Wczoraj w nocy mielismy straszny atak kolki. Robiłam chyba wszystko
co możliwe żeby mojej prawie cztero tygodnowej niuni przeszło.
Niestety nic nie pomagało. I przypomniało mi sie jak koleżanka
opowiadała mi jak suszyła suszarką swojej dzidzi brzuszek. Złapałam
suszarkę i zaczełam robić to samo. Nie wiem czy to był tylko zbieg
okoliczności i tak mialo byc? Czy ta suszarka tak pomogła? A była to
dosłownie chwilka, nagle poszły prutki mała kupka i cisza. Zaraz
niunia usneła i spała do białego rana