Moj 4 m-czny synek panicznie boi sie obcych. Wiem, ze rozwiazaniem
na to jest tzw. "wyjscie z nim do ludzi", ale:
po 1. jestesmy nowi w miescie, w ktorym mieszkamy i nie mamy tu
zadnych znajomych; w pracy sa sami 50-latkowie, z ktorymi nie mozna
za bardzo sie skumac, wiec dziecko zna tylko nas
po 2. nie bardzo jak jest jezdzic do rodziny, bo jedna 200 km od
nas, a druga 350 km, a trzecia 850 km

po 3. dziecko jest na tyle male, ze jeszcze nie siedzi i nie moge go
wozic w wozku siedzacego, wiec nawet na spacerze nikogo nie widzi,
tylko spi w gondoli w wozku
Koniec koncow - nie wiem, co robic dlatego chce spytac - czy to
minie samo mimo, ze zna tylko nas? Dodam, ze na kazdego nowego
reaguje tak silnie, tak panicznie sie boi, ze zaczyna krzyczec, jak
obdzierany ze skory i potem przez 2 godziny placze i trudno go
uspokoic...