Czytam o tym jak mamy piszą o problemach na spacerkach z dziećmi w
wózeczku, miałam taki sam problem, teraz jest lepiej (ma 5
miesięcy),ale zawsze jest ten kryzys,dziecko zaczyna koncert,i to,
jaki,moja mała córeczka nauczyła się krzyczeć,wiec jest super

Płacze tak donośnie,że dorosły tak nie potrafi.
Zmierzając do sedna,jak wy kobiety, co macie spokojne dzieci w
wózeczkach jak reagujecie na takie dzieci,np. wasze dzieci śpią a
moje wrzeszczy,zauwarzyłam,że córcia musi przez pewien czas ciągnąć
swój koncert życzeń,potem się uspokaja...i śpi

)
Dzisiaj jak byłam na spacerze,historia się powtórzyła....i mamusie
przechodzą w biegu koło mnie (a naprawdę nie chce te dzieci
pobudzić),a babcie to odwracają się wyciągać szyje żyrafki...Moja
córcia nie reaguje na płacz dzieci w wózkach,śpi jak zabita.
Jak miała 2,3,4 miesiące nosiłam ją w nosidełku,bo mi było wstyd,że
tak płacze, a teraz obcykałam sposób i nie wyciągam ją z wózka jak
lamentuje.
Kończąc,czy powinnam się czuć tak głupio,że moje płacze,a inne
spokojnie leży w wózeczku,lubie chodzić na spacerki,dziecko
również,ale czasami nie wiem,iść,zostać??(Wiem,że nie powinnam się
martwić, co ludzie pomyślą,ale jednak...)
Przepraszam,że tak chaotycznie piszę,ale mam chwilkę odpoczynku,mam
nadzieję,że wiecie drogie mamy, o co mi chodzi??