Dodaj do ulubionych

ciaza jako choroba... obled!

22.05.05, 14:00
Przed chwila przeczytalam post ze na dyskoteke nie wolno chodzic bo mozna
zostac kopnietym w brzuch...
Przeraza mnie coraz bardziej podejscie do ciazy w Polsce. Tysiace zakazow,
dziesiatki badan... Jak to czytam to mam wrazenie, ze ciaza to 9 miesiecy
wyciete z zyciorysu! NIc dziwnego ze przyrost naturalny maleje...
Same pomyslcie- najpier sie dziewczyne straszy, ze juz zaszla a nie zrobila
kilkunastu badan przed ciaza i nie lykala witaminek. Potem okazuje sie, ze
nie wolno jej jesc mnostwo rzeczy, uprawiac sportow (nie nawet na rower,
jogging, basen), opalac sie, podrozowac, chodzic do kosmetyczki, depilowac
nog, korzystac z rozrywki (zakazane koncert, dyskoteki- bo za glosno, wyjscia
do klubow i pubow bo tam pala), sprzatac i robic zakupow, pracowac w ogrodku,
opiekowac sie zwierzetami, brac kapieli, stosowac wszystkich kosmetykow,
pracowac z komputerem, jezdzic samochodem, pociagiem tez nie bo wstrzasy, w
autobusie za duzy tlok. Praca zawodowa tez nie bardzo wskazana bo stres...
Spotkania towarzyskie tez odpadaja bo ktos moze byc chory i zarazac. Do tego
wizja rozstepow, otylosci po ciazy... A, no i oczywiscie mnostwo badan co
miesiec, czesto platnych.

Mieszkam w Holandii, tutejsze podejscie do ciazy- jako stanu naturalnego i
normalnego, troche mnie przerazalo, ale teraz widze ze to naprawde rozsadne!
Fakt, moze przesadzaja za bardzo i dlatego sama robilam dodatkowe badania w
Polsce, ale cala reszta wlaczenie z rodzeniem w domu, coraz bardziej mi sie
podoba. Ciaza to nie choroba, a my nie jestesmy inkubatorami... mamy sie nia
cieszyc, uwazac na siebie, rozsadnie ale nadal aktywnie korzystac z zycia!

Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • hautnah Re: ciaza jako choroba... obled! 22.05.05, 14:43
      ja tez nie mieszkam w Pl, ale czasem wolalabym troszke lepsza opieke. mam
      wrazenie, ze tu (w Niemczech) podchodzi sie do ciazy zbyt "normalnie". sam
      fakt, ze moja lekarka caly czas uwaza, ze je niemusze brac witaminowych
      preparatow, jesli zdrowo sie odzywiam i nie mialam klopotow ze zdrowiem przed
      ciaza. tez pozwala mi jezdzic na rowerze... mi za to zdrowy rozsadek mowi, zeby
      nie chodzic na dyskoteki lub nie przesiadywac godzinami w towarzystwie palaczy.
      chyba kazda z nas czuje co jest dla niej i bobaska najlepsze!
    • ma.dzia Re: ciaza jako choroba... obled! 22.05.05, 16:06
      Na dyskoteke nie powinno sie chodzic w ciazy dlatego,ze bardzo wysokie dzwieki
      jakie wydostaja sie z ogromniastych glosnikow powodujace wibracje maja wplyw na
      skurcze macicy. Tego sie ostatnio dowiedzialam w szpitalu od lekarza... A
      prawda jest taka,ze mozna zostac nie tyle kopnietym w brzuch ale stratowanym
      przez jakiegos pijanego buca. Ja osobiscie bym nie poszla.
      • agnieszkaela Re: ciaza jako choroba... obled! 22.05.05, 17:05
        Dziewczyny, nie chodzi mi o ta dyskoteke- ale ogolnie o to, ze ciaza to same
        zakazy. Kazda z nas powinna sama decydowac co robic a czego nie w ciazy.
        Odnosze wrazenie ze na forach radza glownie dziewczyny, ktore albo maja lub
        mialy problemy z utrzymaniem w ciazy, albo dlugo sie staraly- wiec teraz
        dmuchaja na zimne. No i czasem chyba ciezarne posluguja sie swoja ciaza, aby
        zrzucic z siebie wiekszosc obowiazkow czy nie lubianych zajec.
        Jasne, jesli ktoras zada pytanie- tak jak to o dyskotec, mozna
        odpowiedziec "moim zdaniem", "ja osobiscie" ale najczestsze odpowiedzi sa
        ostrym tonem, zlosliwe w stylu "jak nie kochasz dziecka to rob".
        Na szczescie nie na tym forum smile
        • patoga Re: ciaza jako choroba... obled! 22.05.05, 17:53
          Ja na szczęście jeszcze się z zakazami nie spotkałam. Robię wszystko co robiłam
          przed ciążą. Zdziwiona jestem że teściowa swoich mądrości mi tu nie przytacza
          ale jestem z tego stanu zadowolona. Natomiast czasami dobrze jak można
          wykorzystać ciążę jako "chorobę" by pozbyć się kilku obowiązków czy nie stać w
          długaśnej kolejce smile
          • hanna26 Re: ciaza jako choroba... obled! 23.05.05, 00:54
            Prawdę mówiąc kompletnie nie rozumiem twojego przerażenia/oburzenia. To chyba
            dobrze, że coraz więcej wiadomo na temat czynników, które mogą być groźne dla
            płodu, że jest coraz więcej badań, które mogą, choć w minimalnym stopniu,
            przyczynić się do uniknnięcia tragedii? Ja w każdym razie bardzo się z tego
            cieszę. "Same zakazy"? Jakie znowu zakazy? Jakoś jeszcze nie spotkałam się z
            przepisem drogowym, który zakazuje jazdy na rowerze kobietom ciężarnym.
            Podobnie nie spotkałam się jeszcze z karteczką na drzwiach
            dyskoteki: "ciężarnym wstęp wzbroniony". Możesz w Polsce chodzić na dyskoteki,
            jeździć na rowerze, pływać, robić, co ci się podoba. A to, że inna kobieta w
            ciąży nie będzie akurat tego robić, nie powinno cię specjalnie denerwować. To
            jest wyłącznie jej sprawa i ma prawo do swojej własnej ostrożności, tak jak ty
            masz prawo korzystać z tego, na co masz ochotę.
    • agutek76 Re: ciaza jako choroba... obled! 23.05.05, 08:06
      widzisz, trafilas w samo sedno- na forum przewaznie wypowiadaja sie dziewczyny,
      które maja jakis problem - te ktorym nic nie dolega sie rzadko wypowiadaja- i
      to zreszta normalne bo jak nie maja np skracajacej szyjki tak jak ja, to mi
      raczej nic nie poradza...
      wiec pewnie dziewczyny, ktore chca dopiero zajsc w ciaze albo ich ciaza jest
      bezproblemowa zaczynaja miec wrazenie, ze ciaza to jakis horror i pasmo
      nieszczesc -ale forum sluzy wymianie doswiadczen i czasem sie szuka
      najwyczajniej w swiecie pocieszenia ze wszytko bedzie dobrze...
      a co do zakazow... wiesz czesc z tych rzeczy ktore wymienilas zabraniaja sami
      lekarze- mi lekarz zabronil- chodzenia na basen w I trymestrze, jazdy na
      rowerze - przez cala ciaze, solarium, sauny, goracych kapieli i opalania-
      kolezanka jest w ciazy i uslyszala podobna liste zakazow od swojego lekarza...
      wiec pewnie czesc z tego co sie wypisuje na forum to porady babci ale czesc
      pochodzi od samych lekarzy...
      • orgovana Re: jest cos w tym :) 23.05.05, 11:25
        Witajcie , ja wlasnie po weekendzie , rower, rolki , basen .. wzbudzilam ogolna
        sensacje i "zgorszenie" fakt ze moja ciaza jest bezproblemowa ale nie rozumiem
        podejscia, kiedys to nasze babki zapierniczaly w polu do momentu porodu i nikt
        si z nimi nie cackal i bylo dobrze smile= Pozdrawiam
        • agnieszkaela Re: jest cos w tym :) 23.05.05, 12:50
          Orgovana, przywracasz mi wiare w normalnosc tego swiata! smile
          • orgovana Re: jest cos w tym :) 23.05.05, 14:27
            Agnieszkaela--> powiem Ci cos jeszcze bardziej gorszacego, caly czerwiec bede
            poza granicami na slozbowce i na dodatek lece samolotem smile= , oczywiscie
            pracuje normalnie 9 h przy komputerze, nei zycze zeby mnie traktowali "inaczej"
            pokazuje pracodawcom tego swiata ze kobieta w ciazy nie jest przeszkoda, baa
            nawet zamierzam szybko do roboty wrocic, uwazam ze dziecko jest bardzo wazne
            ale rezygnowac z dotychczasowego "zycia" pasji i pracy nie zamierzam, no
            powiedz i czy ja nie jestem wyrodna matka? wink= Pozdrawiam
            • star242 Re: jest cos w tym :) 23.05.05, 15:27
              No właśnie i ja cały czas słyszę tylko same nakazy i zakazy,nie powinnaś
              tego........nie powinnaś tamtego,a ja czuję się dobrze,chcę robić wszystko to
              co przed ciążą,oczywiście bez przesady.Mam już nerwy powoli,dziś np.jest piękna
              pogoda,a że w mieszkanku mam zimno (suteryna)więc zawsze korzystam i wynoszę
              pościel na dwór,wieszam na trzepaku i się wietrzy,teściowa zobaczyła no i
              oczywiście dowiedziałam się że..........nie powinnam tego robić,zdenerwowałam
              się i powiedziałam ze właściwie to powinnam tylko położyć się i czekać na
              poród sad,nie mam czasem siły sadsad
      • madziki Re: ciaza jako choroba... obled! 23.05.05, 15:27
        Ja też mam skracającą się szyjkę i nie panikuję. W poprzedniej ciąży już
        przerobiłam ten temat - założono mi szew, kazano leżeć, ale ja i tak byłam dość
        aktywna. Owszem, urodziłam miesiąc przed terminem, ale mogło to być związane ze
        stresami, jakie miałam tuż przed porodem.
        Tym razem znacznie dłużej pracowałam i pewnie nadal bym pracowała, gdyby nie
        to, że mój lekarz boi się powtórki wcześniejszego porodu. Od miesiąca jestem na
        zwolnieniu, mam na siebie uważać... Codziennie chodzę na spacery z syniem, do
        tego dźwiganie potem 10-kg malucha na III piętro... mój lekarz byłby przerażony
        gdyby to wiedział. wink)
        Prawda jest taka, że nie mogę za długo siedzieć, bo mam problemy z kością
        ogonową, a moja praca to jest siedzenie przed komputerem...
        Większość zakazów z jakimi się spotykam są idiotyczne, wymyślone nie wiadomo
        przez kogo. A to nie jedz tego, a to nie rób tego... a co to zmieni???
        Do wszystkiego potrzebny jest rozsądek. Kobieta ciężarna powinna poddać się
        swojej intuicji i sama będzie wiedzieć, co może co nie może...
    • aloiram_m Re: ciaza jako choroba... obled! 23.05.05, 16:45
      Wydaje mi się, że wydałaś osąd zbyt ostry i pochopny. Ja bynajmniej nie czuję
      się chora. Żyję normalnie, tak jak żyłam, mimo ze moja ciąża nie przebiega aż
      tak bezproblemowo i mam za sobą poronienie. Pracuję, spotykam się z
      przyjaciółmi, wyjeżdżam za miasto itp. Nie spotkałam sie z jakimiś zakazami,
      ani nikt nie pwoiedział mi "nie rób tego, bo w ciąży nie wolno". Sama wiem co
      mogę robić, a co powoduje pogorszenie mojego samopoczucia i tego po prostu
      unikam. Ale powtarzam raz jeszcze, żyję normalnie.
    • agusiakrz Re: ciaza jako choroba... obled! 23.05.05, 18:48
      Z takich "bzdur" czy raczej przesądów ja słyszałam że w I trymestsze nie wolno
      wygniatać "syfków" bo dziecko będzie miało plamki smile no to ja chyba
      biedroneczkę urodze wink
    • agutek76 do madziki 23.05.05, 19:07
      oj ja nie panikuje z ta szyjka- jestem ciekawa w jakim sformulowaniu, ktorego
      uzylam ta panika sie objawia? widzisz Ty juz ten temat przerabialas a ja nie,
      bo to jest moja pierwsza ciaza - wiec chyba mam prawo wejsc na forum i zapytac
      co bardziej doswiadczone osoby jak to jest z ta szyjka - chyba m.in. forum po
      to jest prawda? przeczytalam duzo wypowiedzi na ten tamat i wlasnie przestalam
      panikowac - najwyzej zaloza mi szew i tyle- ja tez myslalam ze bede chodzic do
      konca ciazy jak zegarek- i tak bylo do zeszlego czwartku - sprzatalam,
      gotowalam, chodzilam do pracy, tachalam zakupy, duzo podrozowalam - lazilam po
      gorach, zwiedzalam zamek w Malborku przez 4 godziny- ale sie skonczylo - z
      rozwarciem i krotka szyjka nie zamierzam juz tak szalec- i jesli ktos uwaza, ze
      przez to traktuje sama siebie jak "chora" to trudno...ale urodzic dziecka w 23
      tygodniu jakos nie zamierzam
      • madziki Do agutek 24.05.05, 09:09
        Nie chciałam Ciebie urazić. Sama pisałam na temat szyjki w innym wątku. Chodzi
        mi tylko o to, że do wszystkiego trzeba podejść z rozsądkiem. Zbyt długie
        spacery może nie są wskazane w takim przypadku, ale również niedobre jest
        siedzenie kilka godzin w tej samej pozycji.
        Krótka szyjka jak to mówi mój lekarz, to taka uroda niektórych z nas. Dopóki
        jest zamknięta nie stanowi to większego problemu, dopiero jak zaczyna się robić
        rozwarcie trzeba bardziej uważać...
        Moja siostra przerobiła ten temat aż czterokrotnie. Przy pierwszych 3 miała
        zakładany szew, przy ostatnim dziecku już nie. Co ciekawe tylko pierwsze
        urodziła miesiąc przed terminem, następna dwójka w terminie, a ostatnia
        córeczka tylko 2 tygodnie przed czasem, czyli w zasadzie w normie. smile) Siostrze
        robiło się lekkie rozwarcie, ale też za dużo nie leżała, bo miała zajęcie przy
        starszych dzieciach. wink)
        Będzie dobrze, grunt to pozytywne myślenie. smile)
    • agutek76 do madziki 24.05.05, 11:27
      no widzisz i wlasnie dlatego takie fora sa potrzebne- ja najpierw to
      rzeczywiscie strasznie sie przestraszylam- ale jak czytam takie posty jak Twoj
      powyzej to od razu mozna sie uspokoic, ze to wcale sie zle nie konczy i bedzie
      wszystko dobrze, ze nie jestem jedyna, ktorej to dotyczy - mnie niestety
      nastraszyla moja lekarka- zajrzala i powiedziala Jesus Maria, szyjka ziejaca
      chyba widac blony plodowe- wlosy mi deba stanely od razu- cale szczescie na usg
      okazalo sie ze z tymi blonami to przesadzila...po takiej wizycie to czlowiek
      wychodzi i rzeczywiscie czuje sie ciezko chory...
      • madziki Re: do madziki 24.05.05, 11:39
        A to już lekarka niepotrzebnie tak straszyła. Mnie lekarz z szyjką uspokajał.
        Mówił, że taka uroda i już. Zawsze w razie czego można założyć szew albo krążek
        i to jest w stanie pomóc. Znacznie gorsze są inne rzeczy, jak zbyt szybko
        starzejące się łożysko, bo to faktycznie grozi przedwczesnym porodem.
        W poprzedniej ciąży jak poszłam do szpitala już na założenie szwu, na który
        moja lekarka nie bardzo chciała się zdecydować, ordynator badając mnie
        powiedział: "nawet mowy nie ma, szew musi być, dziecko chce ucieć!!!". Ten
        faktycznie nieco ostro zareagował. Ale szew zatrzymał mojego smyka. wink)
        Grunt to pozytywne nastawienie nas i lekarza, który ma nas wspierać w tym
        okresie. smile)
        • szymma Re: do madziki 24.05.05, 14:43
          Hej Dziewczyny,
          Ja również uważam, ze ciąża to nie choroba. Mój gin ma zdrowe podejście-
          powiedział-wszystko można byle z umiarem. I ja tak siebie teraktuję, również
          pracuję i siedzę 8 godzin przed komputerem...i ogólnie pozwalam sobie na małe
          grzeszki.
          To w sumie prawda, że zbierając różne fora do kupy + kolorowe pisma możnaby
          zrobić bardzo długą listę zakazów w ciąży.A przecież to nie o to chodzi. Mamy
          się cieszyć tym czasem i przeżyć go z radością a nie ze stresem,że coś zrobiłam
          dziecku, bo zjadłam ser pleśniowy, lub wypiłam lampkę wina. Pozdrawiam
          • aniapatryk Re: do madziki 24.05.05, 15:33
            he he no to ja pewno jestem psychol według tych co uwazaja ze ciąża to choroba.w
            sobote tanczylam na ognisku, i szybkie tance tez,ale bez warjactw smile. Wiem
            jednak ze ciaza jest ok, szyjka super trzyma

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka