karolinka302
29.09.05, 19:39
w maju dostalam list od tesciowej,ze chetnie przyjedzie pomoc mi przy
malenstwie.bardzo ladnie jej odpisalam,ze dziekuje,ale moja mama bedzie mi
pomagac.od tamtej pory tesciowa sie nie odzywa.gdy 7 lat temu urodzil sie moj
synek,tesciowa mieszkajaca 10 minut od nas,ani razu nie przyszla...pierwsza
kapiel,mama moja bardzo chciala przyjsc,ale powiedzialam,ze tesciowa ma
przyjsc.i co?przyslala corke.myslalam,ze mnie szlag trafi.tyle dni siedzialam
sama,wieczorow zreszta tez,nigdy nie przyszla. a teraz sie obraza.i co wy na
to?