Dodaj do ulubionych

Październik 2005 - nasze skarbeczki :)

    • atk2001 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 08.12.05, 16:02
      no i właśnie poczułam guzek w drugiej piersi - CZY TO SIĘ NIGDY NIE
      SKOŃCZY!!!!??????????
      • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 08.12.05, 16:23
        Pewnie te "cyckowe" historie Aniu beda trwały dotad,dokad bedziemy karmiły. Ja
        tez czuje dokładnie takie jakby lekkie kopanie pradem, szpileczki czy diabli
        wiedza jak to opisac. Czesto potem piers robi mi sie nabrzmiala.
        Co do odciagania, to nie mam złotej recepty kiedy najlepiej ale nie balabym
        sie,ze mały sie nie naje, bo raz jak odciagnelam, a potem przystawilam
        Beniamina do tej piersi to i tak sie najadl. Na raty tez mozna, duzo na ten
        temat jest na forum niemowle.

        W ogole to zapomnialam sie Wam pochwalic,ze Benio pil z butelki. W sumie glupia
        sprawa,bo szlismy na urodziny i tak z głupia frant odciagnelam troche mleka. M
        marudzil,ze po co, ze maly i tak nie bedziedzie chcial i znowu bede wylewac. Ja
        sie jednak uparlam, przelalam do butli z laktatora ze zwyklym smokiem z canpolu
        i wio na impreze. Tam poprosilam moja mame zeby nakarmila malego
        argumentujac,ze nam nie wychodzi. Ona przystawia butle i tak patrzy na mnie z
        politowaniem (dlugo jej sie zalilam,ze mamy nie umie pic z butelki) i mowi mi,"
        co Ty chcesz od tego dziecka? Swietnie z butelki pije". Az mi sie glupio
        zrobilo,ze taka nieporadna jestem...no ale teraz jest swiatelko w tunelu. Jak
        cos to moge sie gdzies wyrwacsmile)))))))) a juz myslalm,ze to kompletnie
        niemozliwe.

        Dzieki wszystkim za pozwolenie na marudzeniesmile))))
        Mam nadzieje,ze mnie nie dopadnie deprecha ale jak cos to fajnie wiedziec,ze
        moge na Was liczyc.

        U mnie dzisiaj bylo tak paskudnie na dworze,ze odpuscilam sobie spacer i tak
        troche nieciekawie sie czuje od tego siedzeniea w domusad

        Camilcia szczerze Ci zazdroszcze takiej pracy. Nawet nie chodzi o zarobki ale o
        godziny - to idealne przy małym dziecku. Ja niestety jak wroce to na pełny
        wymiar czyli całe 8 no 7 godzin(bo przerwy na karmienie), a ze prace mam jaka
        mam to i weekendy pracujace sie zdazaja niestetysad
        No ale coz chciało mi sie byc animatorem społeczno-kulturalnym,to teraz mam za
        swojesad

        Pozdrawiam serdecznie
        Trzymajcie sie cieplutko
        Ania

        P.S.
        Lenka co do nerwow na wlasne dziecko, to chyba kazdemu sie zdaza. Jak mnie
        nachodzi, to zawsze sobie przypominam program Drzyzgi jak pokazywali opiekunke
        wrzeszczaca na dziecko i rzucajaca nim. Zawsze wtedy biore na wstrzymanie,zeby
        bron Boze nie skonczyc w taki sposob. Tłumacze sobie tez,ze dziecko nie
        rozumuje naszymi kategoriami,nie robi nam na zlosc tylko dziala na zasadzie
        instunktu, a jego placz to wolanie o pomoc skierowane bezposrednio do mnie jako
        najblizszej mu osoby. Pomaga. Zawsze wtedy zamiast zloscic sie jeszcze
        bardziej, zaczynam go mocniej tulicsmile))))))
        • wenus7771 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 08.12.05, 17:25
          witam
          wkońcu mogłyśmy wyjść na spacerek, po kontroli u lekarza, już wszystko ok,
          infekcja zażegnana.
          wiecie dziewczyny bardzo się cieszę, że jesteście, przepraszan, że nic
          nieodpiszę dziś ale jakoś jestem "niewsosie", taki mały baby blues.
          • lenka30a Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 09.12.05, 10:19
            Cześć
            byliśmy wczoraj u ortopedy i juz jest wszystko ok, lekarz powiedział tylko, że
            Julka ma bardziej chłopięce stawy biodrowe, że niby jakieś sztywniejsze, no nie
            ważne, cieszę się, że już wszystko dobrze.
            Atka ja tez miałam problem z piersiami, a raczej z jedną, miałam zatkany
            kanalik, bolało jak cholera, miałam wysoką gorączke, ale przeszło mi po
            okładach z liści kapusty i po dokładnym ściąganiu mleka z bolącej piersi.
            Jak się zdenerwuję na małą, to tez sobie tłumaczę, że ona jest taka malutka,
            płacze bo jej coś dolega, a nie żeby mnie zdenerwować, albo po prostu wychodze
            na chwilę z pokoju żeby ochłonąć.

            Mam pytanie, jak usypiają Wasze dzieci w ciągu dnia?

            Bo moja julka usnie tylko przy najszej pomocy, typu bujanie w wózku, na
            rączkach i na podusi.

            Jeśli chodzi o spotkanie z Wami i maluszkami to jestem jak najbardziej za,
            najchętniej w Warszawiesmile

            Pozdrawiam serdecznie

            aha i chciałam powiedzieć że podziwiam te mamy które mają dwoje lub więcej
            dzieci, naprawde sprawiacie, że zaczynam wierzyć, że można tyle rzeczy ze sobą
            pogodzić, gratuluję!

            Renia
            • goczis Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 09.12.05, 12:37
              Wenus dobrze, ze infekcja zazegnana.
              Lenka-ja tez czasem denerwuje sie na Nelę. Ale staram sie zeby teich chwil bylo
              jak najmniej,bo im bardziej mi jest zle, tym bardziej ona jest placzliwa,
              nieznosna itd. Co do usypiania. Wieczorem okolo 2 godzin karmienia, lulania na
              rekach, karmienia i tak na zmiane zanim zasnie. W dzien, najlepiej spi na
              spacerze, oczywiscie po przekroczeniu progu domu oczy jak spodeczki i brak
              szans na dalsze spanie. Czasem uda mi sie ja uspic w foteliku samochodowym, ale
              tu tez minus trzeba go bujac caly czas bo inaczej maly smok sie budzi. Podobnie
              z reszta na spacerze, trzeba chodzic z wozkiem, o zadnym zatrzymaniu sie na
              chwlie np.na pogaduszki ze znajoma, czy przycupniecie na lawce nie ma mowy. na
              dodatek juz ktorys dzien budzi sie o 4-5 i przez kolenie trzy godziny urzadza
              sobie aktywnosc, smieje sie, guga itd. A ja padam.
              Atka-mam nadzieje, ze te problemy z zastojami mina i nie beda nawracaly.
              Yalu- nawet 12 tygodni plamienia? sad Ale znajac zycie to sie tak packac pewnie
              dlugo bedzie. A do gina prawdopodobnie dopiero po Nowym Roku.

              Wyniki badan moczu Nelka miala dobre. Natomiast kupki nadal watpliwe. Albo
              zadkie ze sluzem, albo zolte geste w zielone kropki. I tak na zmiane. uncertain No, a
              pediatra mowi, zeby sie tym az tak nie przejmowac. Niebezpieczna jest krew w
              kupce.

              Pozdrowionka! Gosia
              • yalu Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 09.12.05, 13:24
                Goczis a te kropki zielone to są od razu po zrobieniu kupki? bo jak nie to spoko
                - o jakimś czasie to normalne, że zielenieje. Moje Szczęście robi nam codziennie
                jajecznice ok. 4 rano ale w sumie mi to nie przeszkadza bo i tak wstaje
                najpóźniej o 5 bo nie mogę spać wink i gdyby Chorernik jeden nie chciał ciągle na
                rączkach to na wszystko miałabym czas winka tak to tylko przerabiam gry komp. żeby
                nadążyć za swoim 5-latkiem wink

                Tufda fajnie, że masz internet. O qrcze Ty o 3 Maluszku myślisz - fajnie smile ja
                to się już nie zdecyduję świadomie

                Qrcze właśnie napchałam się krokietów z kapustą - ciekawe jak Daniel zareaguje
                ...ale mam nadzieje, że dobrze bo gołąbki przeszły bez echa wink

                oj i znów zapomniałam co było w postach ...acha, mnie czasem nerwy na Małego też
                biorą no ale przecież to taka Malizna i w dodatku robi przy tym marudzeniu takie
                śmieszne miny, że od razu mi mija smile

                Podwójne mamy czy Wam też mylą się imiona dzieci? bo ja do Małego ciągle mówię
                Michał zamiast Daniel - chorerka!

                ok muszę kończyć. pzdr.
                • tufda Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 09.12.05, 13:45
                  Yalu,

                  też się mylą. Szczególnie jak gadam z Marysią przy przewijaniu. Albo próbuję ją
                  przywołać wink do porządku. Ale wtedy zazwyczaj wkracza Hania i mówi obrażona:
                  Mamo to ja jestem Hania ona to Marysia. Ale ja to pikuś. Czarek ciągle mówi do
                  Marysi - Hanusiu.

                  Moja Mama ma nas trzy i do dziś zaczyna zdanie: "Kasiu, Magdziu, Małgosiu.." i
                  dopiero to właściwe imię big_grin.

                  Zobaczymy jak będzie przy trójce (o ile sie zdecyduję).

                  Pzdr.
                • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 09.12.05, 13:49
                  Oj,Yalu, myla mi się czasem imona, tylko w sposob taki, ze na Patryka zdarza mi
                  się chcież powiedziec Oliwka, ale zwykle w połowie wyrazu przypomina mi się, że
                  to nie to imię wink No ciekawe jak po tych kapuscianych krokiecikach, oby dobrze.

                  Nie pamiętam, czyj post czytałam na temat jedzenia i podręcznika nt karmienia
                  autorki Górnickiej, czy cos takiego, i to mi sie podoba smile JAki to tytuł i
                  autor dokładnie???

                  KAmila, u mnie najgorzej wieczorem, że nie moge sie rozwoić. Bo Oliwka
                  najchetniej i najskuteczniej usypia kiedy ją przytulę, a Patryk własnie wtedy
                  jest po kąpieli i tez zyczy sobie jedzonka i przytulania. Tata ostatnio nie tak
                  czyta Oliwce książki, musze byc koniecznie ja na dobranoc. I to jest w końcu
                  najgorszy czas u nas, bo nie wiem kogo mam tulic i kim się zająć, a kogo dac
                  tatusiowi. Ostatnio po karmieniu na rękach taty ląduje synek.

                  W ogole ten moj syn sto lat zasypia wieczorem. I się wierci, i już prawie śpi,
                  po czym znowu oczy spodki i trzeba przy nim byc, bo marudzi coraz głosniej.

                  Gosiu, w takim razie lekarz powiedzial Ci o kupkach to, cio mi kiedyś, że przy
                  piersi tak bywa.

                  Tufda - dobrze, ze jestes na stałe, jakoś za bardzo nie zdążylam Cie jeszcze
                  poznać, bo ja dołączylam do "w oczekiwaniu", kiedy Ciebie już tam prawie nie
                  było. Cóż, teraz trzeba nadrobic smile Witam! Tez mam dwójeczkę, ale o trzecim nie
                  myślę juz zupelnie.

                  Atka - tak to jest z uwagami teściów czasami, najpierw się nagadają,
                  nadoradzaja, a potem sami robią dokładnie to, co nam odradzali. Brrrr...

                  P. Syla - gdzie jestes?? MAm nadzieję, że u Ciebie wszystko jest dobrze, tylko
                  nie piszesz.
                  niestety wiecej nie pamiętam, co miałam napisać sad


                  Pozdrawiam,
                  Ania
              • mmonia74 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 09.12.05, 13:56
                Witajcie!
                Nie pamiętam czy już pisałam czy nie najwyżej się powtórzę ,ale ja też
                podziwiam wszystkie podwójne mamusie - jesteście wielkie.
                Moje maleństwo jest baardzo absorbujące, choć dziś posiedziała sama w foteliku
                i dała mi zrobić i zjeść śniadanie. Co do spania w dzień to śmiejemy się, że
                Maja to cyborg. Naładuje akumulatory w 10minut jak trzymam ją do odbicia i już
                po spaniu. Zasypia tylko na rękachsad(( Najlepiej śpi na spacerze, ale u nas od
                3 dni taka straszna pogoda, pada, więc nie wychodzimy. Jak nie męczy jej
                brzuszek to jest pogodna. Inaczej stęka, ryczy i ćwiczy moją cierpliwość.
                Wczoraj byliśmy na szczepieniu. Jak ona strasznie płakała. Potem była śpiąca.
                Jak zasnęła na chwilę to budziła się z wielkim płaczem. Jakby jej się śniło
                szczepienie. Przespała porę kąpieli, więc jej odpuściliśmy. Noc spokojna. Tzn.
                ona codzienni ok 4-5 zaczyna stękać wzg na brzuch.
                Muszę kończyć, bo płacze. Może potem dokończę.
                Pa!
                • wenus7771 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 09.12.05, 23:17
                  witajcie
                  dzisiaj już trche mam lepszy chumor, ato z tego prozaicznego powodu, że się
                  wyspałamsmile).
                  moja mała znowu zasypia o 23.00-24.00, ale za to śpi sobie dłużej i dzisiaj
                  powiedziałam sobie, że niech się cały dom wali, ja śpie z nią i tak
                  leniuchowałyśmy do 11.00, ale za to ja mam znowu siły i dobry chumorsmile)
                  ja również słowa uznania dla podwójnych mam, a jeśli chodzi o mylenie imion to
                  mojej mamie to czasem nawet teraz się zdarza, bardzo rzadko, ale jak się
                  zakręci to jej się pomyli i wtedy ja to mój brat i na odwrótsmile)
                  dzisiaj nie byłyśmy na spacerze, bo taka spleśniała dziś pogoda wię sobie
                  darowałam.
                  Pozdrawiam
                  • bozena122 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 10.12.05, 17:21
                    yalu - my tu mieszkamy juz cztery lata, corcia juz nawija ostro po niemiecku,
                    chodzi tu do przedszkola, w przyszlym roku jej sie szkola zaczyna i na razie
                    nic nie wskazuje na to , zebysmy mieli zjechac do kraju. Mam straszne przybicie
                    z tego powodu. Mowie Ci, gdybym miala choc cien nadziei na znalezienie pracy w
                    Polsce , nie zastanawialabym sie ani minuty, zreszta moja corus i M tez nie.
                    Ach, co tu gadac , sama rozumiesz, malo sie nie pobecalam o to dzisiaj. Jeszcze
                    swieta ida, to tym bardziej wzmaga tesknote. ECH, jak to zawsze piszesz, brak
                    slow.

                    Ja tez myle imiona do Maksia zwlaszcza czesto mowie Darusiu.Moze dlatego, ze
                    Masiu wyglada tak jak Daricowa gdy byla dzidziusiem.

                    Do wszystkim pojedynczych mamus - wiecie, przy drugim dziecku, tak jak kiedys
                    pisala Camilcia albo Aniarad, nie ma sie tyle strachu, ma sie za to wiecej
                    opanowania a co za tym idzie wiekszy dystans - nie przeraza nas tak placz czy
                    marudzenie, itd. Ja w kazdym badz razie tak mam.

                    Lenka - mysle ze to zlosc nie na dziecko, ale na swoja bezradnosc, bo czlowiek
                    chce jak najlepiej , kocha najmocniej, robi co moze a dzidzia dalej swoje, no i
                    mozna stanac obok siebie, ale najwazniejsze to odnalezc spokoj w sobie. Z
                    czasem to przeminie.

                    Camilcia nie przejmuj sie, u mnie to samo, choc niby cora starsza, ale tez
                    pragnie tej samej czulosci, wiec sie dwoje jak tylko moge, ale przeciez tez
                    jestem tylko czlowiekiem, choc od pewnego czasu chyba to "ja" w ogole nie
                    ístnieje.

                    A Syle to rzeczywiscie cos wchlonelo

                    Tufda, trzecie? chwala ci za to

                    dalam sobie zalozyc mirene, nie moge wiecej pisac, bo Masio sie drzy

                    trzymajmy sie cieplo pa pa
                    • yalu Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 10.12.05, 17:58
                      Bożenka to długo już sad - patrz a mówią, że do wszystkiego idzie się
                      przyzwyczaić - akurat! Ja to od pierwszego dnia w stanach wiedziałam, że w życiu
                      się tam nie przyzwyczaję. Wcześniej pognało nas po Europie trochę i z
                      perspektywy czasu było nam tam dużo lepiej niż za oceanem ale też żadna
                      rewelacja. I wiem, pewnie nie pociesza Was, że z Niemiec do Polski nie tak znów
                      daleko (my doceniliśmy te odległości europejskie dopiero będąc w united colors
                      wink). No nic mam nadzieję, że humor Ci się poprawi - może jakiś filmik dla
                      relaksu? pozwolą Ci Dzieciaczki?
                      ja to czasami jak już nie mogę to rzucam wszystko tzn. zwalam opiekę nad Bąblami
                      tacie, dziadkom albo ciotkom i zajmuję się tylko sobą bo bym zwariowała - zwykle
                      wystarczy mi chwila żeby podładować akumulatory i już jest ok.

                      Acha, a po krokietach spoko - zero reakcji smile))

                      pzdr.
                      • nela12 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 10.12.05, 23:09
                        witajcie dziewczyny:0tak sie sklada ze jak juz poczytam wzystkie wasze posty-to
                        albo kturys maluch czegos chce-albo juz padam i ide spac:9zeby nie bylo tak
                        kolorowo to dziecko mi sie popsulosadw dzien spi malo 3-4 godziny-i najgorsze ze
                        poznal sobie ze cycus, i mama to super sprawa!czasem pospi ,podrzemie w
                        bujaczku a po 10min oczy jak spodki-i smieje sie juz wyspany!a i wieczorem sam
                        juz tak pieknie nie zasypiasadchce byc przy cycu,bujanie i tak na zmiane az
                        wkoncu 22sadno i tez starszak ma malo czulosci-za malo-zal mi go strasznie-no
                        ale co poradzic,taki musial sie samodzielny nagle zrobic.yalu moj Kamil tez
                        najczesciej jest Adasiem,ale nie tylko dlamniesmile-poprostu Kamil to caly Adas
                        jak byl malysmilepozatym niema mowy zeby cos wypil z butli-jeszcze tydzien temu
                        wytrabil ile mu dalam,niestety zrobilam przerwe i dzis czym bardziej go
                        chcialam nakarmic tym mocniej ryczal-az cyca mu dalam i myslalam ze mi go zje!
                        tez juz czujecie ten przedswiateczny klimat?smileja go uwielbiam,prezenty itdsmile
                        kupki nadal raz na 3dni-dzis wodnita!ale jak juz kturas pisala przy drugim
                        czlowiek niema stresow i jest o wieele latwiejsmiletez czasem sie wkurzam ale to
                        chwilke i mi mijasmilegorzej bylo z adasiem czesciej mi nerwy puszczaly-dziwne
                        teraz jest dwuch a nerwow mniej:0)no waga nadal stoi i 10kg na +sad((pomysle na
                        wiosnesmileza tydzien mamy drugie szczepienie i bad.bioderek kontrolne,tak przed
                        swietami jeszczesmileach jak czytam tyle mam wam napisac/odpowiedzec-a teraz juz
                        nic nie pamietamwinkale jestem z wami i jest super-a moj maz sie pyta czy w necie
                        jest cos jeszcze oprocz tego forum?hihi-oki pedze bo musze sie wyspac-dobrze ze
                        malec choc rano dluzej spi,od kilku dni do 9:0)papa pozdrowka dla
                        dzieciaczkow:0)
                        • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 11.12.05, 13:04
                          Hejka,
                          powiem Wam,że jakos lepiej nam szło to pisanie jak brzdące były mniejsze.
                          Niektore to juz w ogole wcieło - mam na mysli Sylwie.
                          Kobieto odezwij sie.

                          Miała być piżamowa niedziela, słodkie rodzinne wylegiwanie sie w lozeczku i
                          wiogole... Ja leze w lozeczku,bo musze, a M prze tvsad - szlag!
                          Dopadła mnie jakas grypa albo angina,juz sama nie wiem.
                          Cała połamana jestem, zatoki zapchane katarem, głos jeazowy,miesnie bola jakby
                          mnie kto kijem obil, ogolnie dupasad

                          Miłam wielkie plany na przedwiateczne sprzatanie - miałam....ehhh.
                          Jak zabiore sie za wszystko na ostatni moment to na wigilii padne.

                          Mamy zaprzyjazniona bioenergoterapeutke. Wzielam wczoraj malego. Wszystko u
                          niej było super. Beniamin nad podziw grzeczny, masowanko mu sie podobało. Po
                          powrocie do domu koszmar.Dziecko wyło, spac nie chciało,kolki dostało. M
                          stwierdzil,ze wiecej do czarownicy małego nie pusci...juz sama nie iem,czy to
                          ma jakis zwiazek czy tylko paskutny zbieg okolicznosci.

                          Jak czytam,ze Wasze dzieci robia kupe raz na kilka dni, to zaczynam dumac czy
                          nasza sytuacja jest normalna - mały załatwia sie non stoper. W zasadzie nadal
                          po kilka kup na dobe...


                          Wypchnełam M na spacer,no i polazl z taka cierpietnicza mina,ze ho. Mowie,wstap
                          pod koniec spacerku do sklepu po jabłka,bo juz nie ma - nie da sie,za trudne z
                          wozkiem na zakupy. Cholera ja jakos musze!
                          Źle sie czuje, a i tak jakos nie ma taryfy ulgowej. W zlewie mega sterta czeka
                          oczywiscie na mnie...Faceci to jacys tacy mało domyslni sa i w ogole z ta ich
                          organizacja zycia inaczej niz u nas. Jakies takie bardziej pozbierane jestesmy.

                          zmykam,bo nie nejlepiej u mnie z humorem...

                          Pozdr
                          Marudna dzisiaj Ania
    • p.syla Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 11.12.05, 13:11
      wpadłam tylko na chwilke troszke sie ostatnio zapuściłam w czytaniu i
      odpisywaniu sama nie wiem gdzie ten czas mi ucieka.znowu mam zaległości i znowu
      jak juz poczytam to pośle dłuuuuugiego posta i będziecie czytać i czytać.miałam
      od dwoch dni takie cyrki z mateuszkiem że aż wczoraj wezwałam pogotowie.okazało
      sie że mały miał tak zagazowane jelitka że jak mu wsadziliśmy termometr do
      pupki to uleciało tyle gazów że aż syczało.dostał czopki i potem był już jak
      aniołek.ale przez te dwa dni to tak mi sie zanosił od płaczu że aż mu tchu
      brakowało.kazali mi jeszcze ićś z nim do laryngologa bo może mieć coś z
      uszkiem.pozdrawiamwszystkie mamy i ich dzidzie i jak tylko poczytam to popisze
      coś więcej.
      • atk2001 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 11.12.05, 14:17
        Syla - biedne to Twoje maleństwo, ale Tobie też strasznie współczuję. Oby się
        już takie historie nie powtórzyły.

        Ankamk - nasz berbeć tez fajda non-stoper, nie nadążamy ze zmianą pieluch.
        czasem zmienimy mu przed karmieniem, a w trakcie jedzenia już słyszymy, że idzie
        następne kupsko. i tak w kolko Macieju smile))

        ja wczoraj miałam przepłakany cały dzień, dzisiaj humor też nie najlepszy; baby
        blues pełną gębą. do tego mały ryczy za każdym razem jak próbuję mu oczyścić
        nosek czy zakroplić coś do niego - czuję się jak wiedźma jakaś, katuję tylko
        synka sad a dzisiaj jeszcze miał rano stan podgorączkowy. cuerva, ja chcę powrotu
        do namiastki normalności chociaż!!!!!!!!!!1

        Aniu (ankamk), wracaj szybko do zdrowia, a sprzątaniem się nie przejmuj. wigilia
        nawet w brudku może być cudowna, ważne, zebyście mieli dobre humorki smile))

        ściskam,
        Ania

        p.s. Tufda - welcome back. wreszcie jesteś z nami. oj, kazałaś na siebie czekać
        big_grinDD ale nie ma tego złego - teraz pisz jak najczęściej, niesamowicie mnie
        zawsze stawiasz na nogi swoim podejściem do różnych spraw i humorem smile
        hmmm, chyba się za Tobą stęskniłam wink
        • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 11.12.05, 14:31
          ale dzisiaj pogoda pod psem, a my się na spacer niedzielny wybraliśmy sad
          Wrócilismy mokrzy, bo snieg w deszcz się zamienił i wszyscy po powrocie (oprócz
          Patrynia) dostali vit C+wapno, Oliwka jeszcze herbę z malin i lipy i az biedna
          zasnęła. Tylko Bąbel nie zmarzł i ...nie śpi.

          Sylwia, niech Mati biedny nie choruje na ucho, zdrowia życze. Czytałam, że
          zapaleniu ucha sprzyja karmienie na leżąco i ulweki. Oby był juz zdrowy i bez
          powtórek z gazami.

          Ania (mk)wracaj do pełni formy, a sprzątaniem się nie martw, może powiedz
          delikatnie M, żeby pozmywał - oni czasem na seri jakoś się sami nie domyślają
          (albo udają, hihi)
          Aniu (ATK) niesety tak jest często, że jak u mamy humor pod psem, to i u
          latorośli. Ale niesety i pogoda sprzyja bluesom. A sprawdzałaś jaka jest
          prawidłowa temp u niemowląt, bo chyba moga mieć ciut wyższą i jest ok.

          Nie mogę się skoncentrowac , bo mój M układa swoje papiery i ciągle
          podśpiewuje :tralalala" - dobrz, ze chociaz jemu nastrój dopisuje smile U mnie w
          sumie nie jest tak tragicznie dzisiaj. Myslę, że jak przyjdzie lato, slonko itp
          to wszystkim nam będzie lepiej i normalniej i dzieci już bedą duuże smile)))

          Yalu - ja tez tak robie, kiedy źle mi bardzo, i wszystko mnie drażni, to
          zwiewam, zostawiam maluchy z babcią lub mężem i jade choc na chwilę SAMA do
          sklepu spozywczego. Jesli nie mam takiej mozliwości, krucho, bo cierpliwość
          wtedy szybko mi sie konczy. A po co wywrzeszczac się na dzieci. Na PAtryczka na
          szczęście nie miałam okazji sie wkurzyc jeszcze, ale na Oliwkę owszem. A po co
          ja stresowac, bo mam zły dzień.

          no kończe, bo dużo tego jest bardzo.
          Pozdrawiam
          • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 11.12.05, 15:13
            oj, my jakoś zajęci, praca/odwiedziny/imieniny teściowej/zakupy itp itd mało
            czasu, święta za pasem....

            ja na małego też jeszcze nie miałam okazji się wkurzyc bo on jest przespokojny,
            aż mnie zadziwia czasem, ale Maja... staram się jak mogę, czasem mi się uda,
            czasem mniej sad

            Sylwia, mam nadzieję że z uszkiem małego będzie ok

            wczoraj moja teściowa zrobiła imieniny i pomyślała o mnie przygotowując
            jedzenie... ja nie lubie mięsa, więc wszystko było z .... grzybami .... super
            co wink oczywiście była bardzo niezadowolona że ja jednak wolę nie ryzykować
            grzybów przy karmieniu
            • tufda Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 11.12.05, 21:49
              uff weekend u bram. Jak to miło, że się juz kończy.
              Wczoraj po dwóch trzech dniach postu spacerowego przegoniłam małą na spacer.
              Zeszło nam się trzy godziny big_grin. Wróciłam super zrelaksowana - bordo mi się
              takiew spacery podobają - nareszcie można się na ludzików napatrzeć. Niby qrna w
              mieście mieszkam a pod oknami nawet pies z kulawą nogą nie przejdzie i
              zaczynałam już na tym tle schizować po troszku. Jak wróciłam do domu to się
              okazało, że mój chłop te trzy godziny przed MOIM kompem przesiedział. Oprócz
              tego, że zrobił mi totalny bajzel na pulpicie, to w chałupce nic się nie
              zmieniło crying. Miałam nadzieję, że chociaz statki pozmywa.
              Nie wspomnę już o Hance, która z nudów zasnęła na dywanie a Tatulek nawet tego
              nie zauważył. Dobrze, że ma już ponad trzy lata, to chociaż potknąć się o nią
              można - inaczej pewnie by nie zarejestrował jej obecności. Z perspektywy czasu
              to widzę, że choroby Hanki to jednak on gorzej znosi niż ja.

              Młoda chyba juz dobrzeje, bo dziś trudno ją było utrzymać w ryzach. Dobrze, ze
              się weekend kończy. Od środy mamy zamówiona miejscówkę na rekonwalescencję u
              mojej Mamy w Otwocku. Zawsze to dwie-trzy osoby będzie męczyć a nie tylko mnie.
              No i Marychę na spacer będę mogła regularnie wyprowadzać smile. A chłopina
              "słomiany wdowiec" i "podwójna sierotka" będzie mógł z czystym sumieniem przed
              kompem całe wieczory siedzieć - brzydal jeden.

              Ankamk - kuruj się i nie daj się zarazie, sprzątanie nie ucieknie (choc byśmy
              tego nie wiem jak bardzo chciały). Co do kup, to ja przy Marysi kolkach i
              zaparciach zaczynam tęsknić do "tranzytowych" kup jakie miała w zwyczaju Hania smile.

              P.syla - z odgazowywaniem rozumiem Cię w całej rozciągłości (patrz wyżej).

              Atka - ja tez największego doła miałam jak się Hanka po raz pierwszy
              rozchorowała. Myśl o tym, że Marysia może być chora była dla mnie jak globalna
              katastrofa jakaś. Z tych nerw to mnie pediatra Marysi wysłała do specjalisty.
              Jedyne co mi tam odpowiadało to nazwa - Poradnia Zdrowia Psychicznego i Stresu
              Bojowego (przychodnia przy szpitalu wojskowym). Faktycznie dwójka dzieci w domu
              z czego jedno chore to prawdziwe pole bitwy. Ale niewiele mi tam pomogli - pan
              doktorek zapisał tylko jakieś antydepresanty, kazał brać PO karmieniu i wsjo. A
              mnie trzeba było do ludzi wysłać. Dlatego dobrze, ze jesteście. A na koniec
              przyznam, że najbardziej czekałam na dwa słowa od Ciebie big_grin.

              Aniarad - a ja Ciebie i Oliwkę z forum X.2005 pamiętam smile. Wcale sie nie dziwię,
              że Twój M. tak się raduje. Ja tez bym sobie z jakimis KOMUNIKATYWNYMI ludzmi
              cały dzień pobyła. Fakt Marysia jest urocza i wielce roześmiane z niej słoneczko
              ale ile można gugugu i grrrrrrrr całymi dniami???

              Camilcia - ja o wizycie u teściowej nawet nie myślę. Jak nie u nas choroba to u
              nich. I tak ciągle jakoś się nie składa. Ale może to i lepiej big_grin.

              Uff, chyba jestem w miarę na bieżąco.

              Marysia chyba będzie zawodowo uprawiać jakąś dyscypline sportową. Narazie
              trenuje plucie smokiem na odległość. Nawet jej to zgrabnie wychodzi smile.

              Czy Wasze połowy, też maja taka niepochamowaną potrzebe podpijania Wam z
              kubków/szklanek/filiżanek? Do szału mnie to doprowadza a mój małżowinek to
              niedługo dojdzie do podpijania nawet herbatki laktacyjnej. Nie wiele Go wzrusza,
              ze dziecku od cycka odbiera sad. Może jak mu kiedyś laxygenu dosypię to się oduczy?

              Będę kończyć, bo muszę przygotowac kąpiel dla Marysi. Jakos mi się nie udaje
              kąpac obu dziewczyn o przyzwoitej godzinie sad. W tygodniu jak Czaro wróci z
              pracy ok 18-tej to nie ma sił, żeby tak z rozpędu Marysię kąpać. Tak więc siłą
              rzeczy najpierw Hania po dobranocce. Potem musi jej trochę poczytać (w końcu to
              jedyny czas kiedy się widują). No i jest już w okolicach 21-szej. A wtedy
              przychodzi pora na kąpanie Marysi (kolejne - jedyne kilka minut kiedy się z
              dzieckiem widzi sad). No i po tych wszystkich ceremoniach to niewiele sił
              pozostaje, żeby sobie z mężem pobyć i pogadać.

              Ach gdyby Marysia miała już z pół roczku.....

              Byle do lata big_grin

              Pa

              Magda.

              PS. Ale na forum odezwę się jeszcze przed jego nadejściem smile.
              • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 11.12.05, 22:29
                smile bardzo mi się podoba poradnia! mój mąż wojskowy to może jakieś zniżki
                dadzą wink chociaż ja myślę, że jemu bardziej by się przydało czasem niż mi...

                Marcin jest nałogowym podjadaczem, ciągle kawałeczek lub łyczek ode mnie, a
                nawet potrafi sobie łyknąć z majci butelki!!!! nie cierpię tego (a maja by
                powiedziała 'a ja cierpię obiadki' czytaj - 'lubię')

                mały nam zapewnia rozrywkę, maja usnęła o 9 a Szymuś szaleje - stęka, płacze
                itp chyba go za bardzo pochwaliłam, ze spokojny

                Aniu (aniarad) jeszcze mi się przypomniało jak u nas wieczorem jest - marcin
                kąpie małego, ubiera, przekazuje mi do karmienia, w tym czasie kąpie majkę, jak
                przychodzą to mały nakarmiony, kładę się z nimi na chwilkę i czytam, potem
                któreś usypia, zazwyczaj maja kombinuje jeszcze, czasem ja też zasnę, ale nie
                ma problemu, że ona czeka jak ja nakarmię, żeby się na dobranoc przytulić.

                weekend się skończył a ja chyba bardziej zmęczona niż w piątek uncertain
    • p.syla Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 11.12.05, 23:51
      dziś super dzień mały chyba tak się zmęczył ostatnimi dniami(bo prawie wcale
      nie spał-dlatego też sie nie pokazywałam na forum) że dziś przespał calusi
      dzień i dalej śpi.budził się tylko do karmienia.nawet jak rozbierałam go do
      kąpieli na przewijaku to spał.zapomniałam napisać że dlatego podjełam decyzje o
      wezwaniu pogotowia bo u mateuszka pojawiła sie krewka w buźce jak potem
      stwierdziła pani doktor musiało mu pęknąć naczyńko od tego
      wrzeszczenia.strasznie mnie widok krwi wystraszył ale już jestem spokojna.jutro
      ide do lekarza sprawdzić
      uszko.

      co do okresu to mój był bardzo dziwny jakbym mogła to wcale bym nie musiała
      zmieniać podpaski tak mało mi leciało przez 4
      dni.

      z wagą to wam zazdroszcze tych kilogramów ja wyglądam okropnie chudo waże
      tylko 51kg jak bym chciała być
      okrąglutka.

      jak tam wasze wizyty u gina po porodzie bo ja mam 8 tygodni po porodzie i
      jesze nie byłam a jak jest u
      was??

      dziewczyny radze wam sie nie złościć bo to chyba rzeczywiście się przez pokarm
      dostaje do dziecka przynajmniej mi się to sprawdza jestem strasznie nerwową
      osobą ostatnio i mały tak samo, czasem tak kopie nogami jak mu daje cyca że
      sama nie wiem o co mu
      chodzi.

      jak jest z waszymi dzieciaczkami bo mój Mateuszek strasznie sie ślini
      skorzystałam wczoraj z okazji i spytałam panią doktor czemu tak jest na to ona
      że od drugiego miesiąca uaktywniają się ślinotoki i tak też dziecko zaczyna się
      bardzo ślinić do tego często zaczoł wkładać całe piąski do buzi aż moja babcia
      się śmiała że mu ząbki będą
      wychodzić.

      musze o siebie teraz zadbać bo gardło tak mnie boli że chyba będę coś miała a
      jutro mam myć okna na święta chyba się opatule szalikami smile i zabiore się do
      mycia.

      za spotkaniem październikówek jestem jak najbardziej też wydaje mi się że
      najlepiej będzie na środku polski i gdzieś tak na wiosne.mam nadzieje że ten
      pomysł nie ucichnie i że tak się kiedyś zgadamy że każdej będie
      pasować.

      CAMILCIA,ANIARAD,BOŻENKA I ANKAMK-bardzo miło mi się zrobiło że zaowazyłyście
      moją nieobecność już się pojawiłam nie pisałam bo mateuszke w ostatnim tygodniu
      wogóle za dnia nie sypiał za to w nocy śpi ładnie a ja razem z nim.dziś jednak
      dał mi za dnia poczytać posty a tera gdy śpi to ja nie śpie tylko wkońcu
      pisze.

      pozdrawiam wszystkie mamuśki i dzieciaczki i cieszcie się nadchodzącymi
      świętami.
    • p.syla Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 12.12.05, 00:45
      CAMILCIA-ale masz obowiązków jak ty dajesz rade dziecko dom praca.podziwiam
      naprawde.a kiedy masz ten chrzest.nie ubieraj jakoś specialnie to nie ma
      sensu.może tylko przykryj dziecko taką biała płachtą obszytą w koronke z mirtą
      lub maluśkim
      bukiecikiem.

      ANIARAD-pytałaś kiedyś czy dokarmiam więc karmie piersią a podaję glukoze na
      czkawke a planteks jak Matiego boli brzuszek.a jak u Patryczka dalej robi takie
      niefajne
      kupki?

      AWA-i co masz ten okres bo pisałaś ostatnio że czujesz że się zbiża.masz racje
      z listonoszami rozumie ich choć nie jestem
      listonoszką.

      BOŻENKA-witam w gronie ja też nie mam ochoty na sex wogóle wprawdzie ostatni
      przedwczoraj było bzykanko ale wcześniej to nie było go 5miechów mi to
      odpowiadało ale M się już nerwował.wspólczuje twoim dzieciom że mają dzieadków
      tak daleko ale co zrobić tak czasem się w życiu układa.pisałaś że podkładasz
      głosy do postów ja to jak czytam wasze posty to kojaże sobie je z waszymi
      zdięciami(np. jak czytam post jakiejś osoby to najpierw przypominam sobie jak
      ta osoba wygląda) i tak też jakby ktoś mi pokazywał zdięcia was bez podpisu to
      bym każdą poznała i powiedziała która jet
      która.

      KURCZACZEK-mój synuś wczoraj odkrył że ma rączki i to u cioci na rękach moja
      siostra machała przed nimsmoczkiem na takim wieszaczku z zaczepem a ten
      wyciągnoł rączki i próbował chwcić super widok.Mateuszkowi też leci główka do
      tyłu przy podnoszeniu go za rączki do pozycji siedzącej no i też żadko go kłade
      na brzuszku czego żałuję.no bidulka ta twoja córeczka że tez się tak chce nosić
      a mamusie tak kręgosłup boli niech cię M
      wymasuje.

      NELA-czy ja dobrze przeczytałam trzy lata nie miałaś okresu ale ci dobrze a z
      tym seksikiem to tak licho u ciebie bo piszesz że od 4 lat tak ci sie nie
      chce.no fajnie że z tym mlekiem tak masz z tego postu taka duma i radość bije
      jak o tym
      piszesz.

      YAUL-witaj w kraju musze poczytać na mijaczkowym o twijej podróży do Polski.no
      i fajnie że choć ciebie miło zaskoczyła służba
      zdrowia.

      ATK-a czemu nie chrzcicie Jerzyka sorki za wścibskość.a jeśli chodzi o
      odciąganie to ja odciągam między jednym a drugim karmieniem lub prze gdy jest
      go więcej ale po to mi sie jeszce nie zdazyło.a jak tam z piersiami dalej
      czujesz kłucia i co z tym
      guzkiem?

      WENUS-i co wcale nie wychodzisz na spacerki.obyś jak najwięcej czuła atmosfere
      świąteczną bo święta tuż tuz. oj zazdroszcze tego
      wyspania.

      ANKAMK-i ja tez ciągle wysłuchuje tylko dobrych rad od teściów.no i fajnie że
      wkońcu twoja pociecha ciągnie ci z butelki.powrotu do zdrowia życze a z ta
      czarownicą mnie
      rozbawiłaś.

      LENKA-mój mateuszek śpi różnie za dnia więc ciężko mi napisać.i też potrafi
      mnie wpienić tylko szkoda pisać czemu bo czasem to taka błcha rzecz aż mi
      głupio
      potem.

      TUFDA- ajuż miałam o ciebie pytać gdzie sie straciłaś.super że masz uz te
      łącze ja bez internenu bym umarła ( w przenośni)ja też mam plan na trojke ale
      drugie chce mieć za jakieś dwa lata a te trzecie jak ta dwójka będdie już
      dorosła tzn.jak będą mieć około 16, 18lat.moj M nie podpija mi ze szklanki bo
      on zupełnie inną pije herbate i kawe niz ja moje mu nie smakują.a no i zdrówka
      dla
      Hanusi.

      SORKI ŻE SIE TAK ROZPISAŁAM ALE UPRZEDZIŁAM ŻE NAPISZE DŁUUUUUUGIEGO POSTA
      ZRESZTĄ OSTATNIO DUŻO TAKICH DŁUGICH POSTÓW SIE TU ZNALAZŁO BARDZO MNIE TO
      CIESZY.
      • yalu Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 12.12.05, 08:39
        hej,

        Syla - no nieźle przeżyłaś. A dlaczego nie sprawdzili od razu uszka u dziecka
        tylko odesłali Cię do innego lekarza? dziwne to dla mnie i chyba bym się
        wkurzyła bo jak uszko niepewne to trzeba od razu reagować i każdy lekarz
        powinien z tym sobie poradzić a nie odsyłać - bez sensu jak dla mnie.

        Mój M podpija mi zwykle herbatę, którą ja piję hektolitrami a on podobno nie
        lubi wink dobrze chociaż, że kawy naprawdę nie lubi smile

        Kamila rzeczywiście nieźle się wyrabiasz z tym wszystkim - ja przez ten ostatni
        rok się rozleniwiłam i czasem nie mogę pozbierać się do kupy - ech, pracy
        normalnej mi trzeba!

        U nas z pomocą M trochę ciężko teraz bo na razie dojeżdża codziennie do pracy 2
        godz. w jedną stronę i w sumie cały dzień i wieczór go nie ma. dobrze, że mam
        mamę do pomocy to w razie mojego odpłynięcia (czyt. jak padnę wieczorem na pysk
        i w najlepsze sobie śpię) zajmuje się chłopakami. Z kąpielą u nas tak, że
        starszy sam się już kąpie a raczej bierze prysznic jak tata (bo teraz wszystko
        robi jak tata) wink więc nie ma problemu. Małego kąpię zwykle koło 19-20 i tylko
        sporadycznie tata zdąży wrócić na czas żeby asystować. za to w weekend tata ma
        dzieci "tylko" dla siebie i co mogę zrzucam na niego wink na razie wszyscy
        jesteśmy w miarę zadowoleni (nawet na sprawy damsko-męskie zostaje trochę czasu
        i mnóstwo ochoty wink ).

        ok muszę lecieć bo w gatkach małych duuuuże ciasteczko siedzi wink

        pzdr.
        • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 12.12.05, 10:08
          wiecie, to chyba jest tak, że im więcej obowiązków tym bardziej się człowiek
          potrafi zorganizować, czasem jak mam wolny dzień to mniej zrobię niż w taki z
          napiętym rozkładem smile

          mogłaby się trochę pogoda zmienić, bo mi baaaardzo brakuje słońca, chociaż parę
          dni do naładowania akumulatorów, nie wiecie czy karmiąca mama może iść na
          solarium? tak bym się dogrzała troszkę
          • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 12.12.05, 11:05
            Cześć Dziewczyny,
            sory,ze bedzie znowu tylko o sie i marudnie ale qrwica mnie juz chwyta.
            Wszystko idzie nie tak.

            Że jestem chora to juz wiecie. Zeby było smieszniej znowu dostałam okresu -
            QQQQ!!!!!! Nie wiem czy od ostatniego mineły choc 3 tygodnie. Myslalby kto,ze
            taka do rozrodu zdolna jestem...ehhh

            Tatusko wzial 2 dni wolnego na pozalatwianie kilku sraw m.in karty chipowej dla
            malego - no ale przeciez nie moze byc zbyt łatwo - 10 tysiecy zaswiadczen
            potrzeba, a i tak nie wiadomo czy zalatwi od razu.

            Moje kolezanki z pracy wreszcie dojrzały do tego zeby mnie odwiedzic - tylko
            dlaczego przed swiatami????????????????????????????

            Moja ekstrawagancja w jadłospisie odbija sie na całej rodzinie - mały becy, a
            my razem z nimsad
            Zgrzeszyłam:
            -
            • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 12.12.05, 11:10
              Moja ekstrawagancja w jadłospisie odbija sie na całej rodzinie - mały becy, a
              my razem z nimsad
              Zgrzeszyłam:
              - kapusta pekinska z sosem vinegret - duuuuuuuuuuuuuzy błąd, mega gazy od 2
              dni,co bedzie dalej diabli wiedza.
              - bułeczki z pieca z masłem czosnkowym - bład, wieeeeeeeeeeeeeeeeelkie czerwone
              krochy na buzisad
              - cytrusy na dluzsza mete tez zle - pomaranczowe kupy

              Na wigili bede jadła barsz i opłatek - szlag!


              Mam dosyc,jestem zła i najchetniej pierdzielnęłabym tym wszystkim i pojechała
              do ciepłych krajow na wczasy.

              Jak sie opamietam i mi przejdzie to postaram sie Wam odpisac.

              Jeszcze mi posta wyslalo za wczesnie,ehhhhhhhhhhhhh piekny pocztaek tygodnia.
              • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 12.12.05, 13:52
                a i małemu ostatnio przeciekaja wszystkie mozliwe pieluchy - pampersy2,3,
                huggies'y,przebieram go po kilka razy na dzien i nie nadazam juz z praniem i
                prasowaniem.

                dowiedzialam sie tez,ze nie przysluguje mi zasilek rodzinny wiec i pieniedzy z
                wychowawczego tez nie bedziesad((( Bede musiala wrocic do pracy duzo wczesniej
                niz bym chciala, a maly duzo za mały pjdzie do tesciowej - tego to sie akurat
                najabrdziej boje.

                Koszmarny poniedzialeksad(((((((
                • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 12.12.05, 14:58
                  u mnie już ciemno prawie sad tez chcę słonka, ale nie wiem czy można się dogrzac
                  przy karmnieniu na solarium, zrobiłoby sie cipelej i może weselej trochę. JA
                  dzisiaj mam szybki dzień - tj. wszystko pędem robię, bo dzien za szybko ucieka.
                  Myje tak od piątku po jednym oknie, sprzatam stopniowo przedswiątecznie. Ale w
                  samej kuchni mam 4 okna, a w całym nie tak dużym mieszkaniu okien mam 8.
                  Tragedia z ich myciem, szczególnie przy dwójeczce. No ale jakos idzie.

                  Ankamk - ale masz dzień, życze Ci jeszcze raz zdrowia, to i humor sie polepszy
                  troche pewnie. Te braki zasiłków, zasikane piluszydła, ubranka, pranie,
                  prasowanie, płakanie, mąż niezmywający (mój tez już teraz nawet nie wspomni o
                  zmywaniu, a nawet często talerz zostawi tam gdzie jadł, a ja tak chodze i
                  zbieram), i tesciowa z Beniaminkiem za wczesnie, i...duzo Ci się nazbierało -
                  ale dasz radę!!!!

                  Bożenko, pisałaś, że masz "zainstalowaną" Mirenę. No i jak - odczuwasz jakies
                  dolegliwości? bolało zakładanie? Napisz cos więcej jeśli możesz.

                  Syla - u nas kupki juz nieco lepsze, choc nadal śluz się zdarza, ale to pewnie
                  tak już przy tej piersi musi być. Pytałam czy dajesz Matiemu cos oprócz piersi,
                  w związku z Twoim okresem. MOże ten pierwszy po porodzie bywa taki dziwny,
                  skąpy. nie wiem, bo nie dałam okresom szansy po porodach. - cerazettami.

                  KAmila - oj dobrze sie kobieto organizujesz, ponoc to domena matek z dziećmi,
                  zaczynaja tę świetna organizację dostrzegac pracodawcy nawet (pewnie tylko
                  niektórzy).
                  U nas problem przed zaśnięciem jest taki, że kiedy ja karmię, Oliwka chce żebym
                  ja przytuliła do snu TERAZ, i cały czas marudzi, coraz glośniej, przez co
                  Patryk tez spac nie chce, bo za głośno i takie kólko sad Znowu dwie noce w
                  ścisku spalismy, bo przypomniało jej się, że chce z nami spać. i spałam
                  sprasowana między dziećmi, a M, jdna noga na podlodze, bo dziś już odmówił
                  spania w poprzek, bo ja wtedy nie moge wyprostowac nóg. Nie wysypiam sie więc
                  znowu sad A już było tak pięknie.

                  A teściowa niezła, to juz chyba lepiej jeść nielubiane mięso niż mega
                  ciężkostrawne grzyby. No ale sie chociaż postaraławink

                  TUfda - nieżle sie usmiałam, z tego jak to Twój M z dziećmi został smile)
                  U nas podobnie, a i pobojowisko niezłe kiedy M z dziećmi beze mnie. Choc z
                  dwójką to jeszcze za często go nie zostawiałam na dłużej, bo nie było okazji.

                  YAlu - mój M też twierdzi, że nie lubi herbaty, ale czasem ją wypije. A co do
                  podpijania ze szklanki, to on nie, ale...ja jemu podpijam soczki smile No, żeby on
                  mi czegoś nie dolał. Ale teraz jestem chroniona, bo syna jedynego karmię smile)

                  A dziecka najmłodszego z dwojga nie umiem sama wykąpac, nawet nie próbowałam.
                  Robi to zawsze M, ja tylko pomagam, z Oliwka było tak samo. I właściwie niech
                  ma mężczyzna choc jeden stały obowiązek przy dzieciach - te kąpiele smile

                  Już ręce mnie bolą od stukania w klawisze.
                  Pozdrawiam słoonecznie, chic za oknem mży i mży ....
                  • goczis Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 12.12.05, 17:54
                    Przecztyałam posty weekendowe, tyle "po drodze" miałam myśli, żeby odpisać i...
                    nie za wiele pamiętam co komu itd. Poza tym Nelka nie śpi i zastanawiam sie
                    kiedy zacznie jęczeć, żeby się nią zająć. Napisze tyle co pamietam...

                    Ankamk-życzę szybkiego powrotu do zdrowia. U nas tez przeciekaja wszystkie
                    pieluchy. Nie wiem jak Nela to robi, ale robi.

                    P.syla-duzo zdrowka dla Maluszka.

                    Camilcia-mi tez brak sloneczka, na dodatek u nast wieje straszliwie i nawet na
                    spacer nie idzie wyjsc. No i masz niesamowita organizacje. Ja sie tak
                    organiuzuje, jak z Nela siedzi moja babcia, ale po powrocie znikna mi te rece
                    do pomocy i... juz mnie to przeraza, choc powrot dopiero na Sylwestra. No a
                    tesciowa i grzybki ... uncertain

                    Tufda-moj M tez podjada i podpija wszystko moje. A potem udaje, ze on myslal,
                    ze ja juz skonczylam i nie chcial, zeby sie zmarnowalo.

                    Aniarad-u nas kupik wrocily do barwy zoltej, ale nadal sluzowate i to dosc
                    sporo. Tak sobie mysle czy to nie jest od jablek, bo jak zjadlam dzien po dniu
                    jablecznik (upieczony specjanlnie dla mnie przez tesiowa)i pilam kubusia z
                    jablkami, to tego sluzu byla ogromna ilosc. Wiec moze moje dziecie nie ma
                    nietolerancji mleka, jak myslalam, tylko jablek, bo tego akurat to ja wcinalam
                    do tej pory duzo. Zaczelam od dzis podawac Nelce Lakcid bo tak zaproponowala
                    tutejsza pani doktor. Moze jej sie poprawi. Mam dosc tego domyslania sie co jej
                    jest. Szczerze mowiac, to najchetniej bym przeszla na butle. W ogole to
                    karmienie jakos nie sprawia mi przyjemnosci i ciagle trzeba uwazac, domyslac
                    sie co sie zjadlo, co zaszkodzilo, patrzec w talerz i zastanawiac sie czy
                    wszystko na nim jest jadalne sad DObra nie narzekam, juz bo wyjdzie, zem okropna
                    matka, co to nie chce dac dziecku tego co najlepsze.
                    Nelkę kąpię sama, bo Marcina nie ma w porze jej kąpieli, a teraz to go w ogole
                    od 2 tygodni nie widzialam. Idzie mi to coraz sprawniej, Mała płacze juz tylko
                    w ostatniej fazie ubierania. Poczatki byly takie, ze zaczynala wrzeszczec w
                    momencie wlozenia do wody wink

                    Bozenka-dlugo juz Cie nie ma w kraju. Moze jednak kiedys u nas bedzie na tyle
                    pewnie z praca, ze zdecydujecie sie wrocic i podjac tu jakas ktora by was
                    fascynowala.

                    Atka-ja tez nie radze sobie z odsluzowywaniem noska, a Mala ma tylko taki
                    katarek po nocy, wiec nie wiem co to bedzie jak kiedys zalapie taki porzadny
                    katar (tfu! tfu!, aby to nie bylo szybko). Zycze, zeby Jerzykowi skonczyly sie
                    szybko problemy noskowe.

                    Tak porownuje sobie swoja Nelke z Waszymi dzieciaczkami i wychodzi mi, ze ona
                    nabywa nowych umiejetnosci bardzo powolutku sad I troszku mnie to martwi sad
                    Slabo podciaga glowke, na brzuszku lezy tylko jak ma wyjatkowo dobry humor,
                    pomimo moich uslinych staran i to tylko w tedy gdy znajdzie swoja piastkę do
                    cmoktania, poza tym ze zzera lapki, to jeszcze ich "nie zauwazyla"... Jedynym
                    jej osiagnieciem i to na dodatek takim co mnie prawie o zawal serca nie
                    przyprawilo, to byl fakt zrzucenia sobie na glowe karuzelki, tak mozno
                    wierzgala rekoma i nogami, ze niechcacy zahaczyla i sciagnela to na siebie. Na
                    szczescie nic jej sie nie stalo. Chcę kupic jej mate edukacyjna na Swieta, moze
                    to zacheci bardziej leniuszka do lezenia na brzuszku, bo narazie to droga przez
                    mękę. Choć czasem udaje jej sie polezec kilka minut.

                    I wlasnie a propos tej maty. Czy warto kupic Tiny Love, czy nie warto wydac
                    tyle pieniedzy i tak samo dobra jest taka jakas niefirmowa?

                    Pozdrowionka! Malenstwo dalo szanse Mamusi popisac na forum wink
                    Gosia
                    • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 12.12.05, 20:48
                      matę mamy tiny love, nie wiem jakie są niefirmowe i ile kosztują, można kupić
                      na allegro, bo to się wrzuca do pralki i nie ma problemu. majcia dostała
                      zrzutkową, teraz Szymuś bawi się na tej samej. Goczis, wiesz, firmową zawsze
                      można potem sprzedać

                      pamiętajcie, że każde dziecko rozwija się w swoim tempie, wśród rówieśników
                      majci nadal są dzieci, które dopiero zaczynają mówić, albo jeszcze noszą
                      pieluchy, gdyby tak porównywać to można się nieźle zestresować

                      maja dzis dokazuje, spala od 6 do 8 uncertain ciekawie będzie...
                      • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 12.12.05, 21:02
                        Goczis, my kupiliśmy Tiny Love na allegro, nowa, za 160 zł, w zrzutce z babcią.
                        Jak maluch wyrosnie, to będzie można ją jeszcze sprzedac.

                        A co do szybkości rozwoju - Kamila ma rację, każde dziecko w swoim tempie smile

                        A ja tu z malym spryciarzem, który spal po karmieniu pokąpielowym jak suseł u
                        mnie na rączkach, a przy próbie odłozenia go do samodzielnego spania oczywiście
                        się obudziłsad
                        Dobranoc
                        • wenus7771 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 13.12.05, 00:10
                          witam,
                          oj stasznie szybko nam się to forum rozrasta, niezabardzo można wszystko
                          spamiętać, goczis, nie martw się, moja córa też jeszcze niezabardzo wie, że ma
                          ręce, tylko tyle, że je pakuje do buzi, ja myślę dokładnie tak, że każdy ma
                          swój czas i tyle, jeszcze niejedno ściągnie z mebliwink)
                          przykro, że twoja mała ciągle ma problemy z brzuszkiem, ale pamiętaj, że to
                          minie, nic nie trwa wiecznie
                          anarad, ja też bym chciala chociaż jedno okno umyć, dzisiaj udało mi się
                          powycierać kurze, jutro umyję podłogę, na szczęście mój wraca w sobotę to jakoś
                          będzie lżej
                          ankamk, no to poszalalaś z tym jedzonkiem, ja ciągle dieta, tylko już normalnie
                          jem smażone, ale bez szaleństw
                          camilcia, ja też tęsknię za słońcem, strasznie mi brakuje wylegiwania się na
                          słonku, urodzilam się w lipcu i uwielbiam ciepełko
                          syla, dobrze, że z już dobrze z twoim maluszkiem, wiem dokladnie co przeszłaś,
                          bo moja dzidzia to straszny kolkowiec, choć ostatnio całkiem znośnie, ale ja
                          nie jem nabiałusad(, a swoją drogą to dzisiaj cały dzień marzę o zimnym
                          jogurcie, o ile ja bym za niego dała.
                          już w sobotę wraca mój chłop, niewidzieliśmy się pół roku, aż się troche
                          denerwuje, ale strasznie się cieszę, jak mu opowiadam ile mała się drze to
                          chyba troche ma strcha czy sobie poradzi, ja w końcu troszeczke odetchnę, no i
                          będzie z kim wieczorami pogadać, cudownie.
                          ja też chcę matę edukacyjną dla Toli, może szepne słówko dziadką, że to dobry
                          prezent pod choinkęwink, a co, to ich jedyna wnuczka.
                          Wiem, że zapeszę, ale muszę się pochwalić, że od trzech dni uczę małą zasypiać
                          w łóżeczku, wiecie tą metodą ciąglego odkładania i brania na ręcę i dziś
                          zasnęła sama, chwile pomarudziła, potem popatrzyła na mnie, posłała kilka
                          uśmiechów i za moment zasnęła, troche jej nie szło, bo się kilka razy
                          wybudzała, ale już nie płakała i zasnęła na dobre sama. tylko szkoda, że
                          dopiero o 23.00, no ale może być. Jutro, znając życie będzie dla odmiany cyrk.
                          Pozdrawiam.
                          • goczis Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 13.12.05, 12:55
                            Mój SKarbek postanowił spać w nocy coraz krócej. Buuu! A było tak pięknie.
                            Myslałam, że czuwanie wydłużać się będzie w dzień, a nie w nocy. Na dodatek
                            przesikuje Pampersy jak szalona. Kupiłam już 3 i bez zmian. Jako tako było przy
                            pieluchach z Tesco, takich fioletowych. Tu najrzadziej przesikiwała, ale i tak
                            czasem leciało bokiem. Ja nie wiem jak ona zacznie naprawdę się poruszać i
                            przemieszczać, bo narazie tylko wierzga nogami z wielką siłą.

                            Dzięki za odpowiedź w sprawie maty. Pewnie kupimy ze sklepu, bo z Allegro
                            musiałabym znów kogos prosić, żeby mi kupił. W sumie to nie wiem czemu jeszcze
                            nie dołączyłam do allegrowiczów. Jakoś nie mogę się zdecydować, przy czym nie
                            mam żadnego sensownego powodu, dla którego mam jakieś opory.

                            Święta tuż tuż, a ja nawet nie mam jak pochodzić po sklepach. W tej mojej
                            rodzinnej mieścinie, to nic nie ma. Musiałabym sie wybrać do Bydgoszczy, tylko
                            15km, a mam jakiegoś leniwca. Może dlatego, że po tym jak samotnie wybrałam sie
                            na wizytę u teściów (godziną autem w jednś stronę)i Nelka wyła pól drogi w
                            samochodzie, a ja nie mogłam jej pocieszyć bo fotelik z tyłu (z przodu w mamy
                            Clio jest poduszka), a jak znalazłam w końcu stację benzynową, żeby się
                            zatrzymać, to Złośnica zasnęła, to chyba się zestresowałam. Wyjdzie na to, że
                            zakupy będę robić na ost.chwilę, czyli jak M przyjedzie w czwartek za tydzień.
                            Ale to nie o tym miałam marudzić. Pytałam cioci, która jest lekarzem o
                            świąteczne jedzonko. Wyszło, że mogę sobie pozowlić (i pewnie większość mam,
                            które zdecydowały się na dietę)na barszcz, rybę w galarecie, to co w środku
                            jest w smażonej rybie, zostawiając innym panierkę i skórkę i ciasto drożdżowe.
                            Za wiele tego nie jest sad a ja tak uwielbiam kapustę z grzybkami, cały rok
                            czekania na tą jedną kolację i w tym roku nici. No ale za rok... jak to będzie
                            smkowało wink

                            Wenus - podziwiam za wytrwałość. tyle czasu bez faceta. Ja chyba bym umarła z
                            tęsknoty. I super, że Tola uczy się sama zasypiać. Nela wróciła do usypiania
                            przy cycku. Przez pewnien czas udawało ją się ululać na rękach i w takim
                            półśnie odkładać do łóżeczka, potem pokołysać łóżeczkiem i zazwyczaj usypiała
                            na dobre A teraz, każda próba odłączenia od cycka kończy się wrzaskami nie z
                            tej planety. Nawet gdy się mi wydaje, że spi i nie dziamdzia (zrobiła sobie po
                            prostu smoczka ze mnie, grrr).Ale będę z nią walczyć dopiero po powrocie do
                            Poznania, bo to co się udawało w domu to nie skutkuje i na odwrót. Jednak
                            dzieci nie najlepiej znoszą zmianę otoczenia.

                            Kamila - kupujecie coś Szymonowi, jako pamiątkę chrztu (nie chodzi mi o
                            kartkę), tylko np.jaką srebrną łyżeczkę z datą urodzin czy coś takiego??? Z
                            resztą to pytanie i do innych mam, które chrzciły, bądź będą chrzcić
                            dzieciaczki.

                            Pozdrawiam i kończę, bo mi się znów rozrósł ten wpis, a w planach było tylko
                            kilka słów! Gosia
    • aniarad1 Re: Winnie.gdzie jesteś????? 13.12.05, 12:50
      Brak tu Ciebie.
      Pozdrawiam
    • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 13.12.05, 12:53
      Wenus, to świetnie, że Twój M wreszcie wraca. Pól roku rozłąki to rzeczywiście
      dlugo, ale pewnie teraz będzie przepięknie smile

      Ja dzisiaj krótko, bo malo czasu. Mały spi przy drzwiach , na dworku, i lada
      chwila może sie rozbudzić, bo wózek stoi, a on woli jeżdzący, jak Anielka
      Goczis i pewnie większośc dzieciaczków.

      u nas wreszcie troche slonka.
      Poza tym, noc przespana w spokoju, bo Oliwka zgodziła się, że lalka Zuzia ja
      dziś obroni przed wilkiem i została u siebie . Ach, ta dziecięca wyobraźnia...
      A PAtryczek w nocy śpi grzecznie, poza 3 pobudkami na pierś, ale do tego już
      się przyzwyczaiłam.

      Pozdrawiam
      • nela12 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 13.12.05, 13:26
        witam dziweczyny:0)zapomialam co kto pisal hihi jak zwyklesmilemy kupilismy na
        pamiatke branzoletke z imieniem Kamilkowismileaniarad moj tez spi w nocy
        grzecznie,dwa razy na cyca-3 jak w banku,a potem roznie 5,30-6-no i znow sam
        zasypia choc cycus to jego uluginy ,,smoczek''smileach dziewczyny niewiem czy wam
        smucic ale tak sie cieszylam z tych swiat-a tu wczoraj sie okazalo ze moja
        najblizsza mi osoba(po amputacji piersi ma przerzuty na pluca)crying((((((buuuu
        rycze co chwilke choc przy dzieciach staram sie opanowac-no i na dodatek
        wczoraj dala mi w testamencie swoj dom pod opolem!niby to oja zyciowa szansa,bo
        moj zaklad upadl,i do pracy nie wroce-ale nie cieszy mnie to wcale,a wcale-wiem
        ze to sa ciezkie tematy ale musialam sie wygadacsad,maz mi duzo pomaga ale
        raczej przy sprzataniu niz dziecku-tz. polula,ponosi ale tak jak starszaka to
        kupki mu jeszcze nie przebralsmile-oki lece obiad gotowac-dobrze ze jestesciesmilei
        nawet jak nie pisze to czytam was kochane-pozdrawiam szczegulnie tewasze
        skarbeczkismile-papa
        • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 13.12.05, 14:36
          nela, trzymaj się...

          Gosiu, my nic nie kupujemy na chrzciny, za to pewnie moi rodzice coś takiego
          kupią.
          dzisiaj przegoniłam maję przez pół Rawy i ledwie szła do domu, a jak
          przyszłyśmy to zamiast spać zaczęła skakać i wcale się zmęczona nie wydaje uncertain
          Szymuś spi, noce przesypia właściwie od początku, o 8 kąpiel i karmienie,
          między 22-23 karmienie, 6 pobudka i karmienie, śpimy dalej do ok 8, nawet maja
          ostatnio tak długo śpi smile ale majka też przesypiała noce do ok 1/2roku a potem
          przestała...

          nie wiem co na prezent gwiazdkowy, dla malego cos na wyrost z zabawek bym
          chciala, bo potem dopiero dzien dziecka, moze jakis stolik edukacyjny? matę ma
          po majci

          ja do allegro przekonałam się całkiem niedawno, teraz kupuję i sprzedaję i
          jestem bardzo zadowolona
          • yalu Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 13.12.05, 15:09
            Hej,

            Nela - to strasznie przykre patrzeć na chorobę kogoś bliskiego - b. Ci
            współczuję - trzymaj się jakoś i jak Ci ciężko to pisz jeżeli tylko to pomaga!

            My nie myśleliśmy o żadnym prezencie z okazji chrztu ale pamiątkę będzie miał od
            mojej mamy - starszemu synkowi wyhaftowała taki śliczny obraz i Danielowi też
            już coś dzierga smile

            co do prezentu dla Malucha - to my robimy tak jak pisze Kamila - kupujemy
            zabawki na wyrost dla Daniela smile ale też z tym problemy bo mnóstwo zabawek jest
            po Michale i w sumie wystarczyłoby tylko uzupełniać braki wink ale to też nie jest
            wyjście bo w ten sposób Michał miałby ciągle nowe a Daniel nie a tak nie może
            być moim zdaniem ... i w sumie teraz się cieszę, że wydałam ubranka po starszym
            bo dzięki temu Daniel dostanie nowe wink

            u nas nocki w miarę - Daniel zasypia różnie ale zwykle długo przed nami (my
            kładziemy się ok. 24) i do 7-8 rano jest zwykle 1-2 karmienia więc nie narzekam.

            a my dzisiaj po szczepieniu - koszmar! ponieważ w usa nie zrobili wszystkich
            badań tak jak u nas więc Daniel zaliczył dzisiaj pobranie krwi na
            fenyloketonurię i TSH oraz szczepienie na gruźlicę i 2 dawkę WZW - siłą rzeczy 3
            razy go kłuli: w piętę, ramię i udo - ale się biedny napłakał sad no i w związku
            z tym już wykupiliśmy infanrix i mam nadzieję, że będzie dużo lepiej. A przy
            okazji starszy syn tak się zdenerwował tym wszystkim, że chciał wyprać te biedne
            piguły i mieliśmy mega scenę łączoną w gabinecie i na korytarzu - uff! no i ja
            zaliczyłam antybiotyk bo złapałam zapalenie ucha - ech, szkoda gadać!

            ok kończę bo się rozpisałam.

            pzdr.
            • kinga2110 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 13.12.05, 22:00
              Witam.
              Nie pisałam bardzo długo bo niestety choroba malutkiego skończyła się
              szpitalem.Po tygodniu zastrzyków byłam na kontroli i był zdrowy a dwa dni
              później zapadł jakby w śpiączke, był apatyczny i nawet na karmienie nie chciał
              się budzic. I właśnie wybierałam sie z nim znów do lekarza kiedy zaczął mi sie
              dławic, wystraszyłam sie i wezwałam pogotowie. Okazało sie że dławił się
              wydzieliną z oskrzeli. Tydzień spędziliśmy w szpitalu. Teraz co najmniej do
              końca roku nie wyjde z nim z domu bo sie boje żeby znowu sie nie rozchorował.

              Tylko pobieżnie przeczytałam wasze posty, ale mniej więcej orientuje sie co u
              was słychac.
              Nela- trzymaj się, wiem jak ci ciężko. Mój dziadek umiera na raka, nie ma już
              szans na wyleczenie, bliska ciotka od dwóch lat jeździ na chemie. Jest to
              przykre
              P.Syla- też wzywałaś pogotowie.Czy wypytywali cie o milion niepotrzebnych
              rzeczy zanim wysłali karetke? (dane numery telefonu itp.) Bo ja w strachu że mi
              sie dziecko udusi a musiałam odpowiadac na jakieś pytania. Te 10minut zanim
              przyjechali to był koszmar
              • kinga2110 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 13.12.05, 22:14
                Zapomniałam sie pożegnac.PAPA
                Przepraszam że wszystkim nie odpisuje ale żadko zaglądam( nie moge się z
                wszystkim wyrobic) i kiedy przeczytam kilkanaście postów to wszystko mi sie
                miesza. Też bym chciała pochwalic się moimi syneczkami ale nie mam cyfrówki.
                Mam tylko zdję cia z telefonu ale one nie są dobrej jakości a poztym i tak nie
                umiem ich wkleic na forum.
                Jeszcze raz pozdrawiam. Pa
                Kinga mama Adrianka
                i Kacperka
                • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 14.12.05, 14:00
                  kinga, oj niełatwo jak dziecię choruje sad mam nadzieję że teraz będzie już
                  tylko lepiej
                  z tymi pytaniami to jest tak że karetka już jest wysyłana, a dyspozytor jeszcze
                  wypisuje druki więc zadaje tysiące pytań, to tak jak rodzącej prawie kobiecie
                  dają do wypełniania te wszystkie druki - bzdura jakaś! jakby nie można było z
                  tym poczekać
    • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 14.12.05, 15:32
      KInga - trzymaj isę, dobrze, że już jesteście w domku. Niech Twój Maluszek już
      nie choruje!

      Nela - trudno coś powiedzieć sensownego w takiej trudnej chwili, trzymaj się!

      YAlu, wracaj do zdrowia!
      • goczis Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 14.12.05, 18:55
        Nela trzymaj sie dzielnie...

        Kinga - zycze zeby z maluszkiem bylo juz dobrze.

        Yalu- zdrowka. Kurcze,ze tez zawsze chorobsko dopada gdy jest najmniej
        odpowiednia pora ku temu.

        Dzieki za odp.w sprawie prezentu na chrzciny. Cos wymysle, jak tylko uda mi sie
        skonsultowac z M. znaczy przedstawie mu w/w propozycje i pewnie skorzystamy.
        Chrzest u nas bedzie mialo chyba jeszcze 5 dzieci oprocz naszej Nelki. Ale tego
        mozna sie bylo spodziewac wybierajac termin swiateczny.
        W ogole jakas zakrecona w tym roku jestem. Przygotowan do Swiat zero, prezenty
        nawet nie wymyslone (no poza mata dla Anieli), wizji chrzcin tez nie mam ani
        jak to przygotowac ani jak przystroic. Bosh... co za organizacja.
        Usciski i caluski z Kujaw!
        Gosia
        • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 14.12.05, 21:21
          hej Dziewuszki

          Nela chyba wiem co czujesz,moja najlpesza przyjaciołka chorowała na raka, to
          straszna choroba, trzymaj sie dzielnie.

          Yalu wracaj do zdrowia jak najszybciej.

          Kinga wspolczuje, pewno nerwow zjadłas co niemiara. Zycze zeby malenstwo było
          zdrowe,juz nie chorowało i nigdy wiecej szpitala.

          Sylwia Tobie tez wyrazy wspolczucia. To straszne,ze juz musialas przezyc
          pogotowie,stresy i wogole.
          Z ta waga to lichutko ale ładnie wygladasz, nie panikuj,niejedna Ci zazdroscismile
          Swoja droga ile masz wzrostu?

          Gosiu karm jak najdluzej,bo to najzdrowsze,jantansze i chyba mimo wszystko
          najwygodniejsze. Mnie tez dobija wieczne zagladanie w talerz i krochy na
          buziunce mimo,ze w mojej dziecie nie pojawia sie nic nowego. Za to w
          przyszłosci karmienie piersia zaprocentuje zdrowiem i wieksza odpornoscia
          dziecka, wiec chyba warto sie jeszcze troszke pomeczycsmilezwlaszcza,ze jeetesmy
          juz w połowie drogi,bo przeciez w 6 m-cu zaczyna sie wprowadzac stałe pokarmy.

          Aniarad podziwiam za zelazna konsekwencje z tymi oknami i w sumie zazdroszcze,
          ja niestety musze czekac na sobote,zeby Marcin sie małym zajal,bo inaczej nie
          mam jak. No mogłabym tesciowa zaprosic zeby sie Beniaminem zajeła na czas mycia
          ale jakos nie mam ochoty....

          Ja dzisiaj upieklam pierniczki na swieta. Kuchnia to było istne pobojowisko.
          Mały całkiem grzecznie siedzil w nosidle az w koncy mi sie rozryczal na maksa
          ni stad ni zowad - okazało sie,ze biedakowi sie goraco zrobiło od piekarnika,ja
          go twrado uspokajam,ze juz, ze koncze, a on kropelki potu na nosku...
          Potem sie zabrałam za sprzatanie szafek juz tak na swieta, mial byc komandor
          ale nie dalam rady i tak po kuchni ledwie zyje.
          No ale maly krok do przodu zrobilam.

          Pozdrawia serdecznie
          Ania
          • atk2001 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 14.12.05, 23:22
            No wreszcie się zmobilizowałam żeby napisać - coraz ciężej znaleźć minutkę
            wolną, którą chciałoby się poświęcić na coś innego niż spanie smile))

            Nela - współczuję ogromnie tej choroby u bliskiej osoby; to na pewno potworny
            stres i oczekiwanie na najgorsze... oby nie

            Syla, Kinga - ja dostaje dreszczy na myśl o takiej sytuacji, w której trzeba
            będzie wezwać pogotowie.
            Ostatnio mały tak się potwornie zakrztusił jak mu podawałam cebion, że myślałam,
            że zejdzie z tego świata. Tata wywijał nim w jedna i drugą - aż w końcu mu go
            wyrwałam, przewróciłam na brzuszek głową lekko w dół i klepałam po pleckach i
            przeszło. Spocona byłam po tym jak mysz kościelna. No i zadałam sobie pytanie -
            CZEMU DO JASNEJ CHOLERY NA TYCH OBŹDZIANYCH SZKOŁACH RODZENIA NIE UCZĄ PIERWSZEJ
            POMOCY!!!!!!!!??? Przecież udzielać jej takiemu maluszkowi to nie to samo co
            dorosłemu...

            Ankamk - jak tam brzuszek Małego?

            Ja wczoraj pozwoliłam sobie na fasolkę szparagową i Jerzyk darł się przy
            robieniu kupy wniebogłosy. Jezu, wracam pokornie do marchewki...

            Na szczęście święta będą u mojej mamy, więc odeszły mi jakiekolwiek
            przygotowania. Szczęśliwa jestem jak nie wiem - szczególnie, że mój Tomek
            planował wigilię u nas w domu, a jak podkopywałam ten pomysł kilka tygodni - jak
            widać skutecznie smile))

            Zwalczyłam kolejny zastój pokarmu, guzek w piersi wreszcie znikł, ale pozostała
            cholernie obolała od częstego przystawiania brodawka, ech...

            Syla - nie chrzcimy małego bo jesteśmy niewierzący i doszliśmy do wniosku, że
            Jerzyk jak będzie starszy to sam zdecyduje o swoich duchowych wyborach. Głupio
            by mi było chrzcić dziecko, a potem ani z nim do kościoła, ani żadnych
            paciorków, czy takich tam.

            Yalu - wracaj do zdrowia.

            Ściskam Was mocno,
            Ania
            • kinga2110 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 15.12.05, 09:43
              Hej
              Dzięki za słowa współczucia (szpital).
              Dużo pisałyście wcześniej o kupkach. I widze że wiele dzieciaczków robi
              wodniste kupki, ale mój robi dodatkowo zielone od poniedziałku.Ale niezbyt
              często więc to chyba nie biegunka(??). Powinnam odstawic nabiał? Czy alergia
              moze sie ujawnic po dwóch miesiącach? Może to od leków, mam nadzieje bo co ja
              bym jadła.

              Goczis-My chrzcimy 15 stycznia i też jestem załamana, bo powiedzcie jak upchac
              14 osób w jednym pokoju, szczególnie jeśli się ma tylko 2krzesła i 2 fotele.
              Ale mam nadzieje że damy rady, za ciebie też trzymam kciuki
              Atk- ale ci dobrze z tą wigilią , my wprawdzie na kolacje wigilijną idziemy do
              teściowej, ale pozostają jeszcze 2 dni świąt na które musze coś pzrygotowac
              Camilcia-czy dowiedziałaś się o korzystanie z solarium? Też bym się chętnie
              wybrała
              Kończe no moi chłopcy wzywają jak zwykle oboje naraz.
              Pozdrawiam
              • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 15.12.05, 11:04
                hej,
                ja tez organizacyjnie do świąt jeśli chodzi o prezenty jestem w lesie. Nie mam
                ani pomysłów, ani, co najgorsze, możliwości, żeby się ruszyc do sklepu
                porządnego. Samochód, którym poruszam się po oklicy w naprawie, ale i tak
                bezuzyteczny by był, bo Patryk musiałby jechac za kratką, z tyły, gdzie nie ma
                siedzeń, bo to van sad a tego bym nie zrobiła... Wszystko zostanie na ostatni
                moment. Na dodatek mamy usg bioderek 23.XII o 18.15, innych terminów nie było.
                A dzien wczesniej męzuś na noc nie wraca, bo ma ode mnie pozwolenie (!) na
                balowanie długie na wigilii pracowniczej.
                Dodatkowo, od dzis do świąt siedze sama z maluchami, bo tata się rozchorował i
                mama teraz nie może do mnie przyjeźdzać. Okien nie dokończyłam myc. Atka, moze
                przyślesz mi tę swoją Rosjankę??? Nie wiem jak dam radę ze wszystkim, ale
                muszę, najwyżej nie będzie w tym roku perfekcyjnie.
                Zaprosilismy na 2 dzien Swiąt rodziców, nie chce mi się siedziec cały dzien
                przy stole u teściowej i stąd ten wybieg. Ale nie pomyslałam o tym, ze u nas
                ciasnota i że bedę musiała cos przygotowywać. Licze trochę na pomoc mamy
                kochanej.

                Atka, dobrze, że kłopoty z piersiami mijają. Brodawki może tez się wyciszą
                niedługo. Dzielna jesteś!!
                Ankamk - pierniczki pewnie pyszne smile ja chyba nie umiem piec pierniczków,
                chyba, bo nigdy nie próbowałam.
                Kinga - u Ciebie zielone a u mnie sluzowate znowu, albo wcale. Ale mój Patryk
                nie płacze, jest zywy i wesoły, więc myslę sobie, że wszystko jest ok. Musze
                tylko bardziej uważać na dietę, bo zdarzami się przeholować z uleganiem
                zachciankom.

                Kończę, bo dzisiaj jeszcze ten gość męża, na noc zostaje i juz na obiedzie
                późnym będzie (musze więc zrobi c wijęcej i posprzątac mu kuchnię, bo bedzie tu
                spał na...podłodze - nie ma miejsca gdzie indziej) i jeszcze do sklepu na
                zakupy...itd, itp.....

                Ściskam Was
    • yalu Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 15.12.05, 11:15
      Hej,

      Kinga - o matko ale mieliście przeżycia - mam nadzieję, że się to już nie
      powtórzy ani u Was ani u żadnej z nas - ja też chyba bym zeszła ze strachu!
      Nas czeka 2 kolacje wigilijne sad no chyba żeby nam się np. autko popsuło akurat
      zaraz przed kolacją .... wink Z tymi kupkami to trudno powiedzieć - a nie
      wprowadziłaś czegoś nowego do diety bo czasami dzieci tak reagują na nowe
      jedzonko. A jak ze śluzem w kupce?

      Aniarad - Ty z tymi oknami to jesteś mega kobitka! skąd Ty tyle siły na to
      bierzesz. Mi się smyknęło bo moja mama umyła okna w całym domu zanim
      przyjechaliśmy (w sumie 12 okien plus 2 pary drzwi balkonowych) a za porządki
      świąteczne w tym roku też nie bardzo bo od rodziców wyprowadzamy się dopiero po
      Świętach a moja mama nie bardzo ceni moją pomoc bo za duże czystki robię wink poza
      tym prawie wszystko już zrobione smile tak, że ja tylko takie codzienne sprzątanka
      odstawiam plus gotowanie no bo aż wstyd by był nic nie pomóc smile

      Goczis - my też w lesie jeżeli chodzi o świąteczne prezenty no i chrzciny a
      musimy chrzciny zrobić pomiędzy Świętami a Nowym Rokiem bo potem teść wybywa. U
      nas będzie ok. 17 osób ale nie mamy problemu z miejscem bo dom jest duży.

      Ankamk - Ty piszesz, że mały kroczek - jak dla mnie to mega krok! a uroki
      fotelika samochodowego w domu też odkryłam - właśnie huśtam nogą Bąka siedzącego
      w foteliku a ręce, umysł i jedna noga wolne jak ptaki - ech, co ja z tą
      wolnością zrobię wink

      Atk - no też fajne przeżycie z tym zachłyśnięciem no i słuszne pytanie czemu nie
      uczą pierwszej pomocy u takich Maluchów???? Wielka szkoda, że ta fasolka nie
      przeszła ale może za jakiś czas ... no i współczuję tych zastojów - paskudna sprawa.

      A u nas: dzięki za życzenia zdrowia smile też mam nadzieję, że to ucho szybko
      przejdzie (oby nie na drugie) bo mam mnóstwo załatwień a tu d.. zbita. I tak
      latam bo Daniel po szczepieniu (gruźlica i żółtaczka) dostał mega kataru i
      zaczął kaszleć - byliśmy oczywiście u lekarza no i wczoraj to tylko
      przeziębienie ale kazała przyjeżdżać codziennie na osłuchiwanie ... no żeby
      tylko to kursowanie go nie doprawiło. tak czy inaczej za chwilę znowu jedziemy
      sad a M siedzi sobie w pracy a właściwie wyjechał na 3 dni. no trudno byleby
      tylko przeziębienie nie rozwinęło się w jakieś choróbsko.

      ok kończę bo się bardzo rozpisałam. pzdr.












      • goczis Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 15.12.05, 11:43
        Oj powinni uczyć pierwszej pomocy. Ja wczoraj malo nie dosalam zawalu. Do
        kapieli bylo wszystko ok. Po czym jak co dzien, postanowilam nakarmic Nele i
        ululac. Mala pociagnela kilka razy i zaczela sie prezyc i krztusic. To
        dzieciaka do pionu, troche sie uspokoila, ala po chwili znow wrzaski. Zaczelo
        jej sie straszliwie glosno bekac, po dwoch godzinach (myslalam w ogole,ze to
        wrocily kolki) Nela zaczela wymiotowac i drzec sie o cycka. Co zjadla to
        zwrocila. Postanowilam dac jej herbatke na uspokojenie Hippa i jak nie minie to
        dzwonic po pogotowie. I wiecie co, maluch wypila cala butle herbatki i usnal
        spokojnie. Biedaczka spala na tej herbatce 4 godziny. No ale potem bylo juz
        lepiej.
        Nie wiem, czy cos w moim jedzeniu bylo nie tak, czy sie tak biedna
        zapowietrzyla... w ogole ostatnio zmienila cos techniki ssania i kombinuje przy
        cycku.
        pozdrawiam i uciekam bo placze
        • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 15.12.05, 12:30
          My w temacie brzuszka dalej na tym samym etapie, niestety. Pierońskie pierdki!

          Camilcia, Kinga gdzies czytałam, ze na solarium mozna tylko lepiej brodawki
          zaslonic podczas opalania - chyba nawet na forum niemowle ale głowy nie
          dam.Sama sie zastanawialam czy sie nie wybrac ale jakos czasu nie ma.

          Gosia mnie sie mały tez od jakiegos czasu krztusi przy jedzeniu, nie wiem skad
          to sie wzielo,bo wczesniej nie bylo z tym problemusad

          Na dokladke zaczal pawiki puszczac i to takie,ze czasem przez ramie mi przeleci
          i na podlodze ladujesmile

          Kupy u nas wodnite,sluzowate, czasem zielone lub wsciekle pomaranczowe.Juz
          zapomnialam jak wyglada normalna,niemowleca kupa.

          Dzisiaj po tym myciu szafek jestem taka połamana,ze marze o odpoczynku,a tu
          niestety szkraem trzeba sie zajac...Po raz setny to samo zdanie: Mamy 2
          jestescie wielkie! Jakby mi jakis szkrab o 6 czy 7 przycwałował z okrzykiem"
          mamo,mamo zobacz!" smile))) oj to nie wiem jakbym zareagowała.

          Beniamin zaczal zauwazac misie na swoim ochraniaczu w lozeczku i codziennie
          rano do nich guga, konczy sie to po jakims czasie placzem,bo misie ani sie nie
          ruszaja ani nie wydaja zadnego dziwiekusmile Nauczyl sie tez piszczec i cholernie
          sie cieszy jak mu sie uda wydac jakis nowy dzwiek - cudak mały. No i polezy juz
          kilka minut na tej swojej macie.

          Aniu (Aniarad)co do piernikow to tez robilam pierwszy raz, dobre wyszly, az za
          dobre. Nawcinalam sie tego wczoraj tyle,ze potem zgagi dostalam i zastanawial
          sie jak mały to zniesie,bo przeciez jest tam i margaryna i kakao ale poki co
          okiejsmile

          Musiałabym z małym na spacer wypełznac, a tak cholernie mi sie nie chce,ze
          szkoda gadacsad( ale musze wyjsc,bo dzisiaj nie pada wiec trzeba korzystac.

          My dostalismy zaproszenie na mega duza wigilie do chrzestnej malego,a pierwsze
          swieto u tesciow,bo nie odpuszcza. Gotowanie mi odpadnie lae nasze plany wziely
          w łep,bo chcielismy w domku posiedziec, bo juz nie jestesmy tylko we dwojesmile)
          No coz moze za rok.

          Zmykam bo Beniamin sie niecierpliwi juz. Za długo jest sam na macie...

          Pozdr
          Ania
          Beniaminek
          • mmonia74 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 15.12.05, 13:48
            Jak czytam ile Wy w domu robicie(sprzątanie, gotowanie), to stwierdzam, że ja
            jakiś straszny nieudacznik jestem. M w pracy a mała śpi tylko po spacerze-
            właśnie teraz - a tak cały dzień męczą ją kolki albo gazy i ja robię co mogę,
            by jej ulżyć. W sprawie kup, to od dwóch dni są bez grudek (ze śluzem) i sama
            nie wiem czy to normalne. Jak do jutra nie przejdzie to zadzwonię do pediatry.A
            może Wy coś na ten temat wiecie?
            Jeśli chodzi o prezenty to jesteśmy w lesie. Nawet pomysłów nie mam. Poza tym
            nie wiem kiedy mogłabym je kupić. Nie chcę z małą łazić po supermarketach, a
            nie mam jej z kim zostawić. Na Wigilię idziemy do kuzynki, a święta pewnie
            spędzimy u teściów. Robota więc mi na szczęście odpada i super sprzątanie.

            goczis- moja czasem podczas jedzenia odsuwa się od cyca, haftnie i zaraz je
            dalej, ot tak sobie ma
            yalu- życzę szybkiego powrotu do zdrowia i niech maleństwo się nie da żadnemu
            choróbsku!
            syla, kinga- mam nadzieję, że maluchy już zdrowe
            atka- aż się boję dawać dzisiaj małej cebion, bo mnie teżnikt nie uczył
            pierwszej pomocy takiemu szkrabowi
            aniarad- mam nadzieję, że zakupy się udały
            ankamk- ja też w końcu odstawiłam nabiał, ale kozie mleko jest ponad moje
            możliwości, nawet z zatkanym nosem nie dam rady, soję też porzuciłam, zostały
            mi więc tylko korzonki))
            nela-współczuję Ci bardzo i rozumiem

            wszystkie pozdrawiam serdecznie!
            • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 15.12.05, 15:02
              tyle bym chciała napisać ale padam na twarz! wyglądam tragicznie, sińce pod
              oczami itp... na odpoczynek się nie zanosi, maja wyje na potęgę o wszystko o
              spaniu w dzień nie ma mowy od dawna, dobrze że szymus spokojny ale w domu to
              nie wiem kiedy posprzatam uncertain

              oj, zyczę wszystkim cierpliwosci i zdrowka
              • atk2001 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 15.12.05, 17:25
                w kwestii prezentów polecam sklepy internetowe - ja już opędziłam męża w
                merlinie. na szczęście w tym roku ustaliliśmy z rodzicami, że nie kupujemy sobie
                prezentów, (tylko oni coś dla małego) bo po pierwsze krucho z kasą, a po drugie
                moja mama a szczególnie teściowa nie znoszą nam kupować książek i płyt CD (czyli
                tego, co najbardziej lubimy) i zwykle silą się na jakieś prezenty, które lądują
                na dnie szafy...

                w kwestii kupek - doczytałam gdzieś, że zielone kupki mogą być spowodowane tym,
                że dziecko zjada za dużo mleka pierwszej fazy (np. kiedy za szybko poda mu się
                drugą pierś, albo gdy przysypia przy jedzeniu).

                na niemowlę.onet.pl jest napisane, że do solarium można

                wczoraj byłam u proktologa w d*pnej sprawie i okazało się, że nie mam hemoroidów
                tylko ostrą szczelinę odbytu (takie pęknięcie) - szlag. no i zapisał mi maść
                robioną z nitrogliceryny, a w necie wyczytałam, ze nie ma badań dot. wpływu tej
                substancji na dziecko (nie wiadomo nawet, czy przenika do mleka). ale wzbudziło
                to oczywiście mój niepokoj. jutro u pediatry sie jeszcze dopytam - idziemy
                szczepić, może tym razem już dojdzie do szczepienia, ale Jerzyk wciąż ma ten
                przebrzydły katar...

                mleko kozie to też nabiał - wprawdzie mniej uczulający podobno, ale jednak - u
                dzieci ze skazą białkową z kozich specjałów też należy zrezygnować.
                jako źródło białka polecam amarantusa - ja zakupiłam "owsiankę królewską"
                (płatki owsiane, amarantus i suszone jabłko) i dodaję do musu jabłkowego, super
                śniadanko smile))

                aniarad - jeżeli chcesz, to mogę Ci na priva dać namiary mojej pani Olesi; do
                moich znajomych do w-wy jeździła sprzątać, więc myślę, że nie będzie problemu ;D

                wy piszecie o problemach z prezentami dla innych, a ja nie wiem, co sama
                chciałabym dostać - w głowie mam mnóstwo pomysłów, co przyda się Jerzykowi, dla
                męża też większych problemów nie ma, ale ja sama... hmm

                marzę o tym, żeby wybrać się na manikiur - chyba namówię mamę, żeby posiedziała
                z Jerzykiem i wyskoczę na chwilę. przydałoby się też jakieś bjut
                • atk2001 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 15.12.05, 17:29
                  enter się mnie nacisnął smile))

                  przydałoby się też jakieś bjutifikejszyn (jak mówi moja psiapsióła), czyli jakiś
                  wypad do kosmetyczki - człowiek taki zapuszczony siedzi w tym domu, aż wstyd.

                  przedwczoraj zaczęłam robić brzuszki i inne fikołki, na plusie 5 kg i waga stoi.
                  dżizys!!!

                  tufda - no i co z Tobą, pojawiasz się i znikasz smile))

                  ściskam,
                  Ania

                  scott się już dawno nie odzywa - pewnie się przeprowadza...
                  • wenus7771 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 15.12.05, 18:48
                    witam
                    nela jesteśmy z tobą, trzymaj się

                    jak może któraś pamięta, swojego czasu pochwaliłam się, że moja córka zasnęła
                    sama, no i oczywiście nie muszę chyba pisać, że na tym jednym razie koniec,
                    następnego dnia było tragicznie i na następny norma, czyli przy cycu, ale ja
                    nie o tym , chodzi o to, że po tym jednym razie nabrałam strasznej ochoty na te
                    całe przyuczanie dzidziusia, a więc w każdej wolnej chwili, czytam książkę
                    język niemowląt, i muszę się przyznać, że jestem załamana. Oczywiście już nie
                    raz w chwilach zwątpienia zadręczałam się, że ja się nie nadaję, że nie jestem
                    dobrą mamą, że ja wogóle be, ale po kilku rozdziałach tej książki jestem
                    załamana, bo wychdziłoby, że wszystko nie tak jak trzeba, same zle
                    przyzwyczajenia i przez to, na dodatek, moja dzidzia nie rozwinie się
                    poprawnie, a w dupę tą całą książkę, szlag mnie trafia, znalazła się mądrala.
                    Głowę mam taką, że dziwię się, że mi się w pokoju mieści.
                    A rezultat zasypiania samodzielnego taki, że moja córunia nie mogła się nawet
                    przy piersi uspokoic i choć teraz zasnęła (przy cycu a potem jeszcze smoczek)
                    to co chwila słyszę jak sobie biedactwo wzdycha przez sen.

                    Dzięki za info o solarim, napewno też skorzystam, bo chyba pierwszy raz w życiu
                    poczułam tak naprawde co to jest depresja jesienno-zimowa

                    moja córa też czasami się ksztusi przy jedzeniu wtedy staram się ją podnieść do
                    pozycji siedzącej, oczywiście przerywam karmienie, ona sobie odkaszlnie i
                    jedziemy dalej.


                    • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 15.12.05, 19:32
                      ja nie czytałam tej książki nawet całej, jak ktoś chce to mogę przesłać bo mam
                      w wersji elektronicznej, ale... każde dziecko jest inne i każda mama, ja zawsze
                      Maję usypiałam długo ją tuląc (jak już była większa, bo mała sama usypiała, tak
                      jak on teraz) i nigdy bym nie zostawiła jej do wypłakania! nie mam serca, nie
                      obchodzi mnie czy to pedagogiczne czy nie! życie weryfikuje założenia, Majci
                      też nie chciałam karmić przy tv, a teraz... ona by chyba nic nie jadła jakbym
                      jej przy stole kazała siedzieć. ale takie poradniki są ok bo człowiek ma szansę
                      się pozastanawiać nad pewnymi sprawami

                      oj, mi też się chce na manicure-peducure, ja już nie byłam całe wieki, mi by
                      odpowiadał taki prezent 'bon do pedicurzystki' bo inaczej to mi ciągle szkoda
                      kasy albo czasu nie mogę wygospodarować
                      • bozena122 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 15.12.05, 20:54
                        witam Was wszystkie!

                        no widze, ze niezly przedswiateczny zawrot glowy.

                        Nela - ja tez duzo nie powiem tylko trzymaj sie dzielnie.

                        Yalu - zdroweczka duzo zycze, a wracajac do przyzwyczajenia na obczyznie,
                        szczerze mowiac nie rozumiem ludzi, ktorym po dwoch czy trzech latach pobytu
                        zagranicznego psuje sie akcent i ze to niby oni zapominaja jak to po polsku
                        bylo. Ja sie chyba nigdy nie dostosuje. Zreszta nie ma do czego.

                        Goczis - jakby sie trafilo to sie nie zastanawiam tylko wracam. A corcia nie
                        chce lezec na plecach? nic sie nie przejmuj, juz Camila to napisala, kazdy ma
                        swoje tempo rozwoju, moja Daria to nawet minuty nie ulezala, a Maksiu to sie
                        cieszy, ze swiat z tej pozycji widzi. Wiec trenowac warto,ale sie nie pzrejmowac

                        wenus - super, ze maz wraca, chwala ci za to, zes taka dzielna. A te ksiazke to
                        wiesz najlepiej schowaj gdzies gleboko.

                        ankamk - masz lakis latwy przepis na te pierniki? wiesz, bo ja to piec za
                        bardzo nie umiem, ale na jakies latwe i szybkie to bym sie skusila.
                        A wracajac do twojego krwawienia, to po Darii mialam non stop okres , poszlam
                        do gina , przez jakis czas zazywalam tabletki z min.hormonami i przeszlo i sie
                        uregulowalo. Moze tez zapytaj swojego co masz z tym zrobic.

                        aniarad - wiec od zalozenia mireny minal tydzien, troszke plamie, sam zabieg
                        nie trwal dlugo i byl prawie bezbolesny. Przez chwile mialam wrazenie, jakby
                        mnie co od srodka uszczypnelo. I to wszystko. Acha, troche jajniki pozniej
                        czulam, ale generalnie to przy okresie bardziej bolalo. Bac sie w kazdym badz
                        razie nie nalezy. Jestem 12tyg po porodzie, pytalam lekarza, czy moze wypasc,
                        mowil, ze nie ma takiej opcji, jedynie istnieje mozliwosc obluzowania, dlatego
                        koniecznie miedzy 6 a 8 tyg.po zalozeniu trzeba isc na kontrole.

                        u nas ogolnie znowu jazda bez trzymanki - Daria grypa , wyglada jakby ja kto
                        pobil, biedulka moja, a Maks po szczepieniu i tez jakis niespokojny, caly dzien
                        na rekach go przenosilam albo uwieszalam na ramieniu w foteliku i strugalam tak
                        ziemniaki dla Darii na obiad, a M to w pracy do 19, wiec ja sama siedze z
                        dziecmi. U lekarza z dwojka to tez trzeba sobie pasy zapiac , bo taka jazda
                        jest.
                        Dobra, spadam, bo musze dac Darii lekarstwo
                        pozdrowienia dla wszystkim , tzrymajmy sie dzielnie pa pa
                      • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 15.12.05, 21:09
                        Kobitki kochane,
                        komandor potwor opanowany,nawet nie wiecie jak sie cieszesmile)
                        Pewnie sie dziwice coz sie tak rozczulam nad ta szafa ale to 4-drzwiowy,narozny
                        kolos w ktorym trzymam cały dom - sprzatanie tego dziadostwa, to isntna droga
                        przez meke.
                        Zostały mi tylko okna,bo w kafelki w lazience ubrałam mezusiasmile zobaczymy co mu
                        z tego mycia wyjdzie...

                        Dzieki moim swiatecznym porzadkom tatus zaciesnia swoje relacje z synusiemsmile))

                        Czułam,ze mi sie nie chce dzisiaj wychodzic na ten spacer. Ledwie wyszlam z
                        mojego osiedla ropadal sie deszcz ze sniegiem,cała zmokłam i nic sobie nie
                        pospacerowalismy. Do bani z ta pogoda.

                        Atka uznanie za zdrowy tryb zycia i prowadzenia sie wink
                        Ja ostatnio nie mam czasu na fikolaki,a apetyt mam taki,ze zarłabym non stopsad
                        Bez przerwy morda krece. Te pierniki to chyba do swiat nie wytrzymaja...Ehh ta
                        zima,latem to sie czlowiek byle jabłkiem obejdzie i git.
                        Ja od dluzszego czasu marze o fryzjerze no ale nie mam jak sie wybracsad

                        Camilcia,ja Ci to poprawi humor, to u mnie wory pod oczami tez
                        paskudne,zwlaszcza wieczorem wylazasad az strach w lustro spojrzec.

                        Synus jakos tak mi dziwnie rosnie. Długo pasowały ubranka w rozmiarze 56 i jak
                        zaczal z nich wyrastac to te 62 tez jakies ciasnawe, jakby dziecko od razu o 2
                        rozmary smigneło...
                        Popakowałam te malutkie do torby i jakos mi sie tak nostalgicznie zrobiło,ze
                        jakis jeden etap mamy juz za soba. Leci ten czas potwornie.

                        Zmykam i spokojnej noci wszystkim zycze
                        Ania
                        • ankamk78 Bozena 15.12.05, 21:16
                          przepis na pierniki poslalam Ci na gazetowe konto,robi sie łatwo tylko z
                          pieczeniem duzo c zasu zchodzi ale jak luisz to polecam dobre wychodza.
                          • aniarad1 Re: ankamk 16.12.05, 11:53
                            Aniu, ja tez poprosze o przepis, może jednak spróbuje smile
    • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 16.12.05, 12:02
      Oliwka w końcu dzisiaj pojechała jednak do babci, tacie juz lepiej i uległ
      błaganiom wnuczki, że chce natychmiast do nich jechać. PAtryczek teraz śpi, a
      potem musimy iśc na spacer. Dobrze, że będę mieć chwilę czasu dla siebie (tak
      jest kiedy zostaje w domku tylko Patryczek), on jest grzeczniutki, mozna nawet
      sie przespać, a dziś by sie przydalo, bo często dzis w nocy domagał sie
      karmienia.
      Niepokoi mnie trylko, że od środy wieczorem nie zrobił kupska. mam nadzieję, że
      dziś się uda. Jesli nie, to nie wiecie po jakim czasie należy dziecko wspomóc
      czopkiem???? (Nie miałam takich problemów z Oliwką i nie wiem ile mam czekać)

      Kamila, wiem jak to jest kiedy starsze dziecko wyje o wszystko. Mi wtedy nerwy
      puszczają, nie daje rady i czuję się jak osaczona, bo nie moge do końca
      zapanowac nad sytuacją. Miejmy nadzieję, że jej przejdzie i wróci do normy
      szybko. Wiem, że Ci cięzko i przesyłam promyk wsparcia!

      Goczis, ale miałas jazdy z tymi wymiotami u Nelki, ja rzy pierwszej takiej
      sytuacji z Olą wylądowałam u lekarza i wyłam sama "Oliwko przestań, prosze, co
      Ci jest, itp) - a to byłu tylko 2 chlusty, ale pierwszy raz w życiu, myślalam,
      że cos poważnego sie stało. Ale lekarz stwierdzić, że to w normie. Patryk
      natomiast jak do tej pory tylko, albo aż, ulewa. Kilka razy na dzień sad Tak
      ajego uroda.

      Atka, chyba sobie jednak daruję z panią do sprzatania, jako, że Ola wyjechała.
      A i mieszkanie ciut przymałe chyba na to, żeby kogos zatrudnić, zabiłybysmy sie
      o siebie smile Pomyslę o tym, kiedy już sie wyniosę do dużego własnego domku.
      Tylko kiedy????


      No własnie, Tufda, gdzie Ty jestes znowu???????????
      • angelka Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 16.12.05, 14:22
        Hej Aniu
        Ja tak na szybko w sprawie kupska Patryczka wink Jesli nie stęka, nie kręci się i
        nie ma kupy to nie musisz się martwić. Moja panna kiedys od soboty zrobila
        kupsko dopiero w środę wieczorem, tez sie martwilam i dzwonilam do lekarki.
        Powiedziala ze przy karmieniu piersią to normalne i jesli dziecko sie nie meczy
        to mozna jeszcze poczekac- a wtedy to bylo juz prawie 5 dni! Mowila ze jesli
        bedzie sie przedłuzac to wtedy mozna dac czopek. na szczescie zaraz po
        telefonie natalia wzieła sie do roboty i zrobiła... po kołnierzyk!
        Pozdr. Ania
        • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 16.12.05, 14:24
          Aniu, dziekuję.
          A Patrykowi własnie sie udalo, tylko znowu bardzo śluzowata i pomarańczowa. Ale
          lepsze to niż nic.
          • ankamk78 Aniarad 16.12.05, 14:40
            Aniu przepis masz na gazetowym. Powodzenia zyczesmile
            Co do kupek to odstapie Ci Beniaminka,on wali naokołosmile)) ostatnio zmieniam
            pieluchy juz nawet czesciej niz co godzine, bez przerwy mokro albo ciasteczkosmile

            U mnie tak sennie i pochmurno,ze nawet na spacer nie wychodzilismysad
            Mały marudny i placzliwy-nie sluzy mu ta pogoda ewidentnie.
      • p.syla Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 16.12.05, 16:16
        YAUL-lekarka z pogotowia odesłała mnie poprostu do specialisty z tym uszkiem
        czyli do laryngologa ale sie jeszcze nie wybrałam bo mały coś ma katarek i nie
        chce z nim na te zimne i mokre powietrze
        brać.

        CAMILCIA-ja mam tak samo jak mam wiele do zrobienia to jestem bardziej
        zorganizowana niż jak mam mało do
        zrobienia.

        ANKAMK-ja już nic nie wiem mi wszystkie pieluchy przeciekają czy to rosmany
        czy huggiesy czy 2 czy 3 (rozmiar) poprostu mój ma wystrzałowy sik i
        już.pytałaś o mój wzrost no więdz przy wroście 164 ważę 50kg i wyglądam chudo
        poprostu sad a ty co tu piszesz znowu masz okres,a ile dni po porodzie mineło
        jak miałaś pierwszy a ile dni od pierwszego do drugiego.życzę powrtu do zdrowia
        i lepszego humorku.a no i jak tam twój komndor wysprzątany wkońcu?my też
        piekliśmy
        pierniczki.

        GOCZIS-właśnie może i się powtórze ale każde dziecko jest inne i każde inaczej
        się rozwija.np.piotruś od agaka już sie śmieje na głos a mój dopiero sie
        uśmiecha jak wymusze to od niego przez pół godziny.a nie ma wielkiej różnicy w
        tygodniach między nimi chyba ze 3tygodnie.tylko jak Piotruś Agi był w wieku
        Mateuszka to walił uśmiechami na lewo i prawo a mój co
      • p.syla Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 16.12.05, 16:40
        jak narazie u nas spokojnie ,Mateuszek zrobił się grzeczny ,nie moge
        narzekać.właśnie sie załamałam bo przyszła książeczka za prąd i pierwszą rate
        na styczeń do zapłaty mam 775zł. a następne 260 co 2 miesiące.ta pierwsza rata
        mnie zabije.teraz mamy dzidziusia ,ja nie mam pracy bo wwygasła mi umowa w
        czasie ciąży a mąż przyniesie 1200 i jak tu wyżyć jak czynsz 500zł. jedzenie na
        miesiąc około 500 a gdzie pieluchy i inne rachunki.Boże człowiek by musiał sie
        głodzić i marznąć nie ogrzewająć mieszkania żeby mieć mniejsze
        rachunki.

        ATK-no to też przeżyłaś z tym ksztuszeniem małego no i właśnie czemu nie uczą
        pierwszej pomocy w szkole rodzenia bardzo dobra
        uwaga.

        GOCZIS-mnie też wkurza patrzenie w talerz i odmawianie sobie wielu rzeczy ale
        takie są uroki macieżyństwa a z pewnoącią bardziej wpieniało by mnie
        przygotowywanie mleczka i jego kupowanie (znowu wydatek) a tak wyciągne cyca i
        karmie.

        na święta mam wysprzątane i już tylko czekam na czas strojenia domku i
        ubierania choinki którą dopiero musze kupić.nic nie szykuje bo na kolacje
        wigilijną idziemy do teściów za ścianę, więc tylko włoże paputki na stopki
        przejde do teściów korytarzem i siadam do stołu zastawionego ,na który
        wprawdzie do połowy będe mogła tylko popatrzeć bo połowę musze sobie odmówić
        przez karmienie i ciesze sie że nie musze nic gotować bo przecie przy robieniu
        potraw wigilijnych trzeba je kosztować czy dobre, czy doprawić a tak nic nie
        ryzykuje i nic na pokarm mi nie pójdzie więc może święta będą spokojne bo
        małemu nic nie
        zaszkodzi.

        pozdrawiam wszyskie mamuśki i ich dzidzie życze dóżo zdrówka i spokojnego
        czasu przed tymi świętami i w czasie świąt.
        • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 16.12.05, 19:03
          oj z opłatami tak właśnie jest, wszystko naraz przychodzi smile u nas najgorszy
          gaz, bo dom ogrzewany w ten sposób i w zimę wychodzi koszmarnie dużo, nawet nie
          chcę myśleć, do tej pory było nieźle, ale styczeń i luty ma być zimno.

          szymuś reaguje na moje nastroje bardzo, ja wczoraj i dzisiaj ryczę o byle co i
          mały też niespokojny, jak nigdy

          dosyć mam tej cholernej pogody!!!!!!!!!!!!!!
          nie piszę więcej bo będę smęcić
    • becelka77 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 16.12.05, 15:16
      Kochane od wczoraj moj mały jest dziwnie niespokojny i pobudzony.do tej pory
      nigdy sie tak nie zachowywał... Przebudza sie non stop i płacze. Brzuszek
      miekki i caly czas podaje wode koperkowa. na dolegliwosci brzuszkowe raczej
      to nie wyglada. Ale od dwoch dni notorycznie wypluwa smoczek i pakuje piastki
      do buźki.czy to mozliwe żeby w wieku 7 tyg. rozpoczelo sie
      ząbkowanie?!?!?!?!. Zastanawiam się czy może jest to opóźniona reakcja na
      szczepienie. szczepiliśmy sie we wtorek szczepionka skojarzona 5w1..... Nie
      mogę patrzeć jak Jasiek się męczy.
      • wenus7771 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 16.12.05, 16:05
        witam
        dzisiaj od rana pada, non stop, oczywiście ze spaceru nici
        moja córa też dzisiaj jakaś strasznie marudna, nie udało jej się przez cały
        dzień zasnąć na dłużej niż na 20 min. Dzięki temu ciągle marudzi i sama nie
        wiem już co wymyśleć, bo wszystko już zawiodlo i ręce i cyc i wszystko nie tak.
        muszę kńczyć bo znowu woła.
        • kurczaczekp Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 16.12.05, 19:17
          U nas tez nie wesoło ostatnio. Wczoraj zostawiłam na chwilę zasypiającą Oliwkę
          w łóżeczku i poszłam do łazienki, mała prawie zasypiała, było słychać jak
          mlaszcze wpychając piąstki do buźki. Po chwili usłyszałam 2 kaszlnięcia, więc
          szybko biegnę do niej i jak weszłam mała miała szeroko otwarte oczka i nie
          mogła złapać powietrza, wiecie jak się wystraszyłam! Szybko ja podniosłam i po
          chwili złapała oddech, nigdy dotychczas się tak nie wystraszyłam i najgorsze to
          nie wiem co jej się stało, podejrzewam ze może ulało jej się mleczko i tym się
          zaczęła dusić...Do tego wieczorem tak przeraźliwie wczoraj płakała, że już z M.
          chcieliśmy dzwonić do lekarki i pytać co się dzieje. Może to były kolki, kurcze
          dotychczas było ok., zrobiłam jej herbatkę koperkową, ale w związku z tym ze
          dotychczas nigdy nie piła z butelki, to nie chciała jej ciągnąć i wypluwała to
          co wypłynęło samo do buźki...O 23.00 w końcu zasnęła...

          P. Syla – mam ten sam problem co TY. Przy wzroście 164 cm, ważę obecnie 51 kg!,
          i tak się boje ze waga mi jeszcze spadnie sad . Przez to ze mała ma skazę
          białkową tez nie mogę jeść normalnie, a poza tym ja zawsze byłam szczupła i
          miałam problemy z przytyciem. Natomiast w ciąży przytyłam 17 kg, byłam w szoku
          że ja mogę tyle przytyć, ale w 2 tyg. cc wróciłam do wagi z przed ciąży sad

          Jesteśmy tez po usg bioderek, na szczęście wszystko ok.. Tylko Oliwcia zrobiła
          sobie mega duzą kupkę w poczekalni jak ją trzymałam na rękach, ze kupka
          poleciała na koszulkę i kaftanik, pieluszkę i chusteczki wzięłam w razie czego
          ale nie pomyślałam o tym żeby zabrać ciuszki na zmianę i Pan doktor badał małą
          obsraną prawie po pachy!

          Idę bo mała się obudziła...
          Pozdrawiam!
          • nela12 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 16.12.05, 23:17
            witam:0)unas pogoda paskudna-spacerkow zerosadmaly grzeczny ostatnio,wiec
            niewiem co bylo mu przez te dwa dni-moze moje stresy wyczuwa-napewnosadczasem
            dziecko moze wystraszyc takim ulaniem!moj mi sie zaksztusil strasznie jak mu
            cebionu podalam,tez mnie skusilo,ale bylo to pierwszy i ostatni raz!dziewczyny
            nie czytac za duzo,bo same wiecie,i to co czujecie jest najlepsze dla dzidzi,a
            te ksiazki tylko oglupiajasmile-oki ide spac bo jutro mam ciezki dziencrying((-
            pozdrawiam papa
            • wenus7771 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 17.12.05, 10:48
              witam
              syla mój wyjechał jak byłam w 6 miesiącu, czyli niewidział mnie ani jak byłam
              mega big, ani oczywiście nie był przy porodzie, jakoś specjalnie nad tym nie
              ubolewam choć brakowało mi go bardzo, ale drogie panie dziś jest w końcu ten
              dzień, aż się troche denerwuję, ale cieszę sie niewymownie. No i wkońcu razem.
              Pozdrawiam.
              • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 17.12.05, 16:20
                Kurczczku robawil mnie ten tekst o obsraniu po pachysmile))no a z tym
                zaksztuszeniem to mało ciekawie. Ja czasem jak ide do wc to cała w stresie
                jestem czy cos takiego wlasnie wtedy sie nie przytrafi, tfu! tfu!
                Camilcia zycze mroziku i slonka ( u mnie wreszcie porzadna zima za oknem). Jak
                lało to tez funkcjonowalam na zasadzie "bez koja do mnie nie podchodzic".
                Becelka moje dzieci tez namietnie wpycha piachy do buzki i tez sie zastanawiam
                czy to nie zabki.
                Wenus podziwiam,ze znioslas tak dzielnie tak długa rozlake. Jak sie teraz
                doriwesz do chłopa,a on do Ciebie to wiory polelca..smile
                Syla to proporcja w wadze podobna,bo ja przy 168 cm waze 55 ale zebym az taka
                chuda była, hmmm, sama juz nie wiem.

                Jak upiore firanki i umyje cwiety, to bedzie juz swiatecznie w domkusmile)
                Choinki tez jeszcze nie mamy, a wene na prezenty i owszem tylko keszu brak na
                to co bym chciałasad
                Ehh z ta forsa to wiecznie do bani.
                Beniamin coraz dłuzej lezy mi na macie, co niezmiernie mnie ciezysmile i "gada"
                coraz wiecej - ewidentnie podoba mu sie jego własny głossmile Narcyzek mały.
                Cwaniak taki,ze jak Tatusia wyczuje, to nie ma lezenia tylko na raczki i
                zwiedza mieszkanie. Przez te moje porzadki chłopaki taka wiez nawiazali,ze az
                serducho rosniesmile

                M miał tylko kafelki do opanowania, jabyscie widzialy ten cyrk..............smile
                Nawet przytulanie proponował byleby nie sprzatac.

                Zmykam Dziewuszki,bo diabełek sie niecierpliwi.

                Zmykam

    • p.syla Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 18.12.05, 17:07
      siedze sobie w posprzątanym ustrojonym mieszkanku z prawdziwą wielką pachnącą
      choinką ,mężuś i Mateuszek śpią a ja mam czas dla siebie i maluje sobie
      paznokcie.jak fajnie mieć czas dla siebie hihi. smile)pozdrawiam wszystkie mamy i
      ich dzidzie.
      • goczis Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 18.12.05, 20:22
        U mnie jeszcze w kwestii Świąt nic nie przygotowane. sad
        Na dodatek Mała przestała się najadać moim pokarmem wieczorem od kilku dni
        (potrafi nerwowo szapac sie 4 godziny z oboma cyckami na zmiane, plakac i
        dopiero zasnac)i mam ją dokarmiać na noc(rada pediatry).
        Ogólnie do d...
        Jak mi sie poprawi z nastrojem to napiszę więcej i Wam odpiszę, bo wszystko
        przeczytałam tylko humor na dluższe wynurzenia nie ten.
        Pa
        • nela12 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 18.12.05, 22:08
          hejsmilep.syla u mnie nic nie gotowe jeszcze:9fajnie ze macie prawdziwa
          choine smile)))ja juz posprzatane troche ale to dopiero poczatek,pozatym caly czas
          sprzatam po moim trzylatku!ten to balagani zabawkamiwinkno i czeka na chinke a
          maz mowi ze dopiero w srode-wiec temat od rana do nocy to:CHOINKA!maluch malywink
          jak on nie moze sie doczekacsmilegoczis nie koniecznie mala sie nie najad-tak
          mysle,ale no juz sama niewiem-moj tez od kilku dni sie rzuca przy cycu,szarpie
          az bola,najpierw sciska tymi swoimi bezebnymi dziaslami a potem szarpie w rozne
          strony-a cyce miekkie-ale mysle ze to nie z braku pokarmu!dzis tak robil od 16
          az do 21,30 zasnac nie umial i tek szarpal-bo dzis mielismy troche dzien
          rozplanowany,goscie itd!bez kapanka,ale jak chce pic z butli to mozna
          podac,dluzej pospi-choc ja sie tego balam bo wiem ze to juz maly krok do
          przejscia na butle!a teraz efekt taki ze maly nic nie wypijesad((a mnie sad
          czeka i jestem przerazona!czy ktos wie czy moge pojsc tam z malcem???-
          pozdrawiam wszystkich papa,cos tu pusto dzis trochesmile
          • kinga2110 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 18.12.05, 22:46
            Witam mamusie!
            Goczis, nela ja też dałam raz butelke, wypił 30 ml, bo mi sie wydawało że mam
            mało pokarmu, no i nie mogłam nic ściągnąc laktatorem. To było w poniedziałek,
            a teraz mam mase pokarmu, cycki co chwile twarde, i udało mi się wczoraj i dziś
            ściągnąc prawie po 100ml. Nie wiem dlaczego, ale to dobrze bo nie chce
            dokarmiac.
            My choinke ubraliśmy wczoraj, nela też mamy problem ze starszym , bo cały czas
            dopomina się o prezenty i w kółko jedno pytanie: "kiedy będą święta, mikołaj".
            Małemu zaczynają chyba przechodzic kolki (daje mu esputicom) bo od dwóch dni
            śpi ładnie popołudniami, rano jeszcze czasem płacze, boli go brzuszek.A znocami
            od początku nie miałam problemów, budzi się tylko na karmienie.
            Dobrej nocy. Pa
        • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 18.12.05, 23:03
          goczis, ja nie wierzę w takie rady, że niby dziecko się nie najada pokarmem,
          może masz kryzys laktacyjny, jezeli je 4 godziny na zmianę to nic dziwnego że
          się szarpie, powinna mieć przerwy i jesc długo z jednej piesi, zeby jej leciało
          już mleczko treściwe tzw a nie do popicia, to moje zdanie, dziecko się może
          szarpać z różnego powodu, Szymuś np jak go brzuszek boli to chce do cycusia,
          szarpie się wtedy mało nie urwie brodawki aż zrobi kupkę, albo jak jest
          zmęczony, albo jak się obudzi po 10min drzemki, itp ale ja wtedy wcale nie daję
          bo wiem, że będzie jeszcze gorzej jak zje (mieszanie strawionego i
          niestrawionego) może Anielka czuje że Ciebie to wkurza? dlatego też jest
          niespokojna?
        • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 19.12.05, 10:40
          Hej,
          z tym wieczornym jedzeniem tak bywa, mój PAtryk czasami jakiś wkurzony
          przystawia się do piersi po kąpieli i jeśli tak się zachowuje, że się szarpie
          lacze co chwila, rezygnuje z tym momencie z karmienia i najpierw próbuje go
          uspokoić. Prędzej czy później , zawsze sie udaje, nawet najpierw zasypia , a
          mleczko dostaje kiedy jest spokojny. BO takie darcie się przy piersi to - ani
          on się nie naje, ani ja nie będe spokojna tylko coraz bardziej wkurzona.
          Gosiu, spróbuj Nelke wtedy odstwaić, pośpiewać jej do ucha, a może spróbowac
          spowijania, zeby nie machała rączkami i nóżkami , albo kołysania, a może
          smoczka (moze ciągle wypluwac, ale w koncu zassie - Patryk tez tak ma kiedy
          jest niespokojny). A może ktoś inny mógłby ją wziąc wtedy na rece i uspokoic,
          Ty tez byś chwile ochlonęła i powinno byc lepiej. Na spokojnie dopiero się może
          najeść. Powodzenia!!

          Syla - ja niesety nie mam wciąż czasu dla siebie, bo jak jedno spi, to drugie
          nie, i tak ciągle... A jestem teraz sama więc fura rzeczy do robienia w
          międzyczasie. No może teraz mam chwilunkę dla siebie - kawa i komp smile

          Kamila, lepiej juz u Ciebie z MAją i Twoim odpoczynkiem??

          Nela, ja w sądzie dzieci widziałam tylko na kortyarzu pod czyjąś opieką, i to w
          filmie wink Nie wiem czy można malucha zabrać na salę r.

          Scott, a to durny system, może zmien nick i hasło i się uda??
          Pozdrawiam Cię i niech ta grypa od Was ucieka szybko. Trzymaj się!

          i to by bylo na tyle czasu dla siebie,
          Ściskam i przesyłam trochę pozytywnej energii...chyba polubię poniedziałki (bo
          wtedy wracamy do normalnego rytmu dnia smile
          • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 19.12.05, 11:25
            ja z odpoczynkiem średnio, dzisiaj M ma służbę więc ja sama, wczoraj ściągnęłam
            mleczko i przedwczoraj, zostawiłam męża z dziećmi i pojechałam na zakupy, nie
            było mnie 5 godzin - odpoczęłam trochę psychicznie, kupiłam spódniczkę do
            kreacji na święta, bo nie wchodzę w eleganckie doły i góry swoje, wiadomo...
            pytam w sklepie o bluzkę a babka mi mówi 'ale ona jest obcisła, a pani ma
            brzuszek' taaaa......

            ale mnie zachwyca jak Szymonek się już bawi na macie smile udarza łapkami
            zwierzaczki, a jak mu powieszę na wysokości buzi to potrafi nawet jakoś tak
            śmiesznie złapać (raczej przypadkiem) np szeleszczącą część i wytrzeszcza oczki
            zdziwiony co to? no i probuje pakować do buźki

            ja co chwilkę zaglądam, bo dzisiaj na forum rówieśników Majci zostaniemy
            forumowymi ciociami smile malutkiej Hanusi smile kurcze, aż się denerwuję sama

            nela, ja miałam rozprawę jak Maja miała 3,5mies i poszłam bez niej, sędzia i
            ławnicy super, ale prokuratorka ... wrrrrrr wstrętna baba
    • atk2001 Od Scott 123 18.12.05, 22:45
      Dziewczyny - poniżej wiadomość od Scott:

      Niestety od jakiegoś czsu nie mogę się wogóle zalogować na
      forum!!!!Nie wiem dlaczego!Mój komp jest sprawny!Zgłaszałam sprawę
      do serwisu gazety już kilka razy ale oni mają to w d....!Czytam
      Was bo to mi tylko póki co zostało!
      Ja jeszcze się nie przeprowadzam!!!Najpierw remonty a dopiero
      potem się zamieniamy więc myślę ,że już na początku stycznia się
      przeprowadzimy!Póki co mam w domu szpital!Ja mam grypę a najgorsze
      jest to,że Papi przyniosła ze szkoły OSPE!!!!Kurcze strasznie boję
      się o malucha!Jak się zarazi to katastrofa!!!Niestety Dominika
      czeka rechabilitacja ponieważ 21 skończy 3 miesiące i ma problem z
      utrzymaniem główki i podnoszeniem jak leży na brzuszku!!!!Mam
      nadzieję że jest to spowodowane tym ,że Domiś jest tłuściutki i ma
      za cięzką główkę!A waży już 6400(Jak na wcześniaka całkiem
      sporo!!!)Kurcze taka jestem wściekła na to forum,że hej!!Nawet
      zdjęcia nie mogę wklieić!!!Przekaż dziewczynom na forum moje
      ucałowania i pozdrowienia dla wszystkich uroczych dzieciaczków!
      Pozdrawiam Agata!!!!
      • ankamk78 Re: Od Scott 123 19.12.05, 12:56
        To wiedze,ze nasze skarby znowu zbiezne w zachowaniu. Wczoraj wieczorem
        Beniaminek tez chyba z 5 czy 6 razy był przystawiany do piersi,zasypial za
        chwile sie budzil i znowu cycek,az M sie zaczal zastanawiac czy czasem pokarm
        nie za słaby...ale w koncu jak zasnal, to pobil swoj dotychczasowy rekord - do
        nastepnego karmienia 5,5 godziny spal.
        Z piersiami u mnie podobnie, raz takie flapsy miekkie,ze mam wrazenie,ze w
        ogole mleka w nich nie ma, a innym razem dwie twrde skaly,ze jak sie poloze na
        boku, to mleko samo leci. Ogolnie dziwna sprawa.

        Ja mam swoja schize, ktora ostatnio sie craz bardziej rozwija.
        Otoz od samego poczatku, czyli zaraz po powrocie ze szpitala, nie lubialam
        malego na noc samego w lozeczku klasc, bo sie naczytalam o tych
        zakrzsztuszeniach, przyduszeniach etc słowem wszystko n/t smierci lozeczkowej.
        Teraz mnie dalej dopada, zwłaszcza jak czytam,ze dobiegłyscie do dławiacego sie
        malca w ostatniej chwili. Efekt tego taki,ze w nocy jak nakarmie brzdaca i
        uloze w lozeczku, to potrafie i z 4,5 razy wstac i przekladac go na bok,a on z
        uporem osła przekreca sie na plceki. Martwi mnie to,bo niezbyt czesto po nocnym
        karmieni odbekuje wiec sie boje,ze moze sie zakrzsztusic mlekiem.
        Czesto jest tak,ze on juz dawno spi, a ja dalej nasłuchuje czy u niego wszystko
        ok...Powiedzie pewnie,ze zdurniałam juz kompletnie ale jakos nie moge inaczej.
        Lozeczko tez dalej przysuwam na noc kolo mojego wyra...

        Synus sie ostatnio strasznie "rozgadal". Dosłownie z dnia na dzien coraz
        bardziej. Guga strasznie głosno i bardzo duzo. Ubaw mamy z nim po pachy.
        Wogole dzisiaj spektakularnie zaczal tydzien. Najpierw w srodku nocy tak mi
        przylozyl czolem w brode,ze nabil swojego pierwszego guzasmile Rano zasikal lozko
        ( nie wspomne,ze swiezo przebrane w sobote!),potem puscil pawika ze strawionego
        mleka tuz obok pieluchy znowu na przescieradło...i obzygal kolejny kaftan...

        Scot to faktycznie denerwujace musi byc. A gdybys sie zalogowała pod zupełnie
        nowym nickiem i hasłem?? Dzieki za pozdrosmile

        Syla zazdroszcze chwili dla siebie samej, ja niestety od dawna takiej dla
        siebie nie umiem wygospodarowac. Moze jak skoncze z ta szmata po mieszkaniu
        biegac to sie uda..

        Aniarad,piekłas w koncu te pierniki?? Ciekawa jestem czy Ci wyszły?

        Camilcia ale Ci babsko dogieło nie ma co... ja bym jej odparowała cos rownie
        miłego!! Wspolczuje,bo mnie po takim tekscie pewnie cały humor szlag by trafil.
        Zreszta nie wydaje mi sie,zebys obcisłych bluzek nie mogla nosic, na zdjeciu u
        Ciebie wsjo ok.

        Zmykam,bo Beniamin juz wrzeszczy,za długo na macie samsad

        Pozdrawiam serdecznie,przedswiateczniesmile)
        Ania
      • goczis Re: 19.12.05, 13:03
        Hej!
        Tez nie wierzyłam w takie porady, ale ona chyba naprawdę się nie najada. Ja
        wiecozrem nie mogę nic ściągnąć. Ona wypiła całą butelkę mleka i chciała
        jeszcze uncertain Uspokajanie przez innych i przeze mnie zresztą też, nic nie daje, bo
        ona wtedy jeszcze bardziej wrzeszczy i tak sie masakrycznie zanosi, że
        przestaje oddychać. Tak jest tylko wieczorami od jakiegoś tygodnia. W ciągu
        dnia jej zachowaie jest całkiem w normie. Je, bawi się, śpi. Wiem jak wyglądają
        kryzysy laktacyjne i skoki wzrostu, bo już to przerabialiśmy dwa razy i to co
        jest ostanio, to coś zupełnie innego.
        A prawy cycek mam tak pogryziony, jak po wyjściu ze szpitala... sad((

        Scott- a to durny system na tym forum. Spróbuj zalogować się pod nowym nickiem,
        jak radzą dziewczyny smile

        Wenus-jak po powrocie taty z obczyzny, jak wrażenia jak zobaczył Tolę? Odezwij
        się jak się sobą nacieszycie.

        Coś miałam napisać jeszcze Anirad i Camilci, ale skleroza mnie znów dopadła i
        Neluś kwęka, więc dopiszę innym razem, jak mi pamięć wróci wink
        Pozdrowionka!
        Gosia
        • camilcia Re: 19.12.05, 13:36
          scott, ja tak kiedyś miałam jeden dzień, że niby niepoprawne hasło, wściekałam
          się dodatkowo bo ja na forum majcinym nawet czytać nie mogę niezalogowując się
          bo zamknęłyśmy, jeżeli to już długo to zmień nick i tyle

          Goczis, no to kurcze nie wiem, ja czasem też mam flaczki i nie mogę ściągnąć a
          mały buzia pełna mleka, jeżeli wprowadzisz sztuczne mleko, to takie małe dzieci
          jeszcze nie kontrolują uczucia głodu, moją bratanicę (cioteczną) tak
          dokarmiali, cycek i butla, jadła non stop, utuczyli ją okropiście, bo to chyba
          trzeba inaczej, nie na żądanie, nie wiem dokładnie, ale może dawaj jej na noc
          butlę i ty będziesz spokojniejsza i ona. jeszcze mi się przypomniało, jeżeli
          zauważyłaś nietolerancję nabiału, to może być nasilenie po wprowadzeniu
          mieszanki sztucznej, u Majci tak było, dałam jej parę razy bebilon do kaszki
          ryżowej, szybko odstawiłam.
          cdn mały płacze
          • camilcia Re: 19.12.05, 14:26
            sory, że tak analizuję ale jeszcze do goczis smile
            a może jest już na tyle duża, że ma jak ja to nazywałam 'nadmiar bodźców' Maja
            czasem darła się przed uśnięciem, była już zmęczona, wszystko ją rozpraszało,
            był okres że usypiałam ją na rękach przykrywając pieluszką tetrową, tzn
            przytulona i pielucha taki namiot na moim ramieniu, że nic nie widziała i
            zasypiała, mogła mieć ok 3 mies

            kurde, nie mogę pisać, maly stęka i pokrzykuje, a tak ładnie spał na spacerku,
            a ja z Mają na sankach z górki jeździłyśmy smile
            • goczis Re: 19.12.05, 15:44
              Wiem, że jeśli jest nietolerancja nabiału to po mleku modyfik.może być gorzej,
              z tym, że powoli znów zaczęłam jeść jogurty i Neli się nie pogarsza. Znaczy
              glutki w kupce są (ale one pojawiły się jak nie jadłam jeszcze białka
              krowiego), ale nie zwiększa się ich ilość. Sama nie wiem. Jesli Nela miałaby
              spokojniej zasypiać po tym mleku to będzie je dostawać na noc. Jeśli nic sie
              nie zmieni, to będę walczć tylko z karmieniem piersią.
              Diabli wiedzą co się stało z moim prawie idealnym dzieckiem. Może nadmiar
              bodźców, może zmiana otoczenia, może za późno ją kąpię, może zbyt dużo spi w
              dzień... Beznadziejnie. sad
              A mogą rosnąć już jej ząbki???

              Camilcia-pani w sklepie chyba trochę zbyt bezpośrednia była. Dziękuję za
              wszystkie rady (pozostałym dziewczynom też). Spróbuję z tą pieluchą. Bo na
              smoczek to nie ma szans. Jak go chcę przytrzymac w buzi, to się dławi i boję
              się, że zacznie wymiotować. Znów jej sie pogorszyło z tym smoczkiem.

              Aniarad-ja niecierpię poniedziałków. A w szczególności takich jak dziś gdzie
              Aniela robi sobie aktywność od 4 do 8 i nie przeszkadzają jej egipskie
              ciemności, której jej serwuję. Po prostu guga, chce jeść, śmiać się, być
              zagadywana itd. Poprzestawiało jej się po tym przyjeździe do rodzinki. Mam
              nadzieję, że jak wrócę do Poznania, to ona też wróci do względnej normy. Oby
              tylko jej się nie pogorszyło...

              Ankamk - fajnie, że Beniaminek ładnie przespał nockę. Może powolutku mu się
              unormuje z brzucholkiem. Co do spania w łóżeczku. Jesli boisz się że może się
              zachłysnąć, to podstaw pod nogi łóżeczka, coś np. książki, żeby łóżeczko stało
              pod kątem, albo pod materacyk włóż pieluszki, żeby materacyk się podnósł (tak
              mi w szpitalu mówili, gdy Nelce się ciągle ulewało). Aniela po początkowym
              charczeniu przez sen, teraz potrafi spać tak cichutko, że nie słychać jej
              oddechu w ogóle. Już nam wiele razy napędziła stracha, że coś jej jest. Teraz
              sypia ze mną w łóżku ze względu na to wieczorne szarpanie. Nie udaje mi się jej
              odłożyć, a jak już przyśnie to boję sie ją ruszać, by się nie obudziła. Na
              początku jeszcze walczyłam, ale poddałam sie 3 czy 4 dni temu.

              Nela - również nie wiem, czy można z dzieckiem do sądu. Może zadzwon spytac...

              A co do kupek. Nelutek potrafi walnąć taką kupkę czasem, że nie mieści się w
              pampka i usyfione jest wszytsko całe plecki, brzuszek w body i spiochach i
              pieluszka która na przewijaku leży. Zazwyczaj takie nr zdarzają jej się jak ją
              karmię i zanim łobuza doniosę do przewijania, to wszystko się pobrudz. wink
              Usciski!
              Gosia
              • aniarad1 Re: 19.12.05, 16:45
                mi tez się zdarzyło spotkać takie "uprzejme"panie sprzedajace odzież i
                komentujące, że ta sukienka, to na mnie nie wejdzie, czy coś w tym stylu. Mam
                ochote im wtedy głowy poukręcać uncertain

                Goczis, życzę powodzenia dzisiajszego wieczoru, nastaw sie pozytywnie, może
                będzie już troszke lepiej...Być może to związane ze zmiana miejsca pobytu, może
                tęskni za Tatusiem????

                kończe, bo Oliwka chce na kolanka
                pa
                • kurczaczekp Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 19.12.05, 17:11
                  A my dziś wróciłysmy ze szpitala sad(
                  Było strasznie...
    • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 19.12.05, 18:17
      Kurczaczekp, współczuję. Przeczytałam na październiku mijaczkowym szczegółowo o
      Waszym pobycie w szpitalu. To nie było ludzkie traktowanie małej pacjentki sad
      Pozdrawiam Was
    • wenus7771 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 19.12.05, 21:13
      witam dziewczyny
      już rodzinka w komplecie, tatuś sprawdza się znakomicie, chociaż Tola
      pierwszego dnia przywitała go kilkugodzinnym krzykiem (ból brzuszka), myślałam,
      że złapie walizki i wróci dz Szkocji na piechotęsmile
      teraz powolutku się poznają i z każdym dniem jest coraz lepiej
      kurczaczekp, bardzo mi przykro z powodu tego co musiała przejść twoja córka,
      ucałuj ją mocno ode mnie
      goczis, moja córka też walczy zawsze wieczorami przy cycu, nawe do 4 godz. ale
      ja to myślę że ona poprostu ma problem z zasypianiem, jest w niej jakiś
      niepokuj, jak przyśnie to zaraz się wybudza jakby wystraszona.
      jeżeli chodzi o święta to ja dopiero jutro zaczynam porządki, ja zresztą zawsze
      wszystko na ostatnią chwilę.
      Pozdrawiam.
    • atk2001 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 19.12.05, 23:06
      Kurczaczek,
      nawet nie wiem co napisac, prawie sie poryczalam jak przeczytalam na mijaczkowym
      jak Was potraktowano w tym cholernym szpitalu. jezu, czy te pielegniarki nie
      maja dzieci?!!!!!!!!!!!!!! potworzyce jedne - krew mnie zalewa na samą myśl.
      oddajesz swojego skarba w takie ręce a tam czekają go takie cierpienia; ja nie
      mam siły (psychicznej) żeby znosić Jerzykowe płacze...
      trzymaj się ciepło i staraj się jak najszybciej zapomnieć o tym koszmarze.

      Mam jeszcze pytanie od Scott, czy któaś z Was nie ma zbędnych kodów z pampersów.
      No i oczywiście mam Was od niej uściskać.

      A teraz lecę robić brzuszki bo opona na brzuchu nijak nie chce zniknąć.
      A.
      • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 20.12.05, 10:44
        Atka ale masz samozaparcie!! o tej godzinie to ja mysle tylko o jednym,
        słodkie,cieplutkie wyrkosmile)) oczywiscie jak mały trol juz tez spi.

        Wczoraj go pochwalilam za długie spanie,to dzisiaj dał popis - pobudki co 2,3
        godzinysad na dodatek w srodku nocy go przewijalam i sie rozbudzil,a zeby było
        juz całkiem wesoło zaraz narobil w nowa pieluche i zabawa zaczela sie od nowa,
        oczywiscie po wszystkim o spaniu nie było juz mowy. Jak ja niecierpie go
        przewijac w nocy!!

        Kurczczku tez czytalam Twoj opis, coz złozyc rece i zapłakac. Serdecznie Ci
        wspolczuje. Ja sie tak wsciekałam,jak mi lekarz dzieckiem rzucał przy badaniu
        bioderek. Oni chyba cierpia na jakas znieczulice.W kazdym razie to okropne.

        Wenus to super,ze rodzinka w komplecie. Oby asymilacja nadal przebiegała
        pomyslnesmile

        Goczis dzieki za rade ale chyba musze wykombinowac cos innego,bo ja małego po
        kazdym karmieniu odkładam na drugi bok,zeby nie spal stale na tym samym. Raz
        lezy z prawej,raz z lewej strony lozeczka wiec podwyzszanie ktorejkolwiek ze
        stron mija sie z celem. No chyba zebym go kładła tyłem do mnie, to wtedy da
        rade ale przy mojej schizie to chyba niemozliwe.

        Pogoda mi sie znowu zepsuła. Wczoraj tak pieknie słonko swieciło,az chciało sie
        zyc, adzisiaj szaro,buro i paskudniesad

        Zmykam sie ogarnac i moze wypełzne na spacer. Chociaz jak widze,ze cos kapie z
        nieba to wcale nie mam ochoty wychodzic.

        Pozdrawiam serdecznie
        Ania
      • tufda Re: jestem, jestem 20.12.05, 11:30
        Dziewczyny,

        jestem. Czytam codziennie wsjo co piszecie ale ponieważ z Hanczynej
        rekonwalescencji w Otwocku nic nie wyszło (bo mi się tam też pochorowali) to
        siedzę z tym wulkanem energii już trzeci tydzień w domu i nie mam czasu się
        nawet po tyłku podrapać. Dziewczyna odkryła uroki komputera i teraz wojny
        toczymy, ze za długo siedzi, za blisko siedzi itd.... A jak nie może siedzieć
        przy kompie to sie okrutnie nuuuuuuuuuuuuuuudzi i muszę jej jakieś zajmujące
        zabawy wymyślać (np. wczoraj wycinała - ile sprzątania po tym byłowink)

        A ta mniejsza "mendoza" z koleji męczy mnie znów częstym cyckowaniem. Był juz
        taki piękny czas, że jadła co trzy godziny - a od tygodnia prosi sie o pierś co
        1,5 max 2 godziny. Już nie wyrabiam z tymi karmieniami. Cały dzień tylko cyca i
        cyca, nic nie można zaplanować. Żeby jeszcze po takiej ilości jedzenia jakoś
        sensownie kupy robiła a nie tak jak obecnie jedna na tydzień i o tą też musze
        zawalczyć jakims czopkiem sad((((((.

        Tak więc zero sprzątania, zero spacerów generalnie zero atmosfery
        przedświątecznej crying. Jedyne z czym jestem na prostej to prezenty (o dzięki ci
        internecie - zbawco mój wink). Czekam juz tylko na przesyłkę z prezentem dla
        siebie bo mój chłop o tym nawet nie pomyśli. Jedyne co od niego statnio dostałam
        to potężny zatokowy katar, który podobno utrzymuje się tak ok. 4 tygodnie. Tak
        więc do stycznia 2006 mam z głowy sad. Mam nadzieję, że choć choinke dziewczynkom
        kupi.

        Co do brzuszków, ćwiczeń i wyglądu to zaczynam powoli w tym kierunku myśleć.
        Szczęśliwie w sklepie, w którym zaopatruje się najczęściej w ciuchy pracuje
        przemiła kobitka, która nie raz mnie pocieszyła, że jak na dwie ciąże to
        naprawdę ładnie wyglądam, no a z odchudzaniem, to żeby poczekac aż Marę od cycka
        odstawię. Dobra z niej kobieta smile. Może to dobrze, że nie wiw co ja tak naprawdę
        myśle o sobie. Jestem grubym zaniedbanym koczkodanem z jedną rozbrykana małpką a
        drugą wisżącą non stop u cycka.

        Ale w końcu kiedyś nadejdą lepsze czasy. Może jak dostaniemy w końcu pozwolenie
        na budowę i budowa ruszy pełną parą to pochłoniue tyle mojej energii, że i pare
        kilo gdzieś po drodze, niewiedząc kiedy, zgubię. Może ...

        Scott - nie daj się czy jako Scott czy też z innym nickiem bądź tu z nami.

        Atka - podziwiam upór i konsekwencję w ćwiczeniach smile. A z chustą mam podobne
        problemy jak Ty smile

        Kurczaczek - qrna, ty to masz nerwy. Ja bym je tam chyba na bank pozagryzała.

        Wenus - fajnie, że nareszcie w komplecie. Teraz to juz z górki...

        Aniarad - ja też lubię poniedziałki, ale raczej te w które Hanka idzie do
        przedszkola. Zawsze to trochę luzu w domu. I bałagan zaczyna sie dopiero do
        16-tej wink.

        Camilcia - w sklepie życzę Ci tylko takich pań jak ta moja. Innymi nie warto się
        przejmować. A bluzki "wory" raczej nam dodaja kilogramów niż odejmują.

        Coś jeszcze miałam napisać ale za diabła nie pamiętam co. Wszystko przez te
        "Stosunki przerywane" z naszym forum. Ale co się zabiorę do pisania to albo
        jedna albo druga coś chce i jeszcze ten katar odbierający wszystkie myśli...

        Dopisze jak sobie przypomnę (i będę miała wolne ręce wink).

        Chwilowo pozdrawiam.

        PS. Gdybym się nie odezwała przed świętami to ściskam Was i Wasze pociechy
        serdecznie. Niech się Wam te Święta udadzą, bez względu czy z porządkami czy bez.

        • goczis Re: jestem, jestem 20.12.05, 13:31
          Hej!
          Wczoraj było lepiej z zaśnięciem. Tylko dwie godziny dziamglania cyca, z tym,
          że bardziej jakos smoczek niż jako jedzonko no i bez szarpania. Ufff!Ale za to
          były częste pobudki w nocy na karmienie... Gdzie te nocki, kiedy Nelka spała 6
          godzin od uśnięcia i potem co 2 jadła i tak wytrzymywałyśmy w łóżku do 9-10???

          Kurczaczku-współczucia. Bezlitosne baby. Oby nigdy nie powtórzyło się nic
          takiego więcej.

          Wenus-super,ze tata z Tolą powolutku się poznają, a krzyki... Ty sama walczyłaś
          ponad dwa miesiące, to i tata musi troszkę posłuchac Aniołka wink

          Tufda - życzę zdrówka.

          U mnie cosik z prezentami nawalio w tym roku. Zamówiłam dla siostry bluzkę, to
          mi przysłali, po 2 tygodniach, że nie ma obecnie tego modelu i przyślą mi ja...
          za 4 tygodnie. Dla rodziców zamówiłam kalendarz z Nelką, odbierała go Basia i
          nie zauważyła, że zamiast daty urodzin Anieli zaznaczyli 10.10, a teraz już nie
          idzie poprawić. Dla siebie zamówiłam książkę w KDC i... przyszła inna, wysłałam
          zwrot,ale do Świąt pewnie go nie rozpatrzą. Mam nadzieję, że mata będzie się
          Neli podobać, bo inaczej to już zupełna załamka będzie.

          Gdzie jest Winnie, Angelka, Jolak i Awa???

          Wczoraj chciałam pięknie udekorować okna rodzicom, a ponieważ potrzebna była mi
          taśma klejąca, musiałam zejść na parter i... spadłam ze schodów. sad(( Mam
          posiniaczoną d.. i plecy. sad(( Ja już chcę do mojego jednopomieszczeniowego
          mieszkania w Poznaniu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Powiedzcie mi jeszcze, czy te gazy i prutki, które nad ranem męczą Nelutka, to
          wynik mojego nieodpowiedniego odżywiania, tego, że Gripe Water przestała
          działac, czy po prostu tak jest normalnie i ona z tego wyrośnie?

          Pozdrowionka! Gosia
        • kurczaczekp Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 20.12.05, 13:36
          Witajcie,
          Pierwszy raz dzisiaj Oliwka przespała 8 h bez pobudki!!! Dotychczas budziła się
          w nocy na karmienie co 2 lub 3 h, maksymalnie do 5 h potrafiła przespać.
          Prawdopodobnie Oliwka odespała ten pobyt w szpitalu. Jak usnęła o 22.30
          obudziła się o 6.30 rano. Dałam jej cyca i spała dalej do 8.30 (razem 10 h).
          Tylko moje cycki nie przyzwyczajone do rzadkich karmień, do tej chwili twarde,
          chyba zaraz wezmę i spuszczę trochę mleczka bo córcia nie może tego przejeść.
          Po tym co przeszłyśmy jestem strasznie podłamana psychicznie. Boje się
          przewinąć małą, żeby nie zobaczyć w pieluszce domieszki krwi. Boże najgorsze
          jest, ze nie wiem od czego to było. W szpitalu nie powiedzieli co to mogło być.
          Poszukałam trochę na forum i większości dzieci które zrobiły kupkę z domieszką
          krwi były na coś uczulone. A przecież nie zjadłam nic nowego niż jadłam
          dotychczas, zaczęłam pić jedynie na dwa dni przed ta nieszczęsna kupka herbatkę
          Hipp ułatwiającą trawienie, pisze na niej ze dla matek karmiących, pomoże
          oddawać gazy u niemowląt. Może piłam jej za dużo?!
          Ok. kończę, idę coś zjeść bo zaraz Oliwka się obudzi,
          Pozdrawiam!

          • agakaa79 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 20.12.05, 22:49
            Cześć dziewczyny,
            prawie w ogóle nie pisze na tym forum ale czytam regularnie więc wiem co u Was
            slychać i wydje mi się, ze znam Was osobiściesmile Postanowilam dzisiaj napisac
            poniewaz od kilku dni mam problem z moim synkiem-"popsuł się" Ostatnio jest
            bardzo marudny i caly czas chce żebym go nosila na rękach, w łożeczku nie chce
            lezeć w nosidelku tez nie bo odrazu zaczyna płakać. Wczesniej nie mialam z nim
            żadnych problemów, w ciagu dnia spał po 2/3 godziny, jak przychodzilam ze
            spaceru to w wózku spał jeszcze 2 godziny. teraz spi tylko po pół godziny
            czasami 40 minut, ale to jest max, dwa razy w ciau dnia. Jak się obudzi to
            zaczyna płakac a jak wezmę go na ręce to odrazu jest usmiechniety. Nie ma
            żadnych problemów z brzuszkiem i wiem, ze nic mu nie dolega, ale nie wiem czemu
            nagle sie tak zmienil?? Przeczytalam na forum wrzesniowym o kryzysie 3 miesiąca
            i obawiam sie, ze własnie w tym tkwi problem- Piotrus 23 grudnia kończy 3
            miesiace. jestem ciekawa jak dlugo ten kryzys potrwa??!! Cieszy mnie to, ze noce
            sie nie zmienily, Piotrus zasypia ok 22-ej i śpi do 10:30 rano, budzi sie tylko
            na karmienie ok 3-ej i 6-ej. Tak więc jestem wyspana (wstaje ok 8:30 razem z
            Adasiem) Bola mnie tylko plecy od noszenia Malego bo waży juz ok 7kg. Sorry, ze
            się tak rozpisałam ale musiałam sie "wygadać".
            Pozdrawiam
            Agnieszka
    • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 21.12.05, 08:41
      Aga - mój pAtryczek ma dopiero 2 m-ce i tydzien i powoli też zaczyna się psuć.
      Trzeba im coraz wiecej niz tylko snu...
      W związku z tym, że jestem sama z dziećmi wiekszośc dnia i jak wyzej
      wspomniałam PAtryczek sie psuje (w dzień) padam obecnie na nos, porządki
      niedokńczone, i pewnie ich nie skończę i mam to głeboko gdzieś.
      Jutro jestem umówiona do fryzjera, tam gdzie mieszkają moi rodzice, mąz jedzie
      rano do pracy wraca w piątek, bo sotaje na wigilie w pracy i po nocach już
      wracał nie będzie, a mi się nie chce z dzieciakami spac u rodziców, ze względu
      na atryka, bo tata pali , wprawdzie niby wystawia głowę za okno, ale i tak
      czuję dym w całym domu, boję sie , że się młody nawdycha, a to niezbyt
      bezpieczne w tym wieku. A problem taki, że nie mam czym wrócić, bo tacie sie
      opon nie chciało zmienić na zimowe i stwierdził, że zła pogoda, żeby wiózł mnie
      z dzieciaczkami na letnich. Brrrr. I jak tu się nie wkurzyc???? Chyba wcale nie
      pojade do tego fryzjera i na swięta wystąpię jak człowiek buszu (bo włosy tak
      urosłu, że się nie słuchają moich poleceń wcale). Trudno. Jeszcze myślę, ale
      humor leci w dół z prędkością światła .
      Musiałam się wygadać.
      mam nadzieję, że u Was lepiej smile
    • diianawawa Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 21.12.05, 09:14
      Hej śledziłam wasze forum od początku ciąży jeszcze " w oczekiwaniu" No i
      dopiero teraz postanowiłam się dołączyć do Was jako szczęśliwa mamusiasmile
      Urodziłam moją kochaną Olcie 22.10.2005 Trzymajcie się cieplutko z Waszymi
      maluchami. Pozdrawiam
      • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 21.12.05, 10:58
        Dziecko nie spi w nocy!
        Dziecko nie śpi w dzień!

        W nocy budzi sie z placzem co godzine, męczą go mega gazy znowusad(
        Wiercie sie,kreci,steka,prezy,przy karmieniu wali rekami i nogami we wszystkie
        strony. Zaczelo sie tez nocne przewijanie - jakbysmy sie cofneli w czasie o 3 m-
        ce!!!

        W dzien przestal spac w ogole. Po spacerze nie zasypia juz wcale. Po 2 czy 3
        godzinach hulania robi sie spiacy ale nie umie zasnac. Marudzi,płacze, bez
        przerwy chce na rece. Jak uda sie go uspic to spi całe 5,10 minut,no gora 20 i
        budzi sie z płaczem ale tak jakos bardzo nerwowo.O cycka domaga sie prawie cały
        czas. Nic zrobic nie moge ani sie ruszyc,bo karmie nawet co 15 minut. Masakra.

        Jestem zmeczona,niewyspana i tak nabuzowana,ze na gwiazdke to chyba ktos zjebke
        dostaniesad

        Ania ja o fryzjerze marze od ho ho, nawet nie pamietam kiedy. Włosy mam juz
        takie długie,ze nic z nimi zronic nie umiem. No ale cholera nie mam jak sie
        wyrwac.

        Witam nowa mame.
        I zmykam,bo humor u mnie pod psem.
        • goczis Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 21.12.05, 12:21
          Aga-moje Maruderstwo ma 2,5 miesiąca i się spsuło sad Może to rzeczywiście
          kryzys 3 miesiąca, jak wszyscy piszą sad
          Ankamka-biedactwo. A może dzas Małemu herbatkę na uspokojenie? Z Hippa jest
          taka w granulkach od 1 miesiąca. Zawiera Melisę i Koperek, może to mu pomoże?
          Słuchaj, tak sobie myślałam o Beniaminku i przypomniałam sobie jak mi mówiła
          neonatolog, że niektóre dzieci nie tolerują Vigantolu i/albo wit.C i mają
          straszliwe kolki po tym. Może u Ciebie też jest podobnie? Może powinnaś zmienić
          preparat z D3? Albo może pijesz herbatki na laktację? One zawierają laktozę,
          może po tym Beniamin ma kolki? Albo niektóre dzieciaczki źle się czują po
          jabłkach i marchewce... Sama nie wiem... Tak mi żal,że się męczycie z synkiem sad
          Diianawawa-witam nową mamę.
          Kurczaczku-w jakim szpitalu byłyście? Na Krysiewicza?
          Pozdrawiam! Bo Nelka też jakaś nie za spokojna dzisiaj...
          Gosia
    • oladidi Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 21.12.05, 14:55
      dzięki, zmieniłam login z diianawawa na ten po jakieś wirusy mi przychodziły na
      konto.
      • mmonia74 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 21.12.05, 16:08
        ankamk- ja podaję mojej małej infakol i po nim gazy schodzą jak marzenie))też
        się przy tym męczy, ale słychać efekty
        kurczaczekp- współczuję z tym szpitalem, tam byli ludzie bez serca

        Pisałam niedawno, że Majka robi wodniste, potem sluzowate i bez grudek kupy. Po
        badaniach kału, moczu, które wyszły ok. nic się nie zmieniło. Miałam tego dosyć
        i datego obejrzał małą wczoraj gastro-endo coś tam. No i okazało się, że kupki
        takie jakie teraz są mogą być u dziecka na piersi, a ja mogę jeść wszystko. No
        prawie, ale wracam do nabiału, huuuuurra! Choć tydzień bez niego zaowocował 1
        kg mniej co mnie cieszy.
        Muszę kończyć, bo maleństwo kwęka.
        Pozdrawiam Was wszystkie!
        monika
        • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 21.12.05, 16:27
          mmonia - tak tez podpowiadało mi serce matczyne, że kupki sluzowate to nic
          strasznego na piersi, gdy dziecko jest wesołe, ładnie przybiera na wadze
          ogolnie wszystko gra.
          U nas w domu dzisiaj potwornie zimno, dzwoniłam nawet do zarządzających
          ogrzewaniem, obiecali, że cos zrobią i...nic sad W kuchni jest 15 stopni tylko,
          czasem, jak pochuchamy porządnie 16. Już zamarzłam i czekam, aż przyjedzie mąż
          i wysle go tam osobiście z porządnym ochrzanem, bo grzecznie widzę nie działa sad

          witam nową mamę.

          Aniu - życze wytrwalosci, jedyne, co moge powiedziec, to to, że Beniaminek
          wyrosnie z tego, niesety trzeba przeczekać.
    • tufda Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 21.12.05, 18:35
      melduję się.

      Dziś mi się nie chce pisać, bo już ledwo daję radę z tą syfiozą-katarozą.
      Jeszcze się kaszlisko przyplątało. I wylądowałam u internisty. Diagnoza -
      galopujące zapalenie zatok crying. No i Bioparox. Mogłam się tego spodziewać, ja k
      wczoraj moj chłop przyszedł do domu z receptą na Bioparox, po tym jak się
      zdecydował po tygodniu smarkania iść do lekarza. Najgorszy ten napadowy kaszel,
      bo jak zaczynam kasłać, to Marysia ze strachu aż się zanosi.

      Ehhhhhh, życie ....

      Trzymajcie się Dziewczynki zdrowiutko, bo jak jest choróbsko w domu to straszna
      bida sad.

      Chwilowo pozdrawiam, bo już mi oczy próbują wyjść od tego kataru. Pora na smarkanko.


      Magda, Hania i Marysia
      • kinga2110 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 21.12.05, 22:18
        Cześc dziewczyny!
        Tufda doskonale cie rozumiem. Bo moi dalej chorzy, wczoraj byłam na kontroli po
        szpitalu i znów dostałam plik recept. Już nie wyrabiam, od września wydaliśmy
        już koło 500set zł na leki.(Starszego nie mogę wyleczyc właśnie od września,
        odkąd się przeprowadziliśmy, a wcześniej nie chorował) Kiedy to się skończy???
        Nie wspominając nawet o tym jak oni się męczą tym ciągłym katarem i kaszlem.
        Agakaa, Ankamk, Goczis- niedobrze że wam się dzieciaczki popsuły, życze wam
        żeby to było tylko chwilowe
        Monika- super ze wracasz do normalnej diety, ciężko sobie pojeśc bez nabiału
        Aniarad- obyście jak najszybciej mieli naprawione ogrzewanie, wczoraj byłam u
        babci, ona ma 19stopni w domu, a wymarzłam jak nie wiem co, ja mam w domu koło
        22st., a jestem takim zmarzluchem że i tak mi czasem chłodno. Trzymajcie się
        ciepło.
        Gorące pozdrowienia
        Dobranoc
        • angelka Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 21.12.05, 23:02
          Witajcie dziewczyny. Gosiu (Goczis) miło, że o mnie pamiętasz. Cały czas
          regularnie czytam nowe posty, mozna powiedzieć że uczestnicze troszkę
          biernie smile. Nie zawsze mam czas żeby napisać, zwłaszcza teraz ostanio przed
          świętami. Dziś wreszcie zmobilizowałam się i wzięłam za gruntowne porządki.
          udało się posprzątac kuchnię, ubikację i łazienkę. Jeszcze "tylko" pokoje...
          odkurzanie i mycie podłóg. Ale na szczęście od jutra mąż ma urlop więc pomoże.
          tyle rzeczy na jutro zaplanowałam, że nie mam pojęcia jak się z tym wyrobię...
          Chciałam żeby mąż umył okna ale coś czuję że się nie uda, ubieranie choinki,
          zakupy, chcialam wpasc do siebie do pracy zlozyc zyczenia, skonczyc
          sprzatanie.... alez ta lista dluga-i do tego mały ssak. Mój ssak dziś chyba
          wyczuła że potrzebuje czasu bo przespała do południa i popołudniu a w
          miedzyczasie siedziala na stole w foteliku i pozwoliła mi działać smile Za to
          wieczorem usypiała na 3 razy... zasnela przy cycu, odlozona do lozeczka budzi
          sie po 5 min i kwęka- i tak 3 razy. W ogóle coś się przestawiła ostatnio... juz
          tak pieknie dosypiała po kąpieli do 4.30 - 5.30 a teraz znów budzi sie o 3 do
          jedzienia. A było już tak pięknie smile
          Na całe szczęście tfu tfu żeby nie zapeszyć omijają nas brzuszkowe historie,
          czasem tylko kupskiem mnie postraszy... Kupiłam jej na allegro pałąk
          interaktywny, takli zwykły za 30 zł i okazało się że to strzał w dziesiątkę!
          Przypinam jej do fotelika lub nad łóżeczkiem i ma dziewczyna zajęcie -
          oczywiście wszystko do czasu wink
          Ale się rozpisałam. Jak się zabierałam za pisanie to chciałam każdej z Was coś
          odpisac ale niestety skleroza... Wybaczcie, mam nadzieję że Was nie zanudziłam.
          W pt wyjeżdzamy na święta dlatego pewnie nie zdążę nic już napisać dlatego już
          teraz życzę Wam wszystkim oraz Waszym Dzieciątkom ciepłych, rodzinnych i
          spokojnych Świąt! Odpoczynku i relaksu w gronie najbliższych, trafionych
          prezentów smile i grzecznych dzieciaczków!!!
          Ja mam Święta tzw. jeżdżone, dwie wigilie, troche u moich rodziców i u teściów.
          Spokojnie raczej nie będzie bo u rodziców będzie 5-letnia bratanica
          zafascynowana Natalką wink a u teściów... no u teściów też będzie fajnie wink
          Trzymajcie się ciepło i świątecznie. Pozdrawiam gorąco. Ania i Natalka

          • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 22.12.05, 00:05
            pozdrowionka tylko bo padam, wczoraj koszmarny powrót z łodzi - 4 godziny
            60km!!!! + zaliczony rów, dzisiaj maja skutecznie uniemożliwiała normalne
            życie, mały jak zwykle spokojny, ale ja mega zmęczenie, może jutro coś napiszę
            • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 22.12.05, 08:59
              Camilcia, mam nadzieję, że mimo rowu jest ok. Życzę Ci dużo odpoczynku na
              Święta!!
              A ja dalej w tym zimnidle, ogrzewanie nie jest zepsute, oni poporstu słabo
              palą sad A my na końcu obiegu. Szkoda gadać.
              Jadę w końcu do rodziców, przyjada po nas niedługo. Ale...mąż mi zabrał kartę
              płatniczą, więc chciałam sobie przelac na konto taty i wybrac na miejscu, a
              tu...awaria banku sad A ja mam pare groszy, a chciałam dzisiaj zrobic porządny
              prezent mężowi, kiedy nie będzie widział i chyba klapa ogólna!
              Ale jadę, bo w tym zimnie nie będę siedziec .

              Jesli bym sie juz nie odezwała przed świętami -
              Życzę wam pogodnych, zdrowych i spokojnych Świąt!! Dla Was i Waszych Rodzin!
              Ania, Oliwka, Janusz i Patryczek smile
    • scott123 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 22.12.05, 10:42
      Witajcie!
      Niestety z moim 3 miesięcznym maluchem musimy zacząć rechabilitację bo mały nie
      trzyma jeszcze sztywno główki i nie chce jej podnosić jak leży na brzuszku!Jest
      wcześniakiem i mam nadzieję,że to dlatego!I wkrótce Domiś wszystko nadrobi!!!!

      Z okazji Świąt życzę Wam wszystkim wszystkiego co najlepsze,zdrowia i pociechy
      z maluszków!!!Wesołych Świąt!!!!!Agata,Papi i Domiś!
      • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 22.12.05, 11:26
        Qrcze, Wy tak świątecznie i nastrojowo, a ja po dzisiejszej nocy ledwie na oczy
        znow patrze.
        Mały trol zasnal dopiero o polnocysad
        O 3 juz chcial am i znowu zrobil kupsko. Było przebieranko i pełne rozbudzenie.
        Po kolejnych dwoch godzinach znowu mnie obudzil wiec biore go do wyrka celem
        nakarmienia, a on nie chce jesc tylko twrado spi. Ja mu cyca, a on sie odwraca.
        Po kilku minutach zrezygnowalam i odlozym go do lozeczka. Tam sie okazało,ze
        dziecie okropnie głodne jednak jest, palec w budzi i takie cmokanie,ze na
        drugim koncu ulicy go było słychac. Biore go karmic,juz na siedzaco (noca
        karmie w wyrku na lezaco zeby choc troszke pokimac)a mały w prezencie mnie
        obsikal. Poddalam sie. Mial tylko mała plamke na gatkach wiec polozylam go na
        suchym boku,a sama poszlam spac w obsiuranej koszuli - podobno mocz ma
        wlasciwosci lecznicze...smile

        Nie wiem co za zła passa nas dopadła.
        Źle ze spaniem, pieluchy przeciekaja wiec co chwile zmiana ubranka, na dodatek
        mały takie fontanny puszcza,ze potrafi obzygac siebie całego,mnie i wszystko
        naokołosad

        Dzieki za rady dziewuszki kochane ale poki co sprobuje z wiburcolem,to ponoc
        jakies reelacyjne czopki na gazy, a juz na bank kupie herbatke,bo boje sie,ze
        przez to wymiotowanie mi sie odwodni - wczoraj juz glukoza poszła w ruch.
        Gosiu zaskoczyłas mnie z tym vigantolem, jak pjdziemy sie szczepic to
        popytam,ciekawe coz mi na to powie ta moje cud lekarka...

        Camilcia czyzby sanki Ci sie z auta zrobiły?
        Nie jezdzij po rowach bo jeszcze krzywde sobie zrobiszwink szczesliwie,ze
        wszystko ok.

        Dzisiaj u mnie tak sypie,ze spacer mam z głowy.
        Ja tu chyba zwiariuje z tym małym potworkiemsmile

        Pozdrawiam Was serdecznie.
        Z zyczeniami jeszcze zajrzesmile)

        Ania
        • kurczaczekp Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 22.12.05, 12:41
          Hej dziewczyny!
          Najchętniej to bym się położyła a tu mieszkanie do połowy wysprzątane, naczynia
          do mycia, obiad do zrobienia, szczegół ze jeszcze nie wszystkie prezenty
          kupione! (tak na marginesie, mąż kupił sobie sam prezent bo ja nie mam jak mu
          iść kupić, ale przynajmniej jest zadowolonysmile tylko nie ma niespodzianki. My
          robimy wigilie u nas, więc będzie sporo szykowania. To będzie nasza pierwsza
          wigilia w naszym mieszkaniu i do tego z nasza córcią, bardzo się cieszymy! Do
          tego przyjeżdża do nas siostra męża z chłopakiem (rodzice męża niestety nie
          żyją), z czego bardzo się cieszę bo będę miała pomoc.
          Tylko szkoda ze nie będzie można się objeść, a tak bym zjadła sobie kapusty z
          grzybami, makiełki itd. Za to karpia smażonego sobie nie odpuszczę!
          Z tego co piszecie wiele z Was daje dzidzią nie tylko vigantol ale jeszcze
          jakieś inne witaminy, kurcze mi nic pediatra nie zaleciła...i tak się do niej
          wybieram zapytam więc.

          Scott123 – wystraszyłaś mnie z ta rehabilitacją, bo moja Oliwka tez nie chce
          podnosić główki jak leży na brzuszku (bo nie chce leżeć), a ma teraz 11 tyg.
          Czy to lekarze powiedzieli ze będzie musiał Twój synuś być rehabilitowany i na
          czym to polega?

          Gosia – pojechaliśmy na Krysiewicza z Oliwią, tam ja zbadali i zdecydowali ze
          zostawią nas na obserwacji, ale oddział dla małych dzieci jest niestety na
          Nowowiejsiego (okolice hotelu Polonez), więc musieliśmy małą ubierać i jechać
          tam. Dziwne to, bo nie można przyjechać z dzieckiem bezpośrednio na
          Nowowiejskiego, dopiero jak Krysiewicza tam skieruje, więc trzeba latać z
          dzieckiem po mieście zanim ktoś się nim zajmie. Dodam ze to była pozna godzina
          nocna, mróz na dworze i nie było miło się tak przemieszczać.

          Ankamk78 – nam ostatnio tez wszystko przecieka, ciągle plecy od obsrane i
          ciągłe przebieranie!

          No to kończę bo mała krzyczy.
          Pozdrawiam!
          Paula
          • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 22.12.05, 19:32
            dziewczyny, ja już absolutnie nie wyrobię z pisaniem i czytaniem, święta prawie
            już a ja w lesie ze wszystkim, zajrzę z życzeniami, trzymajcie się cieplutko i
            buziaczki dla dzieciaczków
            • mmonia74 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 22.12.05, 21:48
              ankamk- viburcol to czopki homeopatyczne "na stany niepokoju u niemowląt"
              taknapisano na ulotce; ja uzywałam ich 3 razy jak mała miała kolkę i już nie
              dawałyśmy rady; po 15minutach od zażycia był spokój, ale nie wiem czy to na
              pewno od nich czy to po prostu kolka minęła
              aniarad- dobrze Ci podpowiadało matczyne serduszko w kwestii kupek, ale jak to
              któraś z Was napisała (może Ty?) że przy drugim dziecku jest się trochę
              spokojniejszym; mnie też lekarz na wstępie zapytał czy to moje pierwsze
              maleństwo, pewnie pomyslał że jestem przewrażliwiona, nic to

              U nas dzisiaj padał deszcz- pogoda do bani, zero spaceru, mała nie chce spać w
              dzień, a wieczorami ja padam na pysk. Mieszkanie nieposprzątane. Może jutro dam
              radę. Teraz idę pod prysznic i spać, póki maluch pozwala.
              W razie gdybym już tu przed świętami nie zajrzała życzę Wam ciepłych,
              rodzinnych, radosnych Świąt, wymarzonych prezentów pod choinką i cudownej
              atmosfery.
              Pa! Monika
              • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 23.12.05, 11:05
                "Aby Święta Bożego Narodzenia były bliskością i spokojem, a Nowy Rok dobrym
                czasem".

                Zdrowych,radosnych i spokojnych,smacznych i bogatych w prezenty Świąt Bożego
                Narodzenia spędzonych w ciepłej rodzinnej atmosferze

                życzy Ania z Rodzinką

                P.S.

                Patrzac na te wszystkie pysznosci,ktorych nie bede mogła nawet tknac, pomysle o
                Was i placze sie z Wami w bolu,moze bedzie mi razniejsmile))
                • goczis Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 23.12.05, 16:25
                  Dużo radości, szczęścia, pomyślności, Świąt pachnących choinką, rodzinnej
                  atmosfery przy wigilijnym stole, bogatego Gwiazdora - szczególnie dla Maluchów -
                  i wszystkiego co się zamarzy w nadchodzącym Nowym Roku!!!
                  Gosia z rodzinką

                  PS. Grzybki i kapusta w tym roku nie dla mnie... sad ale odbiję sobie w
                  następnym wink Pozdrowionka!!!!
                  PS.2. Mam trochę stres przed niedzielnymi chrzcinami. Trzymajcie kciuki, co by
                  Nelka nie urządziła koncertu w kościele. Do "usłyszenia" po Świętach. Pa
                  • atk2001 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 23.12.05, 19:48
                    ja już wiem, że znad swojego talerza z marchewką będę wszystkim obżartuchom
                    tegorocznym życzyła gigantycznej zgagi smile))

                    trzymajcie się w te święta ciepło, dla wszystkich chrzczonych - powodzenia, no i
                    do zobaczenia wkrótce.

                    Ania
                  • wenus7771 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 23.12.05, 20:25
                    cześć dzuiewczyny
                    dużo zdrówka, radości dnia codziennego, miłości, dużo spokoju i grzeczniutkich
                    dzidziusi
                    • kinga2110 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 23.12.05, 22:43
                      By wam wszystko pasowało,
                      by kłopotów było mało,
                      byście zawsze byli zdrowi,
                      by problemy były z głowy,
                      by sie wiodło znakomicie,
                      by wesołe było życie

                      TEGO WSZYSTKIEGO ŻYCZY KINGA Z RODZINKĄ
                      • tufda Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 24.12.05, 01:35
                        Zdrowych, ciepłych i rodzinnych Świąt!

                        Magda, Hania i Marysia.

                        PS. Dziewczyny i nie objadajcie się zbytnio wink
                        • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 24.12.05, 10:13
                          Zdrowych, wesołych, spokojnych i przepysznych Świąt Bożego Narodzenia
                          życzą -
                          Ania z Rodziną
                    • oladidi Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 27.12.05, 13:02
                      Hej dziewczyny jak po świętach? Jak spisywały się maluszki? Jak dosiadłam do
                      stołu to moja odrazu cycka chciała i musiałam czekać ok 20min zeby cos zjesc i
                      tak przy kazdym posiłku przez 3 dni...oj lubi mała dac sie we znakismile no nic
                      pozdrawiam Was serdecznie i dzięki za miłe przyjęcie mnie na forumsmile gg 2207164
    • p.syla Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 24.12.05, 14:57
      Jak obyczaj każe stary,według ojców naszych wiary,chcemy złożyć Wam życzenia z
      dniem Bożego Narodzenia.Niech ta Gwiazdka Betlejemska,która wschodzi tuż po
      zmroku,da Wam szczęścia i pomyślności w nadchodzącym Nowy Roku. ŻYCZY SYLWUSIA
      (p.syla)Z MĘŻEM I MATEUSZKIEM.
      • yalu Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 24.12.05, 21:36
        Wesołych Świąt dla Wszystkich smile))))
        • bozena122 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 25.12.05, 21:45
          DZIEWCZYNY WSZYSTKIEGO NAJSZCZESLIWSZEGO, NIECH TE SWIETA TRWAJA W NASZYCH
          SERCACH I OCIEPLAJA ATMOSFERE NASZYCH RODZIN! Wszystkiego dobrego dla Was i
          Waszych Rodzin zyczy Bozena z Rodzina
          • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 27.12.05, 09:26
            uff, jak dobrze że już po świętach wink mam nadzieję, że ktoś chociaż odpoczął,
            bo ja tylko biegiem wszystko, ale chrzciny piękne, jak ogarnę dom i nakarmie
            Majcię to napiszę więcej i wkleję zdjęcia
    • p.syla Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 27.12.05, 12:04
      KURCZACZEKP-mam nadzieje że nie będziesz maiała więcej takich sytuacji z tym
      zachłyśnięciem się małej,życze ci tego bo wiem co to jest strach gdy dziecku
      brakuje tchu.to ci córeczka się wzieła na kawały-obkupkaną badał lekarz big_grinDD
      piszesz że Oliwka spała sobie 8h bez przerwy-nie obudziłaś jej na karmienie ja
      czasem po 5h mam stres czemu Mateuszek jeszcze śpi i nie budzi sie z głodu ale
      pewnie nasze dzieciaczki wiedzą kiedy maja sie obudzić,sama nie wiem czy mam
      budzić do karmienia czy nie a ty co o tym
      sądzisz?

      WENUS-w końcu się doczekałaś powrotu mężą cieszcie się teraz każdą chwilą
      spędzoną razem życzę samych przyjemnych
      chwil.

      SCOT-i co z tobą zmieniłaś wkońcu ten login na inny? i jak tam zwalczanie
      ospy? a jeśli chodzi o te rechabilitacje to mnie wystraszyłaś bo mój mało
      trzyma główke lerząc na brzuszku no a jak go mam na prosto to jeszcze nią
      bardzo kiwa na
      boki.

      CAMILCIA-fajnie sie miałaś (5h na zakupach) a Szymonek niech na macie fajnie
      się bawi.no nie źle z tym wypadkiem mam nadzieje że wszystko oki a jak z autem
      też
      oki?

      ANKAMK-mam podobnie z Mateuszkiem ja go położe na bok a on sie przekula na
      plecka ale śpi zemną w łóżku więc mam nad nim dozór no i jakoś tak się nie boje
      że mi się zachłyśnie po ulaniu.rozbawiłaś mnie postem z dnia 21.12 jest taki
      nerwowy ale taki śmieszny.(nie zrozum mnie źle) no i z tymi przebojami w nocy
      ja mam podobnie najpierw mojego przebiore bo potem usypiam go cycem,jak już
      prawie śpi to nagle walnie kupsko i znowu do przebierania i znowu musze karmić
      na szczęście nie wali jednej kupki po
      drugiej.

      GOCZIS-jak tam siniaki zeszły już po tym wypadku na schodach?no i jak tam po
      chrzcinach?

      TUFDA-życzę ci chwili spokoju przy kompie ja nie znosze jak mąż mi przeszkadza
      gdy siedze na necie,choć jemu da sie powiedzieć nie przeszkadzaj mi,ale
      dzieciom.a katarek już minoł który dostałaś od męża (rozbawiłaś mnie tym
      stwierdzeniem)

      AGAKA-jak tam Piotruś dalej popsuty i nie sypia w dzień mój Mateuszek tez
      czasem ma takie dnie że śpi tylko około 2gdz a potem dopiero na noc zasypia a
      czasem śpi cały dzień i aż mnie dziwi że w noc
      też.

      ANIARAD-i jak byłaś u fryzjera mi też włosy urosły też bym chciała do fryzjera
      a jak mnie synek za nie ciągnie szkoda gadać oczywiście nieświadomie.i co dalej
      masz takie mrozy w
      domku?

      DIANAWAWA CZYLI OLADIDI- witam pisuj jak
      najwięcej.

      ANGELKA-miło że piszesz pozdrowienia dla
      Natalki.

      MMONIA-i jak tam powrót do
      nabiału?

      KINGA-wyleczyłaś wkońcu starszego synka?to jest okropne że te leki takie
      drogie.

      • lenka30a Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 27.12.05, 12:31
        Cześć dziewczyny, w końcu mam czas żeby coś napisac, a to dlatego, bo tatuś
        jest dziś przy Juleczce, więc mam czas dla siebiesmile
        Jak Wam minęły Święta?Mam nadzieję, że bardzo miło i przyjemnie.
        Ja wczoraj miałam chrzciny mojej małej, myślałam, że będzie płakała cały czas,
        ale nie było tak źle, troche tylko pomarudziła, pogapiła się na światełka, a
        już najbardziej jej się podobała gra na organach i śpiew ludzi w kościele.
        Jednak na czas kazania musiałam wyjść z nią bo się tak rozmazała, że nie mogłam
        jej nijak uspokoić, wyszłam do zakrystii, położyłam pieluszkę tetrową na
        oczkach i niunia moment zasnęła, uff.
        Miałam stresa nie ma co.
        Ciekawe jak tam Nelka Goczis się sprawiłasmile
        Moja córeczka ostatnio się zmieniła, jak chce jej się bardzo spać to piszczy
        tak smiesznie, i w ogóle gaworzy na całego, bierze małego pluszowego misia w
        rączki i siup go do buzi od razu, ładnie trzyma tez główkę jak lezy na
        brzuszku, po prostu cieszy mnie coraz bardziej, jeszcze żeby sama zasypiała, to
        byłby anioł.
        Bo problemy z brzuszkiem chyba juz mamy za sobą(odpukać), chociaż daję jej
        jeszcze Infacol po jedzeniu na wszelki wypadek.
        a jutro idziemy na kolejne szczepienie i ważenie, znów będzie awantura.
        Pozdrowienia
    • p.syla Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 27.12.05, 12:19
      święta święta i po świętach.szkoda tak miło mi się gościło u teściów nie
      musiałam nic robić tam jadłam ,piłam i odpoczywałam od mojego małego obowiązku
      który ciągle był noszony i bawiony przez teściów.nie ograniczałam się z
      jedzeniem i piciem mój brzuszek zaliczył niedozwolone jadło i napoje a
      Mateuszkowi odziwo nic nie było-na szczęście.oczywiście nie wszystko było takie
      piękne bo Mati we Wigilje od rana marudził,dopiero po kolacji się uspokoił i
      usnoł na dobre.a jak się rozryczał przy odbieraniu prezentów big_grinD jeszcze ich
      nie widział a juz płakał.pozdrowienia dla wszystkich mam i dzidziusiów.
    • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 27.12.05, 13:38
      ja tez się cieszę, że juz po świętach, pełno zamieszania, biegania. Jedyny
      plus, to to, że wreszcie mąż mój był w domku z nami i nawet dziś jeszcze nie
      chciało mu się iśc do pracy smile
      A PAtryczek grzeczniutki był w Święta, pojadłam troche sałatki i ciast - ale
      był spokojny, zatem brzuszek na szczęscie nie bolał. Tylko kupka oczywiście
      sluzowata wczoraj bardziej niz zwykle.
      Mam nadzieję, że u Was dobrze po Świątecznych potrawach itp....
      pozdrawiam
      • goczis Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 27.12.05, 14:28
        Hej! Święta i po Świętach, aż szkoda, że się skończyły. Nareszcie miałam męża
        na kilka dni... Ale co dobre szybko się kończy. W piątek planuję powrót do
        Poznania.
        Chrzciny nam się udały smile Aniela nie zakwiliła nawet na moment, a jak ksiądz
        polał wodą główkę to... zaczęła się uśmiechać (chyba jej się skojarzyło z
        kąpielą wink) Jak znajdę dłuższą chwilkę to zamieszczę zdjęcia na forum. Za to
        drugi dzień Świąt miała marudny straszliwie. No i znów w nocy śpi max.po 3
        godziny, a już myślałam, że wroci do jednej przerwy 6 godzinnej, bo takie dwie
        nocki pod rząd jej się zdarzyły jak tata przyjechał do nas (p.syla - jak u nas
        były piękne czasy gdy Nela jako noworodk spała po 7-8 godzin w nocy, ja jej nie
        budziłam na karmienie, ale to było dawno...).
        Poświąteczne uściski dla wszystkich!
        Gosia
        • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 27.12.05, 14:45
          Lenka, dobrze że już lepiej, może mała Ci pozwoli częściej tu zaglądać smile

          Święta przyjemne, chociaż trochę męczące. Wigilia u teściów (tam był mikołaj
          przebrany) na 17, potem na 19 do moich rodziców – Maja była tak wymęczona, że
          usnęła już w drodze do teściów, rozbudziłam ją, ale jak wracaliśmy to zasnęła i
          spała do rana, więc większość prezentów dostała rano w pierwszy dzień świąt.
          Zachwycona oczywiście każdym, ale najbardziej ciastoliną (był rowerek, mata
          balamory, kredki i tysiące drobiazgów, książeczki itd.)
          Szymuś dostał zabawki do maty (bo zgubiliśmy część jak maja miała) stolik
          edukacyjny trochę na zaś, ale super – majci się podoba smile
          Chrzciny w pierwszy dzień świąt – rewelacja! Bardzo się cieszę, że jednak
          chrzciliśmy w tym zabytkowym malutkim kościółku, było bardzo uroczyście i
          wyjątkowo, Szymuś grzeczniutki, nawet Maja nie rozrabiała, tylko śpiewała
          kolędy wprowadzając w osłupienie wszystkie babki (wiecie takie kościelne babki,
          co śpiewają na cały kościół) bo naprawdę znała słowa smile impreza też udana, w
          drugi dzień świąt my wyjazdowo, ale też bardzo przyjemnie.

          Tylko jedno – ja miałam załamkę przedświąteczną związaną z tym że wszystko na
          mojej głowie, dobrze że mam brata, przynajmniej miałam z kim jechać po choinkę
          i ją ustawić w domu. Marcinowi bym najchętniej wtłukła...
          Marcin w sylwestra ma nadzór czyli od rana do 22giej, albo dłużej, zależy co
          się będzie działo w jednostce. A tak nawiązując do planów 21 lecimy do Anglii i
          oczywiście Marcina wysyłają na jakieś szkolenie od 16 do 21! Nie wiem jak to
          się ma do zgody dowódcy, którą już dostał na wyjazd... jak zwykle kombinowanie

          Maja mi usnęła – ale fajnie, ta chwilka wytchnienia tyle znaczy, nawet Szymuś
          jest spokojny, chociaż jadłam nawet ćwikłę i paprykę i wiele innych rzeczy
          • ankamk78 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 27.12.05, 15:20
            Mowia,ze jaka Wigilia taki cały rok - to u nas bedzie wybuchowo. Beniamin tak
            szalal nam po powrocie do domu (wiecierza była w gosciach),ze zasnal dopiero o
            2.30 !!! My juz jak dwie cmy nad nim,a on rozesmiany,zadowolony,macha rekami i
            nogami,guga,w najlepsze chce sie bawic...potem dostal ataku i nie wiedzielismy
            czy najpierw krople na brzuch dac, czy suszare wlaczac, czy czopek do tyłka
            wkładac... Ogolem cyrk na maks. Sasiadom sie chyba suszarka o 2 w nocy niezbyt
            podobała,bo w pierwsze swieto o 8 rano leciały na cały regulator koledy...wiec
            niedospalismy zarwanej nocki.
            I swieto wyjazdowe,bo i u tesciow i u mojego taty. Znowu sciagnelismy do domu
            pozna noca ale tym razem synus juz był tak umordowany,ze szczesliwie najadl sie
            i padl.

            Tak dziwnych potraw jak w ta wigilie to jeszcze nie jadłam: były uszka ze
            szpinakiem,pierogi z kasza, maksymalnie mdłe gołabki w paskudnym sosie
            koperkowym, nawet ryby w galarecie sie chwycilam (normalnie niecierpie).
            Nawcinalam sie za to makiełek i mały tak dosyc spał po nichsmile) tylko wizyty w
            toalecie po tym maku takie dosyc,hmmmm, bolesnewink

            Gratuluje udanych chcin (Gosia,Lenka i Camilcia) i szczerze zazdroszcze,bo my
            dopiero pod koniec stycznia,az sie boje i tego co w kosciele i tego cyrku w
            domu.

            Aktualnie narzekam na mega bol glowy,bo pogoda u nas pod psemsad

            Pozdrawiam poswiatecznie
            Ania
            Beniaminek
    • anna782 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 27.12.05, 16:05
      Witam jestem mamą Kamilka który urodził sie 28 października,karmię go piersią
      co 2 godziny więcej niewytrzyma nawet w nocy.Śpi spokojnie budzi się tylko na
      karmienie, zaczyna gaworzyć "gu,e", ślicznie się uśmiecha.My chrzciny mamy 8
      stycznia też trochę to przeżywam.jAK WASZE POCIECHY ZACHOWUJĄ SIĘ W CIĄGU DNIA?
      LEŻĄ GRZECZNIE CZY TRZEBA PRZY NICH ASYSTOWAĆ?
      • lenka30a Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 27.12.05, 17:54
        Witam nową mamę!
        Moja niunia po jedzeniu, o ile ma dobry humor, to leży troszkę sama, tzn jakieś
        pół godziny, bawi się, ssie paluszki itp. potem zaczyna marudzić i chce żeby
        ktoś przy niej był, od wczoraj piszczy, strasznie smiesznie to wygląda, jak
        zaczyna bardziej marudzić to ją usypiam, potem jedzonko, zabawa... i tak w
        kółko smile
        Aha w Święta jadłam dosłownie wszystko, od bigosu po pierogi z kapustą
        i ...nic, cisza, Julka grzeczna, więc brzuszek chyba nie boli.
        • kinga2110 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 27.12.05, 21:27
          Hej!
          U mnie święta raczej spokojne, dopiero dziś było nieciekawie, bo mały wogóle
          nie chciał spac , spał po pół godziny i się budził, teraz śpi od ósmej, ale już
          zaczyna sie kręcic. Ale może się nie obudzi bo zazwyczaj jak zaśnie wieczorem
          to śpi do dwunastej, pierwszej.

          P.Syla- starszy juz praktycznie wyzdrowiał, ale jeszcze będe mu podawac syropy
          do końca tygodnia na wszelki wypadek, młodszemu tak samo. Bo on tylko w nocy ma
          zatkany nosek, a w dzień nic mu nie jest, ale lekarka mówiła, że może miec
          sapke niemowlęcą, zobaczymy po nowym roku jak pójde do kontroli. a tak pozatym
          to dziękuje ci za zainteresowanie, bo żadko ktos odpisuje na moje posty, a ty
          jak widze starasz się nie zapominac o nikim i to jest fajne, pozdr

          Anna782- witam mame Kamilka

          Aniarad, Goczis i inne dziewczyny, które miały mężów w domu w święta- ale wam
          zazdroszcze, mój przez 3 dni pracował na noc i siedziałam sama, dopiero w
          piątek ma wolne, ale na szczęście od 2stycznia zmienia prace i nie będzie już
          musiał pracowac ani na noc, ani w święta, będzie super

          Widze że praktycznie wszystkie sobie nie odmawiałyście potraw "zabronionych".
          Ja tak samo, i najśmieszniejsze jest to że Kacper od wigili nie miał kolki, a
          jadłam grzyby , kapuste itp. Tylko pytanie: skąd ,miał wcześniej kolke?

          Mój starszy synek znów zamęcza mnie pytaniami kiedy będą święta( czytaj
          prezenty). Jak ciężko jest czasem wytłumaczyc cos trzylatkowi, kiedy on ma
          tysiąc pytań na minute.

          Kończe, pa

          • aniarad1 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 28.12.05, 09:28
            Koinga, współczuję, że musiałas sama z dziecmi nocami siedzieć - ja nie dałabym
            rady. Uciekam przed tym, jak mogę i jeśli zdarza si9ę sytuacja, że m ma nie być
            (na szczęście rzadko) to mama śpi u nas, albo my do nich z maluchami.
            A może Twój Synek juz wyrósł z kolek???

            A przed świętami u mnie...zdążyłam z fryzjerem, ale mąż mnie zapienił, bo miał
            po nas przyjechac w piątek rano (bo tyle spraw, w domu pobojowisko, tony
            prasowania, a w święta goście...) i przyjechał o ...16!!! Juz mnie wtedy
            trafiało i ziałam ogniem. Oczywiście nie chciał prowadzić samochodu do domu, bo
            śpiący po imprezie, i tak wiozłam ich przez mgłę, gdzie ledwo widac czubek
            nosa, a i w samochodzie cos się stało, szarpał ciąle. Mieliśmy jeszcze w tym
            dniu, 23 imieniny u córki brata męża i usg bioderek. Zadzowniłam , żeby
            przełozyc wizytę bo nie dalo se zdążyc i jeszcze ten samochód, a pani do mnie,
            że mnie nie zapisze! (za karę, że nie przyjadę 23.)No i wtedy nastąpił wybuch
            (nie bedę wdawała się w szczegóły wink Ale chociaż potem byłam juz spokojna. Z
            imieninami uporalismy sie dość szybko, a prasowanie na okres Świąt wylądowało
            na dnie szafy sad

            Ale wczoraj znowu atrakcje mi mężuś zapewnił, poszedł sobie grac w piłkę
            wieczorem i zamiast po godzinie wrócił po dwóch. Patryk jeszcze nigdy tak się
            nie darł jak wczoraj podczas kąpieli Oliwki, nie wiedziałam kogo pilnować, czy
            kąpiącą się damę czy malca drącego się w niebogłosy. Płakałam w końcu i ja.
            A m?? Miał do mnie pretensje, że mam do niego pretensje. Bo przecież był na
            piłce pierwszy raz od urodzenia PAtryczka.... Brak słów. Wszystko na głowie
            kobiecej.

            Dobra, musiałam się wyżalić, dziewczyny. Dzisiaj nowy dzień i trzeba mu stawić
            czołasmile
            Pozdrawiam i ściskam
            • camilcia Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 28.12.05, 09:46
              Aniu, ja na temat swojego męża mogłabym trzy razy dłuższy post napisać, tak
              mnie wkurzył, niby już pogadaliśmy, ale jakoś tak bez wniosków i nic to nie
              zmienia, ja oczekuję więcej pomocy, on też zmęczony itd, niech się ten rok już
              kończy!!!!!! ja ostatnio powiedziałam że wywieszę ogłoszenie 'chwilowo zamienię
              męża na dobrą gosposię' wink i to odzwierciedla dokładnie to co czuję do niego,
              tylko mi trochę przykro, ale i zła jestem... wiem, ze to się wszystko poukłada,
              tylko mi cierpliwości brakuje
              • mmonia74 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 28.12.05, 13:43
                oj, jak czytam o tych naszych mężach to stwierdzam, że prawie wszyscy są tacy
                sami. Mój też mnie wkurza okrutnie i najchętniej bym go pogryzła, wrrrrr...

                A święta minęły szybciutko. Mała nie chciała za bardzo spać po Wigilii, za dużo
                wrażeń i nowych osób. Za to następnej nocy przespała bez przerwy 8 godz.
                Syla - Lekarka nie kazała mi jej budzić na karmienie, bo dobrze przybiera na
                wadze, więc będę teraz spać spokojnie. Do tej pory gryzło mnie sumienie. Jeżeli
                Mateuszek też dobrze przybiera - śpij spokojnie.
                Po tych świętach jak nigdy dotąd nie byłam objedzona- plusy z karmienia. Nie
                skusiłam się na swoje ulubione uszka i pierogi z kapustą. Teściowa zrobiła mi
                wzamian pierogi z kaszą gryczaną - dobre! Pojadłam za to pierników w białej
                czekoladzie, sernika i małej nic nie było.
                Jak dobrze, że chrzciny się wszystkim udały. My będziemy to przeżywać wiosną.
                Pozdrawiam serdecznie!
                monika
              • p.syla Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 28.12.05, 13:45
                no jak już jest temat mężów to i ja coś napisze ,chciałabym sie pochwalić jaki
                to mój mąż jest super pomocny i wogóle ale nic z tego,wkurza mnie tylko bo gdy
                mu mówie ze teraz niech on troche się zajmnie Mateuszkiem to on na to że
                przyszedł z pracy i chce troszke odpocząć.nawet w święta się wykręcał.tylko
                jeśli on ma sie wykręcać że zmęczony po pracy to chyba nigdy mi nie pomoże sad
                ja jakoś się nie wykręcam że nie zrobie obiadu,zakupów i że nie posprzątam bo
                mam dziecko zawsze wszystko jest zrobione.ale więcej na ten temat nie pisze bo
                szkoda słów no i przykro mi bo wasi to napewno są lepsi no i gdybym miała się
                żalić to mój post by był taaaaaaaaaaaaaaaaaki długi że ho ho
                ho..

                LENKA-i jak po szczepieniu? fajnie że Julka taka
                grzeczna.

                OLADIDI-mój Mati za dnia leży sobie sam nawet po 30min. ale potem mu się już
                nudzi i zaczyna skrzeczeć że chce na rączki,zazwyczaj jak go nosze to zasypia i
                śpi po 2gdz. co
                2gdz.

                GOCZIS-fajnie że tak mineły wam
                chrzciny.

                CAMILCIA-podziwiam że potrafisz być bez męża ja sobie nie wyobrażam gdyby mój
                gdzieś pojechał na pare dni ,wystarczy że wyjdzie do pracy a ja już za nim
                tęsknie.no i również fajnie że chrzciny się
                udały.

                KINGA-nie ma sprawy lubie odpisywać na posty ,nie wszystkim czasem odpisze
                udaje mi sie odpisać tym których posty wpadną mi do głowy i które
                zapamiętam.pytanko -jako kto twój mąż pracował że pracował na nocki i w święta
                i na jaką prace teraz zmienia?
                • anna782 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 28.12.05, 14:17
                  JA W ŚWIĘTA NIE JADŁAM KAPUSTY, GRZYBÓW TROCHĘ SIĘ BAŁAM ŻE MAŁY BĘDZIE PŁAKAŁ
                  W NOCY ALE POZWOLIŁAM SOBIE ZA TO Z CIASTEM NASZCZĘŚCIE NIC SIĘ NIE DZIAŁO.
                  DZISIAJ MÓJ KAMILEK MA 2 M-C ALE CAŁY DZIEŃ MARUDZI I BARDZO KRÓRKO ŚPIA ALE
                  CHĘTNIE WISI PRZY PIERSI. JAK WY KARMICIE BO JA CO 2 GODZINKI TYLKO PIERSIĄ A W
                  NOCY ZDAŻA SIĘ CO 3 GODZINY, STRASZNY Z NIEGO GŁODOMOREK.
                  POZDRAWIAM WSZYSTKIE MAMY
                  • awa1109 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 28.12.05, 16:13
                    Cześć dziewczyny!
                    Ale się stęskniłam za Wami. Mój komputer odmówił posłuszeństwa na jakiś czas a
                    mąż wraca po 22 do domu (koniec roku zawsze jest najgorszy u niego w firmie) i
                    nie miał kiedy coś z tym komputerem podziałać. W święta zlitował się nade mną i
                    wreszcie mogłam poczytać co u Was.
                    Goczis - dzięki za pamięć, któregoś dnia pytałąś gdzie się podziałam, zawsze to
                    miło jak ktoś pamięta, zwłaszcza jak siedzę sama w domu.
                    U mnie nic nowego.
                    Mały grzeczny (odpukac), co tydzień chodzę z nim na pobranie krwi bo żółtaczka
                    cały czas nie chce mu zejść, w związku z tym odwlekły nam się szczepienia,
                    zaszczepiłam go w zeszłym tygodniu tylko na żółtaczkę (po tym mu wzrosła
                    bilirubina). Ma prawie 10 tygodni i się martwię że inne szczepienia jeszcze nie
                    zostały zrobione.
                    Ogólnie to tyle. Będę teraz częściej się odzywać.
                    Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie, dobrze że jesteście i witam nowe mamusie.
              • wenus7771 Re: Październik 2005 - nasze skarbeczki :) 28.12.05, 13:57
                witam
                jak cudownie wysłać tatusia z córką na spacer, a samej oddać się "nie robieniu
                nic", siedzę przy kompie i objadam się ciasteczkami
                ja nieodważyłam się skosztować w święta żadnych uszek, ani kapusty, czy to w
                bigosie, czy w pierogach, poprostu kolki mojej córki to dla mnie już właściwie
                wspomnienie, ale wspomnienie traumatyczne i pewnie nawet by mi nie smakowało,
                bo w głowie bym miała tylko przerarzenie, czy zaszkodzi, czy nie
                Jeżeli chodzi o relacje Toli z tausiem, to dogadują się cudownie, tatuś jest
                zakochany w swojej córce po uszy i najbardzej zadziwia mnie tym, że tyle wie na
                temat dzieci, tak poprostu instyktownie, to wszystko co ja musiałam gdzieś
                czytać, pytać.
                witam nowe mamy, fajni ,że nas coraz więcej
                pozdrawiam
                justyna i córunia Tola
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka