Dodaj do ulubionych

Zabawki....

26.10.05, 22:30
Obiecałam sobie, że mojemu Synowi nie zabraknie zabawek. Pamiętam jak moja
Mama za komuny strała się zawsze o to żebym jakąś nową zabawkę miała choć
samę pewnie pamietacie że to takie proste nie było a i i zabawki nie były
zachwycające. Teraz jak łażę po głupim hipermarkecie to zastanawiam się że
takich zabawek nigdy nie miałam...i teraz chcę dac to mojemu dziecku, bez
szaleństw typu urrraaaa na wszytkie zabawki te drogie i te niepotrzebne ale
na te ważne i potrzebne w rozwoju mojego wyczekanego dziecka. Teraz jest taki
oszałamiajacy wybór. Choćby mały miś którego mój Kacperek już dostał od mojej
babci.....smile)
Czy też macie takie odczucia....smutną schedę po komunie?wink)
Obserwuj wątek
    • asca25 Re: Zabawki.... 26.10.05, 22:32
      Identyko to samo smile))
      Z ciuszkami też to samo... wink
      • jasama3 Re: Zabawki.... 26.10.05, 22:38
        a jakie zabawki są takie bardzo niezbędne??
    • anulla1 Re: Zabawki.... 26.10.05, 22:48
      Własnie sobie tak myślę, fajne te zabawki, śliczne kolorowe ale czy one tak
      naprawde dają dzieciom radosć??? Ja pracująć w przedszkolu z 3latkami
      zauważyłam że najwięcej atrakcji dawały dziecom, zabawki typu pociąg wspólnie
      zrobiony z pudełek po butach, balony, kolorwe chusy i kawałki mateiału-
      natomias zabawki tematyczne prawie nigdy nie były wykorzystywane zgodnie z
      przeznaczeniem- wózek dla lalek to kołowrotek, lalki i misie służyły do
      odgradzenia częsci sali która stanowiła mieszkanie dzieci bawiacycj sie w dom.
      Stacja bezynowa stanowiła fragnemt "maszynerii do robienia mikstury" itp.
      WIęc tak sobie myśle że te zabawki często są bardziej dla dorosłych, moze
      wydaje nam się że spełniamy marzenia dziecęce- to czego myśmy nie mieli, dajemy
      dzieciom, ale tak naprawde to spełniamy swoje marzenia.
      I tak ja juz dawno kupiłam śliczną karuzele nad łużeczko z kubusiem puchatkiem-
      była b. droga i napewno malutkiej będzie wszystko jedno czy lataja nad nia
      kubuś i prosziaczek czy jakieś bezimienne misie- ale je zawsze lubiałam
      Puchatka i sam sie cieszę że moja córunia będzie miała coś co pewnie bym
      chciała mieć!

      A swoją drogą mama mi opowiadała,że jak miałam niecałe trzy lata, rodzice
      dostali od jakiegoś wójka troche dolarów wiec wzieli mnie do Pewxu - pełnego
      pięknych kolorowych zabawek i powiedzieli ze moge sobie wybrać co chcę, wziełam
      z dużego kosza białą piłeczke do pingponga i wyszłam!!!!
      Ania
      • abiela Re: Zabawki.... 26.10.05, 23:13
        Ja nie kupilam nic, na poczatku malenstwo i tak nie widzi szczegolow i nie
        reaguje na zabawki. Dokupie po kilku tygodniach karuzelke. Na razie zamowilam
        tylko jedna maskotke do zasypiania i zabawy fundamentalne. I tyle. Nic mnie
        bardziej nie przeraza, jak dzieci w powodzi zabawek, ktorymi wcale sie nie
        bawia.
    • kocia_kotna Re: Zabawki.... 26.10.05, 23:17
      .....eee... nie ograbię Syna z kolorowego dzieciństwa...... nawet jesli to
      TYLKO moje tęsknoty.
      • anulla1 Re: Zabawki.... 27.10.05, 09:07
        Kociu
        Mam nadzieję że nie odebrałaś mojej wypowiedzi, jako krytyki tego że chcesz
        zapewnić synkowi to czego sama nie miałaś. Widzisz ja robię to samo , pomimo że
        wiem ,że to nie konicznie sprawi dziecku taką radość jak bym się spodziewała. A
        jeśli chodzi o kupowanie zabawek, to nawet jeśli ja będę sie w jakiś sposób
        pohamowywać, to w wypadku mojego męża nie ma szans- wypiszę wam kilka
        przykładów nizbędnych rzeczy które koniecznie chciał kupić
        - Tablica do rysowania kredą- taka z ikei
        - Drewniany domek dla lalek- nawet nie byłam wtedy w ciaży
        - Konik na biegunach- z tym był najwiekszy problem że by go przkonać że w
        najbliższym czasie to zbędna rzecz.
        - A ostatnio poważnie się zastanawiał nad zabawkowym laptopem- to wkońcu będzie
        córką informatyka!!!

        A do zabawek, wspomagających rozwój, rzeczywiście jest ich sporo, i napewno
        niektóre z nich będę chciała kupić, ale na to mam jeszcze conajmniej kilka
        miesiecy- liczę na prezenty od rodziny i znajomych!!!!!
        Ania
    • bazylea1 Re: Zabawki.... 27.10.05, 10:23
      nie, nie mam tak, jestem przeciwniczką tzw "zabawek edukacyjnych" typu
      garnuszek na klocuszek który po wrzuceniu klocka mówi jakies wyrazy po polsku i
      angielsku, stoliki które grają i migają światełkami. od edukacji jest kontakt z
      rodzicami. jestem za zabawkami prostymi, rozwijającymi wyobraznię, klasycznymi
      typu klocki, lalki, grzechotki. moje dziecko ma dużo zabawek bo ma trójkę
      oszalałych ze szczęścia dziadków ale 80% jest schowane w szafie a wybór jakie
      mają kupic należy do nas.
      • anulla1 Re: Zabawki.... 27.10.05, 10:38
        Ja piszac o zabawkach edukacyjnych miałam na myśli, wieżę z klocków- ćwiczącą
        szeregowanie od najmniejszyego elementu do największego, wielkie gąbkowe
        puzzle, i tego typu zabawki , nie miałam na mysli migąjcych zabawek uczących
        angielskiego, albo ksiazeczek które same czytają bajki...
        Ania
        • kocia_kotna Re: Zabawki.... 27.10.05, 10:44
          Nie anullka nie mam nic przeciwko, ja miałam na mysli kolorowe pluszaki itp.
          Dziecko zawsze przeciez wybierze jedna ulubioną, choćby to był np. autobus lub
          koparka w przypadku chłopaka. A co do tablicy...hm...miałam taka jak byłam
          małasmile)))
          • anulla1 Re: Zabawki.... 27.10.05, 10:47
            Ja też miałam taką tablicę, ale mój maż nie więc na wszelki wypadek juz chciał
            kupić- gdyby wycofali ze sprzedaży.
            Zapomniałam jeszcze wspomnieć o łosiu dywaniku z ikei którego też juz mamy bo
            ze dwa lata temu jakaś promocja na nie była!!!
            Ania
    • mrowka75 Re: Zabawki.... 27.10.05, 10:54
      Moje dziecko miało swoją ulubioną grzechotkę - spośród wszystkich tych bardzo
      drogich (fishera, Tiny i innych) wybrało zwykłą chińską najgłośniej
      grzechoczącą (według mnie paskudną) grzechotkę.
      Co do zabawek świecących to w pewnym okresie nie mogliśmy sie obyć bez
      klawiaturki ze światełkami i wydającej dźwięki zwierząt - była ona potrzebna do
      auta - kiedy było ciemno zimą, a trzebe było gdzies dalej pojechać. Mój syn z
      nudów wył. Od czasu klawiaturki można było spokojnie jeździc samochodem.
      A wiecie czym jestem przerażona? Że mój syn nie bawi sie klockami lego, ma dwa
      super komplety uniwersalnych klocków lego - i sie nimi w ogóle nie interesuje
      (ma 5 lat) - ja w swoim dzieciństwie za takie klocki oddałabym wszystkie swoje
      lalki, wózki, miski i innne...
      • delta.x Re: Zabawki.... 27.10.05, 12:27
        He, he, dzieciaki są tak różne...
        Moja córka znowu w ogóle nie bawi się lalkami, wózeczkiem itp, które to dostała
        w prezentach (ma 4 lata) za to uwielbia klocki Lego. I zażyczyła sobie na
        ostatnie urodziny... robota. Dostała takowego z Lego i jest po prostu
        zachwycona. Chyba będzie z niej inżynier - ostatnio z wielkim zainteresowaniem
        przyglądała się jak serwisant naprawiał nasz kocioł gazowy i w ogóle uwielbia
        patrzeć jak tata grzebie w bebechach komputerowych wink.
        Więc trudno przewidzieć jakimi zabawkami zainteresuje się nasze dziecko, lepiej
        poczekać.
        • r.kruger Re: Zabawki.... 27.10.05, 12:37
          Mam tak...ale to już większość wie, jednak szybko okazało się że nie to ładne
          co ładne ale co się komu podoba. I tak od dawna-bo już ponad rok temu
          pozwoliłam aby z wybranej przeze mnie grupy zabawek Mikołaj wybierał sam. Nie
          zawsze podoba nam się to samo. Mnie nie podobała się grzechotka-lew chicco,
          Miko namiętnie ją tarmosił u znajomych. Kupiłam, do dziś zdarza się że mój duży
          już chłopiec bawi się nią...
          Nie ma mnóstwa zabawek choć już się nazbierało. Staram się dobierać zabawki
          mądrze, kupuje mniej a solidniejsze...mądrzejsze. kilka już polecałam
          i zgadzam się, zabawka-każda (prócz chińskiej tandety której nie polecam) ma
          cudowną moc wtedy gdy bawimy się nią z dzieckiem.
          Miko odziedziczył po mnie ponad 60 pluszaków (kolekcja) a "kocha" misia gratisa
          z płynu coccolino...
    • mokopi Re: Zabawki.... 27.10.05, 15:46
      Każde dziecko jest inne i co innego mu sie podoba. Też jestem zachwycona dzisiejszymi zabawkami i jest mi smutno że ja takich nie miałam. Kilka lat temu jak w sklepach zaczęły się pojawiać kolorowe zabawki po prostu kupiłam sobie kilka kolorowych misiów. Ola jak była malutka miała kilka grzechotek, z których uwielbiała jedną najpaskudniejszą i najgłośniej grzechoczącą. Później przechodziła fazę fascynację zabawkami wydającymi melodyjki. Klocki i inne zabawki leżą w koszyku i rzadko się nimi bawi, uwielbia je rozrzucać. Ola w listopadzie skończy 2 lata. Wydaje mi się że od zawsze uwielbia "zabawki" kuchenne (nie da się tego inaczej nazwać). Wystarczy dać jej sitko, lejek, pokrywkę do garnków, mały garnuszek i lyżkę i nie ma dziecka. Potrafi bawić się nimi godzinami. Napisałam "dać jej" tzn obecnie sama sobie wyciąga z szafek. Szkoda bo jest teraz tyle zabawek a ona nie chce się nimi bawić.Z zabawkami dla mojego drugiego maleństwa nie będę szaleć. Kupię kilka i zobaczę. Jak bedzie starszy i będzie sie mu coś podobało to mu kupię. Od taty ma obiecaną kolejkę (zobaczymy kto będzie się nią bawił).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka