Dodaj do ulubionych

Podróż (160 km)z 8 tygodniowa dzidzią.

08.11.07, 13:55
Wybieramy się z moją córeczką w podróż, dokładnie będziemy jechać 160 km
samochodem(2-2,5 godz czasowo).Mam dużo obaw.Nie wiem czy rozbierać ją w aucie
jak już się nieco zagrzeje, czy sciągać jej czapeczkę,czy robić przerwy w
podrózy, jak będzie spała to czy ją budzić.I przede wszystkim czy można
przypiąć fotelik z tylu na kanapie, a nie z przodu(choć wtedy gdy zajdzie
potrzeba to gdzie ją przewinę)?Pomóżcie
Obserwuj wątek
    • margo_kozak Re: Podróż (160 km)z 8 tygodniowa dzidzią. 08.11.07, 14:11
      Fotelik mocuje się z tylu. Jeśli w samochodzie jest poduszka
      powietrzna z przodu NIE MOŻNA.
      160 km to wcale nie duzo. Dziecko pewnie przespi cala droge. Jak
      zajdzie potrzeba zmiany pieluchy to możesz zrobic to z tylu,
      przeciez fotelik nie zajmuje calej długości.
      Ja nigdy nie rozbierałam dziecka w samochodzie. To by było raczej
      szarpanie nim, niż rozbieranie. Proponuje nie włączać ogrzewania,
      lub bardzo lekko nagrzac.2,5 godziny to malo, wiec przerw nie rob,
      no chyba ze zachce ci się siusiu
      • kamisa7 Re: Podróż (160 km)z 8 tygodniowa dzidzią. 08.11.07, 14:18
        EEE spoko! My byliśmy na wczasach z 6 tygodniową dzidzią 300km od miejsca
        zamieszkania. Ja zazwyczaj ubieram małej tylko dresik lub bluzę polarkową, a
        nóżki przykrywam kocykiem, daję smoka i cała drogę śpi. Ważne, że ktoś koło niej
        siedział, żeby w razie czego pomóc lub zabawić. To oczywiście jeśli w
        samochodzie jest ciepło. Jeśli jest zimno lepiej ubrać dodatkowo kurteczkę. A
        jak ci uśnie tnij aby do przodu i pamiętaj śpiące dziecko to świętość. Ja moją
        zbudziłam dwa razy i tego żałowałam. Żarcie to instynkt jak zgłodnieje to na
        pewno ją usłyszyszwink
        • sarjol1 Re: Podróż (160 km)z 8 tygodniowa dzidzią. 08.11.07, 14:23
          hej ja tez jechalam z takim malenstwem do domu 200 km i bylo ok na
          poczatku plakala ale potem zasnela i tak cale 3,5 godziny az sie
          dziwilam bo moja je co 2 godziny, ale w powrotnej drodze bylo gorzej
          ale chyba przeze mnie bo kazalam nagrzac w samochodzie bo myslalam
          ze jest zimno a malej zrobilo sie goroco spocila sie i zaczela
          plakac byly 3 postoje na karmienie i uspokojenie, chyba jednak
          lepiej jak jest troche chlodniej to wtedy dziecku sie lepiej spi niz
          jak sie przegrzeje
        • jovila Re: Podróż (160 km)z 8 tygodniowa dzidzią. 08.11.07, 17:56
          byliśmy z 6 tyg synkiem nad morzem (450km) wszystko było w porzadku. Podróz
          trwała dłużej niż zwykle, były przerwy na jedzonko, przewijanko i
          "rozprostowanie". Ale nad morzem to jakby dziecka nie było, cały czas byliśmy na
          dworze i Mały pięknie spał w wózeczku.
          • mala_wronka Re: Podróż (160 km)z 8 tygodniowa dzidzią. 08.11.07, 18:23
            Z 6 tyg synkiem jechałam 450km. Mały w podróży był rewelacyjny,
            pratktycznie cały czas spał, budził się w momencie zatrzymania auta
            na parkingusmile przerwy zrobiliśmy dwie na jedzonko i zmiane pieluchy.
            Spokojnie można przebrać dziecko na tylnej kanapie obok fotelika.
            Jeżeli jedziesz sama to bardzo ciężo będzie ci z dzidzią z tyłu. Ja
            z moim jeżdze tak po mieście ale to są krótkie odcinki a i tak się
            denerwuje.
      • krechu Re: Podróż (160 km)z 8 tygodniowa dzidzią. 08.11.07, 14:25
        1. Wolno jeżdzić z fotelikiem z przodu (tyłem do kierunku jazdy) z
        poduszką powietrzną, jeżeli jest opcja jej deaktywacji (w większości
        samochodów jest).

        2. Jeżeli koleżanka ma zamiar jechać z dzieckiem sama to jeżeli to
        tylko możliwe (patrz poduszka powietrzna) dziecko powinno być z
        przodu jak sobie inaczej wybrażasz w razie PUKPUKPUK jakiejkolwiek
        kolizji (czego oczywiście nikomu nie życzę) wyjęcie fotelika z
        samochodu?

        3. 160 km to tylko teoretycznie niedużo, zależy skąd dokąd się
        jedzie i w jakich warunkach, teraz są raczej nieciekawe.

        4. Jak zajdzie potrzeba zmiany pieluchy można zjechać na parking i
        zrobić to spokojnie i bez szarpania.

        5.

        "Ja nigdy nie rozbierałam dziecka w samochodzie. To by było raczej
        szarpanie nim, niż rozbieranie.Proponuje nie włączać ogrzewania, lub
        bardzo lekko nagrzac" - najlepiej jeszcze klimatyzację włączyć (!?) -
        skąd się takie pomysły biorą, chyba nigdy z dzieckiem w samochodzie
        w trasy nie jeździłaś.
        "2,5 godziny to malo, wiec przerw nie rob,no chyba ze zechce ci się
        siusiu" - w przypadku gdy koleżanka jedzie sama to to jest dopiero
        ostateczne powód do zatrzymania.
        Są kombinezony, które rozpina się jednym ruchem i wtedy bez
        szarpania można mieć pewność, że niemowlę się nie zgrzeje; co jest
        najbardziej niebezpieczne bo potem trzeba go z auta wyjąć i
        przenieść.


        Pozdrawiam
        Często jeżdżący w trasy (z konieczności)
        Krechu
        • margo_kozak krechu 09.11.07, 08:06
          coz takie bulwersujacego napisalam????
          nie rozumiem cie jakos, szczegolnie z tym ogrzewaniem

          akurat jezdzilam z dzieckiem samochodem. urodzilam w styczniu wiec
          jezdzilo w kombinezonie.
          to mam nie wlaczac ogrzewznia jesli na dworze jest - 20 stopni?
          jak jezdzilam sama to dziecko bylo z tylu!!! niogdy z przodu.
          ty proponujesz rozpiecie kombinezonu i jednoczesnie negujesz
          wlaczanie ogrzewania???
          • krechu Re: krechu 09.11.07, 09:59
            Spokojnie smile
            Nie neguję wyłączania ogrzewania a wręcz przeciwnie. Ten tekst o
            klimatyzacji był właśnie ironiczny. Chodziło mi właśnie o to, żeby
            dziecko nie jeździło zapakowane w kombinezon i żeby dostosowywać
            temperaturę w samochodzie właśnie do takiego stroju.

            Poza tym co najbardziej istotne pytanie Pani ssnow dotyczyło jazdy w
            trasę a nie po mieście. W takim przypadku bardzo istotne są też
            warunki w jakich jest Kierowca. Nie wyobrażam sobie jazdy z
            dzieckiem (zdarza mi się i po 200km) sytuacji, gdy nie mam dla
            siebie dobrych warunków - ludzie często rzucają gromy na kierowców,
            którzy piją lampkę wina do obiadu a potem jadą a sami wsiadają do
            auta jak do czołogu; fotele nieustawione lusterka abyaby i fru trasa
            300km. Nie ma to znaczenia czy jedziesz z dzieckiem czy bez bo jak
            jesteś zmęczona to możesz nie daj Boże spowodować kolizję z autem, w
            którym też jest dziecko.

            Co do faktu, że fotelik z dzieckiem (zakładam, że to był styczeń
            tego roku) jest zawsze z tyłu, to niestety jestem zmuszony się z
            Tobą nie zgodzić. Nie wiem jakie masz auto ale:

            1. Dziecko raczej powinno się mieć na oku, a takie dziecko nie
            powinno siedzieć przodem do kierunku jazdy (względy bezpieczeństwa).
            2. Naprawdę może być problem z wydostaniem dziecka albo fotelika z
            tyłu w razie jakiejś kolizji (czego oczywiście nikomu nie życzę)

            Pozdrawiam
            Krechu
            • margo_kozak Re: krechu 09.11.07, 11:00
              tak urodzilam w styczniu tego roku.
              w dluzsze trasy jezdzilismy zawsze w troje, ja z dzieckiem
              oczywiscie z tylu.
              moje dziecko zawsze w samochodzie spalo, wiec rozbieranie go bylo
              dla mnie nieuzasadnione, bo zazwyczaj w domu juz go rozbieralam i
              przekladalam do lozeczka. gdybym musiala go szarpac i ubierac to by
              sie wybudzil.
              jezdzil zawsze w kombinezonie, a ogrzewanie bylo wlaczone ale tak
              zeby nikt sie nie zapocil.

              a ja zrozumialam ze pani snow jedzie z mezem i dzieckiem.

              nigdzie nie napisalam ze wozilam dziecko przodem do kierunku jazdy.
              owszem jezdzi teraz ale ma inny fotelik "dorosly"

              a jak ktos wjedzie w prawy bok samochodu?
              nie jestesmy w stanie przewidziec, gdzie ktos w nas walnie, wiec tak
              naprawde zadne miejsce nie jest bezpieczne.

              co do tego ze fotelik jest z tylu. tak, bo ja akurat nie wylaczylam
              poduszki. a snow byla bardzo zdziwiona ze z tylu fotelik. no i nie
              wiem czy jest w ogole taka opcja montowania nosidelek przodem do
              kierunku jazdy.
              • krechu Re: krechu 09.11.07, 11:29
                Byłaby Pani zdziwiona jakby Pani zobaczyła co niektórym ludziom
                przychodzi do głowy podczas montowania fotelików, nosidełek i
                generalnie wożenia dziecka. Nosidełko zamontowane przodem do
                kierunku jazdy to tylko jedno z wielu rewelacyjnych rozwiązań. Ja
                osobiście widziałem na własne oczy dziecko jadące na trasie ok 1,5h
                w gondoli z głową unieruchomioną pieluchami. Nosidełko było w
                bagażniku bo dziecku pewnie niewygodnie (dziecko - 2 mies)!!

                Poza tym ja w tekście na początku napisałem, że wożenie fotelika z
                przodu powinno być stosowane jak się wiezie dziecko samemu i tyle.

                Nawiasem mówiąc wjechanie w prawy bok najczęściej jest spowodowane
                wymuszeniem pierwszeństwa przez kierowcę, ale to już zupełnie inna
                sprawa.

                Pzodrawiam
                Krechu
                • margo_kozak Re: krechu 09.11.07, 11:45
                  no to sobie wszystko wyjasnilismy.
                  pozdrawiam

                  a tak nawiasem, to moja znajoma jezdzila z dzieckiem 60 km do
                  lekarza bez fotelika (bo to zbedny wydatek), jechalo ich 5 osob, bo
                  to cala wycieczka ze wsi do miasta i kazdy chcial

                  a co do montowania, to mojemu tacie zdarzylo sie zamontowac do gory
                  nogami i cos mu nie pasowalo z pasami. no ale naszczescie zauwazylam
                  ja zanim wyjechalismy

                  smile
    • sara2103 Re: Podróż (160 km)z 8 tygodniowa dzidzią. 08.11.07, 17:52
      2,5 godz to sporo, raczej trzeba będzie rozbierać inaczej ci się ugotuje. Ja
      osobiście właśnie z tego powodu jestem fanką śpiworków fotelikowych- można
      rozebrać bez wypinania i budzenia. Weź cienką czapeczkę, jeżeli boisz się bez
      czapki. Też nie jestem zwolenniczką wożenia dziecka z tyłu- dziecko dużo lepiej
      się czuje obok mamusi, chyba, że inaczej się nie da. Przerwy się robi co 4godz.
      Więc nakarm dzidzię przed wyjazdem, zmień pieluchę, sama zrób siusiu smilei jest
      spora szansa że ci prześpi całą drogę. powodzenia.
    • rudensja Re: Podróż (160 km)z 8 tygodniowa dzidzią. 08.11.07, 18:57
      Igo miał wprawdzie nie]całe 4 miesięce aledobrze zniósł podróż przez
      całą Polskę smile 600 km
      Fotelik przypięty mięliśmy z tyłu i ja siedziałam z nim, przewijałam
      też z tyłu smile wciskałam się między kamnapę a fotel kierowcy wink a
      mała nie jestem. W razie fontanny zaopatrzyłąm się w
      ceratę.Czapeczkę bym zdjęła i rozebrała malucha smile
      Miłej podróży big_grin
      • mamaslodkiejcorki Re: Podróż (160 km)z 8 tygodniowa dzidzią. 08.11.07, 20:36
        Jak moje dziecko mialo 10 tygodni, to jechalismy z monachium do
        gdanska cale 1200 kilometrow. To sa cale 10-12godzin i to bez
        problemu.
        Ubiez dzieco tak jak ty bedziesz ubrana, nie zagrobo i miej normala
        temerature w samochodzie, mozesz nuszki przykryc troche kocykiem.
        Nie budz do jedzenia samo sie odezwie, i jedz wtedy jak bedzie
        najedzone.

        Nie wiem gdzie tu jest problem z rozebrabiem dziecka, ja ubieralam
        dziecko normalnie tak by bylo w domu, wsadzalam w Maxi -Cosi
        przykrylam kocem, ubralam czapke i tak nioslam do samochodu, i nie
        bylo co rozbierac.

        milej drogi i tylko spokojnie!

        pozdrawiam
    • jakw Re: Podróż (160 km)z 8 tygodniowa dzidzią. 08.11.07, 22:14
      ssnow napisała:

      > Wybieramy się z moją córeczką w podróż, dokładnie będziemy jechać
      160 km
      > samochodem(2-2,5 godz czasowo).Mam dużo obaw.Nie wiem czy
      rozbierać ją w aucie
      > jak już się nieco zagrzeje, czy sciągać jej czapeczkę,
      Oczywiście rozebrać i ściągnąć czapeczkę. Inny wariant - dziecko
      ubrane "do samochodu" + czapeczka i koc, które zdejmujesz po
      nagrzaniu samochodu

      czy robić przerwy w
      > podrózy, jak będzie spała to czy ją budzić.
      Jak będzie spała to jechać

      I przede wszystkim czy można
      > przypiąć fotelik z tylu na kanapie, a nie z przodu(choć wtedy gdy
      zajdzie
      > potrzeba to gdzie ją przewinę)?
      a przewiniesz choćby w foteliku, albo siedząc na miejscu obok
      kierowcy a mała na miejscu kierowcy; a może po prostu wpadniecie na
      stację benzynową?
    • cemilia Re: Podróż (160 km)z 8 tygodniowa dzidzią. 12.11.07, 11:48
      My mamy w palnie drugi wyjazd z synkiem (teraz ma prawie 7 m-cy) na Boże
      Narodzenie. Pierwszy raz zabraliśmy Go do Polski gdy miał niespełna 3 miesiące.
      Mieszkamy na północy Francji. Rodzinę mamy w dolnośląskim i lubelskim. Do
      teściów mamy jakieś 1300 km. W wakacje podzieliliśmy tą drogę na dwa odcinki i
      zatrzymaliśmy sie u znajomych w Niemczech (mniej więcej w połowie trasy).
      Przyznam się, że więcej było obaw niż to było warte. Mały dobrze zniósł "jazdę"
      ale po przyjeździe do znajomych dal nam popalić. Był po prostu zmęczony.

      To były wakacje, lipiec. Teraz jedziemy zimą. Trochę obawiam się o te postoje
      kiedy dziecko będzie wyjmowane z samochodu aby "rozprostować" kości. Wiadomo, że
      nie trzeba go przegrzewać. Ubrać normalnie tak jakby było w domu a nie w aucie.
      Mieć pod ręką jakiś nie za gruby kocyk i czapeczkę.

      Tym razem nocleg u znajomych raczej nie wchodzi w grę, nie wiem jak uda nam sie
      przejechać to 1300 km bez nocnej przerwy. Chyba jednak będziemy musieli pomyśleć
      o jakimś hotelu.

      Nie ma co wpadać w panikę. Trzeba ubrać malucha nie za grubo, żeby sie nie
      przegrzał i żeby nie krępować jego ruchów. Ja jade z synkiem zawsze z tyłu - mam
      go pod ręką, mogę zabawic w razie konieczności, zagadać itd. Jeśli jedziesz sama
      to oczywiście najlepiej byłoby, gdyby siedział z przodu ale zawsze tyłem w
      kierunku jazdy. Rób przerwy jeśli to konieczne, jeśli maleństwo śpi to jedź. 8
      tygodni to niedużo - dziecko w zasadzie zawsze śpi w czasie jazdy. Problemy
      zaczynają się kiedy jest już na tyle duże, że już nie chce dłużej usiedzieć na
      miejscu i zaczyna się dopytywać "kiedy wreszcie dojedziemy?" wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka