Dodaj do ulubionych

codzienny wieczorny placz

05.09.09, 21:54
Próbuję rozgryżć dlaczego mój 4 miesięczny synek codzien kolo 18-19
wpada w ryk. słyszałam, że podobno tak czasami odreagowuja caly
dzien i bodzce, ale jak temu zaradzić.
Wygląga to tak, że o 18 go karmię, następnie z 10 minut jest ok i
zaczyna sie. Więc ja go nosze, bujam, pokazuje oznaki zmęczenia -
trze oczka - więc go wkladam do łózeczka i próbuje uśpić, czasami
usypiam na rękach - czasami zaśnie ale po 15 min znów zaczyna
płakac. Próbuje go wtedy dalej uśpić ale już mi sie nie udaje.
Patrze na zegarek 19-ta więc trochę dokarmiam - on w trkacie
eprzysypia ale nagle wybudza się i płacze - po kilku minutch
przestaje. oddałam go do taty, był spokojny jakies 20 minut i znów
ryk - więc tata go uspokaja, nosi, buja w końcu jak ja go wezmę to
się uspokaja. kapiemy go, karmię i odkładam do łóżeczka na sen -
zasypia.

... i tak codzień, scenariusz ten sam, z małymi odstępstwami. w
dzień mały robi sbie 2 lub 3 drzemki więc nie powinien byc
przemęczony.
nie mam pomyslu o co może tutaj chodzić?
Orchidea
Obserwuj wątek
    • grabcia27 Re: codzienny wieczorny placz 05.09.09, 22:08
      Moze jest znudzony,u nas tez tak było. Pociesze ze to mija
      • duzeq Re: codzienny wieczorny placz 06.09.09, 08:53
        3,5 miesieczniaki sie jeszcze nie nudza, kobieto. Moga byc
        przemeczone, moga miec potrzebe odreagowywania wszytskich
        codziennych bodzcow, moze ich cos pobolewac, ale to za male
        stworzenia, zeby sie "nudzic"...
    • misior_biorn Re: codzienny wieczorny placz 05.09.09, 22:10
      Nasz synek ma 2 miesiące i od ponad tygodnia robi dokładnie to samo.
      Też wyczytałam że to niedojrzały system nerwowy próbujący sobie
      radzić z przeżyciami dnia. Może to się zgadzać, bo zauważyłam, że
      płaczu jest mniej w dzień bardziej typowy a więcej jak np. ktoś nas
      odwiedzi, jest weekend i jedziemy samochodem na wycieczkę...

      Staram się więc żeby przebieg dnia był w miarę rutynowy, a jak płacze
      to tulę i daję pierś (jak chce). Mimo to "wieczorne fazowanie" jest
      co dzień - raz trwa 10 minut raz dwie godziny, więc też jestem
      zainteresowana pomocą.
    • falka32 Re: codzienny wieczorny placz 05.09.09, 23:09
      U mnie to trwa do dziś.
      U mnie w sensie dosłownym smile - nie minęło mi po okresie niemowlęcym, nadal po
      południu jestem zawsze zmęczona jak pies, zdekoncentrowana i ani zasnąć, ani
      funkcjonować i wszystko mnie wnerwia smile
      Pewnie nie pomogłam, wręcz przeciwnie smile
      • dzikiedzieci Re: codzienny wieczorny placz 06.09.09, 09:43
        trochę pomogłaś smile

        to mniej więcej taki stan, jaki może odczuwać malutkie dziecko

        uporządkowanie dnia może pomóc
        mniej wrażeń, mniej nowości, mniej bodźców w dzień

        ważne też jakie są te bodźce, spacer z mamą po lesie może być OK, ale "edukacyjna" zabawka to może być za dużo

        warto się przyjrzeć w których momentach dziecko jest przestymulowane - za dużo obrazów, dźwięków, za dużo różnych osób i dotykania przez te osoby

        żeby powiedzieć coś więcej trzeba by dokładniej znać tryb życia całej rodziny, czasem jest tak, że cała rodzina jest o tej porze zmęczona, wszyscy chcieliby już odpocząć a dziecko "zaczyna"

        czasem też jest tak (to trochę można nazwać nudą, bo tak malutkie dziecko też może się nudzić), że ponieważ dziecko w dzień jest spokojne rodzina korzysta i dziecko bawi się i "zajmuje sobą" samo, i wieczorem zaczyna czuć, że już bardzo potrzebuje opieki - jeśli tak jest warto brać je ze sobą i nosić i przytulać nawet wtedy gdy się tego nie domaga

        wiem, że to wydaje się trochę sprzeczne ze sobą, ale nie wiem dokładnie jak w tej chwili wygląda opieka nad dzidziusiem
        generalnie dziecko potrzebuje dużo kontaktu z bliskim opiekunem i nie za dużo z innymi bodźcami

        to co dla jednego może być OK, dla innego dziecka może być bardzo męczące
        u nas na takie "płaczące" sytuacje pomagał kontakt skóra do skóry i wejście razem do łóżka pod kołdrę, taki powrót do mamy
        • kasikaka Re: codzienny wieczorny placz 06.09.09, 21:48
          "to co dla jednego może być OK, dla innego dziecka może być bardzo męczące
          u nas na takie "płaczące" sytuacje pomagał kontakt skóra do skóry i wejście
          razem do łóżka pod kołdrę, taki powrót do mamy ".

          U nas też to pomagało. Przytulałam ją do siebie, twarzą w twarz, kładłam jej
          rączkę tak, żeby czuła, jak bije mi serce i tak zasypialiśmy przez jakieś 2
          miesiące.
          Nie pocieszę, ale mała ma teraz prawie 7 miesięcy i problemy z wieczornym
          usypianiem dalej są, tyle, że teraz przez zęby. Stara pozycja przestała się
          sprawdzać smile szukamy złotego środka, jak na razie z marnym skutkiem smile Chociaż
          przepraszam, pomaga wożenie samochdem, ależ ile można c wieczór kręcić się autem
          po mieście smile
    • tasia_tk Re: codzienny wieczorny placz 07.09.09, 09:32
      nie martw się,nie długo mu przejdzie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka