kasikaka
20.08.09, 08:58
Może to nie miejsce na taki temat, ale co najwyżej skasujecie mój wątek.
Właśnie przeczytałam, że wczoraj umarło 7 miesięczne dziecko zmęczone chorobą.
Żal... współczucie...
A ja wczoraj ryczałam jak bóbr, bo mieszkamy u mamy i nie mamy własnego kąta,
bo do pracy wracam od poniedziałku i zostawiam małą z babią, bo mąż od
października nie będzie miał pracy. Ale cóż to za problemy. To tak jak ze
słowami piosenki " a po nocy przychodzi dzień, a po burzy słońce". Przecież ja
dalej mam dzień i świeci mi słońce. Dziecko zadowolone , uśmiecha się, a takie
przyziemne problemy same się rozwiążą.
Życzę tym rodzicom co teraz cierpią, aby i dla nich nadszedł lepszy czas.
Chciałam tylko tyle powiedzieć, cieszmy się życiem, cieszmy się chwilą,
cieszmy się swoimi dziećmi.