muszka1980
08.01.09, 09:49
Dziewczyny,
muszę opisać co mi się wczoraj przydarzyło , bo normalnie w szoku jestem jacy
ludzie są bezmyślni.
Moja są sąsiadka, urodziła prawie 2 tyg tem prześliczną córeczkę.Miała cc,
więc dopiero od tygodnia są w domku. Wcześniej mówiłyśmy sobie tylko "Dzień
dobry" i tyle, ale od kiedy ja urodziłam ( moja ma 6 m-cy) , a tamta w ciązy
była to wiecie jakoś tak non stop zagadywałysmy do siebie.Kobitaka dość
zadbana,widać że kaski im nie brakuje,raczej wykształcona. W sumie ok, ale
żadana bliższa znajomość. Zadzwoniła do mnie na początku tygodnia, że jej mąż
wyjeżdża i czy nie pomogłabym jej wykąpać małą, bo brzuch ją boli itd. Że ja
to niby taka doświadczona jestem itd. No więc poszłam do nich. W domu ukrop
jak w piekle - mówiła że prawie 26 stopni , no bo mrozy. Mała ubrana w długi
rękaw body, pajaca z wilgotnym karkiem leży i jęczy. No podobno marudzi, bo
jej pora kąpieli itd. Myślę, sobie - Marudzi biedana, bo w piekle się grzeje.
Rozbieram małą. Widzę, że na przewijaku stoją same markowe kosmetyki dla
dziecka, wszystko wycmokane itd. Ściągam pieluszkę, ma jeszcze pępuszek
(oczywiście zakryty pieluchą, więc zaraz dyskretnie powiedziałam, że chyba
lepiej odsłaniać bo się poci itd).Miała kupkę, więc wymywam wszystko
chusteczką, tak a zgrubsza, co by resztę wymyć w wanience. Nagle patrzę a cała
ci... czerwona, normalnie jakby pomalowana. Wzięłąm wacik z wodą i chcę tam
wymyć jej, a sąsiadka na mnie z krzykiem - co ja robię, że tam nie wolno
ingerować , że florę jej naruszę !! Ja nie wytrzymałam i pytam czy wogóle jej
tam nie myłą. Ona, że nie. RECE MI OPADŁY !!!!!!!To dziecko miało między
wargami jeden wielki syf, krew ( tą poporodową wydzielinę chyba) Nie mówię już
jak to pachniało. Spytałam się jej czy sam się też tak często myje, a ona że
oczywiście , ze codziennie, ale bobas to co innego.
Dziewczyny, myłam jej to chyba ok 30 minut i nie dało rady,bo nie chciałm
skrobać. w wanience wymoczyłam, potem z rumianku kompresik i dopiero poszło !!!
A mała jakby czuła że jej pomagam , bo nawet nie ruszyła się. Sąsiadka
oczywiście kontrolowała sytuację i coś marudziła, że nie wie czy to dobrze
itd.....
Tak więc kąpiel trwała prawie godzinę. a do tej sąsiadki chyba się już nie
odezwę, choć szkoda mi tej małej.
Dziewczyny, ja rozumiem, że można nie mieć doświadczenia, żadna z nas nie ma
przecież, no ale rozum chyba każdy ma !!!
Nic dodać nic ująć