gorąco dziecku.....

02.05.09, 18:49
Muszę się wam wygadac bo nerwy mnie już biorą!! W zeszłym tygodniu byłam z
moją małą w szpitalu i tak się zdenerwowałam na jedną mądrą mamusie że
szok.... Ubrałam małą w rajstopki, spodnie i bluzeczkę a jak zaczęła drzemac w
dzień to przykryłam ją kocykiem a na uszy położyłam pieluchę tetrową bo w
pokoju była piątka dzieci i matki więc głośno było strasznie (nie licze
odwiedzających) i nagle słyszę "jakie to dziecko biedne, gotuje się tam i
jeszcze spodnie ma o boże, żal dziecka..." itp. co skończyło się awanturą
oczywiście ale najbardziej denerwuje mnie to że jak obca osoba może wiedziec
czy dziecku jest gorąco??! Każde dziecko wychowuje się w innych warunkach i
jednemu dziecku jest gorąco , a drugiemu w tej samej temperaturze zimno my
mieszkamy w ciepłym mieszkaniu więc jak tam do tego cały dzień okno otwarte
było i ogólnie zimno do tego sprawdzałam kark i miała zimny to logiczne jest
że dziecko trzeba ubrac! No ale znajdzie się taka genialna mama która widząc
dziecko, już wie że się gotuje..... nie wiem po co taka się wogóle wypowiada
zamiast się zając swoim dzieckiem (które chwile później przykryła kocem
polarowym i na całą głowę położyła tetrówkę)nerwicy można dostac!!!
    • nostakaa Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 18:59
      byłam z
      > moją małą w szpitalu i tak się zdenerwowałam na jedną mądrą mamusie że
      > szok.... Ubrałam małą w rajstopki, spodnie i bluzeczkę a jak zaczęła drzemac w
      > dzień to przykryłam ją kocykiem
      Ja na takie matki jak Ty z politowaniem kręcę głową z uśmiechem pod nosem.
      Przyzwyczaiłaś do ciepieluszenia, to teraz dziecku zimno w normalnych
      temperaturach. Bywało, że miałam w domu i 24 stopnie, ale wtedy moje dzieci
      leżały w body z krótkim rękawkiem w tym mieszkaniu i w niczym więcej. Przy
      normalnej temperaturze w okolicach 21-22 stopni leżały w body z krótkim
      rękawkiem i śpioszkach. W tym szpitalu to 15 stopni było ?
      • malwisul Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 19:11
        ile stopni było to nie wiem ale u nas w domu kaloryfer jest prawie zawsze na
        zero w zime na dwa, trzy i do tego dośc często wietrze no ale i tak jest zawsze
        ciepło bo to nowe budownictwo i grzeją tak że na klatce schodowej jest upał i w
        domu przez to grzac nie trzeba a w szpitalu było dużo zimniej bo okno było
        otwarte cały czas nawet w nocy, w domu mała też w cienkich ciuchach lata....
      • moninka11 Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 19:12
        Będę bronić MALWISUL. Chyba w każdym publicznym szpitalu jest zimno.
        Jak ja byłam z dzieckiem to w mojej sali było 18 stopni, sala 1-os.
        łóżka przy oknach, których nie można domknąć i wiatr hula po sali.
        Ciepło mi tylko było jak nosiłam dziecko.
    • moninka11 Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 19:02
      Tak to już jest. Mojej siostry też się czepiali. Raz ubrała syna, bo
      był spocony, żeby na szpitalnym korytarzu go nie przewiało i
      komentarz, że szkoda że jeszcze futra mu nie założyła. Albo
      ironiczne spojrzenia, że niby za często myją ręce. Oj, też miała
      nerwy.
      • memphis90 Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 20:49
        Mojej siostry też się czepiali. Raz ubrała syna, bo
        > był spocony,
        Ubrała dziecko cieplej, bo było spocone...? Gdzie sens, gdzie logika?
        • moninka11 Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 21:53
          Memphis90 czytaj dokładnie, ubrała, żeby go nie przewiało. Ludzie
          wchodzą i wychodzą, okna otwarte, chociaż to był styczeń i
          przeziębienie gotowe. Nawet lekarz upominał, żeby się tam nie
          kręcić, a dzieciak spocony, bo wariował. A wam dzieci dziś dały w
          kość, że takie złośliwe i czepliwe?
          • memphis90 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 21:59
            No czytam uważnie... Jak dzieciak jest spocony, to się przebiera w suche
            ubranko- cieńsze i lżejsze- a nie opatula dodatkowo "bo przewieje". Od
            dodatkowych warstw zgrzeje się przecież jeszcze bardziej i tym gorzej zareaguje
            na jakieś chłodne powiewy z korytarza.
    • agg3 Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 19:22
      tez bym tak zareagowala...
      Twoje szczescie, ze trafilas na taka lagodna "madra mamusie" smile

      rajstopy + spodnie.... aha i jeszcze kocyk!
      • malwisul Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 19:27
        to swoje dziecko na gaciach w domu trzymasz czy nago?
      • malwisul Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 19:43
        no i właśnie o takie podejście mi chodzi, nie ważne że dzicko ma kark i rączki
        zimne ale ważne że można kogoś POUCZYC nie znając dziecka ani jego zwyczajów...
        to są właśnie "mądre mamy" które zamiast zając się swoim dzieckiem wolą dawac
        swoje "mądre rady"
    • figrut Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 19:37
      O ile doskonale rozumiem przykrycie dziecka kocem podczas snu, to za nic w
      świecie tych rajstop pod spodniami pojąć nie mogę. Rajstopy dzieciom (już
      przedszkolne) zakładałam pod spodnie w okolicach 0 stopni na spacer, niemowlakom
      leżącym w okolicach 7 do 10 stopni takim, które tylko leżały, czyli 0-4 miesięcy
      i do tego gruby koc na te 7-10 stopni. Jaki sens ma zakładanie dziecku rajstop
      pod spodnie w temperaturze pokojowej ?? Rozumiem bluzkę z długim rękawkiem przy
      osiemnastu stopniach, ale rajstopy POD spodnie ?
      • malwisul figrut 02.05.09, 19:46
        tłumaczę przecież że mała zmarznięta była to jej przecież rozbierac nie będę
        dlatego ubrałam rajstopy
        • mika_p Re: figrut 02.05.09, 20:11
          Sama też marzyłaś o rajstopach pod spodniami w tym szpitalu, taki był ziąb? Bo
          ja też uważam, że przesadziłaś.
          • malwisul Re: figrut 02.05.09, 20:22
            a żebyś chciała wiedziec że marzyłam o tym żeby coś grubego ubrac a inna sprawa
            że młoda nigdy jeszcze potówek nie miała, może właśnie dlatego że często
            sprawdzam jaki ma kark i na tym wzoruje jej ubiór... no i czy nie powinno byc
            tak że twoje dziecko, twój problem a nie że matka po swojemu zrobic nic nie może
            bo jakieś pouczenia słyszy a słuchac się tego to dziecko biedne by było bo jedna
            stwierdzi tak inna inaczej bo matka dziecka zdania swojego miec nie może i
            ciekawe czy jak ktoś by takie zaczął pouczac to czy im by się to podobało..
          • malwisul mika_p 02.05.09, 20:26
            no i otwórz sobie na cały dzień i noc okno to zobaczysz czy ci tak ciepło będzie
            • figrut Re: mika_p 02.05.09, 20:49
              Ja mam całodobowo dwa duże okna otwarte od góry, w sypialni rano otwarte jest
              całe, około południa tylko od góry do następnego rana, w mieszkaniu wyłączone
              ogrzewanie już od 10 marca, choć na noce z przymrozkami ogrzewanie było
              włączone. Mam w tej chwili okna od góry otwarte i po przeciwnej stronie drzwi na
              korytarz cały dzień od kiedy temperatura na zewnątrz utrzymuje się powyżej 18
              stopni (mieszkam w kamienicy). Na czujniku w tej chwili jest 21,5 stopnia. Ja
              siedzę w długich spodniach i koszulce bez rękawów przed komputerem, młodzi
              wykąpani układają jeszcze w majtkach i trykotkach klocki na dywanie. Wszystkim
              jest ciepło.
            • memphis90 Re: mika_p 02.05.09, 20:50
              Hmm, ja mam otwarty balkon i oko w sypialni cały czas...
              • malwisul Re: mika_p 02.05.09, 21:14
                w domu nie mam okna na noc otwartego to fakt ale z tego co wiem dużo ludzi nie
                otwiera na noc okien i też żyją a małą dopadła biegunka (zapalenia płuc i nic
                podobnego nigdy nie miała) a to że miała spodnie z CIENKIEGO MATERIAłU założone
                przez pół godziny aż się trochę ugrzała to dla pielęgniarek ani innych matek też
                nie był problem (matki chodziły w grubych ciuchach (golf, bluzy itp.) ale cóż
                dziecko powinno marznąc dalej dla zasady....
              • zefirekk Re: mika_p 02.05.09, 22:02
                też mam okna pootwierane w sumie to przez całą dobę. A i tak nam gorąco sad

                ogólnie to ja nie rozumiem tego wątku. Ale cóż. Autorka dostała radę bo za ciepło ubrała dziecko, mi się wtrącają do tego, że moje niemowlę w krótkim rękawku na spacery chodzi. Także, nikomu się nie da dogodzić.
            • zefirekk Re: mika_p 02.05.09, 22:08
              ja mam otwarte całodobowo okna w każdym pomieszczeniu swojego mieszkania i nadal jest 21C sad
    • memphis90 Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 20:48
      Hmm, w szpitalu, w pomieszczeniu trzymałaś dziecko pod kocem, pieluchą, w
      rajtkach i spodniach... No, nie wierzę, żeby dziecku NIE było gorąco, nie przy
      obecnych upałach. Ale, w sumie- ja się z tym spotykam ciągle, latem dzieci na
      salach niemowlęcych są opatulone w beciki, kocyki, polarowe pajace i czapy, okna
      zamknięte (bo przecież zawieje)- ja byłam w końcówce ciąży i musiałam na
      zwolnienie iść, bo zaliczałam zasłabnięcie z gorąca po każdym wejściu na taką
      salę...
      • malwisul Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 20:57
        no tak zapomniałam że dla zasady powinnam ją do pampersa rozebrac bo co z tego
        że zimna była i dopiero jak ją ubrałam to spała jak kamień ale by nikt się mnie
        nie czepiał najwyżej dziecko by zapalenia płuc dostało ale dla zasady powinnam
        była ją rozebrac.... ps duszno to tam nie było bo ja wolę dziecko cieplej ubrac
        i miec wywietrzone niż się kisic
    • smerfetka8801 Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 20:56
      być może twoje dziecko w temperaturze pokojowej marznie...szkoda gadać do czego
      dziecko przyzwyczaiłaś.ciekawe z jakiego powodu byłaś w szpitalu...przypadkiem
      nie jakieś zapalenie płuc lub coś w tym stylu???
      nad takimi matkami kręcę głową z zastanowieniem staram się nie wtrącać bo jak
      mówisz twoje dziecko twój problem ty mu za leki zapłacisz jak będzie wiecznie chore
      • patysia00 Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 21:09
        Szkoda mi takich dzieci... opatulone jak na mróz a mamusie
        porozbierane do krótkich rękawków. Moja mała miała dzisiaj
        cieniutkie spodnie na spacerze, skarpetki i cieniutką bluzkę z dł
        rękawem, a mijałyśmy dziecko pod zimowym kocem i jeszcze z kapą na
        wózku... mamusia kochana szła w krótkim rękawku... no cóż.
        Pamiętaj tylko, że lepiej jak dziecko zmarźnie niż się przegrzeje. A
        z ciekawości ile ma Twoje dziecko? Może jest malutkie i jeszcze nie
        potrafi utrzymywać temp.
        • ewuchaklucha Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 21:22
          hmm, twoja wypowiedz patysia dala mi do myslenia, bo moje dziecie ma
          6 tyg, a ja ubralam je dzis tak samo jak ty swoje na spacer 4-godz i
          tak sie zastanawiam, czy moze nie za cienko? bo pewnie moje to
          temperatury jeszcze nie trzyma..?ale kark byl cieplutki, a synek
          zadowolony, wiec chyba bylo mu ok.
          • patysia00 ewuchaklucha 03.05.09, 14:06
            ewuchaklucha tak mi się wydaję. Maluszki nie potrafią jeszcze
            utrzymać odpowiedniej temperatury ciała i potrafią szybko zmarznąć.
            Ale nie oznacza to, że trzeba dziecko w kombinezon ubierać przy
            takiej pogodziesmile Tak jak napisałam już. Zawsze można wziąść kocyk i
            dziecko przykryć jakby cosmile Dopóki kark jest ciepły (nie gorący!) to
            dzieciowi jest dobrzesmile I nie patrz na rączki, bo 6tyg. maleństwo
            nie ma jeszcze dobrze rozwiniętego krążenia i rączki (tak samo jak
            stópki) może mieć zimnesmile
        • malwisul patysia00 02.05.09, 21:25
          na codzień też moja mała jest letnio ubrana i nikt mi nigdy wcześniej nie
          zwrócił uwagi że jest jej za ciepło żadnych spojrzeń też nie zauważyłam na
          spacer nie biorę nic do przykrycia a tam ją ubrałam cieplej BO MIAłA ZIMNY KARK
          po jakiś 30 min zrobiła się cieplejsza więc ją rozebrałam a mała ma 6 miesięcy
          jest wcześniakiem i zmarzluchem to fakt ma 64 cm i waży 5120g więc tkanki
          tłuszczowej też nie ma za dużo (wygląda jak bym ją głodziła) więc nie ubieram
          jej podług siebie tylko sprawdzam zawsze jej kark
    • nadzieja1122 Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 21:22
      Podczytuje od kilku dni te wasze przebijanie się która to mniej na dziecko
      ciuchów zakłada i normalnie się we mnie gotujesad Powiedzcie po co? to tak wam
      sprawia przyjemność to że ja to to a ja nie mniej wrrrrrrrr.Nie wiem gdzie wy
      mieszkacie ale ja na przykład swojemu małemu wczoraj założyłam rajstopy pod
      spodnie mieszkam na wsi i u nas tak wiało że gęsią skórkę miałam jak wyszłam w
      krótkim rękawie i polarze a co dopiero dziecko które siedzi w spacerówce i się
      nie rusza.
      Ale moje zdanie jest takie niech każda matka jest inna i to także dotyczy dzieci
      każde jest inne i niech ubierają jak chcą to one są z tymi dziećmi na codzień i
      chyba lepiej wiedzą co ich dziecko lubi.
      • malwisul nadzieja1122 02.05.09, 21:29
        właśnie o to mi chodzi, matka przecież najlepiej wie jak zadbac o dziecko i
        dlatego nie czaje takich głupich dogadywań jak się dziecka nawet nie zna
        • anita_zu Re: nadzieja1122 05.05.09, 21:44
          malwisul napisała:

          > właśnie o to mi chodzi, matka przecież najlepiej wie jak zadbac o
          dziecko i
          > dlatego nie czaje takich głupich dogadywań jak się dziecka nawet
          nie zna
          nie chce mi sie czytac calego watku ale z tym zdaniem kapletnie nie
          moge sie zgodzic. Bardzo, ale to bardzo zal mi dzieci ktore sa
          przegrzewane. Bardzo czesto widze w centrum handlowym jak rodzice
          lataja cienko ubrani a dzieci w lezaczkach ze spiworem (plus czapka
          i kurtka oczywiscie). na 100 % jest im za cieplo, nie ma innej
          mozliwosci. Ostatnio takie cos w ikei widzialam, normalnie szkoda
          dzieciaka (goraco bylo tam jak diabli). Dlatego nie zawsze rodzic
          wie co dla jego dziecka najlepsze, nie wiem skad ten mit. Posune sie
          dalej- uwazam ze przed urodzeniem dziecka wiekszosc rodzicow powinna
          konczyc jakis kurs do tego przygotowujacy. Ja nie mowie ze ja
          idealna jestem, ale jak sie widzi i slyszy o tych wszystkich
          patologiach to wlos sie jezy- po prostu szkoda dzieci. To co teraz
          pisze nie ma specjalnie zwiazku z przegrzewaniem, ale gdy widze w tv
          kolejna 13- stoletnia mamusie ktora sie kloci z niby ojcem o to kto
          tym ojcem faktycznie jest (i temu podobne bzdety) to nie dam sobie
          wmowic ze dziecko bedzie mialo super zycie (na jakie kazde dziecko
          zasluguje) u tak "glupiej" matki. To przyklad tylko, dosyc
          pobierzny. A to wszystko apropos tego ze niby kazda matka wie
          najlepiej...
      • mika_p Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 21:45
        Nadzieja, ale to dziecko było w pomieszczeniu, w szpitalu. Trudno mówić o
        hulającym zimnym wietrze, prawda?
        Półroczne dziecko w pomieszczeniu w rajstopach, spodniach i pod kocem.
        • malwisul mika_p 02.05.09, 21:52
          (wszystkie okna na oddziale otwarte (śmierdziało samym stolcem, duszno 5 dzieci,
          5 matek, i odwiedzający) drzwi otwarte) Faktycznie, nie wiało wcale.
          • karro80 Re: mika_p 02.05.09, 22:08
            Hm, nie wiem jak u was, ale od dwóch dni jak mam okno na oścież to
            zimnawo jest, a jeśli szpital w sterym budownictwie to się nie
            dziwię, bo czasem potrafi być zimno naprawdę.

            A zgadzam się z Malwisul - dłuuugo "mieszkałam" w szpitalu i bez
            wietrzenia na oścież nie idzie wytrzymać.

            Tyle, że w tym naszym jest zawsze gorąco, a matki na patologii okna
            zamykają nawet w lipcu jak jest 30stopni, dzieci w becikach i smrod
            naprawdę jest przeogromny.

            A tam gdzie rządzi personel-zawsze świeżutko i wywietrzonesmile
      • figrut Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 22:02
        Nadzieja, jakiś czas temu zrobiłam zdjęcia z jednego spaceru w przeciągu
        godziny. Te dwa zdjęcia (posklejałam żeby się na dwóch zmieściło) są z jednego
        dnia. Tak dzieci są bunkrowane na spacerach:
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1731184,2,3.html
        Można normalnie:
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1731183,2,2.html
        To drugie zdjęcie jest z tego samego odcinka z tego samego czasu (no, może dwie
        sekundy różnicy). Było naprawdę bardzo ciepło. Do domu (byłam w krótkim rękawku)
        wróciłam z mokrymi plecami. Najwyższy czas uświadomić matkom, że dziecko to też
        człowiek, a nie kot np. który temperaturę ciała ma nieco wyższą niż człowiek.
        Dzieci gotują się w warstwach, bo tak jest u nas przyjęte. Nie od dziś wiadomo,
        że lżejszy ubiór i niższa temperatura jest zdrowsza niż zbyt wysoka.
        • malwisul Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 22:16
          mój wątek był o tym o tym że zastanawiam się po co niektóre matki chcą za
          wszelką cenę zmienic sposób w jaki wychowują swoje dzieci inne matki ale się
          poddaję bo wątek nie w tą stronę poszedł i kolejne mamy chcą uczyc jak się
          wychowuje dziecko (to znaczy prawidłowo jest tak jak one, bezbłędnie to robią)
          no cóż dziecko tu się nie liczy nie oszukujmy się liczy się to co powie ta mama
          bo chociaż nie zna sytuacji, nie zna dziecka, to i tak na odległośc albo już po
          pierwszym spojrzeniu wie co i jak... To rodzaj takiej intuicji matki tylko
          trochę ulepszony wink
          • mika_p Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 22:46
            Proste: tamta matka uznała, że robisz krzywdę swojemu dziecku, przegrzewając je.
            Zareagowała. Bo tyle się mówi o tym, żeby reagować, żeby nie być znieczulonym.

            W tym tygodniu było naprawdę ciepło. Ja pracuję w zimnym biurze (duże
            pomieszczenie, jedno okno na wschód, więc nie nagrzewa pomieszczenia) - dwa
            tygodnie temu było chłodno, w tym tygodniu okno było cały czas otwarte, mniej
            więcej do godziny 20 (bo jak się ściemniło, to faktycznie zrobiło się za
            chłodno, żeby w koszulce z krótkim rękawem siedzieć). Gdybym miała tam małe i
            chude niemowlę, to i tak nie założyłabym mu rajstop. Długi rękaw może, zależnie
            od dnia, do snu kocyk najcieńszy z możliwych, na górze i dole ciała jedna warstwa.
            Jeżeli moja mama, która jest maksymalnym zmarźlakiem, chodziła w bluzce z
            krótkim rękawem i w klapkach bez rajstop, to musiało być gorąco.

            Jest takie porzekadło: jak jedna osoba ci mówi, że jesteś osłem, to ją zignoruj,
            jak mówi ci to więcej osób, to kup sobie uzdę.
          • malwisul Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 22:59
            wątek był o tym o tym że zastanawiam się po co niektóre matki chcą za
            wszelką cenę zmienic sposób w jaki wychowują swoje dzieci inne matki ale się
            poddaję bo wątek nie w tą stronę poszedł i kolejne mamy chcą uczyc jak się
            wychowuje dziecko (to znaczy prawidłowo jest tak jak one, bezbłędnie to robią)
            no cóż dziecko tu się nie liczy nie oszukujmy się liczy się to co powie ta mama
            bo chociaż nie zna sytuacji, nie zna dziecka, to i tak na odległośc albo już po
            pierwszym spojrzeniu wie co i jak... To rodzaj takiej intuicji matki tylko
            trochę ulepszony (a dziecko potówek nigdy nie miało a jak ma zimny kark to
            czekac aż sama się rozgrzeje śpiąc nie będę i drugi raz zrobiła bym tak samo, no
            i jeszcze jedno ta mama co mi to powiedziała za chwile przykryła tą swoją małą
            grubym polarowym kocem gdzie ten mój wyglądał jak szal) tyle mam do powiedzenia
            trudno wiecie swoje wink
      • zefirekk Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 22:06
        fajnie Ci - moje dziecko w spacerówce nie leży/siedzi jak kłoda, zatem uważam, że nie musi być grubiej ubrany ode mnie.
        Moja pediatra uważa, że dzięki takim matkom, które przegrzewają dzieci ona ma pracę w szpitalu.
        • w_miare_normalna Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 22:47
          Ja leżałam z córką w szpitalu w styczniu.Wiadomo ile stopni mogło
          być,na minusie na pewno.Mała spała w bodach z długim rękawem i
          cienkich spodenkach.Obok mnie koleżanka swoją 5 miesięczną okrywała 2
          kocami i doktorowa na obchodzie ją wyzwała,że lepiej dziecko zaziębić
          niż przegrzać.Kazała otwierać okna co jakiś czas i ubierać dzieci
          lżej.Też było 5 dzieci i 5 matek plus odwiedzający.
      • memphis90 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 22:07
        > Ale moje zdanie jest takie niech każda matka jest inna i to także dotyczy dziec
        > i
        > każde jest inne i niech ubierają jak chcą to one są z tymi dziećmi na codzień i
        > chyba lepiej wiedzą co ich dziecko lubi.
        Jasne, tylko skąd się potem biorą te czerwone z gorąca, zapocone i wyjące
        dzieci- prowadzone na spacerku przez mamy w klapkach i krótkim rękawku? Czy
        naprawdę można powiedzieć, że te dzieci to lubią? Że im to służy (nie bez powodu
        przecież takie maluchy mają potem ciągle zapalenia płuc, katary, grypy)?
        Przecież dziecko nie jest odmiennym gatunkiem o skrajnie różnej biologii, jak
        mamusia zasuwa w letnich ciuchach, to i dziecko powinno być lekko ubrane.
        Rozumiem, jak studenci z Afryki narzekają, że im w Polsce zimno- ale po co
        opatulać niemowlę w polarowy koc przy obecnych 25 st i opowiadać, że dziecko tak
        lubi?
        • malwisul Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 22:12
          czytasz baaaardzo uważnie smile smile :-0 szkoda tylko że zmieszałaś wypowiedzi
          kilku mam a co do mojego wątku to nie zbyt na temat więc może napisz własny
          wątek o tematyce przegrzane dzieci??
    • malwisul Re: gorąco dziecku..... 02.05.09, 23:35
      Mam do was pytanie, mianowicie po co zakładacie swojemu dziecku kurtke w zime?
      przecież lepiej żeby się nawet i trzęsło z zimna niż przegrzało w kurtce! Idąc
      waszym rozumowaniem.. jak widzicie że dziecko marznie, jest zimne i niespokojne
      itp. to tłumaczycie dzisiaj świeci słońce, więc twój przydział ciuchów na taką
      pogodę się skończył tak? Dziecko ci powie mamo zimno mi, a ty mu na to "trudno
      kochanie dzisiaj jest 25 stopni w cieniu więc musisz przeżyc..." Fajnie,
      gratulacje i ciuchów nie musicie tyle kupywac smile Ja taka do dziecka nie jestem
      sad nie mam takiego sumienia.... jak jest jej zimno to ją ubieram naprawde
      wyrodna matka ze mnie kurcze no!!!!
      • figrut Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 00:04
        > Mam do was pytanie, mianowicie po co zakładacie swojemu dziecku kurtke w zime?
        Jeśli zimą będzie +15 stopni to kurtek dzieciom nie założę, a założę im bluzy na
        koszulki. Jeśli latem spadnie śnieg i temperatura zejdzie do minusa, założę im
        zimowe kurtki i czapki bez względu na porę roku.
        Nikt mi już nie wmówi, że dzieci inaczej odczuwają temperaturę - dużo inaczej.
        Bratanek od urodzenia był grzany na potęgę. Teraz gdy moim ciepło w krótkim
        rękawku, bratanek ma założoną koszulkę na ramiączkach pod bluzkę z długim rękawem.
        Bratanica była też ubierana "po polsku" i do czasu aż mieszkała w Polsce była
        ubierana jak bratanek, bo jej zimno było. Wyjechała na dwa lata do UK i tam
        stopniowo się przyzwyczajała do ubioru dzieci angielskich. Gdy wróciła do
        Polski bratanek nadal pomykał w długim rękawku i koszulce pod nim, a bratanica
        razem z moimi w krótkim rękawku, bo jej gorąco było.
        Zmienił się nie tylko ubiór bratanicy, ale i odporność. Od momentu przyjazdu z
        UK (ubiegłego lata) bratanica miała z dwa razy katar i to była cała jej choroba,
        a bratanek tradycyjnie kilkakrotnie zapalenie oskrzeli i zapalenie gardła (czyli
        to samo, co bratanica przed wyjazdem do UK). Dzieci to ludzie, a ludzie mają
        ciepłotę ciała w granicach 36 - 37 stopni.
        • agg3 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 00:41
          figrut! i o to chodzi!!!
          niektorzy sie dziwia jak to dzieci sie ubiera w uk. jednak fakty
          mowia same za siebie. tutaj dzieci tak nie choruja jak w polsce!
          jakas przyczyna tego jest. w polsce matki sa nadgorliwe,
          nadopiekuncze i czasem zupelnie nieswiadomie krzywdza swoje dzieci.
          a lekarze hurtowo przepisuja antybiotyki na (uwaga) wirusy! brak
          hartowania malego organizmu zaowocuje w ciagle infekcje i choroby.
          i nie chodzi tu, zeby krytykowac czy pouczac, albo ze nasze dzieci
          daly nam w kosc i jestesmy zlosliwe. nasze dzieci nie maja wiekszych
          problemow wiec chcemy sie dzielic dobra rada jak to robimy. ot i
          tyle.
        • skierka27 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 22:30
          figrut napisała:
          Wyjechała na dwa lata do UK i tam
          > stopniowo się przyzwyczajała do ubioru dzieci angielskich. Gdy wróciła do
          > Polski bratanek nadal pomykał w długim rękawku i koszulce pod nim, a bratanica
          > razem z moimi w krótkim rękawku, bo jej gorąco było.
          > Zmienił się nie tylko ubiór bratanicy, ale i odporność. Od momentu przyjazdu z
          > UK (ubiegłego lata) bratanica miała z dwa razy katar i to była cała jej choroba

          Zły przykład.My z mężem od roku jesteśmy w Pl.Wcześniej 7 lat w UK.Będąc tam,naszą najgrubszą częścią garderoby była bluza z dł rękawem zakładana sporadycznie w grudniu,głównie wieczorami.W dzień krótki rękw.Zdawałoby się,że żeśmy się zahartowali...Nic bardziej mylnego.Ja,owszem,ale mojemu mężowi jest ciągle zimno i choruje raz w miesiącu.Jak widać,nawet zimy angielski chów mu nie pomógł.
      • memphis90 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 22:17
        Rany, dziewczyno, a Ty ciągle swoje. Nie wiem czego oczekiwałaś- że wszyscy Ci
        tu przyklasną, pogłaszczą po główce i zjadą tamtą drugą kobietę, która śmiała
        zwrócić uwagę? No, ok, było dziecku zimno, ubrałaś, jesteś wspaniała. Ale nasze
        codzienne obserwacje każą raczej domniemywać, że dziecko było ubrane za ciepło-
        bo w Polsce dzieci raczej się przegrzewa niż wychładza.

        Dziecko ci powie mamo zimno mi, a ty mu na to "trudno
        > kochanie dzisiaj jest 25 stopni w cieniu więc musisz przeżyc..."
        Powiem tak- nie wierzę, żeby jakiekolwiek dziecko przy 25 st domagało się
        rajstop, koca i czapy uszanki- no, może poza emigrantami z Konga. A gdyby zimą
        było 25 st, to owszem, nie zakładałabym zimowej kurtki- bo ubieram do pogody, a
        nie do kalendarza. Byłam niedawno u mojego dziadka w szpitalu, jeszcze przed tą
        falą upałów i tak się złożyło, że na zewnątrz Lila miała grube rajstopy,
        sukienkę, płaszczyk, a w szpitalu szybko rozebrałam ją do samego bodziaka z
        krótkim rękawem. Szpitale w większości są jednak przegrzewane, nie zimne.
        • malwisul Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 22:21
          nie nie oczekiwałam pochwały smile a reszta bez komentarza bo komentowałam takie
          teksty już kilka razy i stało się nudne
    • nadzieja1122 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 07:05
      Powiem tak w waszą dyskusje się nie będę wtrącała bo nie jestem upoważniona żeby
      kogokolwiek osądzać czy pouczać.Ja mam dwoje dzieci córka ma 4 lata i przez te
      lata miała 2 razy antybiotyk i z 5 razy katar, dziecko zawsze ubierałam po
      swojemu i nie obchodziło mnie jak inna matka ma ubrane dziecko, moja intuicja mi
      to podpowiadała a nie inna osoba.Ja sama owszem moge młodej mamusi zasugerować
      leciutko ale nie narzucać swojego zdania, a ona niech robi jak uważa.
      Moje dzieci ubieram po swojemu ale jak czytałam tutaj juz kilka wątków na temat
      ubrań to normalnie flaki się gotują -powiedzcie co was to obchodzi że ona akurat
      przykryła dziecko kocem jej sprawa a może w tych wózkach były 2 dniowe
      noworodki???Na waszym miejscu to bym taką matkę zatrzymała i do organizacji
      dziecka zadzwoniła zze matka łamie prawa dzieckasmile)))))))'-bo je kocem okryła
      czy czapke założyła.
      Ja tam pilnuje swoich dzieci i nie lubię jak ktoś chamsko mi się wtrąca.
      Pozdrawiamsmile
      • malwisul Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 07:33
        Właśnie o to mi chodzi nadzieja1122 wink każda matka ma prawo ubrac dziecko jak
        uważa za słuszne i nikt nie powinien się do tego wtrącac... a co do mojego
        dziecka to teraz pierwszy raz dostała antybiotyk, i to nie na zapalenie płuc itp
        i nie widzę żeby mi jakoś chorowała... a łatwo się mówi o cudzym dziecku a jak
        waszemu dziecku będzie zimno to zamiast ubrac powiecie... hartuj się dziecko
        wytrzymasz smile jak będzie płakac z zimna- kochanie jeszcze trochę, jutro będzie
        cieplej.. a najlepiej to rozebrac i wystawic na balkon jak trochę popłacze też
        się nic nie stanie wink
    • malwisul Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 07:59
      Zaczmijmy od tego że może dlatego nie pozwolę sobie na takie gadki bo nigdy nie
      przegrzewałam małej i przegrzewac nie zamierzam w zime wychodziła nawet wtedy
      kiedy wasze pociechy siedziały w domu wink (mamy z dzieckiem nigdzie nie
      widziałam) wtedy właśnie dowiedziałam się że z dzieckiem jak jest minus 5 to się
      nie wychodzi, zamiast pampersów to kupuję maty bo mała ma tyłek pół dnia na
      wieszku (jak mała nauczyła się przewrotów, cierpi na tym tapczan bo mała z maty
      zejdzie i siusia na tapczan) może dlatego mała nigdy nie miała odparzonej pupy
      wink albo jak już pisałam potówek... ale jak widzę że dziecku jest zimno to nie
      zamierzam dla zasady jej trzymac rozebranej bo może bac się będę że komuś się to
      nie spodoba... W tym wątku chodzi mi o to że z jakiej racji obce kobiety nie
      znając sytuacji ani dziecka komentują to co robi matka która moim zdaniem
      najlepiej wie co jest najlepsze dla jej dziecka i faktycznie DELIKATNIE może i
      można zasugerowac coś ale żeby na siłę się wtrącac to już przesada ja sobie nie
      wyobrażam podejśc do kogoś i wciskac swoje zdanie to moja przyjaciółka (dziecko
      ma 2 miesiące więcej od mojej) nawet by się na mnie obraziła (ja na nią też po
      wciskaniu kitu na siłę) no ale cóż mamy tego nie rozumieją chyba że mają swoje
      dziecko i najlepiej by było się nim zając a nie - MISJA RATOWAC śWIAT!!!
      • beliska Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 10:16
        > Zaczmijmy od tego że może dlatego nie pozwolę sobie na takie gadki...

        Skoro tak, to po co ciągniesz ten wątek?
        • malwisul Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 11:15
          bo mamy zmieniają temat i mnie atakują a nie trzymają się wątku..
      • memphis90 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 22:25
        > Zaczmijmy od tego że może dlatego nie pozwolę sobie na takie gadki bo nigdy nie
        > przegrzewałam małej i przegrzewac nie zamierzam w zime wychodziła nawet wtedy
        > kiedy wasze pociechy siedziały w domu wink
        Czyli w nocy...?


        . W tym wątku chodzi mi o to że z jakiej racji obce kobiety nie
        > znając sytuacji ani dziecka komentują to co robi matka która moim zdaniem
        > najlepiej wie co jest najlepsze dla jej dziecka
        Ale właśnie o to chodzi, że nie zawsze wie. W zeszłym roku miałam na oddziale
        dwulatka, który ważył 24kg. Mama- święcie przekonana, że robi to, co dla dziecka
        jest najlepsze- od szóstego miesiąca karmiła go kotletami schabowymi i mlekiem
        prosto z krowiego cycka. I też była obrażona i zaskoczona jak się dowiedziała,
        że to NIE jest zdrowe, a dziecko jest w szpitalu z jej winy, bo nie
        przegotowywała mleka, tylko dawała prosto z krowiego cyca.

        Ja się o cudze komentarze nie obrażam- a słyszę często "czemu nie dopajasz?",
        "ciągle na piersi?", "a gdzie jest czapka?"- tylko tłumaczę i robię swoje. Albo
        analizuję argumenty oponenta i zmieniam swoje postępowanie- jeśli mnie przekona.
      • jayin Re: gorąco dziecku..... 04.05.09, 00:49
        Malwisul - w tym masz rację.
        Każda matka jest najmądrzejsza, jeśli chodzi o jej własne dziecko.
        I niech tak zostanie.

        Są matki, które dzieci ubierają ciepło przy temp. 20 stopni, a są i takie, które ubierają w body z krókim rękawkiem przy temp. 10 stopni.
        Jedne krytykują drugie, a i tak z tego nic nie wynika smile

        Ile matek, tyle metod "wychowu".

        Ba... Ile dzieci - tyle "upodobań cieplnych". W tej samej temperaturze jedne dzieciaki lubią jak im jest ciepło i zagrzebują się pod grubą kołderką, w śpiochach, czy rajstopkach i spodniach, inne - nie cierpią nawet być przykryte cienkim kocykiem, chociaż nogi gołe i body z krótkim rękawkiem.

        Ja swoją córkę ubieram nie patrząc na termometr i porady innych matek, ani na swoje własne odczucia zimna i ciepła. Sprawdzam, czy JEJ jest ciepło, czy zimno - i ubieram. Moja akurat jest ciepłolubna jak diabli, pomimo "zimnego wychowu" (a moze "dzięki" niemu?:]), więc zdarza się, że w domu (teraz, wiosną) muszę założyć jej i rajstopki i spodenki, bo mała autentycznie marznie. Bywało też - zimą - że za gorąco jej było w nocy i rozkopywała się, śpiąc w zimnym pokoju wyłącznie w bodziaku i skarpetkach.

        Ot, takie rozregulowane dziecko mam. I ie zwracam zupełnie i z premedytacją uwagi na ewentualne odgłosy oburzonych Innych Matek, ani też nie udzielam im sama "dobrych rad" na temat ziębienia, czy przegrzewania ich dzieci. Ich dzieci, ich sprawa.
    • anaveronika Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 11:26
      dziewczyny,
      a nie wydaje sie wam przypadkiem, ze swoje zdanie mozna wyrazic inaczej?
      zamiast pisac: biedne dziecko, dziecko to nie kot, sama ubrana lekko a dziecko w kozuchu itp, co w podtekscie oznacza: jestes złą matka a na dodatek głupią
      mozna by napisac: wg mnie lepiej by było ubrac dziecko tak, albo tak... sprobuj, moze tak bedzie mu cieplej/chłodniej/wygodniej itp

      po co te złosliwosci, ironie i poza "ja to jestem doskonała a ty jestes zero".
      • malwisul Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 11:38
        też jestem tego zdania, można przecież coś delikatnie zasugerowac i nikogo tym
        nie urazic....
        • memphis90 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 22:27
          No to mama delikatnie Ci zasugerowała, że dziecku może być za ciepło... A Ty
          wdajesz się w awantury i zakładasz wątki na forum w stylu "jak ona śmiała".
      • figrut Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 11:44
        Anaveronika, daleka jestem od twierdzenia, że matka jest złą matką, bo
        przegrzewa dziecko. Robi to z miłości, bo tak jest u nas przyjęte, że dziecko
        musi mieć cieplej, a one się boją o zdrowie dziecka, bo tak im przekazano, że
        jak będzie ubrane lżej, to się rozchoruje. Owszem, dziecku leżącemu będzie
        chłodniej niż nam chodzącym, jeśli w takiej a nie innej temperaturze nam będzie
        ciepło podczas spaceru, ale gdy usiądziemy bez ruchu na ławce będzie nam jednak
        chłodno. W upały czy to chodzącemu, czy też leżącemu jest gorąco niezależnie od
        chodzenia czy leżenia.
        Próbowałam kiedyś dać innym matkom do zrozumienia, że dziecko też człowiek
        przykładem. Ja rozumiem, że młode sąsiadki z dziećmi mogły się patrzeć na mnie
        jak na kosmitę, kiedy zaraz po przyjeździe z szpitala starszego syna nosiłam w
        body z krótkim rękawkiem (do 5 dnia nie miałam wózka). Jeśli jednak nosiłam od
        samego początku tak i młodszego syna, to już powinno dać im do myślenia, że
        wszystko jest OK. i nie ma się czego bać. Sąsiadki z ulicy które mnie znają,
        zazdroszczą mi nie chorujących dzieci, ale mój przykład niczego im nie
        przekazał. Nadal w upał one swoje dzieci bunkrowały jak na wcześniej załączonych
        zdjęciach, a ja woziłam w body lub w samej pieluszce w tym samym czasie. Ich
        dzieci chorują, moje nie. Na przykładzie nie idzie dotrzeć, zwracając delikatnie
        uwagę "może płacze bo mu trochę za gorąco" nie działa, a więc może czas na
        zwyczajne przysłowiowe "walnięcie obuchem w łeb". Sama zobacz te dzieci
        zabunkrowane w wózkach. Wszyscy ściągali z siebie co się tylko dało, swetry
        wpakowane były w wózkowe kosze, przy dzieciach mobilnych matki SWOJE bluzy czy
        swetry nosiły na ramieniu bądź przewiązane w pasie, a dzieci mimo wszystko w
        wszystkich warstwach paradowały. Była tam tylko jedna dziewczynka ubrana prawie
        zgodnie z temperaturą - ta siedząca ubrana na biało (sukienka, rajstopki,
        bawełniany, cienki blezerek i czapka (nieśmiertelna niestety, ale przynajmniej
        nie gruba).
        • malwisul Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 12:10
          kobieta.wp.pl/kat,26335,title,Jak-latem-ubierac-malucha,wid,8412221,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=2&ticaid=17f5b
          jestem zdania że tak się sprawdza czy dziecku jest gorąco czy nie, a nie patrzy
          się na temperature otoczenia bo jak dziecko ma zimny kark to ubrac coś
          można...bez względu na to ile jest stopni wink

          "mechanizmy termoregulacji w pełni wykształcają się dopiero około drugiego roku
          życia"
          • karro80 Malwisul pytanie trochę o/t 03.05.09, 12:41
            Kurcze, bo moja w życiu zimnego karku nie miała(nawet jak tempki nie
            trzymała dobrze), a zmarzła kilka razy na 100%(gęsia skórka,
            dygotanie).
            No i z tym karkiem kicha mi się wydawała zupełnie.

            Jaki ten kark ma być? Lekko chłodny, ciepławy?
            Bo przegrzać to się nie boję zupelnie, bo sama się obroni-wkurza
            się, ale czasem się zastanawiam czy jej zimno nie jest. Łapy to i ja
            mam chłodne, a jest mi ciepło.
            • malwisul Re: Malwisul pytanie trochę o/t 03.05.09, 12:54
              no u mojej to odrazu widac jak jest niespokojna i ma zimny kark to jej zimno i
              jak jej coś ubiorę olbo przykryję to wesoła się od razu robi a jak jej za gorąco
              to ma bardzo ciepły albo spocony...
          • memphis90 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 22:29
            Hmm, napisali tam, że zimne rączki oznaczają, że dziecku jest zimno... Co za
            bzdurauncertain
    • aicrod5 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 11:40
      Malwisul, postępuj zgodnie z własnym przeczuciem i jeśli uważasz że dziecku
      zimno to je cieplej ubieraj. Jesteś Matką i najlepiej wiesz co własnemu dziecku
      potrzeba!!! Jak czytam wątki na temat ubierania niemowlaków to gorąco mi się
      robi z nerwów. I żal mi dzieciątek rozebranych kiedy wcale nie jest tak gorąco.
      Co z tego że świeci słońce, jak temp. przez ostatnie dni nie przekraczała 20 st.
      Wiatr był zimny. Ja ze swoją Młodą chodzę na spacery raczej ciepło ubraną, gdyż
      po pierwsze siedzi w wózku, po drugie zazwyczaj po 15 min. zasypia, po trzecie
      nie wystawiam jej na słońce. I zasada moja jest taka, że dzieci wózkowe ubiera
      się o jedną warstwę więcej niż dorosłego, który ten wózek pcha, przynajmniej w
      okresie przejściowych temperatur. A jak ktoś nie wierzy, to niech sam położy się
      w cieniu na godzinną drzemkę ubrany w "cienkiego bodziaka na krótki rękaw".
      Życzę udanej drzemki i pozdrawiamsmile
    • smolkowicz_a Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 13:08
      Przestańcie karmić trola. Toż to jawna prowokacja.
      I nie uwierzę, że w jakimkolwiek szpitalu w nocy są otwarte okna. Czesto nawet w
      dzień nie pozwalają otwierać.
      • malwisul Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 13:11
        a byłaś kiedyś na oddziale biegunkowym??
      • malwisul Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 13:13
        już kilka postów wcześniej pisałam że i tak większośc mam nie zrozumiała wątku i
        ta wymiana zdań nie ma sensu ale jak ktoś dalej mnie atakuje to siedziec cicho
        nie będę.
        • patysia00 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 14:03
          Jejku każde dziecko jest inne. malwisul ma wcześniaczka (też
          mam wcześniaka, ale moja waży już ponad 6 kg a ma 4 miesiace).
          Dzieciątko jest chudziutkie i nie ma tyle tłuszczu jak niektóre
          dzieciaki, które mając 6 miesięcy ważną po 12 kg! Nie ma co grzać
          takiego dziecka i czasami musi być cieplej ubrane. Z wcześniakami
          trzeba się obchodzić nieco inaczej niż z donoszonymi brzdącami
          (chociaż zależy o ile wcześniej się dziecko urodziło). Dajcie jej
          spokój i zajmijcie się swoimi dzieciami. Na forum wszystkie są mądre
          i wożą dzieci nawet i bez czapek, ale jakoś na ulicy tego nie widać.

          Ja uważam, że dziecko można ubrać nieco lżej i wziąść ze sobą kocyk.
          Ja tak robę i jak trzeba to dziecko przykrywam i po kłopocie.
          • karro80 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 16:33
            Patysiu, kurcze, walczę z poglądem, że jak wcześniak to ma mieć
            ciepło - dopóki nie trzyma tempki - oczywiście. Ale to, że tempki
            nie trzyma też nie znaczy, że mu ciągle zimno, ale także, że łatwo
            można przegrzać. Widziałam dzieciątka w inkubatorach, w tym moje,
            którym robi się juz za gorąco w temp 36,6 i trzeba przenosić do
            łóżeczek bo dosłownie się wściekają.
            Widziałam maluszki bordowe i płaczące na rożnych wizytach
            kontrolnych, zawinięte po sam czubek nosków. Wiele z nich(jasne, że
            nie wszystkie)było po prostu przegrzanych.
            Generalnie wcześniak trzymający tempkę, nie różni się zbyt od
            donoszonego dziecka(względem potrzeby ciepłoścismile)
            Z całą odpowiedzialnością mówi to mama wcześniaczki, która w wieku 5
            mies ważyła ze 3 kilo może(ur 3,5 mies przed terminem) i podróżowała
            wówczas w samym bodziaku i musialam ją prać dwa razy dziennie w
            letniej wodzie, bo było koszmarnie gorąco i się irytowaławink

            Nie ubieram tak "lajtowo" jak dziewczyny z forum, ale jak
            chodziłyśmy z kumpelą na spacery to się śmiałam, że mam najcieplej
            ubrane dziecko na forum, a najlżej na osiedluwink


            A dzieciątko Malwisul miało biegunkę, jeśli dobrze wywnioskowałam, a
            po porządnej biegunce można zauważyć, że dzieci(i dorośli również)
            łatwiej marzną - chłodnawy szpital ot i cała zagadkawink

            • malwisul Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 16:52
              "A dzieciątko Malwisul miało biegunkę, jeśli dobrze wywnioskowałam, a
              po porządnej biegunce można zauważyć, że dzieci(i dorośli również)
              łatwiej marzną - chłodnawy szpital ot i cała zagadka" zgadzam się i przez pół
              wątku o tym piszę że na codzień nie kotłuję małej tylko tam jej się zimno
              zrobiło to ją ubrałam a przez te pouczanie mój wątek stał się nalatywaniem że
              jak można dziecko ubrac i moje tłumaczenia... trochę śmieszne zważając na to że
              wątek był właśnie o pouczaniu innych mam jak się dzieci chowa (ubiera itd) wink
      • karro80 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 16:08
        smolkowicz_a napisała:


        > I nie uwierzę, że w jakimkolwiek szpitalu w nocy są otwarte okna.
        Czesto nawet
        > w
        > dzień nie pozwalają otwierać.

        No z tym się nie zgodzę, zazwyczaj tam, gdzie są zamknięte są
        zamknięte, bo tak chcą matki przebywające z dziećmi.

        W szpitalu, gdzie leżała moja córka NAPRAWDĘ personel uważa, że
        świeże powietrze nie zabija, a wręcz przeciwniesmile
        • malwisul karro80 03.05.09, 16:16
          Na tym oddziale tak śmierdziało że znieśc się by tego nie dało z zamkniętym
          oknem, dzieciaki całą dobę wymiotowały i ta biegunka... raz jak mama jedna na
          chwilę zamknęła okno bo chciała dziecko wykąpac (wanienka stała pod oknem) i
          weszła pani doktor na wizytę to tak jak weszła tak wyszła szybko i powiedziała
          że przyjdzie jak się trochę przewietrzy
          • karro80 Re: karro80 03.05.09, 16:39
            Kobito, mi nie musisz opisywać smrodu szpitalawink
            Upał 30 ponad, dziewczyny często same po porodach więc "upojna" woń
            odchodów poporodowych plus kupska niemowląt, ukiszone w
            niewietrzonym pokoiku - koszmar. Ja miałam super ekstra pokój, bo
            dwa okna mial na cienista stronę, ale z łazienki korzystałam w
            innym, no i masakra.
            Siostry zawsze przychodziły i mówiły o przynajmniej u was nie
            śmierdziwink

            To patologia noworodka.

            Bo na intensywnej zawsze świeżutko.
            • malwisul Re: karro80 03.05.09, 16:54
              a ile twoja mała ważyła jak się urodziła?
              • karro80 Re: karro80 03.05.09, 16:56
                Całe 600smile
                • malwisul Re: karro80 03.05.09, 17:01
                  o kurcze szok... moja miała 2 kg a już była dla mnie taka malutka że dotchnąc
                  się jej bałam wink to pewnie długo w szpitalu leżała, a zdrowa teraz czy chorowita?
                  • karro80 Re: karro80 03.05.09, 17:09
                    No właśnie prawie pięć mies. Było fatalnie, sam wypis długi nawet w
                    streszczeniu.
                    A teraz rewelka - wszystkie choróbska wynikające z wcześniactwa juz
                    za nami, rozwoj zgodnie z korygowanym wiekiem(czyli 10ms)-wiadomo,
                    że rehabilitowana.
                    Dwa razy katar od wyjścia ze szpitalasmile

                    Jak moja miała te prawie 3 kg i spacerowałam po osiedlu i każy mówił
                    o jaki maluszek! to sobie myslałam, o co chodzi, jaki maluszek teraz
                    to ona jest ogrooomnawink
            • patysia00 Re: karro80 05.05.09, 12:08
              No to ja aż takiego wcześniaczka nie miałam, bo mała urodziła się w
              36 tc z wagą 2430. Urodzona w grudniu, bardzo marzła. Po tygodniu
              wyszłyśmy do domu, ale dopiero pod koniec lutego zauważyłam, że
              małej już częściej jest ciepło.
              • karro80 Re: karro80 05.05.09, 23:53
                W grudniu to i ja marznęwink
                Ale sama wiesz, że jak już się wyregulowało to można dziecia już
                normalnie ubierać. U nas mała też zaczęła w okolicach przewidywanej
                daty porodu trzymać tempkę, czyli w sumie po 3,5 mies, tyle, że
                problem był później w drugą stronę, bo były upały koszmarne i z
                kolei za ciepło...
          • kubanika1 Re: karro80 03.05.09, 17:05
            sala z rzygajacymi i srajacymi dziecmi i przy tym osoby odwiedzajace??
            cos mi tu nie gra...
            • karro80 Re: karro80 03.05.09, 17:10
              Każda matka ma prawo przebywać z dzieckiem na oddziale nawet 24
              g/dobę. Nawet nie jest osobą odwiedzającą.
              Czasem gorsze rzeczy panują w szpitalu niż epidemia sraczki...
              • malwisul Re: karro80 03.05.09, 17:18
                to fajnie wink zawsze się zastanawiałam właśnie jak takie kruszynki sobie później
                radzą... mojej małej ludzie dają 2,3 miesiąca i każdy na mnie się tak dziwnie
                gapi jak widzi że ją sadzam że śmiac mi się chce smile a jak zacznie biegac to
                będą w szoku a taka maluda to musiało wyglądac wink smile
                • karro80 Re: karro80 03.05.09, 18:39
                  He, mojej dają 6 mies, a ma prawie 14.
                  Ostatnio nawet pan od wózków nie chcial nam parasolki pokazać
                  (chcieliśmy malutką do samochodu), bo dzieć rzekomo sam nie siedzi,
                  a dzieć się do chodzenia powoli przymierza.

                  Tak, ze szpitalami róznie bywa, ale że tak powiem sraczkę(rota)
                  można dostać na każdym oddziale w gratisiewink strasznie się dziadoswo
                  roznosi...
            • malwisul kubanika1 03.05.09, 17:12
              Co znowu takiego?? jak chodzi o ilośc osób to tak powinna byc jedna osoba ale
              ojców też wpuszczali bo jak nikt się nie czepiał (a nie czepiali się jak
              oddziałowej nie było) to wchodzili przynosili jedzenie pampersy itp. Boże ile
              jeszcze będę się tłumaczyc?!
              • kubanika1 Re: kubanika1 03.05.09, 17:18
                nie pisze o matkach a o osobach odwiedzjacych
                sala biegunkowa, to sala zakazna
                jesli wchodza tam osoby z zewnatrz i roznosza chorobe potem, to gratuluje
                inteligencji
                • malwisul Re: kubanika1 03.05.09, 17:19
                  pogratuluj szpitalowi (ja tego nie wymyśliłam)
                • karro80 Re: kubanika1 03.05.09, 18:41
                  A to masz rację.
    • asiula1987 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 20:58
      czy wy myslicie ze male dziecko jakims cyborgiem? tez wyraza swoje potrzeby moze
      w troche inny sposob niz dorosli,

      ja robie tak: ubieram tak jak mi sie wydaje ze jest dziecku dobrze a pozniej
      czekam na reakcje, jesli cos jest nie tak to albo przykrywam albo sciagam np
      bluze czy kocyk, uwierzcie mi matka ktora dobrze zna swoje dziecko zauwazy czy
      jest mu za goraco czy za zimno bo dziecko to dokladnie pokazuje,a blo placzem
      niepokojem wierceniem sie, wystarczy patrzec na swojego malucha

      a jesli autorka watku zauwazyla ze dziecku moze byc zimno i je ubrala czy tam
      przykryla cieplej a dzidzia nie protestowala to chyab jasne ze zrobila dobrze
      prawda? nie ma sie co ciskac kobitki,

      kazde dziecko jest inne moje akurat jest zimnolubne i moge smialo stwierdzic ze
      tak ubrane jak moje inne dzieckomogloby zmarznac a synek moj czasem i nawet
      lekko zgrzany jest, ja za to jestem cieplolubna i z mężem moim chodzimy tak :on
      krotki rekaw, ja conamniej koszulka +sweterek, a zadne z nas nie jest ani grube
      ani przerazliwie chude, porownywalna masa ciala wiec na tym przykladzie widac ze
      2-je ludzi moze inaczej odczuwac temp, tak samo jest z dziecmi, wic od tego
      dzieci maja mamy zeby to one sie o to troszczyly
      • memphis90 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 22:47
        Hmm, mam wrażenie, że dyskusja goni w piętkę...

        > a jesli autorka watku zauwazyla ze dziecku moze byc zimno i je ubrala czy tam
        > przykryla cieplej a dzidzia nie protestowala to chyab jasne ze zrobila dobrze
        > prawda?
        Prawda. I nikt tego nie neguje. Ale- podobnie jak owa mama na oddziale,
        pomyślałyśmy, że tak ubranemu dziecku MOŻE być gorąco. Nie trzeba być geniuszem
        żeby zauważyć, że wiele dzieci jest przegrzanych. Nie protestują- bo tak są
        przyzwyczajone, aczkolwiek NIE jest to dla nich zdrowe. Nie widzę też nic złego
        w zareagowaniu, zwróceniu uwagi- szczególnie, że w szpitalach mamy z reguły
        rozmawiają, wymieniają różne uwagi i doświadczenia.

        Mam jednak wrażenie, że Malwisul jest oburzona samym faktem, że ktoś śmiał
        zwrócić uwagę, zasugerować, że coś zrobiła nie tak. I piekli się, że my
        śmiałyśmy zasugerować to samo, zamiast zbiorowo najechać na "wtrącającą się"
        kobietę. Tymczasem taka jest specyfika forum- słyszymy jakąś historię i
        komentujemy ją zgodnie ze swoimi osobistymi doświadczeniami, wyobrażeniami. Nie,
        nie znamy dziecka Malwisul, nie, nie byłyśmy wtedy w szpitalu i nie macałyśmy
        jej karczku. Ale to, co widzimy na codzień w parkach, na spacerach (dzieci
        opatulone, spocone, przegrzane) kazało nam myśleć o zbyt grubym ubraniu malca i
        komentować tak, jak komentowałyśmy. Postawa "nie doświadczyłeś tego osobiście,
        to buzia w kubeł" nie ma racji bytu na forum internetowym, prawda?
        • karro80 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 23:05
          No bo wkurza jak ktoś "ciepnie" ci jakąś radą, nie z dobrej woli, a
          z przekąsem(mnie babcie jakieś ganiały po osiedlu, bo mała czapkę
          zdjęła, a to i tak taka z daszkiem była i pokrzykiwały, że one swoje
          wychowały to wiedząwink) i chyba nie chodzi czy za ciepło czy za zimno
          tylko o intencje, styl?

          Kurcze naprawdę można tak zasugerować delikatnie mamie/babci
          dziecięcia o malinowej twarzyczce, że same stwierdzą, że dzieć
          troszkę za ciepło ma...i jeszcze przyjemną pogawędkę zaliczyćsmile
      • skierka27 Re: gorąco dziecku..... 03.05.09, 23:04
        Uff..Przeczytałam wszystko i:

        Po1:
        W polskich szpitalach(nie wszystkich na pewno),a już na pewno tam gdzie ja byłam z młodą jak miała 6 tyg na oddziale biegunkowym,gdzie są dzieci z wirusem rota i takie bez rota(jak moja-nie wiadomo z czym)może wejść każdy.Okna są pootwierane.Wieje.Dziecku,które źle się czuje może być zimno.Może mieć np temp i dreszcze.Może być ciepłolubne.Czy tak trudno to zrozumieć?Przecież dorośli też mają różne fazy w czasie choroby.I proszę,nie piszecie,że Wam w chorobie zawsze jest ciepło,bo w to na pewno nie uwierzęsmile

        Po2:
        Podaję przykład.Moja młoda zimnolubna i jej rówieśnica(4dni różnicy-ciepłolubna).Obie na spacerze.Podobne wóżki.Moja ma body dł rękaw,cieniutkie spodnie,skarpetki,butki.Koleżanka-body dł rękaw,dres welurowy(bluza,spodnie),rajstopki,buty,czapka bawełniana wiązana pod szyją.Moja po spacerze upocona jak szczur.Koleżanka taka w sam raz.Jaki morał z tego?Dla jasności dodam,że spacerujemy z kolezanką i jej córcią.

        Po3:
        Wszystkie uwagi można przekazać w miły sposób.Nie trzeba komentarzy typu biedne dziecko itd.Można zasugerować,ale nie upierać się,że tylko moje jest dobre.Ja młodą ubieram raczej lżej.Wczoraj byliśmy cały dzień na grillu.Młoda bez czapki i już nie wspomne ile osób mi ciągle truło o tej czapce.Tak jak komentarze,że dziecko za ciepło ubrane są wkurzające,to w drugą strone rónież.Przecież my same najlepiej znamy swoje dziecko.

        Po4:
        Nie przesadzajcie z tym upałem.Owszem,jest ciepło.Chwilami nawet bardzo,ale upały,to to jeszcze nie są.Zwłaszcza wczoraj,jak wiał taki zimny wiatr.Choć jestem zwolenniczką nie przegrzewania,to jednak nie popadajmy w skrajności.Mamy wiosne,a nie lato tej wiosny.

        No i po 5:
        Ja tam doskonale rozumiem autorke wątku.Wszyscy tutaj piszą,że tak lekko dzieci ubierają i wydawałoby się,że młode mamy tak robią,no bo na to wskazują opinie na forum.Tymczasem na moim osiedlu tylko moja młoda siedzi na placu zabaw bez czapki.Więc gdzie te dzieci lekko ubierane?Owszem,jest mi żal dzieci przykrytych grubymi kocami,ale nie zarzucam ich matkom w chamski sposób niczego.Raz mi się zdarzyło,że matka pochylona nad wózkiem,w którym leżał płaczący chłopczyk,pytała(chyba sama siebie)o co mu chodzi.Gdy przechodziłam obok,spojrzała na mnie takim pytającym wzrokiem.Spytałam,czy jej pomóc.A ona,że on płacze itd i ona już nie wie o co.No to ja na to,że może mu troszke za ciepło i lepiej może ten kocyk odkryć,bo było ciepło,bez wiatru.Pomogło.Czyli jednak można bez głupich komentarzysmile
        • malwisul skierka27 04.05.09, 11:17
          dziękuję za wyyyczerpujący komentarz lepiej bym tego nie streściła smilewink
        • memphis90 Re: gorąco dziecku..... 05.05.09, 21:19
          Skierko, jak dziecko ma gorączkę i dreszcze, to się je schładza, a
          nie dopatula. To tylko tak na marginesiewink

          I co do upałów- u mnie było 27 stopni- to JEST upał. Za to teraz od
          dwóch dni pada i jest paskudnie...

          Pomogło.Czyli jednak można bez głupich komen
          > tarzysmile
          No, można, ale kto powiedział, że tamta matka jakoś chamsko
          skomentowała? A tak na marginesie- zimą też raz zwróciłam uwagę,
          sytuacja analogiczna, dziecko zapatulone, zapocone w sklepie, babcia
          była bezradna. Też powiedziałam, że pewnie dziecku za gorąco, bo
          strasznie w tym sklepie grzeją. A babcia na to "no, pewnie tak, ale
          zaraz wychodzimy". I po jakichś 5-10 min wszła z tego sklepu, z
          zapłakanym, zapoconym dzieciakiem. Było wtedy- nie kłamię- minus
          dwanaście stopni. O ile zakład, że dziecko zachorowało?
          • skierka27 Re: gorąco dziecku..... 05.05.09, 21:39
            memphis90 napisała:

            > Skierko, jak dziecko ma gorączkę i dreszcze, to się je schładza, a
            > nie dopatula. To tylko tak na marginesiewink

            Racja,że się schładza.Tylko wiesz,nim spadnie,a dziecko telepie,to ja jednak swoją ubrałam,kiedy raz jeden jedyny miała temp.Siebie ubieram jak mam temp,bo nim zacznie działać coś na zbicie gorączki jest mi zimno.Mniej więcej o to mi chodziłosmile

            >
            > I co do upałów- u mnie było 27 stopni- to JEST upał.

            Ok.Niech Ci będziesmileTylko ja uważam,że ta pogoda mimo wszystko jest zdradliwa.Swoją młodą skąpo owdziewam,ale zawsze mam coś w pogotowiu.Bo w ślońcu prażyło,ale za winklem wiało niefajnie...Ech...wiosnasmile

            Z postu autorki dało się wyczuć,że zwrócono jej uwagę w niezbyt miły sposób.Pewnego razu,jak był ciepły wiaterek,a moja bez czapki,to jedna babka włożyła mi łapy do wózka i zaczęł młodą okrywać na uszach pieluszką,którą miała przy buzi.No we mnie się zagotowało...I weź tu bądź miła w takiej sytuacji.Tym bardziej,że babka nie szczędziła mi słów krytyki.Jak dla mnie-totalny brak kultury.
    • rulsanka Re: gorąco dziecku..... 04.05.09, 10:01
      Zwrócić uwagę można w różny sposób. Może to być żart, delikatna sugestia i wtedy
      jest ok, czasem może się przydać, a czasem to rodzic ma rację. Moje dziecko 10,5
      msc miało w swoim życiu kilka dni, kiedy marzło. Ubrany 2x grubiej niż zwykle i
      był zimny. Na szczęście nie było to związane z chorobą. Ja to kojarzyłam z
      jakimiś skokami rozwojowymi, za pierwszym razem miał 3 miesiące i zaczynał się
      obracać, za drugim były początki raczkowania. Po kilku dniach dodatkowe warstwy
      były zbędne.Normalnie ubrany jest cienko (ku zgrozie babć), teraz na dworze w
      krótkim rękawku i cienkich spodniach. Przy biegunce i w ogóle chorobie
      człowiekowi ma prawo być zimno. Jeżeli rodzic wtedy dziecka nie ubierze, to
      będzie mu źle. Może się nie rozchoruje. Ale czy lubimy jak jest nam zimno?
      Wydaje mi się, że na forum panuje zasada ubierania dostosowanego do zasad a nie
      do odczuć dziecka. Byle nie za ciepło. Normalnie ludzie ubierają za gorąco i to
      na pewno gorzej. Ale czy nie można zaufać swojej intuicji bo ktoś się wtrąci?
      Natomiast kiedyś w przychodni wkurzyłam się na jakąś mamę, bo nie pozwoliła mi
      uchylić drzwi. W poczekalni był upiorny gorąc, a mój niemowlak był czerwony i
      spocony czekając na szczepienie. A ona z trzylatkiem w kurtce bała się otworzyć
      drzwi, bo go zawieje (był ciepły październik). Takie kwiatki też się zdarzają. Z
      tym, ze ja się nie kłóciłam o to jak ona ubiera swoje dziecko, tylko o możliwość
      przewietrzenia dla dobra mojego szkraba.
      • malwisul Re: gorąco dziecku..... 04.05.09, 11:15
        No właśnie dziewczyny i o to mi chodzi winkjest duża różnica w delikatnym
        zasugerowaniu czegoś a głupich tekstach typu żal dziecka... zupełnie inaczaj się
        się to odbiera, wiadomo przy pierwszym można się zastanowic czy ten co nam
        sugeruje nie ma trochę racji a jak tak to była bym skłonna nawet podzienkowac za
        uwagę a przy drugim reaguje się nerwami i myśli co za babsko wstrętne jakim
        prawem się wtrąca!
        • toffi25 Re: gorąco dziecku..... 04.05.09, 13:14
          Co ty się przejmujesz ubieraj dziecię jak ci się podoba, ja mojego
          syna też w rajtuzki ubieram i portki jak jest tak sobie na dworzesmileI
          UWAGA czapkę tez mu zakładamsmilei co mnie obchodzą uwagi innychsmilejak
          się szwagierka wtrąciła to zjechałamsmileja się nie wtrącam to od
          innych też tego wymagamsmiletrzymaj się
          • itg Re: gorąco dziecku..... 05.05.09, 13:29
            Ja też myślę, że każdy z nas może mieć inne odczucia ciepła. I w dodatku to może
            zależeć nie tylko od tego, że ktoś jest bardziej lub mniej ciepłolubny. W czasie
            choroby, nie tylko przy gorączce potrafiło być mi bardzo zimno, że siedziałam w
            dresie, wełnianym swetrze, ocieplanej kamizelce i pod grubym kocem. Jak jestem
            niewyspana, zmęczona to też mi bardzo zimno, i jestem ubrana jakby było co
            najmniej 10 stopni mniej niż jest faktycznie. Jak się odchudzałam to non stop
            było mi zimno, i chodziłam 2 warstwy więcej ubrana od wszystkich. A w ciąży
            pierwszej i drugiej i w okresie karmienia piersią było mi ciągle za gorąco i
            chodziłam (i chodzę smile)mocno wyletniona ku przerażeniu otoczenia. No chyba, że
            mam kilka nieprzespanych nocek z rzędu - wtedy zaczynam dostosowywać się w
            ubiorze do otoczenia. Także ja ubierając dziecko nie polegam tylko na moich
            odczuciach ciepła bo by było ze mną biedne. A mam jeszcze jedną uwagę. To, że
            termometr wskazuje 25 stopni, nie oznacza, że jest to temperatura odczuwalna.
            Jedno, że może być nagrzany od słońca ( i choć może nie być już na słońcu to
            trochę potrwa aż się temperatura wyrówna), dwa, że odczucia zależą też od wiatru
            (który może być ciepły a może być zimny) i od wilgotności powietrza. W ogóle
            teraz ta pogoda zdradliwa, siedząc na słońcu można równocześnie czuć gorąc i
            zimno od wiatru. Ale jeśli dzieć jest na słońcu w osłoniętej gondoli to wiatru
            nie odczuje. Natomiast w cieniu jest chłodno. I jak my się ruszamy to nam ciepło
            a jak siedzimy to chłodno. Zgadzam się z dziewczynami, że po dziecku widać jak
            mu jest, i zgadzam się z tym, że matka zazwyczaj powinna wiedzieć lepiej, bo
            lepiej zna swoje dziecko, ale wiadomo też, że często mamy nie ufają swojej
            intuicji, bardziej przejmują się opiniami innych, lub są nadgorliwe po prostu. I
            nie powiem po części mnie ten problem też dotyczy. Ale chyba tak źle moim
            dzieciom nie jest, bo w tym samym momencie wg mojej mamy dziecko jest za ciepło
            ubrane a wg teściowej zbyt letnio (i to nie raz podczas spotkań rodzinnych takie
            uwagi słyszałam). Pozdrawia Mama 3 miesięcznego i niedługo 5 letniego chłopca
    • asiek1234 tylko potem nie płaczcie 05.05.09, 11:22
      że "DZIECKO CIAGLE CHORUJE".
      jestem w stanie wszystko zrozumiec, nikt nie każe ubierac dzieciaka w same body,
      ale ubierac wiosna tak samo jak w zime to juz lekka przesada.
      lekarze wam nie mówią zeby nie przegrzewac dziecka?
      pewnie lepiej ubrac dziecko w kombinezon, co tam ze sie caly spoci, ale nie
      zmarznie.
      nie odbieraj krytyki jako cos uwłaczajacego, mnie nie raz skrytykowano jesli
      chodzi o dziecko.kazdy popelnia bledy przy wychowywaniu swoich dzieci dlatego
      czasami mozna posluchac kogos innego i wyciagnac wnioki a nie sie oburzac
      ja niestety bylam przegrzewana jak bylam dzieckiem. moja mama miala/ma obsesje
      na punkcie cieplego ubierania,ciagle twierdzi ze moje dziecko moje dziecko jest
      za lekko ubrane.chlapnela przez przypadek jak ja bylam ubierana. raz poleciala
      ze mna do lekarza bo mialam ponoc wielka kroste na buzi, wyszlo ze to potówa.
      a ja biedny żuczek choruje do tej pory po 5 razy w roku, mam zerowa odpornosc.
      nie róbcie nieumyslnie krzywdy swoim dzieciom
      pozdrawiam
      • asiula1987 Re: tylko potem nie płaczcie 05.05.09, 20:58
        asiek1234 wiadomo ze dziecka nie mozna przegrzewac ale nikt tu nic o tym nie
        pisal, czy autorka napisala "pomozcie przegrzalam dziecko i ktos zwrocil mi
        uwage?" nie, napisala ze ubrala dziecko tak ze bylo mu dobrze, nie spocilo sie,
        nie dostalo potowek, nie rozchorowalo sie, tutaj kwestią nie bylo przegrzanie
        tylko wtracanie sie i to troche chamskie innych matek, ja sama gdybym uslyszala
        taka niezbyt przyjemna uwage po 1 wcale by to nie sprawilo ze zastosowala bym
        sie do rady ( gdybym byla przekonana ze jednak ja mam racje) a po 2 to bym sama
        zwymyslala tej kobicie zeby pilnowala swojego nosa,
        rady to mozna sluchac od swojej rodziny conajwyzej, ale obce baby to niech
        pilnuja swoich dzieci, ja bym w zyciu nie smiala nikomu zwrocic uwagi ze cos
        matka robi zle, gdyby spytala to owszem ale trzeba miec niezly tupet zeby kogos
        pouczac
    • titamax Re: gorąco dziecku..... 05.05.09, 11:59
      a ja popieram Cie jesli chodzi o kwestie wtracania sie obcych bab, a
      teksty w stylu biedne dziecko bo cos tam... to juz wkurzaja mnie na
      maksa. Moje dziecko , moja sprawa jak ubieram , w koncu znam je
      najlepiej i wiem kiedy jest mu zimno a kiedy nie. Sama nie
      komentuje i nie wtracam swoich uwag nie proszona. malwisul
      puszczaj takie uwagi mimo uszu i rob tak jak Ci dyktuje serce,
      intuicja i wiedza. Pozdrawiamsmile
      • toffi25 Re: gorąco dziecku..... 05.05.09, 12:36
        Ten watek już powinien być zakończonysmileco myślicie każdy robi jak
        chcei basta hej wszystkim
        • itg Re: gorąco dziecku..... 05.05.09, 14:04
          Ja też myślę, że każdy z nas może mieć inne odczucia ciepła. I w dodatku to może
          zależeć nie tylko od tego, że ktoś jest bardziej lub mniej ciepłolubny. W czasie
          choroby, nie tylko przy gorączce potrafiło być mi bardzo zimno, że siedziałam w
          dresie, wełnianym swetrze, ocieplanej kamizelce i pod grubym kocem. Jak jestem
          niewyspana, zmęczona to też mi bardzo zimno, i jestem ubrana jakby było co
          najmniej 10 stopni mniej niż jest faktycznie. Jak się odchudzałam to non stop
          było mi zimno, i chodziłam 2 warstwy więcej ubrana od wszystkich. A w ciąży
          pierwszej i drugiej i w okresie karmienia piersią było mi ciągle za gorąco i
          chodziłam (i chodzę smile)mocno wyletniona ku przerażeniu otoczenia. No chyba, że
          mam kilka nieprzespanych nocek z rzędu - wtedy zaczynam dostosowywać się w
          ubiorze do otoczenia. Także ja ubierając dziecko nie polegam tylko na moich
          odczuciach ciepła bo by było ze mną biedne. A mam jeszcze jedną uwagę. To, że
          termometr wskazuje 25 stopni, nie oznacza, że jest to temperatura odczuwalna.
          Jedno, że może być nagrzany od słońca ( i choć może nie być już na słońcu to
          trochę potrwa aż się temperatura wyrówna), dwa, że odczucia zależą też od wiatru
          (który może być ciepły a może być zimny) i od wilgotności powietrza. W ogóle
          teraz ta pogoda zdradliwa, siedząc na słońcu można równocześnie czuć gorąc i
          zimno od wiatru. Ale jeśli dzieć jest na słońcu w osłoniętej gondoli to wiatru
          nie odczuje. Natomiast w cieniu jest chłodno. I jak my się ruszamy to nam ciepło
          a jak siedzimy to chłodno. Zgadzam się z dziewczynami, że po dziecku widać jak
          mu jest, i zgadzam się z tym, że matka zazwyczaj powinna wiedzieć lepiej, bo
          lepiej zna swoje dziecko, ale wiadomo też, że często mamy nie ufają swojej
          intuicji, bardziej przejmują się opiniami innych, lub są nadgorliwe po prostu. I
          nie powiem po części mnie ten problem też dotyczy. Ale chyba tak źle moim
          dzieciom nie jest, bo w tym samym momencie wg mojej mamy dziecko jest za ciepło
          ubrane a wg teściowej zbyt letnio (i to nie raz podczas spotkań rodzinnych takie
          uwagi słyszałam). Pozdrawia Mama 3 miesięcznego i niedługo 5 letniego chłopca
    • sjena1 Re: gorąco dziecku..... 05.05.09, 15:57
      mądre jest zeby badac dziecku na karczku czy nie jest mu za cieplo ale czy ta metoda sprawdza sie do spradzania czy jest mu zimno?? zeby wyziębic kark to naprawde trzeba dziecia nieźle wychlodzic całego ,
      • olaaaa9 Re: gorąco dziecku..... 05.05.09, 21:39
        malwisul!!! Mnie też drażnią takie baby!!! Jak wychodzę z moją Paulinką na dwór
        to starsze sąsiadki się zatrzymują i jedna stwierdza że jest ubrana zbyt lekko a
        przejdę kawałek dalej to następna za to uważa, że jednak zbyt ciepło ubrana....a
        Ty jesteś matką i sama wiesz jak dziecko ubrać,nie słuchaj innych. A jeszcze
        jedno:ciepłe ubieranie dzieci a przegrzewanie to lekka różnica!! Ja moją córkę
        nauczyłam w ciepełku(mnie moja mama też w ciepłym wychowywała i cieszę się
        zdrowiem)i jakoś nie choruje jak narazie a ma 8 miesięcy.. A tak w ogóle to
        jeśli chodzi o hartowanie niemowląt to moja szwagierka też mi zwracała wciąż
        uwagę że Paulinkę za ciepło ubieram, a swoją małą w przeciągach trzymała i
        HARTOWAŁA...zgadnij kiedy przestała wymądrzać się na ten temat.........
        • figrut Re: gorąco dziecku..... 05.05.09, 22:23
          A tak w ogóle to
          > jeśli chodzi o hartowanie niemowląt to moja szwagierka też mi zwracała wciąż
          > uwagę że Paulinkę za ciepło ubieram, a swoją małą w przeciągach trzymała i
          > HARTOWAŁA...zgadnij kiedy przestała wymądrzać się na ten temat.........
          Moich przeciągi nie ruszają, ale to właśnie wynik ubierania i nie uciekania
          przed każdym wiaterkiem.
          Moja babcia moją Mamę tak kiedyś tradycyjnie w wózek zapakowała. Czerwiec,
          wózek, Mama pod kocem bo nie do pomyślenia było, aby noworodka bez koca zabrać
          na dwór i skończyło się utratą przytomności z udaru cieplnego. Od tej pory moja
          babcia, moja Mama i ja dalej przekazujemy sobie przestrogę - lepiej lżej i w
          razie czego dołożyć, niż za dużo i stracić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja