Moj Maluszek ma teraz 2,5 miesiaca. Od pewnego czasu jak moj mąż
bierze go na ręce to po jakimś czasi zaczyna płakać. Tata nie może
go uspokoić. Martwie się bo widzę, że Mąż sie bardzo stresuje tym i
jest mu smutno, że dzidziuś go "nie lubi"

. Poza tym jak nie jest
u niego na rękach to się pieknie do Taty uśmiecha i "gada". Mąż jest
super tatą, pięknie rozmawia z Maluszkiem i umie się z nim bawić i
się opiekować. Nie wiem jak pomóc, żeby Tata się nie smucił...
Macie może jakieś podobne doświadczenia?