Dodaj do ulubionych

8-miesięczne dziecko i telewizja

15.09.07, 11:39
Jestem chrestną ośmiomiesięcznej dziewczynki i prawdę mówiąc mam dylemat. Otóż
rodzice dziecka pozwalają oglądać małej telewizję, co więcej postawili nawet
łóżeczko dziecka na przeciw telewizora tylko dlatego, że dziecko "lubi"
oglądać. Przy karmieniu małej bajka, bo łatwiej się karmi itp... Dziewczynka
raczej ma niewiele innych bodźców wzrokowych typu kolorowa karuzela nad
łóżkiem, raczej też nie ma książeczek. Kilka naprawdę przyzwoitych zabawek ma
w zasadzie ode mnie... Z bodźcami słuchowymi jest podobnie, bo rodzice raczej
nie słuchają nic innego prócz tv. W ogóle to dziecko weźmie się na rączki i
pobawi może pół godziny dziennie, a potem da się jedną, dwie zabawki i na tym
koniec

Kuzynka (matka małej) i ojciec dziecka nie są lotni intelektualnie, (z
najprostszymi zadaniami matematycznymi z liceum zawodowego, które teraz kończy
(ma 27 lat) przychodzi do mnie (nie mam z naukami ścisłymi nic wspólnego),
obsługuje komputer podstawowo itp. Wiem, że jak spróbuję jej powiedzieć, żeby
trochę zmieniła podejście do dziecka i zaproponuję jakieś inne zabawy niż tv
(ona nie pracuje tylko wieczorowo chodzi do szkoły) to nie posłucha, tatuś w
ogóle wyleci z pyskiem, że po co się wtrącam to ich dziecko i nie moja sprawa.
Problem jest taki, że kiedy zaczną się jakiekolwiek problemy z edukacją czy w
ogóle rozwojem to będzie moja wina, a tak będzie jestem o tym przekonana sad((,
bo wykształcona ciotka i chrzestna za jednym zamachem nie dopilnowała sad Już
pomijam fakt, że 27 calowy telewizor w odległości 3,5 m. to jest zabójstwo dla
oczu

I co z tym zrobić?
Obserwuj wątek
    • makurokurosek Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 15.09.07, 14:30
      jeżeli nie chcesz z nimi szczerze o tym porozmawiać, to spróbuj przekazać im to
      w inny sposób np gdy przychodzisz do nich cały czas baw sie z małą, do zabawy
      możesz wykorzystywać rzeczy codziennego użytku, kolorową apaszkę, wkładanie i
      wyjmowanie przedmiotów z pudełka, zacznij jej śpiewać mówić wierszyki. Często
      jest tak, że rodzice nie widzą za bardzo jak się bawić z małym dzieckiem, i to
      nie tylko w przypadku tych mniej wykształconych. jeżeli masz pomysł na zabawę to
      baw sie z a rodzice może zaczną ciebie naśladować , a jeżeli nie to przynajmniej
      będą widzieli, że można inaczej spędzać czas z dzieckiem niż przed tv
      • tarkiina.arawis Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 15.09.07, 17:06
        Chętnie tylko, że niestety nie mogę u nich bywać częściej jak raz w miesiącu bo
        się po prostu nie wyrabiam (praca+studia), a to jest, że tak powiem "spory
        kawał" ode mnie... Staram się robić to co mówisz, ale do nich niestety nie
        bardzo docierają takie łagodne metody, (Stałą relację mam od dziadka dziewczynki
        i niestety tylko potwierdza to co sama widzę sad)

        A jak im powiem nawet spokojnie to będzie wielka awantura tylko ze szkodą dla
        małej, bo oni się zaprą, że tak jak oni robią jest właśnie najlepiej sad Naprawdę
        szkoda mi dziecka, bo to taka żywa dziewczynka dla której że wszystko wydaje się
        interesujące
    • royalmail Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 15.09.07, 18:03
      Skąd możesz wiedzieć, jak i w co bawią się z dzieckiem, ile ją noszą
      na rękach skoro bywasz u nich raz w miesiącu ?
      Wyszło mi, że do tej pory byłaś więc 8 razy ;p.
      Będziesz jeszcze miała niejednokrotnie okazję wykazać się, jeżeli
      tak Ci zależy na rozwoju chrześnicy, w końcu przed Tobą całe jej
      życie, może jak skończysz te studia znajdziesz dla niej trochę
      więcej czasu, fajna i dodatnio wpływająca na rozwój dziecka ciotka
      jest nieoceniona. Zwłaszcza później, niż w niemowlęctwie jest to
      istotne.
      • royalmail Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 15.09.07, 18:05
        ps. do relacji dziadka bym podeszła z dystansem.
        • tarkiina.arawis Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 15.09.07, 19:08
          Nie no bez przesady trochę cześciej widzę, bo oni też bywają u mnie w domu i też
          pierwsze co, to dziecko przed tv chcą sadzać byle tylko mogli sobie pogadać.
          Wtedy po prostu ja biorę małą albo moja mama, która ma podobne do mojego
          podejście. A dziadek jest niestety bardzo obiektywnym i rozsądnym człowiekiem,
          nie mam powodu mu nie wierzyć sad

          Może przesadzam, ale wkurza mnie strasznie takie postępowanie.
          • agata288 Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 15.09.07, 21:19

            to jak są u ciebie to wyłacz telewizor i powiedz ze malej sie
            strasznie wzrok psuje od ciąglego oglądania i zbyt szybko
            zmieniajace sie obrazy zle wpływają na funkcjonowanie mozgu.
            pozatym mozesz malą czegos nauczyc.np.kosi kosi,pa pa, pokazywania
            paluszkiem na przedmioty itp.moj synek bardzo szybko nauczyl sie np.
            pokazywania na lampę jak spytalam "gdzie jest lampa" i pokazywalam
            ciagle na nia palcem.nauka trwala mozez 15 min non stop.jak rodzice
            zobacza jak dziecko szybko sie uczy to moze to ich zmobilizje do
            takich zabaw.moj synek tez oglada bajki na mini mini ale z duzej
            odleglosci i nie za czesto.
          • samson.miodek Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 16.09.07, 17:58
            No to jak sa u ciebie to glosno i dobitnie powiedz ze u ciebie tak
            male dzieci telewizji nie ogladaja bo to nie jest zdrowe.A jak tatus
            sie na ciebie z japa wydrze to powiedziec mozesz ze u niego w domu
            nie masz na to wplywu, a u siebie masz i tv nie bedzie.Moze jak tak
            za kazdym razem bedzie i pokazesz im tez ze mozna inaczej sie
            pobawic z dzieckiem to zmienia podejscie.Ale jak traktuja tv jako
            nianke to nie licz na to.
    • agi1307 Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 15.09.07, 21:59
      hejka.ja ci powiem tak.ze na to nic nie poradzisz.tacy sa rodzice
      jej i koniec.jezeli chcesz im dac rade to lepiej nie dawaj.bo ci
      powidza tak!nie wtracaj sie to nasza sprawa i nasze dziecko.dlatego
      wiem i pisze ci ze nic na to nie poradzisz.pewnie ze szkoda malej no
      ale coz takie jest zycie.i nic nie poradzisz.sorry ale tak
      jest.uwierz mi.
      • p3nisista poinformuj odpowiednie organizacje 16.09.07, 20:00
        że tate regularnie ją napierdziela kablem od prodiża i będziesz mieć spokój z głupimy rodzicami
    • perotin Zostaje chyba tylko dać im jakiś poważny artykuł 16.09.07, 12:48
      ... do przeczytania. Albo dwa: o fizycznym wpływie telewizora i rozwoju intelektualnym dziecka katowanego telewizją.
    • naprawdetrzezwy Jak to co? Nie podejmować się bezmyślnie bycia 16.09.07, 13:01
      chrzestną.

      Za trudne było dla wykształconej osoby?
    • turzyca Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 16.09.07, 14:07
      jedyne co mi przychodzi do glowy to zrewolucjonizowanie rodziny
      dookola.
      Zeby dziadek odwiedzajac wnuczke bawil sie z nia w pokazywanie
      roznych rzeczy.
      Zeby babcia grala w koci lapki.
      Kuzynka przynoszaca ksiazeczke i czytajaca ja z dzieckiem.
      Kuzyn robiacy "samolot".
      itd itp
      a artykulik o szkodliwosci telewizji tez bylby niezly, ale to nie Ty
      go powinnas podrzucic.

      ale w sumie faktycznie kretynska sytuacja.
    • ihateschool Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 16.09.07, 14:23
      mój 15-miesięczny chrześniak ma tak samo

      baja, baja, baja non stop

      kurde, cały dzień włączone mini-mini i chyba dzieciak dostaje
      choroby sierocej, buja sie w tył i do przodu odbijając główką i
      plecami o kanapę, może taką faze złapać na pare minut

      Moja rada jest taka. Człowiek w dzisiejszych czasach musi usłyszeć
      coś w TV, żeby zapaliła mu się lampka. Jak usłyszy, że ktoś mu
      zwraca uwagę oleje i co najgorsze zrobi na złość, szczególnie w
      przypadku ludzi ekhm... średnio kumatych.
    • anasz Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 16.09.07, 16:17
      Dzieciaka mojej sasiadki to w owijakach stawiaja w rogu łózeczka,bo
      jeszcze nie siedzi, ma dopiero 3 miesiace!!! a sami graja w bierki,
      łotry jedne.Fuj
      • ovejanegra Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 16.09.07, 19:52
        Niestety, nawet najlepsza ciotka nie pomoże dziecku, które ma
        głupich rodziców. Niestety, pogódż się z tym, że twoja chrześniaczka
        będzie taka jak jej rodzice (albo jeszcze gorzej). Nie masz na to
        wpływu.
        • malyzgut Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 17.09.07, 10:21
          Z tego co piszesz, wynika, że jesteś dobrą ciotką i chrzestną i tak
          trzymaj.
          Z rodzicami tak najgorzej to może też jeszcze nie jest, skoro
          potrafili dobrze wybrać chrzestną. Może przesadzasz z obawą o
          gwałtowną rekację ?
          Myślę, że delikatnie, czasami w formie żartu, można spróbować
          rodzicom przekazać jakieś przesłanie. Moze im sie to nie spodobac,
          mogą sie nawet troche na poczatku obrazić, ale mogą to przemyśleć,
          dojsc do wniosku, ze moze jednak troche wiecej zajmowac sie
          dzieckiem i mimo wszystko trochę zmienić kurs. Tak czasami bywa.
          Nie wspomniałaś o chrzestnym, może z jego strony jakiś minimalny
          udział w dobrych wzorcach też mógłby być, np. za Twoją namową ?

          Piotr
          • gg92 Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 17.09.07, 10:43
            Rodzice poprosili Cię na chrzestną bo liczą że pokupisz coś dziecku.
            Twoje uwagi odnośnie wychowania olewają i coś podejrzewam że trochę
            się z Ciebie naśmiewają. Dzieciakowi teraz za dużo nie pomożesz,
            chyba że jak mała będzie starsza i będzie Cię lubić. Może uda Ci się
            wtedy przemycić jakieś pozytywne wartości. Ja mam piętro niżej
            sąsiadów, mają dwie córki i syna. Kiedy przyszli do mnie (z
            ciekawości) i zobaczyli półki z książkami to mi się przerażeni
            spytali czy ja to wszystko MUSIAŁAM czytać. A mini mini dobre jest
            zwłaszcza jeśli ktoś jest sam z dzieckiem i musi przy domu coś
            zrobić. Tylko z rozsądkiem! Sądzę jednak że nie powinnaś rezygnować,
            za to zmień metodę. Zajmuj się małą jak dotąd ale już nie próbuj
            angażować rodziców. Zachowuj się wobec nich naturalnie. Na pewno to
            szybko zauważą i będą Cię chcieli sprowokować. Nie daj się i po
            prostu kontynuuj swoje małe dzieło, staraj się też za bardzo nie
            przejmować. To wszystko co mogę poradzić, pozdrawiam.
    • ggierlik Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 17.09.07, 12:03
      Moja mala ma 11 miesiecy. Nie oglada telewizji i jeszcze dlugo nie bedzie. Za to
      z pasja oglada ksiazeczki
    • tsulkow Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 17.09.07, 12:05
      Dla rodziców bardzo wygodna sytuacja, bo nie muszą się zajmować
      dzieckiem. Oni tylko nakarmią, TV wychowa i nauczy. Wiem to, bo mam
      4 letnią córkę. Cały dzień mogłaby siedzieć i na zmiane ogladać
      bajki i siedzieć przed kompem. Ale to przecież od rodziców zależy,
      czy poprzestaną na tym ciesząc się, że mają spokój czy staną na
      głowie aby dziecku zaproponowac coś innego. A warto. Jest tysiące
      rzeczy, które można robić z dzieckiem, trzeba tylko chcieć. A warto
      chcieć, choćby dlatego aby usłyszeć od dziecka to, co ja wczoraj
      usłyszałem od swojego - spytałem Julię co dla niej jest
      najfajniejsze na świecie? - odp.: zabawa z tobą w "Chytrusa i Gobo"
      albo w "Małą Syrenkę" i zbieranie kasztanów. I nie ważne co to będą
      za zabawy. Najważniejsze, że dziecko w efekcie woli zabawę z Tatą
      niż TV. Wracając do domu na powitanie słyszę "choć do mojego pokoju
      będziemy się bawić". Cieszy mnie taka sytuacja i już zawsze
      chciałbym mieć taki kontakt z córką. Myślę, że jest to możliwe pod
      warunkiem, ograniczenia wpływu TV na rozwój dziecka. Godzina bajek
      dziennie moim zdaniem w zupełności dziecku wystarczy. Ale dość
      chwalenia się. Co Ci doradzić? - myślę, że od rozmowy nie
      uciekniecie (nawet wiedząc jaki bedzie jej skutek). Porozmawiaj z
      nimi, zrób to i jeżeli obawiasz się reakcji ojca dziecka, to pogadaj
      tylko z mamą dziecka bez obecności ojca, może to cos zmieni, podsuń
      jej jakiś artykuł, daj jej do poczytania to forum. Albo "idź na
      całość" i pogadaj z nimi na forum rodziny - przecież dziadek i
      babcia są po Twojej stronie, może we trójkę przekonacie. Jeśli nie,
      będziesz przynajmniej miała świadków, że jednak próbowałaś, chciałaś
      coś zmienić, chciałaś pokazac nowe możliwości. Spróbuj pokazac
      rodzicom dziecka że jest coś, co dziecko bardziej interesuje, coś co
      sprawia, że dziecko nauczy się czegoś nowego, czegoś czego nie
      nauczyli go rodzice, nie nauczyła TV tylko Ty poprzez zabawę. Tylko
      wszystkie Twoje działania na nic się przydadzą jeżeli rodzice nie
      przestaną być wygodniccy i nie zacznie im się chcieć. Jeśli ich nie
      przekonasz. Takie są moje pomysły. Życzę Ci powodzenia.
    • karola12341 Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 17.09.07, 12:26
      Jestem w podobnej sytuacji również jestem matką chrzestna
      sześciomeiszecznego Kubusia i mniej wiecej narazony jest na te same
      zdobycze cywilizacji, oprócz tego matka dziecka i ojciec (mój kuzyn)
      czesto podrzucaja małego Kubusia do góry lub próbuja nagminnie
      stawiac go na nózki, koncze studia: pedagogike i wiem ze to dziecko
      jest jeszcze za małe na to aby wciaz zmuszac je do takich podskoków
      i wygibasów, równiez jak był mniejszy matka dziecka robiła z nim
      takie pozy których nie powiino się robić małemu dziecku.
      Wielokrotnie bezskutecznie powtarzałąm im ze dziecko jak bedzie
      gotowe to samo bedzie próbować wstawać, również powtarzał im jak nie
      zdrowy dla dziecka jest chodzik (skrzywienia kręgosłupa, chodzenie
      na paluszkach itp ), ale co tam jak nie chce im się bawić z
      dzieckiem to po prostu siup do chodzika. Masakra
      Upomnienia i prośby nieskutkują uważają że oni wiedzą lepiej a moja
      wiedza jest czysto teoretyczna, bo ja przeciez nie mam jeszcze
      dzieci i co ja moge wiedziec na ten temat?!
      • ugenwillla Strasznie przesadzacie! 17.09.07, 14:44
        Najlepiej jest nie mając własnych dzieci wytykać błędy innym a tak właśnie
        zachowuje się większość tu piszących! Ciekawe czy będąc już rodzicami
        wprowadzicie w czyn te wszystkie światłe rady i czy będziecie 24 h gotowi do
        poświęceń dla dziecka, stałej zabawy, czytania książeczek, lepienia zwierzątek i
        rzucania piłki i czy czasem nie posadzicie malucha przy bajce w TV? Bo ja myślę,
        że nawet całkiem często! I nie stanie mu się od tego żadna krzywda wbrew
        wieszczonym tutaj czarnym proroctwom! Od zarania dziejów rodzice dzieci
        popełniali błędy wychowawcze, zaniedbywali swoje dzieci, wasi rodzice popełnili
        ich setki, oglądaliście TV, chodziliście późno spać, jedliście niezdrowe rzeczy
        i jakoś przeżyliście! To bardzo miłe, że jako kuzynki tak bardzo interesujecie
        się rozwojem maluchów, ale to naprawdę nie jest wasza sprawa jak są wychowywane
        przez swoich rodziców. TV w nadmiarze jest może i niezdrowa ale miliony dzieci
        od urodzenia ją ogląda i co? wszystkie są chore? Chodzik też może nie jest
        najzdrowszy na kręgosłup malucha ale również wiele dziedzi wychowało się w
        chodzikach bez uszczerbku dla zdrowia a to rzeczywiście świetne rozwiązanie dla
        zmęczonej noszeniem malca matki. Podobnie jest z podrzucaniem, przedwczesnym
        sadzaniem i wstawaniem, z jedzeniem słodyczy czy krowiego mleka - dzieci na
        szczęście wcale nie są tak delikatne jak się na pierwszy rzut oka wydaje i
        potrafią znieść wiele błędów rodzicielskich podobnie jak wy je znieśliście!
        • jorad67 masz rację! 17.09.07, 15:01
          Jak tak się dziećmi przejmujesz to zrób sobie własne i wtedy bedziesz mogła się
          wykazać jako ekspert w wychowaniu i wtedy pogadamy czy nie będzie telewizji, czy
          będziesz miała same "mądre zabawki", czy zawsze będziesz mieć kasę na takowe,
          czy zawsze będziesz taka chętna do stosowania samych "uczonych" metod wychowania
          i czy nigdy nie bedziesz chciała obejrzeć sobie jakiegoś filmu mimo, że dziecko
          będzie obok! Fajnie jest przykładać rodzicom, że źle wychowują dziecko, gdy się
          wpada na dwie godziny i z tej perspektywy myśli się, że wychowanie to taka
          prosta sprawa i tylko głupi popełniają takie błędy. Gorzej jak masz dziecko
          przez całą dobę i nawet wysiusiać się spokojnie nie możesz, bo płacze, chce jeść
          albo trzeba zmienić pieluchę i tak w kółko! Wtedy pewnie sama włączysz bajkę aby
          choć chwilę odetchnąć i przestaniesz się mądrzyć i pouczać.
        • titta Nie krytykowac 17.09.07, 15:15
          Ciekawe tylko dlaczego te setki tysiecy (milionow w szerszej skali)
          MA problemy z koncentracja, w nauce, stwarza problemy wychowawcze,
          juz nie mowiac o wartosciach jakie wyznaje. Mozna sie zapytac
          starszej daty nauczycieli jakie problemy zaczely sie w szkolach gdy
          nadciagnely rocznkiki 79/80 i pozniejsze, wlasnie wychowane przed
          telewizorem i komputerem. Pewnie mozna nic nie robic, bo miliony
          maja takie same problemy, albo spojrzec na dziecko jako jednostke,
          ktorej chce sie pozniejszych klopotow zaoszczedzic. w koncu pozycja
          matki chrzestnaj zobowiazuje.
          Jestem za tym, zeby nie wytykac bledow, NIE KRYTYKOWAC (tacy ludzie
          z regoly robia wszystko na przekor), a podkreslac zalety konkretnych
          zachowan. Korzystajac z kazdej wizyty, pokazywac jak sie z malaba
          bawic i wlaczyc w akcje innnych czlonkow rodziny (np. dziadka).
          Mozna podrzucic jakies bardzo proste poradniki. No i uzbroic sie w
          cierpliwosc.
          • ugenwillla Re: Nie krytykowac 17.09.07, 15:29
            Problemy z koncentracją i problemy wychowawcze były zawsze, moja córka miała
            problem ze skoncetrowaniem się na treści lekcji a nie należała do pokolenia
            wychowanego przed telewizorem. Może po prpstu programy szkolne są niedostosowane
            do dzisiejszej młodzieży i ich potrzeb albo nauczyciele z negatywnej selekcji
            nie potrafią dotrzeć do tych dzieci? Dzisiaj nie da się wychować dziecka bez
            kontaktu z telewizją i komputerem (izolacja wychowa jeszcze większego kalekę niż
            przedawkowanie), więc zamiast ganić coś, co jest już właściwie normą, należy
            szukać środków zaradczych? Może kilkumiesięcznego malucha można odseparowywać od
            TV ale już kilkulatek sam sobie włączy i to nawet dobrze, bo jest szereg
            interesujących programów dla dzieci, nawet bajki (nie wszystkie oczywiście) mają
            walor edukacyjny! Inną rzeczą jest wyrabianie nawyku, że po TV czy komputerowej
            grze następuje spacer albo wycieczka rowerem - wtedy nie będzie dziecięcej
            otyłości i koncentracja też się poprawi. Z osobistych doświadczeń wiem, że
            najgorsze jest zabranianie tv, która w oczach dziecka urasta wtedy do obiektu
            pożądania - TO jest właśnie błąd wychowawczy o fatalnych skutkach!
            • tarkiina.arawis Re: Nie krytykowac 17.09.07, 16:17
              Ale chwileczkę, czy ja gdzieś powiedziałam, że w ogóle tv jest złe na amen i w
              ogóle to jest jakiś wymysł szatana? Rozumiem, że rodzice też czasem chcą
              odpocząć, bo mają dość i pewnie pół godziny czy godzina bajek nikomu nie
              szkodzi. Chodzi mi o NADMIERNĄ ILOŚĆ! O wykorzystywanie tv jako środka na każdą
              ewentualność, byle tylko nie trzeba było się zajmować aktywnie dzieckiem.
              • ugenwillla Re: Nie krytykowac 17.09.07, 16:46
                Cóż, leniwych rodziców też na świecie nie brakuje, może nawet jest ich więcej
                niż tych aktywnych i wrażliwych na potrzeby dziecka, ale takiej postawy nie
                skorygujesz zwracając im uwagę, że coś robią źle - co najwyżej zepsujesz sobbie
                z nimi stosunki. To ich dziecko i ich problemy, nie sądzę aby twoja interwencja
                zmieniła ich wieloletnie pewnie nawyki.
                A ze swoich doświadczeń wiem, że nawet dzieci oglądające tv całymi dniami
                potrafiły wyrosnąć na normalnych ludzi, spokojnie, dzieci mają wbudowane
                mechanizmy obronne i dają sobie znakomicie radę z błedami rodziców.
        • karola12341 Re: Strasznie przesadzacie! 17.09.07, 15:59
          Nie popadam w skrajność, ( ale w przypadku mojego chrześniaka to
          kazdy w rodzinie zauważył że kuzyn przesadza) wiem że błedy w
          wychowaniu są nieuniknione ale chyba warto zwrócic uwagę na rady
          innych, trzeba byc elastycznym i otwartym, a nie uważac ze tylko ja
          wiem najlepiej, uważam ze mój kuzyn kocha dziecko i chce dla niego
          najlepiej, ale czasem miłośc zaślepia i warto posłuchac rad innych.

          Nie rozmumiem dlaczego na mnie tak naskoczyłas, uważam ze jak chce
          sie miec dziecko to należy się dla niego poswiecac i nie jestem
          odosobniona, mam w rodzinie wiele osobników (pedagogów i nie tylko)
          którzy jakos mieli czas i chceci by zajmowac się dzieckiem i dawac
          mu edukacyjne zabawki i się z dziećmi bawić niekoniecznie zkupione w
          najdrozszych sklepach, wystarczy troche wyobrazni by zrobic cos
          samemu. Jak chce sie miec dzieci to trzeba byc za nie odpowiedzialnym
          • aurita Re: Strasznie przesadzacie! 17.09.07, 16:26
            karola12341 napisała:
            > Nie rozmumiem dlaczego na mnie tak naskoczyłas, uważam ze jak chce
            > sie miec dziecko to należy się dla niego poswiecac

            no a po latach bedzie mozna mu to poswiecenie wypomniec
          • ugenwillla Re: Strasznie przesadzacie! 17.09.07, 16:54
            Nie naskoczyłam na personalnie na ciebie, po prostu strasznie mnie irytuje takie
            ględzenie, że jak się ma dzieci to trzeba coś tam albo nie trzeba zczegoś tam.
            Tysiące ludzi swoimi dziećmi się wogóle nie interesuje i często właśnie te
            dzieci wyrastają na wspaniałych ludzi w przeciwieństwie do nadmiernie
            "zaopiekowanych" dzieci troskliwych rodziców. Kilka drobnych błędów nikogo jako
            rodzica jeszcze nie dyskwalifikuje ani nie daje innym prawa do wtrącania się w
            sprawy jego rodziny. Z doświadczeń najlepszych pediatrów i pedagogów
            wczesnodziecięcych wynika, że najlepiej jest pozostawić dziecko i jego rodziców
            ich własnym indywidualnym relacjo i nie wtrącać się z nieczesnymi radami, bo
            zazwyczaj rodzice wiedzą i instynktownie czują co jest dobre dla ich dziecka
            (oczywiście nie mówię tu o patologiach!), a nawet jak ich instykt zawodzi to
            bardzo rzadko dziecku dzieje się jakaś rzeczywista i nieodwracalna krzywda.
            • labadziekk Re: Strasznie przesadzacie! 17.09.07, 17:36
              ale za przeproszeniem "pieprzysz" bzdury. Może już więcej się nie
              wypowiadaj.
              • nospam-net a ty raczej nie posuwasz dyskusji 17.09.07, 17:49
                do przodu, więc po co zajmujesz miejsce na forum?
                • labadziekk Re:Ty również 17.09.07, 17:55
                  Przyganiał kocioł garnkowi a sam smolił!!
                  to się dotyczy Twojej riposty

                  P.S. a miejsca na forum jest dość.
          • framp Re: Strasznie przesadzacie! 17.09.07, 17:23
            "uważam ze jak chce sie miec dziecko to należy się dla niego poswiecac i nie
            jestem odosobniona" - to źle uważasz, rodzice, którzy się dla dziecka
            "poświęcają" płacą potem paskudną cenę: 1. niewdzięczność dzieci, 2.
            niezaradność dzieci. 3. własna frustracja i życiowe niezadowolenie. 4. opinia
            "nadgorliwców", którzy bardziej zaszkodzili swemu dziecku niż pomogli, bo
            nadgorliwość jest gorsza niż faszyzm.
            A w kwestii doradzania rodzicom - jako osoba bezdzietna jesteś rzeczywiście
            najgorszym z możliwych doradców, mawet jeżeli nabyłaś jakąś wiedzę książkową, to
            i tak wypowiadasz się jak ślepy o kolorach. Nikt nie lubi jak mu lekarz doradza
            jak ma reperować samochód, a mechanik samochodowy jak leczyć wątrobę - poczekaj,
            jak sama będziesz miała dzieci to przekonasz się ile takich "życzliwych" rad cię
            spotka i jak sama będziesz odpowiadać "nic wam do mojego dziecka i moich metod
            wychowawczych!"
            • karola12341 Re: Strasznie przesadzacie! 18.09.07, 09:02
              jaka nadgorliwość?! chodzi tylko o zwykłe zainteterosowanie się
              dziećmi i poświęcanie im wystarczającej ilości czasu a nie swojego
              całego życia, celowo źle odczytujesz moje intencje i na dodatek
              wyolbrzymoiz moje słowa, jak ja widze takich rodziców
              którzy "zrobili sobie dziecaika" a pożniej twierdzą niech sobie
              radzi same i zostawuaja je przed telewizorem z myslą że przez to
              bedzie bardziej samodzielne to sie dziwie, że tacy rodzice maja
              czelnosc wypowiadac się na forum i dawac "dobre" rady, ( takim
              myśleniem to już powinnas zadławić się klockami lego w wieku 4 lat)
              pózniej wszyscy sie dziwią skad w dzieciach tyle agresji, ADHD, brak
              kontaktów w rodzinie , mocna przynależnośc do grupy rówieśniczej,
              brak autorytetów, dzieciom potrzebne sa zasady, dzieki nim nie
              wyrastają na mieczaków tylo na inteligentnych ludzi którzy nie
              używaja argumentu siły, tylko siły argumentów,
              nie należy dziecka trzymac pod kloszem przez całe życie ale
              zapewnić mu czułośc miłośc bezpieczeństwo i odpowiedni rozwój

              ja akurat jestem elastyczna i otwarta bez problemu moge wysłuchac
              rad innych (ode nie zależy jak się do nich ustosunkuje)
              tylko zakompleksieni ludzie się przed tym ograniczają
          • nospam-net Re: Strasznie przesadzacie! 17.09.07, 18:00
            Straszne stereotypy siejesz. Poświęcanie się dla dzieci zostało już definitywnie
            skompromitowane. "Dobre rady" otoczenia są zazwyczaj czymś najgorszym, co może
            spotkać rodziców, z zasady wszyscy wszystko wiedzą lepiej od młodej matki czy
            ojca i chcą "tylko pomóc" a tak naprawdę to chcą sobie poprawić samopoczucie
            jacy to oni są kompetentni a młodzi rodzice głupi i niedoświadczeni, udąc na
            spacer z wózkiem zawsze spotkasz ze trzy "doradzaczki" które ci wytłumaczą, że
            dziecko jest za lekko lub za ciepło ubrane albo co się nosiło i robiło jak one
            miały dzieci. Łatwo jest wytykać błędy innych, trudniej samemu się ich ustrzec.
            Mnóstwo kompletnie nieodpowiedzialnych ludzi ma dzieci, powiedziałbym, że
            częściej wogóle dzieci mają ci nieopowiedzialni i beztroscy niż ci
            odpowiedzialni "nadający" się na rodziców, ale jakoś większość dzieci przeżywa
            swoje dzieciństwo. Nie tobie sądzić (ani nikomu innemu, chyba że to sąd
            rodzinny) o tym, kto jest dobrym rodzicem a kto nie.
            • malyzgut Re: Strasznie przesadzacie! 18.09.07, 11:15
              nospam-net napisała:

              > Straszne stereotypy siejesz. Poświęcanie się dla dzieci zostało
              już definitywnie skompromitowane.

              zmrozilo mnie...
              Moze "bycie uczciwym" tez juz zostalo skompromitowane ?

              Piotr
        • gg92 Re: Strasznie przesadzacie! 17.09.07, 21:38
          Niestety ja nie wszystkie błędy moich rodziców zniosłam tak dobrze
          jak sobie to wyobrażasz. Matka niewiele do mnie mówiła i słabo się
          mną interesowała tym co robię w zasadzie pilnowała tylko abym z
          nikim nie rozmawiała. Teraz mam 34 lata i nie umiem jeździć na
          rowerze bo to niebezpieczne przecież. Pływać nie umiem, na kolonie i
          szkolne wycieczki nie jeździłam, mam kłopoty z nawiązywaniem
          kontaktu co jak wiadomo świetnie się "przydaje" w pracy i niestety
          mam pretensje do pozostałych członków rodziny że pozwolili mojej
          matce zrobić ze mnie kalekę życiową. Wiem co powiesz - że to
          skrajność. Tak będzie wygodnie.
          • szpilkaaa Re: Strasznie przesadzacie! 18.09.07, 03:11
            co do telewizji-miesiąc temu byłam w odwiedzinach u 3-miesięcznej siostry
            ciotecznej(to znaczy córka mojego wujka).
            mój wujek stwierdził,że mała będzie dzieckiem telewizji bo jest spokojna jak
            wezmą ją na ręce i patrzy w telewizor..

            byłam w lekkim szoku.
            nie doradzałam absolutnie nic.nie mam prawa tego robić(mam dopiero 20 lat nie
            mam dziecka),ale kupiłam młodym rodzicom dosyć grubą książke o dzieciach.mama
            była zadowolona i powiedziała,że będzie miała co czytać.

            a książka była prezentem(sama wcześniej ją przeglądałam,ale to jest wydanie z
            tego roku i żadnego moralizatorstwa nie ma).
            • shanendoha Re: Strasznie przesadzacie! 30.09.07, 00:55
              no zdecydowanie nie jest przeadzaniem jesli łózeczko dziecka stawia sie przy
              telewizorze - to jest karygodne!!!

              sama jestem mama 13 miesiecznego szkraba i w naszym domu tv jest czesto wlaczone
              ale nie zostawiam malej przed telewizorem dla swietgo spokoju tylko tak jak juz
              ktos wczesniej pisal jesli chce obejzec film to to robie tyle ze zazwyczaj nie
              jestem wylaczona w tym czasie na dziecko kontroluje gdziejest i czym sie bawi a
              czesto sama baraszkue z nia na podlodze ola bawi sie klockami i kasztanami a ja
              w tym czasi ogladam film. najwazniejsze to znalezc umiar i przede wszystkim czas
              dla dziecka dla oli tv nie jest owocem zakazanym ale nie jest tez rzecza niezbedna.

              ps.
              cale szczescie pracuje w takich godzinach ze mam czas na codzienny 2 - 3
              godzinny spacer z mala i duzo wspolnch zabaw w domu.
    • zuzia_ny Re: 8-miesięczne dziecko i telewizja 14.11.07, 17:17
      tarkina.arwis. , wydrukuj kilka udanych artukulow na ten temat i
      wrecz osobiscie im do rak ( mamie i tacie). zalagodzic to mzona tym,
      ze spotkalas kogos kto o tym opowiadal i potem poczytalas na
      internecie i im wydrukowalas.zachecasz do przeczytania.
      ja kiedys mialam sytuacje ze moja kolezanka w zaawansowanej ciazy
      palila papierosy i tez mialam dylemat. zaangazowalam sie w to w ten
      sposob , ze zerwalam z nia kontakt. bezczelnie jej powiedzialm, ze
      nie moge patrzec na to co ona teraz robi i jak tego nie zmieni to
      nie moge sie z nia widywac, bo zbyt mocno mnie to razi. wywolalam w
      niej poczucie winy ( oczywiscie jestem tym moralniakiem, niemile
      uczucie ale da sie z tym zyc)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka