdy nie było dla mnie jakimś wielkim marzeniem.
        Niech zasypia, jak chce, byleby spała, bo to rzeczywiście najważniejsze dla
        rozwoju. Dla mnie noszenie jej nie sprawia kłopotu, waży wprawdzie już prawie 7
        kg, ale ja silna baba jestem.
        W zasadzie jak sobie przypomnę to noszenie wzięło się od tego, że mała miała
        straszne kolki i po prostu musiałam ją godzinami taką rozżaloną tulić i tak mi
        zasypiała.
        A "uśnij wreszcie" przeczytałam i jak dla mnie, to ta metoda jest po prostu
        drastyczna. Z góry wiedziałam, że ja przynajmniej nie byłabym w stanie w życiu
        jej zastosować, więc nie zaczynałam. Niech osoby, które stosowały nie odbierają
        tego jako krytyki, każdy z nas ma inny próg wytrzymałości i też inaczej dzieci
        się do naszych metod dostosowują. Myślę, że moja by długo ze mną walczyła, po co
        męczyć siebie i ją.
        Podpisuję się pod wypowiedzią katki2007 - wierzę, że jak będzie rozumieć i się z
        nią dogadam, to dojdziemy do tego, żeby zasypiała jak dorosły człowiek. Na razie
        to niemowlę, które chce być przy mamie i trudno jej z tego czynić zarzut w imię
        modnego ostatnio samodzielnego zasypiania.
    • grenada79 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 07.09.07, 22:40
      ja zaczęłam uczyć synka zasypiać samego jak skończył 2 m-ce. zaraz po karmieniu
      odkładałam go do kołyski ale nie zostawiałam samego tylko trzymałam za rączkę,
      przytulałam policzek do jego buźki i cicho nuciłam melodyjkę z misia pozytywki.
      teraz odkładam go do łóżeczka, 3lulajki (czyli melodyjki pozytywki) i Tomuś
      śpi.dodam że misia używam tylko do usypiania (także w dzień). no i jeszcze
      używałam smoczka, który teraz mały wypluwa po pewnym czasie spania a dla mnie
      jest to znak, że usnął na dobre.
      myślę że każdy mały człowieczek jest inny i nie dla każdego jest dobre to co dla
      innego. Pozdrawiam i życzę wytrwałości bo spokojne wieczory są cuuudowne!
    • kalina911 Re: do mam które stosowały "uśnij wreszcie" 10.11.07, 20:38
      dzis mija dzien 3.pierwszego dnia plakala 15 min., drugiego po 4
      min .dzis juz tylko troche tak ze nawet nie zdazylam do niej
      zajrzec.mam nadzieje ze jutro jzu obedzie sie calkiem bez placzu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka