Ale pech, złamałam nogę(dokładnie palec), przeraziło mnie to , bo juz
wyobraziłam sobie jak biedny Aleks siedzi ze mna w domu całe tygodnie. Ale na
razie jest ok, mama go zabiera, jakos drepczę za nim po domu, on tez w miarę
grzeczny. Ale najbardziej co mnie zaskoczyło to to,że kiedy złamałam ten palec
to oczywiście przy młodym, zahaczyłam o...chodzik, klapłam na podłodze i jak
to z bólu, płacz sam przyszedł, wtedy mały tak się we mnie wtulił, sam zaczął
popłakiwac. Wiem, że dzieciaczkom udzielają się nasze nastroje, ale nie
pomyślałabym , że 11 miesięczny maluszek będzie chciał mamusię pocieszać