Dodaj do ulubionych

15.01.2006 - Dzień Dobry :))))

15.01.06, 08:47
Dzisiaj mi przyszło rozpocząć dzień smile
Wszystkie Majóweczki pewnie jeszcze smacznie śpią... A ja wyprawiłam męża do
szkółki, a sama leczę brzuszek. Wczoraj wieczorem najedliśmy się z mężusiem
śledzików - jemu nic nie jest, a ja choruję... Smakowały normalnie, ale boję
się, że mogły być jakieś nieświeże... No i teraz się męczę... Piję miętę,
łykam Silimarol ( moja ginka powiedziała, że mogę go brać bez obaw ), no i mam
nadzieję, że szybko mi przejdzie... Oby tylko Dzidzi nie zaszkodziło smile
Pozdrawiam - i dbajcie o swoje brzuszki smile))
Gosia
Obserwuj wątek
    • dido_dido Re: 15.01.2006 - Dzień Dobry :)))) 15.01.06, 09:28
      Dzień dobry,
      Gosiu, szybkiego powrotu dobrego samopoczucia życzę! poleż, pośpij, może żołądek
      się uspokoi.

      Mnie dzisiaj parę minut po 9 obudził telefon męża. Zresztą przypadkowy telefon -
      nie miał zablokowanej klawiatury i przy nacisku numer "sam" się wybrał. Moja
      rodzinka właśnie była na nartach, zjeżdżają sobie z Czantorii. Ale mają fajnie!
      Zazdroszczę im tych nart.
      Ale za to nie mają dostępu do internetu. Jakoś się muszę pocieszyć wink
      Iwona
      • mfka Re: 15.01.2006 - Dzień Dobry :)))) 15.01.06, 10:02
        Oj narty... Bark jazdy tej zimy jest tym, czego najbardziej mi brakuje w ciąży.
        Przynajmniej tyle, że mężulek mnie nie drażni, bo stwierdził,że skoro ja nie
        jeżdżę to on też odpuszcza ten sezon.
        • aniak-i Re: 15.01.2006 - Dzień Dobry :)))) 15.01.06, 10:24
          czescsmile
          mój mezulek wczorj wrócił z kroscienka(koło szcxzawnicy) mieli tam szkolenie
          przez czw i piatek i połaczyli to z jazda na nartach-mmmmmm mówi ze warónki lux.
          Ale dzis za to moze sie zbierzemy na basensmile
      • dido_dido Re: 15.01.2006 - Dzień Dobry :)))) 15.01.06, 11:01
        Ja w zeszłym sezonie powróciłam do jazdy na nartach po ok 15 latach przerwy. I
        byłam taka zachwycona! Na ten sezon planowaliśmy wspólny rodzinny kilkudniowy
        wypad narciarski. Moi chłopcy (10 i 7 lat) już super jeżdżą. W zeszłym roku ten
        wówczas 6 latek spokojnie zjeżdżał z Wielkiej Raczy na Słowacji. A mo mąż
        skorzystał z letniej przeceny sprzętu narciarskiego i kupił mi w tajemnicy narty
        - dostałam je jako prezent bożonarodzeniowy. Niestety nasza kochana "wakacyjna
        pamiątka" nieco pokrzyżowała nam plany narciarskie. No ale następny sezon jest mój!
    • maga202 Re: 15.01.2006 - Dzień Dobry :)))) 15.01.06, 10:48
      Dzień Dobry!!!
      Ja będąc w pierwszej ciąży też zatrułam się śledziami, mojemu mężowi nic nie było. Potem dowiedziałam się że moja siostra i koleżanka tez w ciąży zatruły się śledziami. Coś jest w tych śledziach że lepiej ich nie jeść w ciąży. Nie martw się nic maluchowi nie będzie.
      Jeżeli chodzi o narty to chociaż mieszkam na Mazurach to niedaleko od nas jest wyciąg narciarski na Dylewskiej Górze i mozna sobie pozjeżdżać. Dzisiaj jedzimy tam sobie z mężem na wycieczkę, ja to sobie chociaż popatrzę.
      Pozdrawiam Magda
    • pszczolka2 Re: 15.01.2006 - Dzień Dobry :)))) 15.01.06, 11:38
      Witajciesmile
      Dzisiejszy dzień po względem samopoczucia jest lepszy od wczorajszego i mam
      nadzieje, że tak zostanie. Jestem po śniadankusmile
      Po wczorajszym kołataniu serduszka i ogólnym osłabieniu do łóżka poszłam po
      22.30 i tam sobie odpoczywałam rozmawiając z mężusiem. Obudziłam się koło 7 ale
      z łóżka wstałam o 10 leżąc i drzemając co jakiś czas na jakiś czas i czuje się
      dużo lepiejsmile))
      W takim razie skoro publicznie ogłosiłam, że przez najbliższe miesiące nie
      oddam ani grama miodu, będe robić wszystko w zwolnionym tępie.
      Tak więc idę cosik zrobić - spokojnie, bez pospiechu hihi.
      A tu będe zaglądać też bardzo spokojniesmile))

      ps: Myszeczko moja kochana, jak tam nocka przeszła - dałaś rade się wyciszyć??

      Pozdrawiam,Ola
      • mysza_33 :-((((((((((((((((((( 15.01.06, 13:30
        Dobrze, że zmądrzałaś Pszczółko i odpoczywasz. Tak trzeba. Ja nie za bardzo się
        wyspałam. Zasnęłam o 2.30, potem budziłam co godzinę, zdrzemnęłam się dopiero
        miedzy 6-8.30. Bałam się. Głupie to bać się umarłych, bo żywi szkodzą, a nie ci
        co odeszli. Wiem o tym, ale mimo to musiałam spać przy zapalonym świetle.
        Częściowo poodwoływałam już pewne rzeczy zawodowe, jutro pozałatwiam resztę i we
        wtorek jadę do męża. Dziękuję Pszczółko, Vanilio i Basiu za to, że jesteście ze
        mną. Wrócę na forum, jak się pozbieramy i będę w stanie wesoło z Wami gaworzyć.
        Dziś nie mam bardzo siły pozytywnie rozmawiać.
        Trzymajcie się ciepło i do następnych pogaduch.

        Papa
        • gosik_26 Re: :-((((((((((((((((((( 15.01.06, 13:43
          witam ponownie smile
          zjadłam na śniadanko zupkę mleczną i powoli, powoli dochodzę do siebie smile
          brzuszek już tak nie dokucza i mdłości powolo przechodzą smile ale ze śledziami
          dam już sobie chyba spokój, do końca ciąży... pojęcia nie miałam, że mogą one
          jakos źle wpływać na nasze zdrówko... ale cóż, człowiek się uczy całe życie smile))
          no, a teraz idę na rosołek - mam nadzieję, że to już definitywnie mnie
          wyleczy smile
          pozdrowionka smile))
          Gosia
    • larakrofft Re: 15.01.2006 - Dzień Dobry :)))) 15.01.06, 12:55
      czesc
      ja z zapchanymi zatokami nie mialam wczoraj sily usiasc przed kompem
      dzis postanowilam sprawdzic co sie dzieje na swiecie.
      ciezka ta zima dla nas łyzwy nie narty nie i do tego choróbska !
      oby juz zadna z nas nie chorowała.

      miłego popołudnia
    • martinka74 do myszy_33 15.01.06, 14:37
      Przede wszystkim glebokie wyrazy wspolczucia.Z pewnoscia jest Ci bardzo ciezko,
      ale odpusc sobie chociaz ten strach przed zmarlym. Rozumiem Cie doskonale, tez
      to przechodzilam, chociaz racjonalnie wiedzialam, ze to bez sensu. Pracowalam w
      miejscu gdzie ludzie, ktorymi sie zajmowalam czesto umierali, a ze mieszkalam
      wtedy sama, w nocy po ich smierciach tez czulam sie niezbyt pewnie. Mi pomoglo
      kiedy sobie wytlumaczylam, ze skoro tak sie lubilismy kiedy zyli, to teraz
      nawet jesli istnieje jakas mozliwosc ich kontaktu ze mna, z pewnoscia nie
      zrobiliby nic,abym mogla sie przestraszyc. Wlasciwie odwrotnie, czasem jakbym
      czula sie pod ich opiekasmileI prosze nie czuj sie w obowiazku wracac do nas
      dopiero "kiedy sie pozbierasz i bedziesz w stanie wesolo z nami gaworzyc", bo
      chyba jestesmy tu dla siebie rowniez w bardziej smutnych momentach i byloby bez
      sensu gdybysmy musialy tu tylko rozmawiac o przyjemniosciachsmile Zreszta mi
      bardzo by Twoich wpisow brakowalo, ja moze niezbyt czesto komentuje, ale bardzo
      chetnie je czytam.
      • anja.t Re: do myszy_33 15.01.06, 19:19
        Cześć. Własnie usiadłam przed kompem i poczytałam sobie "sobotę i niedzielę".
        Weekend miałam do bani. Ale to nic w porównaniu z przeżyciami myszy. Myszko
        strasznie mi przykro. Współczuję tobie i twojemu mężowi bardzo bardzo bardzo.
        To strasznie smutne jak ktoś bliski odchodzi, ale jak to mówi mój mąż: pewnie
        tak musiało być, trzeba żyć dalej, tym bardziej, że ma się dla kogo. A z osobą,
        która odeszła i tak się kiedyś jeszcze spotkamy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka