19.09.05, 07:59
Wczoraj napadła mnie Gigantyczna Panika przez którą ryczałam chyba godzinę.
Na szczęście z pomocą przyszedł mi mój mężczyzna, który zaczął mnie tulić jak
małe dziecko i tłumaczyć łopatologicznie że wszystko będzie dobrze.
Boję się bo mam cukrzycę (w sierpniu minęło sześć lat od zachorowania).
Pomimo opieki lekarskiej, i stałej kontroli poziomu cukrów martwię się
wpływem hipoglikemii na fasolkę. Za kilka dni będę miała podłączoną pompę
insulinową. W nocy dwa razy sprawdzam poziom cukru.
Boję się


Lila


Obserwuj wątek
    • zebra51 Re: Lęki 19.09.05, 10:44
      Lęki - moi dobrzy znajomi sad
      Boję się kolejnej porażki. Boję się powrotu do szpitala i zabiegu. Kolejna
      wizyta (za dwa tygodnie) rozwieje, mam nadzieję, część moich lęków. Mimo, że
      cieszę się ciążą, nie ma we mnie tej euforii, która towarzyszyła mi przy
      poprzedniej ciąży. Po prostu wiem, że może być różnie.
      • finka11 Re: Lęki 19.09.05, 10:51
        Dołączam do Was, nie mam wprawdzie rzadnych przejść, ale po nocy spać nie mogę,
        bo się panicznie boję. Tyle naczytałam sie na forum (zupełnie niepotrzebnie), że
        mam w głowie same czarne scenariusze. Do tego te wszystkie dolegliwości i jakiś
        taki dół. Mam nadzieję, że przejdzie i zacznę się cieszyć niezmąconą radością.
        Także kochana nie myślmy o tym tyle, będzie dobrzesmile)
    • efqa Re: Lęki 19.09.05, 14:49
      Wiem cos o tym.
      Mam niedoczynność tarczycy, poprzednią ciąże i radość z życia zakończyła mi
      cesarka w 29tyg. A teraz zaczynam wszystko od początku. I też wiem już, że może
      być różnie. Że nie wystarczy odliczac do 26tyg kiedy jest "limit" szans
      odratowania dzieciątka. Teraz nie będę się cieszyła póki nie wezmę maleństwa na
      ręce.
      Ewa i 4tyg fasolka
    • schizia1 Re: Lęki 26.09.05, 14:25
      Ja też do tej pory nie miałam żadnych poważnych przejść. Od dwóch lat
      kochalismy się bez zabezpieczenia liczą, że może wreszcie się uda. Nie ukrywam,
      że juz miałam momenty zwątpienia, a zdawałam sobie sprawę, że zegar biologiczny
      tyka (mam 32 lata, pierwsza ciąża). Aż wreszcie udało się. Mam termin na 7
      maja. Jutro z Mężem obchodzimy 2 rocznicę slubu i ta Dzidzia to najwspanialszy
      prezent jaki moglibyśmy sobie wymarzyć. Z objawów u mnie jest nawet nieźle:
      zaparcia, zmęczenie i przeokrutna senność, i zmiany nastrojów od euforii do
      płaczu. A tak w ogóle to bardzo się boje, im więcej czytam postów o
      poronieniach, stratach i pożegnaniach, tym bardziej się martwię. Zdaję sobie
      sprawę, że ta Dziecina jest tak krucha, i tak bardzo bym chciała zrobić
      wszystko, żeby nic złego jej się nie stało. Wiem, że najlepszym rozwiązaniem
      jest pozytywnie myśleć i odganiać od siebie czarne scenariusze, ale czasem się
      nie da, mimo że nie daję po sobie tego poznać to wewnętrznie jestem pełna lęku.
      Boję się za duzo mówić, boję się snuć plany, żeby tylko nie zapeszyć. Słucham
      własnego organizmu i zastanawiam się nad każdym ukłuciem w brzuchu (normalnie
      na tego typu dolegliwości pewnie nigdy nie zwróciłabym uwagi), każdą plamką na
      bieliźnie. Muszę to przełamać, wierzyc i być dobrej mysli - dla Dzidzi wesoła i
      optymistyczna Mama jest duzo lepsza niż wiecznie martwiąca się i zestresowana.
      Pozdrawiam goraco. Aga
      • majdzia Re: Lęki 27.09.05, 14:27
        Dla schizia1 wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy.Przede wszystkim zdrowej
        i spokojnej ciazy.Ja tez czekalam na dzidzie 2 lata wiec wiem co
        czujesz.Pozdrawiam Wszystkie
        • asw3 Re: Lęki 30.09.05, 19:26
          Dołączam się z moimi lekamismile Tak jak schizia1 i majdzia czekałam na cud 2
          lata. Lekarze dawali nam niewielkie szanse. Szykowalismy się do in vitro
          jeszcze w tym roku a tu taka niespodzianka w urodziny mojego męża.
          Wiem że róznie może być i to mnie przeraża bo mamy tak marne szanse na
          naturalne poczęcie. Codziennie 1000 razy potarzam sobie że będzie dobrze i że
          wszytsko w rękach Bogach tylko dzieki temu daję radę.
          To dopiero 7 tydzień - na szczęście bije serduszko.
          Pozdrawiam Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka