Obiecałam sobie, że mojemu Synowi nie zabraknie zabawek. Pamiętam jak moja
Mama za komuny strała się zawsze o to żebym jakąś nową zabawkę miała choć
samę pewnie pamietacie że to takie proste nie było a i i zabawki nie były
zachwycające. Teraz jak łażę po głupim hipermarkecie to zastanawiam się że
takich zabawek nigdy nie miałam...i teraz chcę dac to mojemu dziecku, bez
szaleństw typu urrraaaa na wszytkie zabawki te drogie i te niepotrzebne ale
na te ważne i potrzebne w rozwoju mojego wyczekanego dziecka. Teraz jest taki
oszałamiajacy wybór. Choćby mały miś którego mój Kacperek już dostał od mojej
babci.....

)
Czy też macie takie odczucia....smutną schedę po komunie?

)