19.01.06, 11:40
Mam takie pytanie - czy boicie się porodu? Jak do niego podchodzicie? Bo ja
powiem tak, na razie sie nie boję i mam nadzieje, iż tak pozostanie. raz już
rodziłam - wiem, ze boli, ale trzymając to małe cudzeńko w rękach, wiem, zę
warto chwilkę pocierpieć... I jeszcze jedno - myślicie o zzo? Ja myślę, ale
sama nie wiem co mam wybrać. Pierwszy poród był bez zzo, i gdyby była
możliwość aby mniej bolało... I tak sie zastanawiam...
Obserwuj wątek
    • dido_dido Re: Poród 19.01.06, 11:53
      Nie, nie boję się. Ale to już będzie mój 5 raz i ostatnie 4 były krótkie.
      Bardziej boję się pobytu w szpitalu już po. Moi chłopcy mieli zawsze żółtaczkę
      i pobyt się przedłużał nawet do 8 dni. Dla mnie to koszmar.
      A co do ZZO - ja (licząc na krótki poród) nie planuję. Ale gdybym była
      pierworódką lub miałą za sobą długi poród to pewnie planowałabym je ale
      czekałabym na rozwój sytuacji. Ot taka lina asekuracyjna.
      Iwona
    • k_maja Re: Poród 19.01.06, 12:17
      ja się na razie nie boję - wiem, że musi boleć, ale wiem też że wytrzymam skoro
      wszyscy jakoś wytrzymują smile Co do ZZO - biorę je bardzo poważnie pod uwagę, ale
      jako ewentualność - poczekam, jak się sytuacja rozwinie i wtedy ostatecznie
      zdecyduję. Na pewno nie będę cierpieć więcej niż muszę. Moja siostra się
      nastawiała na zzo i ... nie zdążyła - poród trwał niecałą godzinę. Może i u mnie
      tak będzie... ? smile)
      kasia
      • nitka111 Re: Poród 19.01.06, 12:38
        Nie boję się samego porodu ( pisałam już o pękniętej szyjce i tego się boję), to
        będzie mój drugi, nie wyobrażam sobie ZZO i nie chcę go mieć.
    • dollores1 Re: Poród 19.01.06, 14:47
      ja będę miała drugą cesarkę; porodu i bólu po porodzie nie boję się, ale
      przeraża mnie wizja spędzenia 6-7 dni w szpitalu po porodzie;
      przy poprzednim porodzie byłam 5 dni i ledwo to wytrzymałam, właściwie to byłam
      gotowa wypisać się na własne życzenie takiego doła złapałam
    • floraservice Re: Poród 19.01.06, 15:23
      No jasne, że się boję. Moje dwa poprzednie razy były długie, bolesne i trudne
      ze wzgledu na sporej wielkosci dzieci, które było mi cięzko urodzić. Ale te
      sprawy umykają w mrokach pamięci, kiedy na plan pierwszy wybiega opieka nad
      maleństwem.
      Tylko jak się człowiek nasłucha i naczyta tych rozmaitych opowieści
      zakończonych niekoniecznie szczęśliwymi finałami - to się można bac jeszcze
      bardziej. Ktoś w tej burzliwej wymianie zdań powiedział wczoraj, że samo to, że
      o takich sprawach nie bedzie sie rozmawiac nie znaczy, że ich nie ma. Zgadzam
      się w zupełnosci, ale mimo wszystko wydaje mi się, ze wszystkie sprawy związane
      z ciążą urastaja w naszych głowach do rozmiarów horrorów. Bo po prostu zależy
      nam na urodzeniu zdrowych dzieci i uchronieniu siebie przed przykrosciami.
      Ale na pocieszenie musze Wam powiedzieć, że i nasza świadomośc i same szpitale
      są na o niebo większym poziomie niż jeszcze 12 lat temu, kiedy rodziłam starszą
      córkę. Wtedy obowiązywała na przykład ścisła rejonizacja i nie można było sobie
      wybrać szpitala, no chyba że za ogromną odpłatnością. Za poród rodzinny trzeba
      było zapłacić więcej niż moja ówczesna pensja miesięczna (a zarabiałam zupełnie
      nieźle) i męczyłam sie sama, na upokarzającej sali z boksami wśród przekleństw
      i krzyków sąsiadek zza scianek. uff... teraz jest zdecydowanie więcej
      możliwości.
      • dido_dido Re: Poród 19.01.06, 15:31
        Co do warunków porodu to racja - niebo a ziemia!
        Pierwszy raz rodziłam prawie 12 lat temu. Cieszę się, że tak duż się od tego
        czasu zmieniło.
        Iwona
        • aczka2 Re: Poród 22.01.06, 15:30
          A przede mną pierwszy poród. Bólu nie boję się wcale, zresztą mam niezłą
          praktykę w znoszeniu bóluwink
          Boję się natomiast rutyny, niepotrzebnych zabiegów i obnażania ciała, boję
          ignorancji personelu, nieczułego traktowania, ewentualnych powikłań. Ale wiecie
          co? Pociesza mnie fakt, że miliardy kobiet rodziły przede mną, a niedługo i ja
          dołączę do tego grona, tym bardziej, że zamierzam urodzić co najmniej
          czwórkęwink(no nie na raz oczywisciewink)
          • szprotka6 Re: Poród 22.01.06, 16:16
            Ja moze się nie tyle boję, co mam taką niepewność jak to będzie. Drażni mnie
            myśl o tym, że sporo tak naprawdę zależy od personelu-zależy wiec na kogo
            trafię. A tak być nie powinno.Boję sie bezsilnosci wobec formalności itp, ale
            też nastawiona jestem, by walczyć o dobre potraktowanie. Kumpela ostatnio
            opowiadała mi, że dostala zastrzyk na poczatku porodu i nie wie co to było.
            Mnie się w głowie nie miesci, zebym mogła nie zapytać co mi ładują i nie
            próbować wpływać na to czy mi to dadzą czy nie-oczywiście o ile nie będzie to
            surowe zalecenie lekarza w przypadku jakiejś komplikacji.Nauczylam się juz, że
            jak nie podejmowalabym dyskusji z lekarzami, to do tej pory już 2 razy bralabym
            leki na podtrzymanie,a raz nawet relanium!! bez których, jak się okazalo też
            się dalo (jestem przeciwniczką nadużywania leków, zwlaszcza w ciązy, wolę różne
            zastępcze sposoby-o ile sytuacja nie wygląda groźnie). Uspokaja mnie zdobywanie
            informacji-mój szpital ma tyle opinii negatywnych co pozytywnych niemalże-
            zdania są b. podzielone-w zależności od doświadczeń oczywiście. Dużym plusem
            jest dbalość o czystość w moim szpitalu oraz to ze jest odnowiony-więc nie
            będzie mnie dodatkowo przerażać widok okropnych, odrapanych lamperii-źle na
            mnie działa brudne, zaniedbane otoczenie.Dzwonilam już na oddzial i wypytalam o
            wszystkie szczegóły. To też pozwolilo mi się dobrze nastawić do tego miejsca,
            tym bardziej ze dowiedziałam się, ze golenie i lewatywa są tylko na zyczenie,
            środki znieczulające bezplatne, porod rodzinny i w wodzie tez, dziecko zostaje
            z mamą zaraz po porodzie, dopiero po jakimś czasie-jeśli wszystko z nim ok
            idzie na ważenie itp. Wiem ze to na razie suche informacje-jak będzie potem -
            sama zobaczę.To mój pierwszy poród, wiec nie znam bólu porodowego. Pocieszam
            się, ze w porównaniu z moimi znajomymi wydaje mi sie ze jestem nieco bardziej
            odporna na ból.Moja siostra rodziła w listopadzie i stwierdzila ze jest to do
            przeżycia-więc i ja przeżyję.Takie myślenie mi pomaga.Póki co -robię wszytsko,
            żeby sie do porodu dobrze przygotować, bo wiele też przecież zależy od mojej
            kondycji i nastawienie. Ćwicze, zdobywam informacje, tak, by nie mieć potem do
            siebie pretensji, że coś zaniedbalam, co mogłoby mi pomóc. I wydaje mi się, ze
            dzięki takiemu nastawieniu łatwiej to znieść. Oczywiście do maja jeszcze kawal
            czasu-więc zobaczymy jak mina będzie mi sie zmieniać z czasem smile Ale po to tez
            sobie zasiadamy na tym forum, zeby w razie czego się wesprzeć, doradzic i
            powooli oswajać z myślą, ze to nie tylko ja. Więc dziewczyny-nie mozemy
            pozwolić sobą bezwolnie dyrygować. Mnie sama świadomość, że lekarz czy
            pielegniarka powiadomi mnie co mi aplikuje, spyta czy sie zgadzam, daje
            poczucie wpływu na to co się dzieje-a to dla mnie b. ważne. I nie chodzi tu o
            pouczanie lekarzy-bo od tego jestem równie daleka, ale o ludzkie traktowanie-
            jak czlowieka nie jak przedmiot.o informacje, które powinnyśmy otrzymywać, bo
            dotyczny to nas i naszego dziecka. Ściskam wszystkie przyszłe mamy i myślę, ze
            będzie dobrze...
    • nikasob Re: Poród 27.02.06, 14:18
      Ja coraz częściej myślę o porodzie - pierwszy był raczej krótki i wcale nie
      taki bolesny jak myślałamsmile - gorzej było później. Niestety wiem, że w
      szpitalu, gdzie będę rodzić raczej na pewno nie ma wyboru pozycji do parcia
      (sprawdzę to jeszcze w marcu). A poprzednie komplikacje po były na 90 %
      przyczyną rodzenia "na chrabąszcza"... i to mnie teraz najbardziej stresuje.
    • karolcia86 Re: Poród 27.02.06, 20:31
      Samego porodu to nie tak bardzo. Boję się nacinania, bo mnie potem bolało jak
      jasna ch... Boję się swojego biustu, bo mam bardzo wrażliwy i przy Antku
      karmienie mnie bolało przez dobre 2 m-ce, mimo braku żadnych widocznych śladów
      na sutkach i prawidłowej techniki. Ponoć zmiany hormonalne, byłam nawet w
      poradni z tym, i chyba trochę myśleli że histeryzuje, a mnie naprawdę bolało. A
      poza tym to chciałabym, żeby Franuś miał już 2 lata.
      • mamad1 Re: Poród 28.02.06, 20:40
        Ja ostatnio zczynam panicznie bać się o dziecko (powikłania związane z
        porodem). Córeczka rośnie zdrowiutka więc już kombinuję, że nie może być aż tak
        dobrze. Synka urodziłam z wadą i nie wyobrażam sobie patrzeć na cierpienie
        kolejnego dziecka. Mnie (jak dla mnie) podczas porodu mogłoby nawet wpół
        rozerwać, jeżeli miałoby to jej pomóc. Odganiam od siebie te myśli ale jakoś
        tkwi to głęboko w mojej głowie i ciągle ten strach narasta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka