Dodaj do ulubionych

butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie?

20.05.08, 17:31
witam butelkowe mamy. karmię od początku moje malenstwo z butelki.
powiem wam, że mimo wszystko jestem z tej formy karmienia
zadowolona, dziecko przesypia mi pięknie noce (ma 7 miesięcy), wcale
nie ma nadwagi, jak to sugerują specjaliści wszyscy razem wzięci i
mąż świetnie mi pomaga w karmieniu. wiem, iż karmienie piersią jest
nie do zastąpienia ale chyba moje drugie dziecko też bym chyba
szybko przestawiła na butelkę. czy wy tez macie takie myśli, czy
gryziecie się z tym co w koło głoszą o karmieniu naturalnym i
czujecie się z tym żle. Mnie już w szpitalu prawie traktowano
jak "trędowatą" i na siłę przystawiały mi dziecko, by tylko jadło z
piersi, a ona nie chciała na złośc. Nie wiem skąd też na nagonka na
porody natualne a sprzeciw na cc. Ja miałam cc, z przyczyn
medycznych i juz wiem, ze drugie dziecko tez przyszło by na swiat
przez cc, gdybym miala wybór. Pozdrawiam wszystkie mamy butelkowe smile
Obserwuj wątek
    • ola_mi Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 20.05.08, 17:37
      ja tez jestem butelkowa mama. Karmilam piersia a raczej probowalam
      przez 6 tygodni, ale gdzybym mogla karmic dalej, to jednak
      wybralabym naturalne, dla dobra dziecka.
      co do ciecia cesarskiego tez miala z przyczyn medycznych, jednakze
      kolejne dziecko chcialabym urodzic droga naturalna, tez dla dobra
      dziecka....byloby bardziej odczulone na dotyk
      • easyenglishpz Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 10:27
        od samisukiego poczatku karmie mala butelka. nie probowalam nawet
        przystawiac jej do piersi, poniewaz nie idczuwalam takiej potrzeby i
        czulam wrecz awers do karmienia naturalnego. minemy ponad 2 m-ce,
        nie byla ani sekundy zawahania i powatpiewania, czy robie dobrze.
        jestem szczesliwa i moja corcia z pewnoscia rowniez. karmienie
        piersia unieszczesliwialoby mnie, co zreszta odczulaby mala.
    • edzia.79 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 20.05.08, 17:39
      starszaczka karmilam tylko dwa miesiace poniewaz glupia lekarka kazala mi go dokarmiac nie mowiac co zrobic zeby podtrzymac laktacje.
      gdy przechodzil na butle bylo mi potwornie zle,ryczalam jak nie wiema nie sugerowalam sie innymi opiniami bo nie mialam dostepu do internetu.

      malutka karmilam 9 mies i jestem z siebie bardzo dumna ze udalo mi sie tak dlugo,ze przetrzymalam bolace brodawki,nawal pokarmu a takze skazowa diete.

      odstawilam bez bolu dla mnie jak i dla malej.
      • olastra Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 21:58
        Ja również starsze dziecko karmiłam piersią ok. 2 miesięcy, a potem
        nie chciał jeść z piersi jak poczuł, że z butli leci lepiej i nie
        trzeba się męczyć smile. Córeczkę karmię cały czas piersią i nie
        wyobrażam sobie, żeby karmić ją butelką. Ja również przetrwałam
        bolące, przekrwione brodawki, nawał pokarmu i kryzysy laktacyjne.Dla
        mnie nie ma nic piękniejszego niż widok córeczki, która ssie pierś z
        zadowoleniem.Ma teraz 4 miesiące i nadal ssie pierś i dopoki to
        bedzie możliwe nie podam żadnej butelki smile
        pozdrawiam
    • oliwka1981 zadowolenie 20.05.08, 17:51
      Poczatkowo chcialam karmic piersia, ale lezac po cc, gdy nie moglam nawet wstac, maly darl sie w lozeczku z glodu, a jak juz dostal cyca to ciagle mu uciekal maly ryczal, ja ryczalam...koszmar
      caly zcas jest na butelce, rosnie zdrowo, nie ma nadwagi, nigdy nie byl przeziebiony, ani nie mial zadnej infekcji, spi w nocy od ok 21 do 6 rano bez przerwy
      na sali, gdzie lezalalm po cc wiecej niz polowa babek karmila mlekiem modyfikowanym, co jest zupelnie normalne (moje ang przyjaciolki wlasnie dziwily sie na poczatku ze chce piersia karmic)
      minus jest z wygoda, trzeba zabierac sprzet (termos +butla itp) ale wszystko do opanowania

      nastepny porod cc + sztuczne mleko na bank
      Pozdrawiam

      ale zaraz z...bki dostaniemy smile)))juz to czuje smile)))
      wiec uprzedzam, ze jest to moja swiadoma decyzja i bardzo prosze mnie nie nawracac na sile
      Pozdrawiam
      • muchaklucha Re: zadowolenie 20.05.08, 19:42
        Hejsmile Nie będzie tak źlesmile Ja co prawda po porodzie sn, ale
        piersią karmiłam krótko (3 miesiące a i to z dokarmianiem) Kiedy
        przeszliśmy całkowicie na butle świat stał sie piękny: poukładany,
        przewidywalny, spokojny, przespane noce itd. Dziecko zdrowe (ma 9
        miesięcy), szczęśliwe, mama jeszcze bardziej. To jest wybór każdej z
        matek. Pozdrawiam!
    • monikaa25 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 20.05.08, 20:16
      Mój synek również zaczął 7 miesiąc i był praktycznie od początku na
      butelce,poród również przez cc ale po trudach naturalnego (nie wystąpiły bóle
      parte i po 10h lekarze zdecydowali się na cesarkę)maleństwo było cały czas przy
      mnie ale nie chciało ssać choć cały czas przy piersi więc był dokarmiany butelką
      choć z wielką niechęcią ze strony personelu.Byłam jednak nastawiona na karmienie
      naturalne ale nie zawsze to się udaje więc nie robiłam z tego sobie
      problemu.Karmiony bebilonem rośnie zdrowo i również nie jest grubaskiem,a co
      najważniejsze nie chorował tak więc osobiście mi nie żal.Pozdrawiamsmile
    • elan-o100 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 20.05.08, 20:16
      U mnie raczej mieszane uczucia. Bo z jednej strony trochę mi żal, że już nie
      karmię piersią, w koncu to najlepsze mleko dla dziecka.
      Z drugiej jednak strony cieszę się, że mały przesypia juz noce (ma 7,5
      miesiaca)i nie muszę być na diecie skazowej, która mnie wykańczała. Na szczęście
      przejście na mleko modyfikowane nie odbiło sie na jego rozwoju bo nadal ładnie
      przybiera na wadze, rośnie i nie choruje.
      W sumie jestem zadowolona.
    • mw144 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 07:28
      Karmiłam butelką z własnego wyboru i byłam z tej formy bardzo
      zadowolonasmile
      • jolaa84 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 08:08
        ja karmiłam piersią 7 mcy ale lekarka kazała na noc dawac mojej córeczce butle
        dawałam tylko na noc ale małej tak zasmakowała butle ze niechciała za nic cyca
        było mi przykro ale jestem z siebie zadowolona ze karmiłam piersią pozdrawiam
    • nina_nina_w Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 08:26
      witam
      jestem po cc i nigdy nie karmilam piersia
      po cieciu czulam sie fatalnie i nawet nie mialam sily trzymac malej
      od poczatku je butelka
      w szpitalu patrzyli na mnie jak na glupia ze nie chce karmic malej
      piersia ( a to nie wynikala z mojej niecheci)
      mala jak narazie rosnie dobrze i nie choruje
      • jagielon29 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 09:00
        Jak sie nie ma, co sie lubi - to sie lubi, co sie masmile U mnie po
        cc (gestoza)nie bylo mleczka kompletnie. Walczylam ostro,
        pielegniarka pokazala mi, jak moge karmic strzykawka, przystawiajac
        Mala do piersi. Do tego potrzebne dwie osoby, wiec w sumie gdybym
        nie byla kilku tygodni u swoich rodzicow- nie udaloby mi sie (do
        tego potrzebne dwie osoby, a maz pracuje). Mala nie umiala sie
        przystawic do drugiej piersi, wiec ssala jedna, a ja druga meczylam
        laktatorem. Po 8 dniach w koncu zaczelo sie mleko. Jak ja sie wtedy
        strasznie cieszylam! Ssala tylko z jednej piersi, ale co tam, moglam
        karmicsmile. W sumie do konca tak zostalo.
        Wczesniej bardzo sie przygotowalam, co do mojej diety. Mimo
        wszystko mala ciagle brzuch bolal, wiec w sumie z juz dosc
        zaostrzonej diety (jesli warzywa to tylko marchewka i to z
        parownika, zadnego nabialu, ekologiczny chleb z kropla oliwy itp)
        przechodzilam niemalze do "nic -nie-jedzenia". Na nic to sie nie
        zdalo, brzuch Mala bolal, non stop gazy, problemy z wyproznianiem.
        Pod reka masa "odgazywaczy", oklady, masaze, ja potrafilam schudnac
        10kg w tydzien. Po 4,5 miesiacach zamiast lepiej bylo coraz gorzej.
        A ja prawie zemdlalam wyciagajac Mala z kapieli.
        Postanowilam przejsc na sztuczne mleko dla nietolerujacych
        laktoze. Kiedy pierwszy raz sciagalam swoje mleko i wylewalam do
        zlewu - poplakalam sie - tyle walki i co...Maz kupil mi kwiaty,
        zapewnial, ze jestem wspaniala matka. Wtedy mi bylo ciezko ze
        swiadomoscia, ze moje dziecko cierpi przez moje mleko, przeze mnie,
        jak to sobie wmawialam. Dopiero kiedy zobaczylam, jak szczesliwe
        jest moje dziecko, kiedy nic je nie boli, usmiecha sie - poprawilo
        mi siesmile
        Mleko matki najlepsze, ale zdarzaja sie wyjatki i lepiej wtedy
        przejsc na mleko sztuczne(tak mi powiedziala lekarka- tez
        zwolenniczka karmienia piersia).
        Potem juz zaczelam dostrzegac plusy takiego karmieniasmile
        Przespane noce, pomoc meza, ktory tez mogl karmic, uregulowane dnie.
        Tak, lubie byc mama butelkowasmile
    • prigi Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 09:23
      myśle, że od początku nie lubiłam karmić piersią. do trzeciego
      miesiąca mała była karmiona prawie wyłącznie piersią (raz na jakiś
      czas dostała sztuczne), ale potem do 6 miesiaca mieszanie. dopiero,
      gdy czułam się odciążona od ciągłego siedzenia z dzieckiem przy
      piersi, zaczełam odczuwać prawdziwą radość z macierzyństwa. po 6 m-
      cu córka dosłownie wyśmiała mnie, gdy chciałam ją nakarmić i
      powiedziała :piersi NIE. ulżyło mi. początkowo czułam się fatalnie,
      przez to pranie mózgu, jakiemu nieświadomie sie poddałam.uważam, że
      terror stosowany wobec mam, które wybrały inaczej z różnych powodów,
      jest okropny, i więcej przynosi złego niz dobrego. chyba, że
      zestresowana, w depresji mama to super mama. uważam inaczej. teraz
      jestem sczzęśliwa i moja córka też. a co do porodu to rodzialm
      naturalnie i okropnie broniłam sie przed cesreką. ale to ze strachu
      przed raną brzucha (zostało mi to z dzieciństwa po operacji
      wyrostkauncertain )
    • nombrilek Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 10:07
      Jestem po części zadowolona, a po części mam wyrzuty sumienia
      niestety. Zadowolona jestem z wygody karmienia butelką, a wyrzuty
      sumienia mam, bo mleka mamy jest chyba jednak lepsze i bardzo
      chciałam karmic piersią, jednak w 3 tyg zycia okazało sie ze mały
      nie przybrał na wadze, była taka jak wyszedl ze szpitala, pediatra
      kazała dokarmiac i moje odciąga i dawac zeby widziec czy zjada i ile
      zjada, okazalo sie ze mialam calkiem nie wiele mleka, i biedactwo
      jadlo i jadlo a prawie nic nie zjadło. Chcialabym karmic piersia ale
      wole odciagnąc bo przynajmiej widze ile zjadł
    • gku25 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 10:43
      Zadowolenie!!
    • amsterdama Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 12:48
      U mnie zadowolenie z wygody, z mozliwości zaplanowania czasu-
      zwłaszcza w porównaniu do okresu karmienia piersią starszego
      dziecka.
      Ale jednocześnie straszny żal.
      Dzisiaj przełykałm łzy, kiedy sprzatając w szufladach natknęłam się
      na herbatki dla karmiących.
    • olunia882 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 14:30
      moim zdaniem to wilka bzdura ten nakaz karmienia piersią. każdy powiniem
      wybierać to co najlepsze dla dziecka i siebie. a karmie butelką. małego karmilam
      piersią, spadał z wagi strasznie. jak tylko wyszłam ze szpitala od razu dałam
      butelke i dziecko sie wreszcie najadło a i jak byłam zadowolona ze skonczyło się
      to więzienie laktacyje.
      • anaq Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 16:04
        zadowolenie. Mały miał spadek wagi, żółtaczkę i byłam wściekła na to
        karmienie piersią, bo nie wiedziałam ile on zjada. Czy ja mam mało
        pokarmu czy on po prostu mało je? Laktatorem ściągałam odpowiednią
        ilość mleka, więc ilość nie była problemem. Zaczęłam dokarmiać i od
        razu dziecko przybyło na wadze, żółtaczka szybko poszła precz. I już
        nie zaufałam piersiom. Tym bardziej,że nie wierzę w to pitolenie o
        odporności. Ja byłam karmiona sztucznym, brat, mąż i większość w
        rodzinie i wszyscy jesteśmy silni, zdrowi i odporni. Jako dziecko z
        chorób przechodziłam tylko ospę a chodziłam do przedszkola. Moje
        dziecko też nie choruje, jest pogodne, a znam dzieci na piersi,
        które często przechodzą infekcje, więc karmienie nauralnym na pewno
        nie ma nic wspólnego z odpornością. Naprawdę nie widzę różnicy i
        powodów dla których karmienie piersią byłoby lepsze. Może te
        emocjonalne... ale to w dużej mierze wynik ogólnego nacisku na
        karmienie piersią.
    • aniak833 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 17:24
      ja od początku karmiłam mojego synka butelka i jestem z tego powodu
      zadowolona, wiem ze synek jest najedzony a tak jak w szpitalu
      karmilam piersia to cały czas był niespokojny. ja gdybym miala miec
      drugie dziecko to tez bym karmila butelką, w tym nie ma nic złego.
    • monga1 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 21:27
      Dzięki za wszystkie wypowiedzi. Cieszy mnie, że ktoś też podziela
      moje zdanie w tej sprawie. Butelkowe mamy - łaczmy się i trzymajmy
      razem smile
      • akatr Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 21.05.08, 23:43
        Uważam, że tylko w uzasadnionych sytuacjach można rezygnować z karmienia
        piersią. Dziś, kiedy mamy świadomość, jak ważne są dla układu odpornościowego te
        pierwsze miesiące, wydaje mi się, że mamy obowiązek zapenić dziecku to, co
        najlepsze. Ja karmię piersią, i nie mam problemu nieprzespanych nocy.
        Przetrwałam kryzysy laktacyjne, nie dokarmiając. Przysatawiałam małego tak,
        często, aż wszystko wróciło do normy. Jak miał 2 miesiące, zaczął przesypiać 10
        godzin i tak jest do dziś. Teraz ma 4,5.
      • babcia47 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 22.05.08, 01:39
        wkurza mnie zarówno terror piersiowy jak i butelkowy..taki a nie
        inny sposób karmienia zazwyczaj wynika z jakis przyczyn i nie
        powinien byc powodem durnowatego przerzucania się argumentami czy
        oskarżeniami. Ja pierwszego urodziłam przez CC i karmiłam 4
        miesiące..mały miał koszmarne kolki a moja mamusia, zdeklarowana
        zwolenniczka butelkowego karmienia przekonała mnie, ze jego płacz
        jest z tego powodu, ze go karmie piersią Ja jako jeszcze
        niedoświadczona mama jej uwierzyłam jednak kiedy go przestawiłam na
        butelke dopiero zaczęły się "jazdy", kolki miał do 5 miesiąca..z
        tym, ze wtedy raczej takich środków do odżywiania niemowlat czy
        leków na kolki nie było, mleko jak już to na kartki..no i wszystko
        trzeba było gotowac wyparzac..i było to konieczne ze względu na
        same "mleczka" jak i na wodę itd. Inna rzecz, ze bardzo szybko
        zaczął przesypiac całą noc, dłuższe były przerwy miedzy kolejnymi
        karmieniami i ja tez byłam mniej wymeczona. Drugiego urodziłam sn,
        karmiłam piersia 2 lata i 2 m-ce, i to był dopiero luz-blus..zero
        wyparzania, gotowania, podgrzewania..koszulka do góry i gotowe,
        zawsze i wszędzie. Najwyżej przerzuciłam przez ramie pieluchę,
        małego pod nią i mogłam karmić. Mały kiedy miał 15 miesięcy uległ
        koszmarnemu poparzeniu..nic nie brał do buzi ani jedzenia, ani
        picia, czy z kubeczka czy butli, kroplówki nie dało sie utrzymac bo
        żyłki pękały a jak juz sie wkłuli(w stopkę) to wierzgnął nózka i
        wypadało..wkłuto sie tez dopiero w momencie kiedy go przystawiłam do
        piersi (ponoć działa znieczulajaco)..najwieksze było
        niebezpieczeństwo odwodnienia..jedyne co brał do pyszczka to
        cyca "na pocieszenie" a przy okazji dostał i płyn i
        przeciwciała..Tak, że kazdy sposób karmienia ma swoje wady i zalety
        a wymachiwanie sposobem karmienia swojego dziecka jak sztandarem
        jest smieszne a wręcz żałosne. Grunt że dziecko rośnie i prawidłowo
        sie rozwija a cała reszta to pikuś
    • juliza Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 22.05.08, 07:06
      Karmiłam piersią i ściągałam pokarm 2 i pół miesiąca. Wspominam to jako koszmar.
      Ustanie laktacji było cudowną sprawą. Odpadł mi dodatkowy obowiązek ściągania.
      Moje butelkowe dzieci są najedzone, wyspane i ZDROWE. Latanie z cyckiem na
      wierzchu od początku wydawało mi się mocno krępujące. Widok karmiącej też mnie
      nie zachwyca.
    • trinkino Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 22.05.08, 09:33
      100%-we zadowolenie. Zarówno przy córce (9lat, nie choruje, zero
      alergii), jak i przy synku.
      Aha, i kij w d... terrorystkom laktacyjnym z mojego szpitala. To
      karmienie 'na siłę' źle wspominam zarówno z pierwszego, jak i
      drugiego pobytu w szpitalu. Jestem za ankietą, w której przy
      przyjmowaniu do szpitala, kobieta informuje, czy chce karmić
      piersią, czy nie.
      • silje78 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 22.05.08, 09:41
        olka w zasadzie od początku na butli. pierwszy tydzień to poczucie
        niespełnienia jako kobieta. nie mogałm urodzic, było cc. nie mogłam
        karmić piersią. po tym czasie jestem z tego bardzo zadowolona.
        tymbardziej, że jak olka miała 2,5tyg to wyladowałam w szpitalu z
        zatorowością płucną, ola została z mężem u teściów.
      • oliwka1981 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 22.05.08, 18:47
        trinkino
        nie rodzilam w Polsce wiec nie wiem, nie ma takiej opcji ze beirzesz do szpitala puche mleka i butle , mowiec ze chcesz karmic sztucznie? Ja przed porodem dostalam ulotke o karmieniu i tam nawet bylo info, co zabrac do szpitala, gdy chce sie karmic butla.Dodatowo na oddziale osobny pokoik ze sterylizatorami, podgrzewaczami, butlami z ktorych mozna bylo korzystac do woli.POczatkowo myslalm, ze bede karmic piersia, ale jak polozna widziala ze po cc ani mnie ani mojemu synkowi to nie lezy- saam przyniosla butle i powiedziala, zebysmy sprobowali.
        • rachela25 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 24.05.08, 00:15
          Ja również karmię od początku butlą, dziecko jest zdrowe pogodne i
          nie mam z nim żadnych problemów.Cyckiem nie mogłabym karmić,nie
          znosiłam tego uczucia jak dziecko ssie z piersi brrr
          • sabko Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 24.05.08, 09:03
            Zadowolenie. Córeczkę nie karmiłam piersią. Po porodzie dość długo leżała na
            OIOM-ie i tam dawano jej butelkę, potem chyba ze stresu straciłam pokarm i nie
            umiałam już pobudzić laktacji.
            Bardzo było mi żal ale potem polubiłam karmienie butelką. Jak dla mnie ma ono
            bardzo dużo plusów a mała zdrowa jak rydz. Gdy urodził się synek nie miałam
            nawet ochoty próbować karmić piersią. Lubiłam i znałam butelkę i tak tez
            zdecydowałam się karmić drugie dziecko, i znów jestem zadowolona smile
            • ok_ate Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 24.05.08, 10:16
              ... a ja karmię piersią, ale coraz bardziej dojrzewam do butelkowania.

              synek ma 7 tygodni i w zasadzie od początku z karmieniem były problemy (płaskie,
              bardzo bolesne brodawki, zła technika ssania, maluch nie potrafił dobrze
              zassać). potem, jak się już dotarliśmy, było lepiej.

              ale od jakiegoś tygodnia jest istny koszmar! każde karmienie to walka i
              szarpanina - zaraz po przystawieniu zaczyna się rzucanie, wierzganie, drapanie,
              wrzaski, płacz, puszczanie i łapanie brodawki po 100 razy, przygryzanie
              dziąsłami, płytkie zasysanie i wiercenie główką z brodawką w paszczy (gdybym nie
              przytrzymywała główki ręką, urwałby ją)... i tak przez 40-60 minut, dziś rano
              rekordowo 90!!! każde karmienie okupuję płaczem z bólu, piersi bolą mnie i palą
              nawet między karmieniami, brodawki są poszarpane; dodatkowo waga szkraba prawie
              stanęła (wcześniej przybierał po 230gr tygodniowo, a ostatni tydzień 120gr...)

              powiem szczerze, że mam już tego dość, a przede wszystkim boję się o malucha.
              lekarze rozkładają ręce, mówią, że to pewnie kolki, problemy z gazami, a my
              odbijamy, robimy masaże, ja jestem na ścisłej diecie, próbujemy już kolejny
              specyfik z apteki, karmię w zaciszu spokojnym, sama siebie uspokajam i
              pozytywnie nastawiam przed karmieniem, żeby moje negatywne emocje nie
              przekazywać synkowi, wszelkie smoczki, kapturki poszły do kosza, żeby nie psuć
              techniki ssania... i nic. mam nawet wrażenie, że z każdym karmieniem jest coraz
              gorzejsad
              dodatkowo Kubuś jest strasznie marudny (od początku)- śpi tylko w nocy, z
              pobudkami co 1,5 godziny, w dzień tylko na spacerze, w domu marudzi, chce być
              tylko na rękach,do bujaczka czy łóżeczka się nie daje odłożyć... ja już jestem u
              kresu siłsad

              no i poważnie myślę o butelce... po co mamy oboje się tak męczyć???
              • rachela25 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 24.05.08, 16:02
                Dziwie sie ze jeszcze tego nie zrobiłaś, nic na siłe. Kup dobre
                mleko np NAN active Ha , jest bardzo dobre,moj maluch tylko takie
                tolerował przez 5 pierwszych miesięcy.Inne mleka były chyba zbyt
                ciężkostrawne, no i dobrą butelkę antykolkową , polecam AVENT
                • ok_ate Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 24.05.08, 22:25
                  nan ha już stoi w szafce na wszelki wypadek...

                  ja jeszcze "walczę", bo na początku też miałam z karmieniem niezłe cyrki i jakoś
                  sobie poradziliśmy.
                  przez jakiś czas było nawet bardzo fajnie - pojawiło się przyjemne uczucie, poza
                  tym to o wiele wygodniejsze (odpada wyparzanie butelek, przygotowywanie
                  mieszanki) i bardziej ekonomicznewink
                  więc mam ciągle nadzieję, że to co się teraz dzieje, minie (w poniedziałek
                  wybieram się do poradni laktacyjnej, zobaczymy co tam powiedzą).
                  ale jeśli poprawy nie będzie, to szurnięta nie będę i męczyć się nie mam
                  zamiaru, żeby "za wszelką cenę" karmić piersią. mój komfort, zarówno fizyczny
                  jak i psychiczny, a tym samym i dziecka, liczy się najbardziej.
                  • ok_ate Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 24.05.08, 22:34
                    "mój komfort, zarówno fizyczny
                    jak i psychiczny, a tym samym i dziecka, liczy się najbardziej."

                    od razu wyjaśnię, żeby nie było nieporozumień - nacisk kładę na A TYM SAMYM I
                    DZIECKA, bo żeby maluch rósł zdrowo i się rozwijał musi być szczęśliwy i
                    spokojny, a żadna zestresowana, wycieńczona mama takiego szczęścia i spokoju nie
                    zapewni dzieciaczkowi.
                    • matylda07_2007 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 24.05.08, 22:42
                      U mnie też płaskie brodawki i sto innych problemów. Po 8 tygodniach życia mojej córki byłam już zmuszona przejść na butlę. Na początku ogromne rozczarowanie, teraz przyzwyczajenie, akceptacja. Drugie dziecko zamierzam karmić piersią, nie nastawiam się, nie wiem jak długo. Poprostu, jeśli się uda.
                    • juliza Do ok_ate 26.05.08, 20:34
                      Dlaczego się tłumaczysz? Przecież Ty jesteś tak samo ważna jak dziecko!!! Terror
                      laktacyjny wbija nam do głowy, że dziecko jest najważniejsze a matka powinna
                      poczuć ból macierzyństwa. Jako butelkowa mama podziwiam kobiety karmiące
                      piersią, ale im nie zazdroszczę.
    • lidek0 Re: butelkowe mamusie - żal czy zadowolenie? 24.05.08, 23:49
      Popękane do krwi brodawki, gwiazdy w oczach z bólu przy każdym
      karmieniu, nocne wstawanie, karmienia trwające nawet godzinę - tego
      ma mi być żal? Nigdy. A butelka? Możliwośc nakarmienia dziecka w
      nocy przez męża, możliwość zostawienia dziecka pod opieką dziadków i
      wyjście - czyli wypoczęta i zadowolona mam - a chyba to dziecku jest
      bardziej potrzebne. Poza tym powyższe posty dowodzą, że mleko
      modyfikowane wcale nie jest gorsze.
      • flowerbomb5 Dzieki wszystkim za powyzsze posty 26.05.08, 20:04
        Sa jak miod na moje skolatane nerwy - tez padlam ofiara terrorystek
        i terrorystow od karmienia piersia. Nie udalo mi sie karmic dziecka
        piersia ze wzgledu na plytkie i bardzo bolesne brodawki - zadne
        kapturki, zadne masci, liscie kapusty, itp itd, nic nie pomagalo
        kompletnie - bol przy przysysaniu sie dziecka nie do wytrzymania,
        trwal tygodniami, wcale nie przechodzil z czasem - wkladalam sobie
        recznik do buzi, zeby nie wrzeszczec z bolu. Bol potworny,
        porownywalny do wiercenia przy nerwie w zebie bez znieczulenia. Nikt
        mnie nie rozumial - komentarze ze zawsze troche boli - to idiotyzm.
        Mnie bolalo strasznie. Koszmar co dwie godziny, dzien i noc,
        plakalam i myslalam ze zwariuje z tego bolu. Ciagle krwawilam z
        brodawek. Zycie uratowal mi laktator Aventu, bo dostalabym zastoju,
        juz mialam zlogi i twarde piersi. Laktator drogi, ale swietny -
        odsysal bez wiekszego bolu, mleko bylo rozowe pol na pol z krwia.
        Odsysalam tak przez prawie dwa miesiace - potem pokarm mi zanikl.
        Bolace brodawki mialam do samego konca, jeszcze po uplywie prawie
        dwoch miesiecy. Karmienie butelka przyjelam z wielka ulga -
        gotowanie butelek to relaks w porownaniu z cierpieniem przez jakie
        przeszlam. Terrorysci od karmienia piersia wbili mnie w poczucie
        winy. Ciesze sie ze jest wiecej kobiet zadowolonych z karmienia
        butelka i czujacych sie z tym dobrze.
        • dosia2308 Re: Dzieki wszystkim za powyzsze posty 26.05.08, 20:44
          I tak wygrywam ten konkurs na WYRODNĄ MATKĘsmile Ja karmiłam dwoje starszych dzieci cyckiem: pierwsze rok, drugie 6 miesięcy. Teraz urodziłam trzecie i od początku podjęłam decyzję, że nie będę już karmić piersią. Po tamtym okresie laktacyjnym moje piersi doprowadziłam do kompletnej ruiny. Byłam wrakiem kobiecości jeśli wiecie co mam na myśli.... Teraz przystawiłam do cyca (po cc) przez 1,5 dnia bo mi żal było takiego maleństwa ale jak ruszyła mleczarnia to cycki zawiązałam bandażem, wzięłam prochy (drogie) i podaję butelkę. Jestem wypoczęta, szczęśliwa, dziecko najedzone, bez kolek... Karmienie piersią było ok. Ale butelka jest dużo łatwiejsza do organizacji życia. I przyjazna moim piersiomsmile Nie mówiąc już o powrocie do figury sprzed ciążysmile 24 dzień po cc a ja biegam w MOICH ciuchach. A jestem starą babą (36)!!! Wcześniej nie mogłam przez 3 lata się pozbierać do kupysmile
    • ewika0502 zadowolenie 26.05.08, 21:06
      Monga1 smile)) To wszystko mi z ust wyjęłaś smile))
      Ja poczułam ulgę kiedy przeszłam na karmienie butelką.
      A też miałam cesarkę i też z przyczyn medycznych, ale w szpitalu tak mnie
      traktowali, jakbym kogoś chciała zamordować a nie urodzić. Uznali zaświadczenie
      o konieczności wykonania cc, ale po wielkich trudach. I oczywiście nie
      omieszkali zaznaczyć jaką to ja jestem egoistką skoro chcę cesarkę. Ale na
      szczęście mam to wszystko już za sobą.
      • sabko Re: zadowolenie 27.05.08, 13:11
        ja miałam dwie cesarki i dwoje dzieci odkarmiłam butelką smileto już chyba szczyt
        hi,hi,hi
      • matylda07_2007 Re: zadowolenie 27.05.08, 13:45
        A nie czytałyście wątku pt. "nie karmisz piersią-idź się leczyć?"?
        Ja nie karmiłam nie z własnej woli, ale nie mówię nic mamom, które butlą karmią,
        bo same chcą. Po prostu to nie moja sprawa, a i nie uważam, by były wyrodne.
        Przez tamten wątek opadła mi szczęka, dosłownie. Mamy butelkowe w obecnych
        czasach chyba nigdy nie będą cieszyć sie szacunkiem.
        Brak tolerancji ludzi mnie powala.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka