Dodaj do ulubionych

Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem??

24.04.09, 19:38
Jestem pełna obaw, bo mąż chce, żebyśmy w niedzielę pojechali z
dzieckiem do jego rodziców.
Dziecko ma tydzień!
Jego rodziece nie mieszkają daleko, 10-15 minut jazdy autem.
Ale czy to nie jest zbyt wczesnie na takie malutkie dziecko?
Boje sie że ktos bedzie tam zaziębiony.
Jest jeszcze siostrzenica - 6latka, która chodzi do przedszkola.
Niby jest teraz zdrowa, ale nie wiadomo jakie chooby czają się w
poblizu.
Jak znam życie wszyscy bedą tam małego dotykać, chcieć nosić i bawić
(czyli po prostu męczyć). Boje sie że go czymś zaraża, nie miał
jeszcze przecież szczepień (tylko WZW i gruźlica). I że bedzie to
dla niego za duży stres.

Nie chcę sie za bardzo na to zgodzić, mąż obrażony.
A może nie mam racji i przewrażliwiona jestem?
Obserwuj wątek
    • ketyen Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 19:40
      Aha, jeszcze mają psa, który biega po podwórku :<.
      • semi-dolce Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 19:48
        Ja z takim małym w gości nie chodziłam.

        Nie chcesz jechać - nie jedź.

        Na pewno nie pozwoliłabym wszystkim nosic i bawić dziecka, to moim zdaniem za
        duży stres.

        Ale co ma pies do rzeczy, to nie mam pojęcia?
        • ketyen Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 19:56
          Pies ma to do rzeczy, że biega po domu i podwórku, a jest tam
          dziewczynka 6-letnia, która raz go głaszcze a za chwile zjada
          ciastko ta samą ręką i może mi tymi rękami dziecko macać :<:<:<.
          • semi-dolce Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 19:57
            No i co?
            • ketyen Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 19:59
              No, jak co? smile
              Czy sie nie zarazi jakimś dziadostwem??
              • semi-dolce Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 20:03
                Jesteś przewrażliwiona smile

                U mnie w domu: 6 psów, 2 koty. Psom zdarza się sypiać w naszym łóżku, gdzie
                sypia tez dziecko. Ponadto normalnie go dotykają, wąchają. Koty w łóżku naszym
                to norma, zdarza im sie sypiać w łóżeczku i wózku młodego, przewijak to stała
                miejscówka. Młody psy i koty normalnie głaszcze i dotyka, a ostatnio chciał
                zjeść. Byłoby mu trudno, bo mam psy największe z mozliwych - dogi.

                I wyobraź sobie, że mój syn wczoraj skończył pół roku - jest zdrowy, żywy i
                szczęśliwy.
                • ketyen Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 20:05
                  hmmm, a Dziedkowie mi jeszcze powiedzieli, że jak przyjedziemy to
                  mam dać temu podłemu psu nóżki dziecka polizać, pfuj.
                  Ja chyba tego psa nie lubie...

            • banaszka82 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 15.06.09, 16:00
              no i to,że ja też bym nie chciała żeby brudny dzieciak maluszka obmacywał.Nie
              jedź jeśli nie chcesz, ale wytłumacz to grzecznie ,żeby Cię nie zjedli.No i
              zawsze się upewnij ,czy wszyscy zdrowi...
          • smerfetka8801 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 20:01
            i co?parcha dostanie???czy co???dziecko pewnie i tak będzie cały czas spało albo
            jadło okazji do "macania" nie będzie zbyt wiele poza tym chyba można poprosić o
            mycie rąk-asertywność!!!ktoś może zaprowadzić małą do łazienki-bawiła się z
            pieskiem więc zanim przywita się z dzieckiem umyje rączki-i tyle
      • smerfetka8801 a ja mam psa w domu i co?????????? 24.04.09, 19:51

        • banaszka82 Re: a ja mam psa w domu i co?????????? 15.06.09, 16:04
          Ja tam sie nie dziwie,że autorka nie chce aby obcy pies noworodka lizał...a
          niektórzy maja taki styl życia jaki mają,sypiają z psami i kotami itp.Dla mnie
          osobiście to obrzydliwe.Pies to tylko pies i jego miejsce jest na podłodze.A już
          na pewno nie w dziecięcym łóżeczku.Odkąd kot zesrał mi się na poduszke trzymam z
          dala włochate bestie od swojego legowiskatongue_out
    • smerfetka8801 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 19:49
      jak dla mnie jesteś przewrażliwiona ale pewnie milion przewrażliwionych mamuś
      napisze,ze masz rację,ale ja z doświadczenia wiem,ze dziecko przyzwyczajone do
      ludzi nie ma problemu z aklimatyzacja nawet an kilkunastoosobowych spędach
      rodzinnych zaśnie wszędzie i nie boi się ludzi.poza tym z moją małą jeździłam
      do tesco jak miała 2 tyg i mi od tego nie zachorowała-jeździmy do dziś
      • attiya Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 20:48
        smerfetka8801 napisała:

        > jak dla mnie jesteś przewrażliwiona ale pewnie milion przewrażliwionych mamuś
        > napisze,ze masz rację,ale ja z doświadczenia wiem,ze dziecko przyzwyczajone do
        > ludzi nie ma problemu z aklimatyzacja nawet an kilkunastoosobowych spędach
        > rodzinnych zaśnie wszędzie i nie boi się ludzi.poza tym z moją małą jeździłam
        > do tesco jak miała 2 tyg i mi od tego nie zachorowała-jeździmy do dziś

        współczuje twemu dziecku
        ja do dziś prawie wcale nie chodze po żadnych supermarektach
        i mówimy tu o tygodniowym dziecku i położnicy, która tydzień wczesniej urodziła
        no ty to mozesz sobei i po oborze z dzieckiem chodzic jak masz ochotę
        • smerfetka8801 attiya 27.04.09, 12:48
          przekażę dziecku wyrazy współczucia.do tej pory ma się dobrze.jesteś lepsza bo
          nie chodzisz z dzieckiem do marketu??ok niech ci będzie.mam nadzieję,ze się
          podbudowałaś.medal dla matki idealnej.
          a nam jest dobrze tak jak jest tongue_out
          • attiya smerfetka 27.04.09, 13:44
            tu nie chodzi o chodzenie z dzieciem po marketach ale kilka dni po porodzie to
            ja dopiero ze szpitala wychodziłam i myslalam raczej o tym jak sobei z dzieciem
            poradzę a nie o odwiedzinach u teściów bo tak sobie pan maż wymyślił...
    • koza_w_rajtuzach Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 19:49
      Mój synek jak miał tydzień to pojechał w odwiedziny do dziadków (20 minut drogi
      autem) wink, gdzie było trochę ludzi. Nic złego się nie stało.
      Ale to już Ty z mężem powinnaś zdecydować co robić.
    • cibora Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 20:04
      Witam!
      Zaraz zostanę sklasyfikowana jako "przewrażliwiona mamusia", ale ja z takim maleństwem nie jeździła w odwiedziny. Dziecku to do niczego nie jest potrzebne. Dziadkowie, jak chcą niech wpadną do Was. Po drugie nie musisz dawać dziecka każdemu na ręce. To jest tylko TWOJE dziecko i Ty ustalasz zasady. Ja na przykład wymagam do tej pory jak dzidkowie przychodzą do dziecka to mają myć ręce. Dłuuuugo nikomu dziecka na ręce nie dawałam. Staś zaraz kończy rok i jest super kontaktowy, do każdego się śmieje więc ograniczanie kontaktu mu nie zaszkodziło.
      Do sklepu pierwszy raz poszliśmy jek miał kilka miesięcy, a do spupermarketu jak miał chyba dziesięć. Czytałam opracowanie, że dla noworodka i niemowlącia supermarkety są zbyt duzym obciążeniem. Olbrzymi hałas mi przeszkadza a co mówić o malutkim niemowlaku. Zresztą czemu ma służyć wleczenie dziecka do supermarketu? Nigdy tego nie rozumiałam.
      I dzięki temu do tej pory Staś nie miał nawet kataru.
      Pozdrawiam!
      Agnieszka i Staś (3.05.2008)
      • smerfetka8801 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 20:14
        zakupy czasem trzeba robić dzieckiem bo nie ma go z kim zostawić-od tak zwyczajnie.
        a dla mnie faktycznie jesteś typową przewrażliwioną mamą-zwłaszcza,ze piszesz,ze
        dziecko jest tylko twoje...co jest bzdurą bo ma też ojca tongue_out i on też ma prawo
        głosu-ba! nawet decyzji tongue_out
        ja faktycznie zaniedbałam córkę-czasem rano am zatkany nos od suchego powietrza
        i kaloryferów...i raz miała regularny katar-tylko,że ja w tym czasie chorowałam
        już 7 razy i myślę,ze kontakt z zarazkami świetnie wpłynął na jej odpornosć
      • nikamika Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 20:22
        a ja sie zgadzam z tym co napisala ciobra
        dziecko jest zamale na wojaze
        to czas na werandowanie a nie na odwiedziny u rodziny
        a zakupy mozna robic w malym sklepiku lub samemu jechac na
        zakupy -
        • embeel Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 21:50
          werandowanie? w kwietniu?
          Osobiście uważam, że trochę za młody na odwiedziny, ale raczej ze względu na
          panujący zamęt niż na zarazki.
          --
          Zdobyliśmy Południe
      • beliska Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 20:34
        Z takim maluchem nie jeździłam w odwiedziny, nikomu to do szczęscia nie było potrzebne, ani dziecku, ani mnie. Potem młoda była kolkowa, więc tez trudno było wybrac się gdziekolwiek, ale żyć trzeba, robic zakupy, więc jeździłam, starając się nie męczyć jej zbytnio i dostosowac do jej rytmu.
        Nigdy nie ograniczalam kontaktu z innymi ludzmi, bral na ręce kto miał chęć i tulił- począwszy od szpitala. Szybko zaczęła dawac 'cześć' obcym ludziom np. w hipermarkecie i tez ok. W domu jest pies, koty i ptak. U przyjaciół, teściowej psy.
        Jest niesamowicie kontaktowa, uwielbia wizyty, obce miejsca, nowych ludzi i nigdy nawet kataru nie miała-za kilka dni skończy 8mscy, więc sądzę, że to nie dlatego Stas kataru nie miał, ze go tak chronisz, ale taki odporny jest po prostu.
      • putunki.eu Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 21:51
        Popieram w 100 %. Ja robilam tak samo. Synek ma 11 miesiecy i dopiero teraz
        wybralismy sie do supermarktu.
    • attiya Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 20:45
      nie
      lepiej abyś ty i dziecko dochodzili do siebie - ty po trudach narodzin a dziecko
      bo....bo to noworodek....a mężowi się dziwę....nikt go nie uswiadomił, ze taki
      malutki dzieć potrzebuje aklimatyzacji? Bo do jego rodzinki nei chcesz jechać?
      Biedny facet - w cudzysłowiu
      • atena12345 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 20:58
        ja z takim małym nie jeździłam, ale z kilkutygodniowym owszem. Nawet
        nie wiedziałam jak go w foteliku samochodowym zapiąć. Toż wyglądał w
        nim jak krewetka smile
    • mruwa9 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 21:08
      Podejrzewam, ze gdyby byla mowa o wyjezdzie do Twoich rodzicow, to
      pojechalabys bez zmruzenia oka. Ale do tesciow...
      Zadzwon przed wyjazdem, upewnij sie, czy wszyscy zdrowi, i bawcie
      sie dobrze.
    • moofka Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 21:35
      nie pojechalabym
      tydzien po porodzie to ja sie jeszcze wylegiwalam i nawet na spacer sie nie
      wypuszczalam, o ile dobrze pamietam to jeszcze mnie dupsko ciagnelo
      a kto przyszedl z krotka (!) wizyta - najblizsza rodzina
      rece szorowal natychmiast po wejsciu do domu
      chca tescie wnusia widziec niech nalepia pierogow i przyjda pomoc
      jaki totalny brak zrozumienia dla specjalnych badz co badz potrzeb poloznicy i
      noworodka

      jak czytam o psach w niemowlecych lozeczkach i przewijakach to robi mi sie
      niedobrze ;/
    • asiula1987 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 21:40
      jest podobno taka zasada ze do miesiaca dziecko powinno byc wylaczone z
      wiekszych odwiedzin i w swoim domu i z wizyt w innych domach, po prostu jest
      bardzo slabiutkie, mnie zawsze powtarzano ze do ok 1 miesiaca tylko rodzice i
      ewentualnie dziadki ale ze naprawde ograniczyc nalezy osoby z zewnatrz, tym
      bardziej o zgrozo przedszkolaka!! nie naleze do mam ktore chowaja dziecko pod
      kloszem wrecz przeciwnie kazdy narzeka ze jestem jedna z nowoczensych mamuś, ale
      co do tego to bym jednak nie ryzykowala, tym bardziej ze dla takiego maluszka to
      jest za duze przezycie tyle nowych osob zmiana otoczenia, ja bym na Twoim
      miejscu poczekala ok 2-3 tyg
      • asiula1987 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 21:46
        chociaz tak na marginesie ja nie jezdzilam z mlodym do tesciowej chyba ok 2
        miesiace wink ale to inna historia nie dlatego ze balam sie zarazenia itd
        • dzidzia_ch Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 24.04.09, 22:06
          dla mnie pies w lozku dziecka to szczyt glupoty rodzicow!!!
          pies ktory chodzi lapami po trawie gdzie sa odchody innych
          zwierzat ,lize nie wiadomo co a potem laduje sie do lozeczka to
          jakas paranoja
          no ale jak ktos traktuje zwierze na rowni z dzieckiem to juz nie mam
          pytan...
          • banaszka82 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 15.06.09, 16:10
            Zgadzam się..tym bardziej ,że spanie psa w łóżku pary alfa nie robi chyba dobrze
            na jego moraletongue_out lub właśnie robi az za dobrze...fuj,fuj.Trzeba naprawdę mocno
            kochać zwierzaki..
      • banaszka82 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 15.06.09, 16:08
        Mój "teściu" lekarz powiedzial ostatnio,że w ślinie staruszków jest więcej
        zarazków niz w ślinie psasmile ale ja ani jednym ani drugim do lizania nie
        dajęsmilepomijam fakt,że piesy wkłada nos w siki innych psów, obwąchuje kupencje i
        potem z pyskiem do dziecka..?ble...nigdy więcej psa w dom u...
    • edytazynda Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 00:19
      Witam
      10-ciu minut jazdy samochodem dziecko nawet nie zauważy w takim wieku. Zależy jak Ty się czujesz na ewentualność odwiedzin, myślę jednka że może to zrobić dobrze. Ja (pewnie będę odsądzona od czci i wiary) równno 2 tygodnie po cc pojechałam prawie 300 km do dziadków mojego bobasa. Dla niego nie było żadnych skutków, ja czułam się świetnie, więc też nie. Dodam dla przerażonych, że wyjazd był konsultowany z trzema lekarzami i nie było przeciwskazań.
      Choroby zaś, mogą pojawić się nagle i jak mąż będzie miał katar to wyprowadzisz go z domu na dwa tygodnie?? Chyba nie bardzo. A jak sama będziesz przeziębiona ??
      Poza tym dziecko przez pierwsze pół roku życia ma przeciwciała pochodzące z życia płodowego i jest dość odporne.
      Więc ja osobiście nie widzę powodu żeby przez pierwszy miesiąc lub dłużej kisić się w domu, góra na balkonie.
      Natomiast psa bym wygoniła z łóżka i innych takich, chociaż dziecko zaznajomione z takim towarzystwem zapewne będzie najzdrowsze big_grin
      Pozdrawiam
      • moofka Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 06:51
        edytazynda napisała:


        > Poza tym dziecko przez pierwsze pół roku życia ma przeciwciała pochodzące z życ
        > ia płodowego i jest dość odporne.


        bzdura jakich malo
        byle katar o grypie nie mowiac moze skonczyc sie bardzo groznie



        > Więc ja osobiście nie widzę powodu żeby przez pierwszy miesiąc lub dłużej kisić
        > się w domu, góra na balkonie.
        > Natomiast psa bym wygoniła z łóżka i innych takich, chociaż dziecko zaznajomion
        > e z takim towarzystwem zapewne będzie najzdrowsze big_grin
        > Pozdrawiam
        • madziarka1978 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 07:19
          Ja nie jezdziłam przez pierwszy miesiąc...Wybór należy do Ciebie
    • dragica Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 08:51
      Moja Mloda majac 7 dni wrocila za szpitala do domu,droga zajela 20 minut.Majac
      niecale 3 tygodnie pojechalismy z nia do rodzicow malza /150KM od naszego
      miasta/.Mala swietnie zniosla podroz, glownie spala w foteliku.
      • dragica Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 08:53
        Aha, mam w domu kota,ktory czasami spi obok Mlodej.
        Mam wrazenie,ze ty po prostu nie cjcesz jechac do tesciow. Zadaj sobie pytanie,
        czy jesli by chodzilo o twoich rodzicow, to tez mialabys takie opory?
    • jakw Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 09:16
      Hm, kiedyś i tak pewnie pojedziecie - jak nie teraz to np za 3
      tygodnie. A pierwsze szczepienia to są w wieku bodaj 6 tygodni. I
      jeszcze długo mały nie będzie miał "wszystkich" szczepień. Zresztą
      śmiem twierdzić, że jeśli w przedszkolu szaleją jakieś choróbska to
      akurat nie te obowiązkowo szczepione. Przed odwiedzinami z młodym
      należy upewnić się, że u dziadków nikt nie jest zakatarzony, 6-latkę
      dopuszczać do kuzyna po umyciu łapek i ,jeśli możliwe, zorientować
      się czy w jej przedszkolu nie występuje "zaraza" na którą jeszcze
      nie chorowała (typu ospa wietrzna). A może niech dziadkowie wpadną
      na chwilę do was żeby obejrzeć wnuka (bajzlem w domu się nie
      przejmuj), a na wizytę do nich pojedziecie za kilka tygodni?
    • ophelia78 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 10:57
      Bardziej niż psa bałabym się siostrzenicy. W szpitalu, w którym rodziłam,
      odwiedziny dorosłych były bez ograniczeń (tatusiowie kręcili się po oddziale od
      świtu do zmierzchu), ale obowiązywał kategoryczny zakaz przyprowadzania dzieci
      do lat 7 - bo wszelkie choroby wieku dziecięcego są dla noworodków bardzo
      niebezpieczne. A Twoje dziecko to nawet jeszcze nie niemowlę, to NOWORODEK. I
      dajcie mu spokój, ma jeszcze czas na wizyty. A to, że siostrzenica wygląda na
      zdrową, to jeszcze nic nie znaczy: może mieć jakieś choróbsko w jeszcze
      bezobjawowym okresie wylegania (czy jak to tam się nazywa...). Jak dziadkowie
      chcą zobaczyć dziecko, to niech ruszą 4 litery i przyjadą do Was. Bez siostrzenicy.
    • tylna.szyba Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 11:18
      Sluchaj, prawde jest taka, ze dziecku pewnie nic sie nie stanie ALE
      rozumiem cie bo ja tez mialam shizy przy tak malym dziecku. Jak nie
      chcesz to nie jedz. Wykrec sie czyms (tylko nie tym co tu napisalas bo
      wezma cie za histeryczke) i zostan w chacie.
    • karro80 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 12:18
      No i Ty się umęczysz, ja bym miała w nosie co myślą, wolałabym dać
      męzowi dziecko na te kilka godzin, żeby się zajął, a sama spać,
      spać, spaćsmile
      Moj by się nie obraził - jak on nie ma ochoty gdziś iść to też
      szanuję i vice versa.
      Chyba lepiej przyjemnie spędzić czas we troje niż się spinać na siłę.
      Będziecie obydwoje chętni to pójdziecie, nie musisz się w zasadzie
      usprawiedliwiać specjalnie - wystarczy, że nie masz ochotysmile
    • waflinka Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 14:23
      Uważam, że tygodniowy maluszek nie powinien mieć za dużo bodźców i "gapiów" smile
      Też w tym kiedyś nie widziałam nic złego, ale gdy moja starsza córka miała m-c i
      trafiliśmy do szpitala z gorączką, nie wiadomo dlaczego, słabo przybrała na
      wadze bo miałam mało pokarmu, ale położna od razu zapytała z iloma osobami
      stykało się dziecko przez ten m-c, to się zdziwiłam, że pyta, nie umiałam nawet
      odpowiedzieć. A położna powiedziała że takie maleństwo to raczej tylko rodzice i
      dziadkowie ale nie za często, a na inne ciotki i gości będzie jeszcze potem
      czas. Ja bym nie jechała, a jak już to za 2 tyg i też bym kazała ręce myć od psasmile
      • asiula1987 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 15:10
        zgadzam sie, kazdy rodzic robi wszystko po swojemu ale tak jakos dziwnie mi sie
        robi jak mysle o tych biednych maluszkach ktore majac zaledwie tydzien czy 2
        rodzice ciagaja po zgrupowaniach rodzinnych, takie male stworzonko czuje bardzo
        wiele mimo iz nam sie wydaje ze przeciez tylko je i spi, dzieciaczki troszke
        starsze o kilka tygodni miewaja juz kolki i czesto jest to rowniez tlumaczone
        nadmiarem wrazen, u Twojego to jeszcze na pewno nie ten czas (i oby wogole bez
        kolek sie obeszlo) ale jednak widac cos w tym jest ze nadmiar wrazen nie jest
        dobry, a te wszystkie ciotki babki ktore tarmosza noworodka z rak do rak to
        ciezko widze;/ czasami ludzie traktuja dziecko jakby bylo malpka w zoo, wg mnie
        to jest wlasnie czas dla Ciebie i dziecka zeby odpoczac zregenerowac sie a
        maluch musi przyzwyczaic sie do nowego miejsca poza Twoim brzuszkiem, po co mu
        to dodatkowo utrudniac
    • ketyen Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 18:07
      No właśnie, i dalej nie wiem co zrobić, a niedziela już jutro sad.

      Nie mam nic do Teściów - całkiem ich lubie.
      Ale tu sie właśnie pojawia ta kośc niezgody, że myślę o dziecku, że
      dla niego to za szybko taki wyjazd, a mąż mi na to puszcza właśnie
      takie kawałki, ze ja nie chce tam jechać. A to nieprawda.
      Po prostu ON chce tam jechać, a czy myśli o dziecku.
      Zresztą Teście juz u nas byli w dzien powrotu ze szpitala, jak
      jeszcze nie umiałam dobrze na nogach ustać uncertain. Niecierpliwi.

      No i jak powiem, że nie jedziemy to bedzie awantura i obraza
      majestatu. A jak pojedziemy i coś sie stanie......
      • attiya Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 18:16
        pisałam ju ż ci - jesteś siedem dni po porodzie - masz leżeć w łózku i dochodzić
        do siebie a nie aby zadowolić pana męża jeździć z nim bo on mataki kaprys....
      • moofka Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 21:10
        > No i jak powiem, że nie jedziemy to bedzie awantura i obraza
        > majestatu. A jak pojedziemy i coś sie stanie......

        no prosze Cie
        poloznica i noworodek maja spelniac kaprysiki
        niech jedzie sam, przywiezie miche
        a Ty z dzieckiem odpoczywaj
        to ty jestes odpowiedzialna za to malenstwo i zwyczajnie nie masz prawa narazac
        go i jego zdrowia
        zreszta siebie tez
        • gocha500 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 21:20
          hmmm ja z tygodniowa mala pojechalam!bylo ladnie cieplo ja po cc
          swietnie sie czulam mala tez byla spoko! ponadto okazalo sie ze lubi
          jazde samochodem!no i nic malej nie bylo i do tej pory nic jej nie
          jest a ma juz miesiac!
          • sierpniowa27 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 21:27
            dla mie dziecko jest najwaziejsze.myslalabym tylko o nim a nie o
            samolubnych kaprysach meza.ciekawe jakhy cos sie stalo(tfu,tfu!!!)
            to czy bylby taki madry.a i Ty pewnie bys go obwiniala o te naciski.
            za tydzie dlugi weeked i choc o tydzie maluszek bedzie starszywinkja
            bym na pewo z takim maluchem nie pojechala.lepiej dmuchac a
            zimne..chocy katarke u takiego malucha to juz jest masakra...
          • attiya Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 27.04.09, 12:32
            no przestańcie - już widzę jak to te wszystkie mamusie po kilku dniach od porodu
            jeździly w tę w wewtę pełne werwy, wypoczęte niczym nie zmęczone....
      • epreis ketyen 25.04.09, 23:38
        przygotuj się,tak już będzie zawsze takie awantury z użyciem głównego argumenty "dobro dziecka" smile

        a jeśli idzie o temat, to nie wiem...
        jeśli czujesz się na siłach,lubisz teściów to pojechałabym..

        razi mnie twój stosunek do tej dziewczynki, ale to zrozumiesz gdy twoja mała niunia będzie miała kilka latek i urodzisz kolejne dziecko, wtedy co?odseparujesz,wyrzucisz z doimu?wyprowadzisz?ewentualnie odizolujesz od znajomych żeby nienaznosiło świnstw??

        tak się nie da, i tak nie można- to zupełnie niesprawiedliwe,piszesz otej dziewczynce tak jakby conajmniej była megabrudasem,obdartusem,niehlujem-wręcz jakimś prosiakiem...
        mimo, że to tylko słowa-pisane, można wyczytać wnich obrzydzenie do tego dziecka- pomyśl teraz czy chciałabyś by ktoś tak pisał,mówił, myślał o twoim dziecku?
        a to BARDZO prawdopodobne już za 2-3 lata, gdy to twoja córeczka będzie zaglądała do wszystkich wózków, rączkami wyjętymi z piasku, brudnymi dotykała wózków z maluchami chcąc zobaczyć śpiące dzidzie, ty wtedy zahcwycona tym jaka ona słodka zapomnisz o tym co napisałaś teraz...

        ja, zmojego doświadczenia napisze ci, że u starszego miałam podejście podobne do twojego, panicznie "chuchałam" na zimne, dbałam i trzęsłam się nad nim- efekt?dość często się przeziębiał,
        z młodszą miałam więcej luzu, mało tego chowała się przy bracie który sporo chorował- nie dało się ich odizolowac,on ją przytulał czy miał katar, czy kaszel...
        w efekcie?
        chorowała teraz pierwszy raz, TYLKO dlatego, zę bardzo mocno ząbkuje co bardzo mocno obniżyło jej odporność, nie zaraziła się tez od brata..po prostu katar od ząbków przerodziłs iew infekcje bakteryjną..

        jest mega odporna mimo, że nie była w stanie upilnować "jej" w 100%

        swoją drogą, nad mężem już pracuj....liczysz się ty..napewno jesteś zmęczona, a nawet jak nie..
        bo możesz być zbyt zaaferowana by czuyć zmęczenie to zbieraj siły na przyszłość i odpoczywaj a nie ciągaj się po takich wizytach...
        • moofka Re: ketyen 26.04.09, 08:53
          epreis napisała:


          >
          > razi mnie twój stosunek do tej dziewczynki, ale to zrozumiesz gdy twoja mała ni
          > unia będzie miała kilka latek i urodzisz kolejne dziecko, wtedy co?odseparujesz
          > ,wyrzucisz z doimu?wyprowadzisz?ewentualnie odizolujesz od znajomych żeby niena
          > znosiło świnstw??


          histeryzujesz uwazam - niczego zlego nie napisala
          czym innym jest domownik
          a czym innym obce dziecko dla noworodka
          dla niego i tak duzym wyzwaniem jest oswojenie domowej flory
          a ciaganie go po obcych domach i dzieciach jest zwyczajnie niebezpieczne
          i chore jest dla mnie ze maz i ojciec
          osoba ktora na wzgledzie powinnamiec teraz przede wszystkim dobro zony i
          nowonarodzonego dziecka
          naraza je na infekcje i dyskomfort z powodu czyjegos widzimise, czy w imie zle
          pojetej grzecznosci
          slow nie uzyje, ale mi sie cisna
          twardzielki, ktore tydzien po porodzie spelnialy towarzyskie obowiazki
          prawdopodobnie nie maja zielonego pojecia o zagrozeniach wczesnego pologu i
          specjalnych wymaganiach okresu noworodkowego
          hartowanie noworodka, o ktorym tu piszesz to jakas piramidalna bzdura
          ja moge dziesieciomiesieczniaka puscic boso na trawe
          i puszczam
          ale kiedy mial tydzien
          to z lezal w domu i nikt obcy go nie ogladal

          > a- pomyśl teraz czy chciałabyś by ktoś tak pisał,mówił, myślał o twoim dziecku?
          > a to BARDZO prawdopodobne już za 2-3 lata, gdy to twoja córeczka będzie zagląda
          > ła do wszystkich wózków, rączkami wyjętymi z piasku, brudnymi dotykała wózków z
          > maluchami chcąc zobaczyć śpiące dzidzie, ty wtedy zahcwycona tym jaka ona słod
          > ka zapomnisz o tym co napisałaś teraz...


          zgroza, chyba nie powiesz ze pozwalasz na takiego zachowania?


          >
          > ja, zmojego doświadczenia napisze ci, że u starszego miałam podejście podobne d
          > o twojego, panicznie "chuchałam" na zimne, dbałam i trzęsłam się nad nim- efekt
          > ?dość często się przeziębiał,
          > z młodszą miałam więcej luzu, mało tego chowała się przy bracie który sporo cho
          > rował- nie dało się ich odizolowac,on ją przytulał czy miał katar, czy kaszel..
          > .
          > w efekcie?
          > chorowała teraz pierwszy raz, TYLKO dlatego, zę bardzo mocno ząbkuje co bardzo
          > mocno obniżyło jej odporność, nie zaraziła się tez od brata..po prostu katar od
          > ząbków przerodziłs iew infekcje bakteryjną..
          >
          > jest mega odporna mimo, że nie była w stanie upilnować "jej" w 100%
          >
          > swoją drogą, nad mężem już pracuj....liczysz się ty..napewno jesteś zmęczona, a
          > nawet jak nie..
          > bo możesz być zbyt zaaferowana by czuyć zmęczenie to zbieraj siły na przyszłość
          > i odpoczywaj a nie ciągaj się po takich wizytach...
          >
          • epreis Re: ketyen 26.04.09, 10:22
            > histeryzujesz uwazam - niczego zlego nie napisala
            > czym innym jest domownik
            > a czym innym obce dziecko dla noworodka

            nie, histeryzują to czasem moje dzieci..ja tylko wyrażam swoje zdanie...ew.przedstawiam swó punkt widzenia..
            oczywiście, że czym innym jest domownik- obcemu choremu dziecku nie pozwoliłabym się zbliżyć do swoich, bez względu na to czy miałyby 3dni,i 3 latka- dla 3latka powikłania po chorobie też moga być groźne

            > twardzielki, ktore tydzien po porodzie spelnialy towarzyskie obowiazki
            z obojgiem dzieci nie chodziłam na wizyty towarzyskie przez miesiąc po ich urodzeniu,mało tego wielu gości do domu też nie spraszałam-czytaj uważnie-nie zachęcam do wyjazdu!

            > > a- pomyśl teraz czy chciałabyś by ktoś tak pisał,mówił, myślał o twoim dz
            > iecku?
            > > a to BARDZO prawdopodobne już za 2-3 lata, gdy to twoja córeczka będzie z
            > agląda
            > > ła do wszystkich wózków, rączkami wyjętymi z piasku, brudnymi dotykała wó
            > zków z
            > > maluchami chcąc zobaczyć śpiące dzidzie, ty wtedy zahcwycona tym jaka on
            > a słod
            > > ka zapomnisz o tym co napisałaś teraz...
            >
            >
            > zgroza, chyba nie powiesz ze pozwalasz na takiego zachowania?

            ja?nie, ja jestem na tym etapie, że sama mam dziecko w wózku i muszę zwracać uwagę mamusiom których dzieciaki mi się do niego pakuję,bo jest lala, bo jest dzidzia,bo jest wózio...
            mało tego-mieszkam w małym mieście, gdzie ludzi się zna z widzenia-zwłaszcza jak chodza do parku często..
            więc pamiętam, ze są to mamy któe z obrzydzeniem patrzyły na biegające,wrzeszczące 2latki tuląc takie 4/5miesięcznego malucha do siebie...

            kacper jest dzieckiem dobrze wychowanym, nigdy nie ruszył by czegoś co nie jest jego bez pytania o zgodę, hania nie ma czasu na grzebanie w cudzych wózkach-ma wiele innych ciekawszych rzeczy do roboty...

            jestem mamą,która jako pierwsza urodziła dziecko w swoim towarzystwie,taką która wiele razy mogła odczuć, że dziecko to kłopot,mało tego-nadzwyczaj spokojne dziecko..
            stopniowo w moim towarzystwie pojawia się więcej "dzieciatych" rodzin, lecz kacper zawsze będzie już duży..
            postrzeganie świata zmienia się w raz ze zmianami w twoim życiu, czy przed urodzeniem dziecka na spacerach przeszkadzali ci hałaśliwi motorzyści?czy pary które jadąc do ślubu nagle trąbiły na ulicy budząc twoje dziecko??

            nie wiem ile masz dzieci,z tego co piszesz i jak wnioskuje, że jedno..
            i to małe bo nie umeisz spojrzeć na dziecko inaczej-twoje tez kiedyś zacznie broić, krzyczeć,tupać i histeryzować...
            twoje też kiedyś zrobi coś za co się będziesz wstydzić..
            nie można traktowadc dzieci jak obrzydliwe,trędowate świnki tylko dlatego, ze nie są słodkie,pachnące,malutkie...
        • ketyen Re: ketyen 15.06.09, 15:49
          Droga epreis, ale gdzie nazwałam dziewczynkę brudasem i prosioakiem,
          bo aż mi oczy z orbit wyszły jak to przeczytałam?

          Trzymajmy się faktów.
          Napisałam że chodzi do przedszkola (choroby dziecięce) i że bawi się
          z psem na dworze, a potem też je nie myjąc rąk. I taką właśnie ręką
          macała potem mojego 2 tygodniowego dzieciaka.
          Zresztą tu jest temat dla jej rodziców, którzy powinni ją upomnieć,
          żeby najpierw umyła ręce zanim dotknie noworodka. No chyba tu się
          zgodzisz, że powinno się myć ręce?

      • karro80 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 26.04.09, 08:40
        Jak Mąż chce jechać to niech sobie jedziesmile
        Awantura czasem potrzebna - oboje macie prawo coś chcieć, albo nie.
        Jak dla mnie lepiej konstruktywnie się pokłócić niz ustąpić i
        potem i tak mieć żal, bo tak zazwyczaj się kończy...
    • w_miare_normalna Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 22:02
      nie pojechałabym,ale nie ze wzgledu na to,ze sie jedzie autem,ale na
      to,że jest 6 latka,ktora z przedszkola moglaby przyniersc jakies
      swinsto,a tygodniowe dziecko nie jest jeszcze uodpornione
    • night_irbis Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 22:34
      U ludów stepowych jest dawny zwyczaj, że położnicy z nowonarodzonym dzieckiem
      nikt nie odwiedza do 40 dnia. Dopiero wtedy wogóle urządza się imprezę z okazji
      narodzin.
      I myślę, że tyle czasu bez odwiedzania jest bardzo rozsądnym podejściem. Ja
      swoją córkę (teraz już 14 miesięcy) nie trzymałam pod kloszem - jestem samotna
      matką i musiałam/muszę wszędzie ją brać ze sobą. Ale na pierwszy miesiąc po
      narodzinach przyjechała do mnie moja mama - i tylko ona miała styczność ze
      światem zewnętrznym. Ja ani nikogo nie przyjmowałam, ani nikogo nie odwiedzałam.
      Dopeiro po 1 miesiącu zaczęłam jej dawkować otoczenie ludzi zaczynając od
      ryneczku na otwartym powietrzu i to tylko tam gdzie nie było kolejek.
      Po kilku miesiącach już była ze mna w markecie. Ale pierwszy miesiąc odpuściłam
      sobie towarzystwo ludzi i nie żałuję.

      Też bym się chyba najbradziej obawiała towarzystwa tej 6-latki.
      Na twoim miejscu bym nie jechała. Powiedz, że źle się czujesz jeszcze po
      porodzie mężowi i już.
      • sloniaa Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 25.04.09, 23:11
        Ja bym nie pojechała i już!
        Co prawda ja z moim synkiem 2tyg po porodzie w szpitalu spędziliśmy,
        a pierwsza wizyta teściów była jak mały miał 2,5tyg. Z pierwszą
        wizytą z synkiem byliśmy, jak mały miał skończone 3miesiące (i to
        też niedługą i niedaleką). Teraz się zastanawiam, czy zgodzić się na
        50km w jedną stronę do teściów (ale chyba jednak pojedziemy)...
        • gocha500 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 26.04.09, 10:16
          aaajeszce cos dodam moim zdaniem jesli chodzi o twojego meza to
          troche nie wporzadku jest to ze on naciska na wyjazd bo to powinna
          byc wasza wspolna decyzja.
          nasz wyjazd byl wspolna decyzjaa.ponadto ja uwazam ze na dziecko nie
          nalezy przesadnie dmuchac i chuchac.moi rodzice przyjezdali
          czesto ,jegorodzice przyjechali dopwiero po tygodniu(daleko
          mieszkaja),na spacery chodze z mala bardzo czesto ku rozpaczy mojej
          rodziny ktora ciagle twierdzi ze jest za zimno!!!ponadto mala miala
          kontakt z moja rodzina gdy byli przeziebieni!owszem mona izolowac
          ale nie zawsze sie da,ja sie od nich przeziebilam a mimo to mala
          niczego ode mnie nie zlapala!od poczatku jej za bardzo nie
          oszczedzam i jak widac wychodzi jej to na zdrowie!
    • atucapijo Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 26.04.09, 10:23
      to zalezy od dziadkow... ja w kolko mam scysje z moim partnerem o
      wizyty u dziadkow, ale to wynika z zachowania tychze - wszystko
      robia odwrotnie niz ich sie prosi... i potem ejszcze mi tlumacza, ze
      za ich czasow, to...
      pierwszy raz dziadki go widzieli jak mial z tydzien, ale u nas w
      domu. przedstawilismy synka znajomym jak mial 10 dni - za
      zamknietymi dla obcych drzwiami baru, wpadlam z dzieckiem na pol
      godziny, paru znajomych go obejrzalo, nikt nie bral na rece, a on
      popatrzyl dokola i usnal.
      za to jak mial 3 tyg, zostal na 2 h z dziadkami i tatusiem, okazalo
      sie ze dziadkom nawet do glowy nie przyszlo umyc rece( a ja nic nie
      powiedzialam, bo dla mnei t bylo czywiste) i sie skonczylo na 2
      tygodniowej ropnej infekcji oka. bo oczywiscie musieli pomacac
      malego po buzi, mimo zakazu. i jak mu sie to oczko paskudzilo to
      tylko mi tesciowa zwrocila uszczypliwie uwage ze jakies to dziecko
      chore. moglabym w nieskonczonosc mnozyc przyklady, moral z tego
      taki, ze jak masz spoko tesciow, co uznaja, ze dziecko jest twoje i
      maja sie stosowac do TWOICH zasad, nawet jesli sie im nie podobaja,
      to sie malemu nic nie stanie. chociaz ja bym nie jechala, zwlaszcza
      z powodu psa ( a sama mam w domu kota,ale nie spi ani z malym, ani
      na przewijaku) i dziecka w wieku przedszkolnym, ten post o
      przeciwcialach to bzdura. z drugiej strony, moge zrozumiec, ze
      tesciowie chca zobaczyc malucha, ale to nie lepiej na wlasnych
      smieciach??? zapowiedz im ze wizyta ma byc krotka, i wszyscy zdrowi,
      bo glupi katar i kaszel u noworodka to tragedia, wiem bo
      przerabialam jak mial 6 tygodni...
      • skierka27 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 26.04.09, 10:48
        Ja bym nie pojechała.I nie szukałabym argumentów typu pies,dziecko,dużo wrażeń...Nie,bo tydzień po porodzie,to wizyty u rodziny były ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę.Jak dla mnie,na tym temat by się skończył...Ina sprawa,że mój małż by nawet nie nalegałsmile
        • wsb123 [...] 26.04.09, 11:48
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • malgra Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 26.04.09, 14:00
          ja również z takim maluchem nigdzie bym nie jeździła.
        • bsis Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 26.04.09, 14:03
          ja bym nie pojechała,dziecko jest kategorycznie za małe! Jak
          dziadkowie chca to niech sami wpadna w odwiedziny
          • putunki.eu Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 27.04.09, 15:35
            bsis napisała:

            > ja bym nie pojechała,dziecko jest kategorycznie za małe! Jak
            > dziadkowie chca to niech sami wpadna w odwiedziny


            3 razy TAK jeśli chodzi o tygodniowego NOWORODKA. Natomiast z prawie 3miesięcznym niemowlakiem jechałam ponad 400 km pociągiem nocnym (zeby nie było gorąco) w przedziale dla matki z dzieckiem we trójkę tzn synek i rodzice.
      • asiula1987 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 26.04.09, 15:54
        skads to znam...niestosowaniesie do tego czego sie wymaga i o co sie prosi np
        dziadkow albo dalsza rodzine, mnie osobiscie nerwy puszczaja jak mowie jedno a
        za chwile ktos z rodziny robi wrecz przeciwnie wystarczy ze np wyjde na chwile
        do toalety, glupi przyklad z wozkiem, kiedys bedac u rodziny chcialam zeby sobie
        polezal spokojnie na lozku poogladal nowe twarze, bylo mu wygodnie moglam go
        dotykac pobawic sie z nim, za to jedna z osob z rodziny powiedziala zeby go
        wlozyc do wozka, ja na to (kilka razy) ze nie trzeba bo jest spokojny i wozka
        nie potrzeba zeby spal czy sie uspokoil czy co oni tam chcieli, za moment
        wystarczylo ze wyszlam na sekunde wyrzucic pieluszke a jak wrocilam dziecko juz
        wlozone do wozka i bujane mocno na wszystkie strony ;/ zgroza
    • asiula1987 Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 26.04.09, 15:45
      epreis
      Boże…jak slysze albo czytam o matkach co pozwalaja na takie zachowania to Az cos
      mi się przewraca w żołądku…!!! Kobieto urodz sobie jeszcze jedno dziecko i
      postaw przy nim 3latka z rekami z piaskownicy i zapewne psich kupek z ziemia za
      pazurkami i ciesz się chwila kiedy takie dziecko maca twojego niemowlaczka,
      zakazenie bakteryjne murowane nie mówiąc o ciezszych powiklaniach, malutkie
      dzieci niemowlaczki musza same w sobie nabrac odporności, nie przez kontakt z
      innymi dziecmi przedszkolnymi, nie przez zebrania rodzinne gdzie każdy dziecko
      tarmosi ale w swoim domku przy swoich rodzicach i jakis czas musi się
      przyzwyczajac no nowej sytuacji,
      Mnie samej nóż się otwiera w kieszeni kiedy do mojego malucha podbiegaja male
      dzieci żeby zajrzec żeby dotkac przy tym żeby po 1 obudzic no bo przeciez spiace
      niemowle jest nieatrakcyjne, pociagnac za raczki, za nozki walnac w glowke, a
      rodzice się smieja i ciesza jakie te ich dzieci sa komunikatywne, ja najchętniej
      takich ludzi to bym wypatroszyla, poza tym w niektórych sytuacjach takie dzieci
      mogą być naprawde niebezpieczne dla naszych maluchow, kiedys bedac w pewnym
      osrodku posadzilam w foteliku kolo siebie na niskiej kanapie mojego synka, kilka
      chwil pozniej momentalnie podleciala do niego jakas dziewczynka i w sekundzie
      pociągnęła za raczke fotelika ciagnac go na ziemie, gdybym nie trzymala za ta
      sama raczke to skonczyloby się to tragicznie bo malego już wypielam z pasow,
      drugim razem może nie było to niebezpieczne ale podlecial chlopczyk i zaczal
      szturchac malego w przychodni kiedy to ja modlilam się żeby się nie obudzil bo z
      trudem zasnął a lekarzy nie lubi, chłopak oczywiście młodego obudzil
      przestraszyl i uderzyl (tez w sekundzie ) a ojciec dziecka stal dosc daleko i
      tak się cieszyl a jak się mój maly obudzil to momentalnie znikneli gdzies a ja
      zostalam z wrzeszczacym przestraszonym i obudzonym dzieckiem, jak mój dorosnie
      to nigdy w zyciu nie będę pozwalala ani dotykac ani za blisko podchodzic ani
      straszyc takich maluszkow bo wiem jak to denerwuje nie tylko niemowlęta ale tez
      ich rodzicow

      Także puknijcie się w glowe i trzymajcie z daleka dzieci które nie sa niczemu
      winne, które sa ciekawe swiata ale nie wiedza ze czasem mogą naprawde zrobic
      krzywde obcemu malutkiemu dziecku, wiadomo ze nie mowie tu o rodzenstwie
      bo tutaj kontakt jest nieunikniony i oczywiście pozytywny,
    • camel_3d Re: Odwiedziny u dziedków z tygodniowym dzieckiem 15.06.09, 20:35
      e tam...moj 5 dniowec zrobil z braku laku 600 km autem i przespal cala droge.
      Teraz jest cieplo wiec spokojnie pakuj malucha i jedz smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka