Dodaj do ulubionych

leżę:((((

11.04.05, 10:52
Szyjka macicy przez te skurcze zaczęła się rozmiękczać. Na razie nie ma
rozwarcia, ale trzeba leżeć. A siedzenie w necie to nie leżenie, tak więc
chyba się żegnam - może zajrzę czasem na króciutko. Ciężko lezeć, gdy w domu
nieposprzątane, gdy niepoprane i niepoprasowane, ciężko leżeć, gdy starsze
dziecko chce się bawić i w końcu woli wszytskich od mamy, która nic tylko
leży. Leżę i płaczę, ale wiem, że lepsze to niż szpital. 6 tygodni tak musze
wytrzymać, a potem maluszek może próbować wychodzić. Wiem, ż eto lepsze niż
leżenie całą ciążę, ale i tak jestem przybita strasznie. Kontrola u gina co
tydzień - jeden wielki stressad
Trzymajcie kciuki za kogoś, kto nawet na piekny spacer wiosenny nie może pójśćsad((
Obserwuj wątek
    • jancze Re: leżę:(((( 11.04.05, 11:51
      Zostawić wszystkie obowiązki, to na pewno trudne i nie móc zając się kochanym
      maluchem także. Ale za to będziesz wypocvzęta i nabierzesz sił do nowych
      obowiązków. Wypocznij także psychicznie i nie martw się, np. poczytaj sobie to,
      na co nie miałaś czasu, pomyśl , co pożytecznego możesz zrobić leżąc.
      Pozdraiwam
      PS. Ja to bym sobie poleżała....
      • mamalgosia Re: leżę:(((( 12.04.05, 11:00
        Wcale nie jestem wypoczęta. Strasznie bolę mnie biodra i leżenie staje się
        gehenną. POza tym nie męczę się w dzień i mam problemy ze spaniem w nocy.
        Wiem, że z noworodkiem jest kupa roboty i porodu się też boję , ale coraz
        częściej marzę o tym, żeby już był czerwiec
    • oliwe Re: leżę:(((( 11.04.05, 12:00
      Mój gin też straszył leżeniem do końca ciąży (ten sam problem - szyjka),ale
      już na pierwszej wizycie gdy okazało się, że skracanie i mięknięcie się nie
      posuwa to już kazał tylko polegiwać. Po kolejnej zaś mogłam normalnie
      funkcjonować tyle, że w domu o powrocie do pracy mowy nadal nie ma - zresztą
      termin coraz bliżej. U mnie jakoś to się zatrzymało, może u ciebie też tak
      będzie. Biorę luteinę, magnez i no-spę.
      • romilka Re: leżę:(((( 11.04.05, 16:50
        Trzyma kciuki za was wszystkie lezace dziewczynki!!Jeszcze tylko troszke i
        bedzie po wszystkim...i bedziecie tulic swoje malenstwa!smileJa rowniezsmile

        Romi-Dzidzia
      • mamalgosia oliwe 12.04.05, 11:02
        Twe słowa są jak miód ma moje serce!! Jak bardzo chciałabym, żeby i u mnie
        sprawa tak wyglądała! Ale w ogóle nie miałąś już skurczy, czy po prostu szyjka
        na nie nie reaguje? Bo mi skurcze nie ustąpiły, nadal jest ich kilka na dobę.
        W piątek kolejna wizyta, strasznei boję się słowa "szpital"sad(((
    • strzala04 Re: leżę:(((( 11.04.05, 18:05
      3maj kciuki! Grunt to optymizm. Dziewczyny dobrze radzą. Włącz sobie
      lekkostrawną komedię, przeczytaj odłożonę od wieków książkę, albo poproś męża o
      dostarczenie Ci włóczki do robótek ręcznychwink Możesz wydziergać sweterek dla
      swojego maluchasmile! Nie mam pojęcia czy to potrafisz, ale jeśli nie to zawsze
      można się nauczyć. Na marginesie ja nie mam o tym zielonego pojęcia.
      Będzie dobrze. Brzmi jak banał, ale pomyśl o samospełniającej się przepowiedni.
      Im bardziej wmawiamy sobie, że będzie ok. tym większe szanse na powodzeniesmile!
    • mamagocha Re:Trzymam kciuki 11.04.05, 18:57
      Małgosiu, trzymaj się i proszę nie płacz. Dzidzia to czuje i też będzie smutna a
      my mamy urodzić najszczęśliwsze dzidzie pod słońcemsmile)
      Trzymam za Ciebie kciuki. Zaglądaj do nas w miarę możliwości i opowiadaj co u
      Ciebie. Najlepiej spisuj swoje myśli na karteczce a potem wklepuj do kompa gdy
      tylko będziesz mogła przycupnąć na chwilkę.

      Pozdrawiam cieplutkosmile)
    • sgosia5 Re: leżę:(((( 11.04.05, 22:34
      Ja też leżę po ostatniej wizycie u gina, jak już donosiłam w innym wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23762&w=22402794&a=22409908
      I są efekty, nie wiem czy to po fenoterolu, czy po ostatnich trzech dniach
      solidnego leżenia brzuszek od razu "poszedł" mi w góręsmile i mogę normalnie
      chodzić (bez przesady oczywiście) bo czułam się jak niedołężna staruszka.
      Przez pierwszy tydzień wcale nie było tak różowo, miałam wrażenie, ze mam
      więcej skurczy niż poprzednio. Ale jakoś przestałam o tym myśleć, wyluzowałam
      sie i jest duuużo lepiej.
      Też nie jest mi łatwo leżeć, a właśnie dziś mój mąż wyjechał na trzy dni
      służbowo za granicę (i tak będzie co tydzień aż do czerwca a potem od lipca
      znowusad(( i zostałam sama z małą, bo obie babcie daleko i pracują i nie ma mi
      kto pomóc, ale stwierdziłam, że jak nie zaglądam do internetu to mam na to
      leżenie nawet sporo czasu. Na razie jeszcze wychodzę z Hanią na trochę do
      piaskownicy, ale nie wiem jak będzie dalej, bo strasznie niewygodnie się siedzi
      na twardej ławce... Większość rzeczy staram sie robić z małą na leżąco
      (czytamy , rysujemy, gramy w jakieś gry albo układamy układanki) i jakoś leci.
      Na szczęście jakoś ostatnio nie daje mi się mocno we znaki, chociaż wiadomo, ze
      ciągle coś chcesad
      W sobote mąż sprząta, prasowanie mi strasznie zalega no i mam zmywarkę (którą
      zakupił mój mąż jak byłam w poprzedniej ciąży i cały czas leżałam). Muszę
      niestety coś gotować, bo mąż na to już nie ma czasu.
      Za tydzień ide do gina do kontroli i za wszelka cenę nie mogę pozwolić położyć
      się do szpitala.
      Pozdrawiam mamalgosiu! Trzymaj się i mam nadzieję, że wytrzymamy jeszcze te
      parę tygodni!
      • jch6 Re: leżę:(((( 12.04.05, 10:37
        Jak ja Ciebie rozumiem. Od początku źle znoszę tą ciążę, więc musiałam dużo
        leżeć, zero pracy w domu a tu 4-letnia córcia. Jakoś sobie poradziłyśmy, była
        grzeczna jak aniołek. Przynosiła zabawki do lóżka i tam się bawiłyśmy. Nie
        musiałam leżeć non stop, więc kiedy wstałam szłyśmy pod dom na jordanek a
        później gotowałam obiad. Te ostatnie tygodnie to już nie będą taką tragedią, bo
        już widać koniec tej męki. Teraz mogę się swobodniej poruszać, niż na początku.
        Córcię zapisałam do przedszkola, żeby mogła się wyskakać i wybawić z
        rówieśnikami. Jest mi dzięki temu dużo łatwiej, nie mam takich wyrzutów
        sumienia. A ze sprzątaniem też można sobie poradzić. Mąż sprząta codziennie po
        pracy, bo wie że nie ma innego wyjścia. Do tej pory ja robiłam wszystko, więc
        teraz on może trochę popracować. Może dzięki temu bardziej doceni to co robię w
        domciu, a przecież pracowałam zawodowo tak jak i on, czasami nawet ciężej. Tak
        więc na wszystko jest rada. Ja na Twoim miejscu uczepiłabym się tej szansy, że
        wszystko może się jeszcze cofnąć i będziesz mogła chodzić, czego z całego serca
        Ci życzę. I proszę nie smuć się, nie poddawaj się.
        • mamalgosia Re: leżę:(((( 12.04.05, 11:09
          jch6 napisała:

          > .
          >Ja na Twoim miejscu uczepiłabym się tej szansy, że
          > wszystko może się jeszcze cofnąć i będziesz mogła chodzić, czego z całego serca
          >
          > Ci życzę.
          Ojej, chyba rzeczywiście czepię się tego jak tonący brzytwy! Bardzo bym chciała,
          żeby mi zalecił "polegiwanie", a nie "leżenie".
          Ale już wolę leżenie niż szpital
      • mamalgosia Re: leżę:(((( 12.04.05, 11:07
        NO tak, Twoja historia od początku była podobna do mojej. Ale ja kompletnie
        nigdzie się nie ruszamsad No i synka chyba trudniej zabawić na leżąco niż
        córeczkę. Na szczęście popołudniami bawi się z nim na dworze babcia. nie wiem
        tylko, czy po tej ciąży mój synek będzie mnie jeszcze kochał, czy zupełnie o
        mnie zapomnisad((
        Pytanko: czy skurcze ustąpiły? Czy tylko szyjka przestała na nie reagować? Bo ja
        mam kilka skurczy na dobę mimo leków
        • sgosia5 Re: leżę:(((( 12.04.05, 11:55
          mamalgosia napisała:


          > Pytanko: czy skurcze ustąpiły? Czy tylko szyjka przestała na nie reagować? Bo
          j
          > a
          > mam kilka skurczy na dobę mimo leków


          Ja też mam teraz po kilka skurczy (może ze trzy)dziennie , ale są dużo słabsze
          no i odkąd leżę to brzuch wreszcie zrobił mi się miękki i już tak nie ciąży i
          nie naciska na szyjkę co odczuwałam jako duże parcie na krocze. Bo chyba raczej
          z tego powodu lekarz kazał mi brać ten fenoterol, dlatego, ze nigdy nie mówił,
          że szyjka skróciła mi się za bardzo, zawsze było "na granicy".
          • mamalgosia Re: leżę:(((( 14.04.05, 11:13
            eeee, to masz mało. Ja tak około 10
    • mamalgosia jutro wizyta 14.04.05, 11:14
      Strasznie się boję. Nie podoba mi się to leżenie, ale jeśli alternatywą miałby
      być szpital, to już będę grzeczna...
      • strzala04 Re: jutro wizyta 14.04.05, 11:18
        Biedactwa, jesteśmy z Wami myślami. Wspieramy Was tu wszystkie. Trzymajcie się
        dzielnie.
        Wiem, że pogoda kusi za oknem... ale wkrótce sobie odbijecie na lipcowych
        spacerkach z waszymi zdrowiutkimi, różowiutkimi bobaskami. Cierpliwości...
    • mamalgosia po wizycie 16.04.05, 11:18
      Dobra wiadomość: szyjka się nie zmieniła, czyli nie idę do szpitalasmile
      zła wiadomość: nadal leżeć plackiemsad(
    • elza78 Re: leżę:(((( 16.04.05, 12:38
      juz niedlugo zostalo, ja tez sie pocieszam, wiem ze trudno lezec, ale pomysl z
      ez kazdym dniem blizej rozwiazania...
      powodzenia smile
    • anna.michal Re: leżę:(((( 17.04.05, 12:47
      nie martw się - będzie dobrze.

      Też jestem w takiej sytuacji - z tym, że u mnie szyjka skrócona, rozwarcie na
      opuszkę palca i maluch nisko. Lekarz mnie profilaktycznie wpakowal na kilka dni
      do szpitala. aby zaaplikować kroplówkę na przyspieszenie rozwoju płuc maluszka.
      Dużo leżę lub zajmuję pozycję półleżąca. Od czasu do czasu siadam i wstaję, żeby
      rozprostować stare kości.

      Powolutku zleci, ale urodzę raczej wcześniej.

      Pozdrawiam
      • domii Re: polegiwac 17.04.05, 15:47
        Hej!
        ja tez bylam w piatek u ginki, tez sie balam jak cholera, ale nie jest zle.
        szyjka przybrala juz jakis czas temu posycje skrócona, rozmiekczona i ustawiona
        w osi (cokolwiek to znaczy i gdzie ta os jest...), ale jej stan sie nie
        pogarsza. Ale ulga. Mam "polegiwać, nie przemęczać sie i traktować się jak
        kobietę w ciąży" smile
        pozdrawiam wszystkie leżące i polegiwujące - z każdym dniem jesteśmy bliżej
        końca!!!!!
        • mamalgosia Re: polegiwac - moje marzenie 18.04.05, 11:18
          Leżenie to horror
          • domii Re: polegiwac - moje marzenie 18.04.05, 11:28
            glowa do gory! zostalo juz tak nie wiele!
            Ciesz sie, ze nie musialas lezec od poczatku - ja miala problem pod koniec 2 i
            w 3 miesiacu i wtedy musialam lezec. To jest paskudne - nic nie wiesz co sie
            dzieje, ruchow zadnych przeciez nie czuc, lezysz i myslisz czy wogole uda sie
            utrzymac ciaze. Straszne.
            A teraz juz tylko moze byc dobrze! I to z kazdym dniem lepiej!
    • sgosia5 Re: leżę:(((( 18.04.05, 19:03
      Właśnie wróciłam od gina. Na razie "nie jest gorzej niż poprzednim razem", więc
      na razie bez zmian - leki+leżenie. Ufff!
      Za bardzo mu sie nie spowiadałam, bo bardziej mnie interesowało co sie dzieje w
      środku niż co powie na ilość moich skurczy ( bo jak już się przyzwycziłam do
      fenoterolu, to znowu mam po kilka dziennie plus ze dwa w nocy, myślę, ze nie
      przekraczam 10...). Jak będzie gorzej to mam dzwonić albo do szpitala a jak nie
      to przyjść za miesiąc.
      Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka