No właśnie, mój syn skończył 3 miesiące po których to miało być już
lepiej i lżej jak to wszyscy pocieszali. Nigdy nie myślałam że
będzie lekko ale jejku już nie daję rady. Mały nadal budzi się w
nocy 2-3 razy przy czym za każdym razem rozbudza się na godzinę a
wstaje o 4-5godz! Jestem wykończona. Później zaczyna się dzień. Dwie
drzemki po 15 min. i okropna walka przy wyjściu na spacer. Nie ma
siły żeby wyjechać bez krzyków i wrzasków. Muszę usypiać małego z
godzinę na rękach żeby dopiero wtedy włożyć do wózeczka. A jak się
obudzi w czasie spaceru to koniec, pędem do domu bo ludzie patrzą
jakbym dziecko własne ze skóry obdzierała. Nie ma siły na
uspokojenie. No i do tego kolki które miały się też skończyć około 3
miesiąca a tu nic z tego

I wiem że to nie jest kwestia diety bo
nie jem prawie nic bo mały jest prawie na wszystko uczulony. Przy
tak ograniczonej diecie nie mam nawet skąd czerpać energii. Jejku
jaka jestem do d.. Nie potrafię się już cieszyć macierzyństwem...