leneczkaz
29.07.09, 13:24
Od kilku dni syn- diablak zmienił się w syna- marudę. Niczym nie chce się
bawić (z zabawek), wszytkie konty odkryte, nie ma co demolować..
Nuuuuuuuuuuuuuuuuuda.
I miałczy i narzeka całe dnie.
Więc mu czytam, bawimy się, ale ile można? O_o
Latam na spacery po kilka godzin ale na spacerze też nuuuuuuuuuuda bo tak
siedziec na dupce kilka godzin...
Bawiliśmy się gazetami- lepiąć kulki, warzywami, owocami, praniem,
odkurzaczem,.. ma basen, rower .. no kurde co jeszcze?
TV go nie interesuje kompletnie.
Inwencja mi się kończy.
Chyba problem generalnie polega na tym, że młody chciałby chodzić a nieudolnie
mu to wychodzi i jakby krzykiem chciał poprawić swoją sprawniść ruchową.
Aaaaa. I postanowil nie spać w dzień. Pada na twarz, raczkuje z zamkniętymi
oczami ale jak go położe do łóżeczka to krzyyyyyyyyyyyk.
Zmontowałam mu dzis spanko na podłodze. Ta nowość mu się spodobała i padł.
Czyżbym miała aż tak zblazowanego 9-miesięczniaka?
Za to idealnie odnajduje się wsród dzieci (place zabaw, krainy smyka itd. są
wybawieniem). Może do do klubiku oddać? Ze mną ewidentnie jest nieszczęśliwie
znudzony.