ma 5 miesiecy i zawsze byl idealnie grzecznym i nieplaczaym dzieickiem, ktore
przesypialo cale dnie i noce usmiechajac sie do kazdego w przerwach...
od tygodnia, czy dwoch nie moge sobie z nim poradzic

to chyba nie zeby, bo
nadal jest radosny i nie placze, ale ma ogromne problemy ze spaniem. w nocy
znow budzi sie okolo 3-4 rano, a w ciagu dnia spi tylko jedna godzine (w sumie
wychodzi norma, ale martwi mnie to, ze nagle przestal spac) poza tym -
wieczorne usypianie to horror! nagle przestal zasypiac jak zawsze po kapieli!

usypiam go jakies 3-4 godziny, a on nie placze, tylko szaleje - wola,
piszczy, krzyczy, smieje sie, chce sie bawic, ma jakiegoś szaleńca w oczach...
jak wezme go na rece, to szaleje! bije nas, piszczy dziwnie... brrr

nie
placze, tylko krzyczy i szaleje. Wczoraj mial drzemke ok 13:00 - 14:00 i
zasypial pozniej od ok 19:00 do okolo 21:30
myslicie, ze to normalka w tym wieku? czy ja oszalalam