Wkurzyłam się niesamowicie. Poczytałam na stronach www. o zmianach skórnych,
no i Kijanka ma typowe objawy AZS. Pani dr z uporem twierdzi, że to łojotkowe
zapalenie skóry. OK, dobra,w końcu nie ja medycynę kończyłam, lae czy u
każdego dziecka AZS przebiega podręcznikowo??? U nas zmiany sa niewielkie,
największe na twarzy, na nogach i rękach niemal nic, tylko trochę szorstka skóra.
Wydałam niezłą kasę na dermatloga, sterydy w robocie (no, skoro to tylko
zapalenie skóry, to czemu od razu sterydy???), nawrót, sterydy again, nawrót.
Błędne koło.
Kolejna wizyta, pani dr przepisuje maść "Elidel". Ja, jak kto ufny, kupuję i w
domu (strzeżonego Bozia strzeże) wstukuję nazwę w wyszukiwarkę i co? I okazuje
się, że "Elidel" nie jest zalecany dla dzieci ponizej 2 roku życia, mówią o
tym wyraźnie na stronach FDA, że sa przeprowadzane badania nad jego
rakotórczością, rany boskie! Na forum "Kosmetyki Dziecięce" pani dermatolog
kategorycznie zaleca, by tej maści niemowlętom nie przepisywać! Kurczę, czy
lekarze nie mogliby być na bieżąco? Idę prywatnie, oczekuję, że nie zbędą mnie
byle czym jak w NFZ, a tu kicha, przepisują lek, który budzi kontrowersje,
delikatnie mówiąc!
Nie zastosuję tego u małej, tylko wyrzuconej forsy żal (i na niekompetentnego
lekarza, i na lek),kupie nowe emolienty w aptece i tyle

Jeszcze się
wszystko we mnie kotłuje, że też pani dr nie może być na bieżąco, gdy chodzi o
leki!!!