Dodaj do ulubionych

Macie czasem dosć..

04.07.06, 22:15
...meża swego (lub niemęża)? Ja mam właśnie takie dni ostatnio. Mam wrazenie, ze wszyscy faceci (w tym oczywiście mój M) to lenie do potęgi. Tym razem poszło m.in. o bałagan w szafie mlodego. Przyznam, trudno tam ostatnio cokolwiek znależć, ale przecież mógłby sie ruszyc i poukladać. W końcu to nasze WSPÓLNE dziecko.
Obserwuj wątek
    • aciki Re: Macie czasem dosć.. 05.07.06, 00:08
      Ja! Ja! Jak dobrze, że nie jestem sama... Już taka jestem zmęczona, nie sypiam
      prawie, nie spotykam się z ludźmi, a dla niego tylko mecze i koledzy. No prawie.
    • paulinka84 Re: Macie czasem dosć.. 05.07.06, 08:08
      My ostatnio chyba przechodzimy jakiś kryzys. Nie ma dnia bez sprzeczki czy
      poważnej wymiany zdańsad
      Najwięcej rózmów niepotrzebych jest przez moich niepoważnych i
      nieodpowiedzialnych teściów. Z dnia na dzień coraz mniej lubię swoją teściową.
      Mało tego..... trzęsę gaciami ze starchu jak bierze małego na ręce. Chyba nigdy
      nie zsotawiłabym synka u niej pod opieką nawet na 5 minutsad
      Mąż również za nic się nie weźmie, a na dodatek nie szanuje tego co ja robię.
      Stoję do 1 w nocy z żelazkiem, prasuję, a on rano nie może zdecydować się na
      koszulkę i wszystko co wyprasowałam dzień wczesniej jest porozrzucanesad Gdy
      zwracam mu uwagę mówi, że nie muszę mu prasować. I takie błędne koło.....sad I
      mogłabym tu pisać i pisaćsad
      • kawi2 Re: Macie czasem dosć.. 12.07.06, 22:22
        no to mu nie prasuj!!!!!!!!!!wygodnicki......ja mojemu nie prasuję i jakoś żyje.
    • doris_doris1 Re: Macie czasem dosć.. 05.07.06, 08:14
      u mnie podobnie, jakis kryzys chyba.... Ciagle słysze, że On jest zmeczony bo
      ciągle zasówa (jesteśmy w trakcie przeprowadzki i dopieszczania nowego
      mieszkania) i nawet meczu w spokoju nie moze obejrzec...itd. I wychodzi z tego,
      że ta ja lezę, pachnę i nic nie robię.... A tez chodze do pracy, po pracy lecę
      z wywiszonym ozorkiem do domu i Oliwettę mam na głowie..... a też bym chiała
      mecz obejrzec bo lubie.... ech.... no ale cóż ONI sa przekonani że zostali
      stworzeni do wyzszych celów...
      • alfa36 Re: Macie czasem dosć.. 05.07.06, 11:21
        No tak... ja czasem slyszę, że obiadów nie muszę gotować. I chyba tak zrobię. Zaczekam na odpowiedni moment (do wyczerpania zapasów zamrażarkowo- lodówkowych) i będę gotowała tylko synkowi (moze wreszcie schudnę). A tak wogóle, to przez prawie pól roku z powodu mojej choroby mieszkaliśmy oddzielnie (ale niedaleko)i ja nie bardzo chcialam przyjeżdzac do domu nawet na weekendy. M użalał sie, że taki samotny, tęskni itd. A teraz najchetniej po przyjściu z pracy śpi i pewnie chciałby żebym sie nad nim użalała (bo taki zmęczony). Zadaję sobie pytanie: co ja w nim widziałam...A jak mawia moja koleżanka z ponad 10 letnim stażem małżeńskim - będzie jeszcze gorzej. Brrr...
    • magmulka Re: Macie czasem dosć.. 05.07.06, 11:33
      U nas po urlopie nastąpiła poprawa, ale jak czasami słyszę, że kobieta jest
      przystosowana genetycznie do wychowywania dzieci (niby taki żarcikuncertain) to mnie
      telepie. Zastanawiam się jak to będzie jak pójdę do pracy, a to już za miesiąc
      ;-(. Z jednej strony fajnie, ale z drugiej martwię się o moją przylepę, która
      nawet będąc na rękach u babć ogląda się czy jestem w pobliżu. Oj ciężko nam
      będzie, już to widzę ;-(
      Pozdrawiam
    • pati775 Re: Macie czasem dosć.. 05.07.06, 11:59
      przyłaczam sie do Waszego grona smile

      wiecej juz pisac nie bede bo zaraz by mi sie cisnienie podnioslo !!!

      pzdr
      pati
      _______________________
      Licznik synka smile
      wrzesniowa mama 2005 smile
    • paulinka84 Re: Macie czasem dosć.. 05.07.06, 15:01
      Wolałabym niemżea. Ale juz sie stalo i jest moim mezem, czego mam serdecznie
      dosc! Wlasnie wrocil ciezko zmeczony po egzaminie i zrobil awanture o niby
      balagan. Tym balaganem sa jego notatki i ksiazki, ktore pozostawil wczoraj w
      nocy, jego ciuchy i koc z zabawkami malego napodlodze. Do cholery! czy wy tez
      jestescie od sprzatania, prania, prasowania, gotowania, zajmowania sie dziecmi
      i nie macie prawa byc zmeczone? Siedze..... wsciekla i smutna. lzy plyna po
      policzkach i stwierdzam, z enie wyrabiam. Jak tak dalej pojdzie to w
      wariatkowie zajme odpowiednie miejsce, albo po porstu sie wykoncze.....
      Ratujcieeeeee
      • alfa36 Re: Macie czasem dosć.. 05.07.06, 15:57
        Też czasem mi się wydaje, że ja od prania, prasowania... i nie mam prawa zmęczona być. kiedy M miał egzaminy z wyrozumieniem wychodzilam na poł dnia z domu, zeby mogł się pouczuć. U nas jest tak, że gdy Jakub śpi, to ja gotuję, prasuję itd. (w necie tez siedze, nie ma co się kryć, ale w końcu coś mi się należy), mój M spi natomiast z dzieckiem. Szkoda gadać. Zastanawiam sie, czy jednak nie wrócic do pracy. Wtedy M wracalby przede mną. Tylko dziecka mi szkoda. Po cichu liczę na to, ze w przyszłości (za rok najlepiej) pójdzie do pracy na trzy zmiany (do tej pory tego nie cierpiałam) i będzie sie zajmował dzieckim, kiedy ja juz do pracy wrócę.
    • sdec Re: Macie czasem dosć.. 05.07.06, 15:57
      Zgadzam się, że faceci to lenie!!! Po pracy granie w "kurniku" lub inne gierki.
      Jak coś się prosi to trzeba to mówić setki razy i tylko wymyśla coś nowego,
      obiadów nie gotuję (mój protest) już od jakiegoś czasu i nawet nic nie powie,
      żeby to zmienić, a wystarczyłoby kilka miłych słów, ale jak nie to nie.
      Dobrze, że jest to forum.
      A dzieci to najlepiej jakby się same chowały!
      • magalik Re: Macie czasem dosć.. 05.07.06, 17:31
        tak, tak tak, tez czasem mam dosc. ja akurat na wychowawczym jestem i moja praca
        jest od 7 rano kiedy budzi sie Natalka az do 21 kiedy zasypia. a przez cala dobe
        jestem matka, kochanka, praczka, kucharka, sprzataczka itp. maz jak wraca z
        pracy to chce chwilke odpoczac, ale ja kurcze nie mam kiedy tego zrobic w ciagu
        dnia (nawet forum czytam wtedy gdy akurat jem - taki nalogsmile )
        bede niesprawiedliwa jak powiem ze sie Natalka nie zajmuje bo owszem, bawi sie z
        nia jak jest w domu, ale takie rzeczy jak posprzatanie pieluchy gdy ja przewija
        to juz moja dzialka, bo on sie z nia bawi i nie moze, a jak ja akurat ide do
        lazienki to jak po drodze wezme to mi sie nic nie stanie, nie?
        juz dawno przestalam wierzyc w rownouprawnieniesad
        • justin301 Re: Macie czasem dosć.. 05.07.06, 20:14
          Mój mąż sie ostatnio poprawił i nie znika codziennie na siłowni.

          Za to od kiedy kupy są śmierdzące za żadne skarby nie chce zmienić pieluchy i
          twierdzi, ze na pewno jego żołądek tego nie wytrzyma.
    • shamsa Re: Macie czasem dosć.. 05.07.06, 20:32
      powiedzialas mu, zeby posprzatal? bo jak mu nie powiedzialas, to sie nie dziw.
      myslal, ze Ty to zrobisz. tacy juz sa. pociesze Cie, ze kryzys na tym etapie to
      normalne i wlasnie tez go przechodzimy
      • magmulka Re: Macie czasem dosć.. 06.07.06, 09:43
        No to teraz hit. Mój mąż nie zmienił Zuzce ani jednej pieluchy przez całe 10
        miesięcy jej życia. Nie powiem, zbiera pieluchy do wyrzucenia, ale do
        przewijania nie jestem w stanie go przekonać. Powiedział mi, że jak do tego
        dojrzeje to sam zmieni, lub jeśli sytuacja będzie tego wymagać (jak zostanie z
        nią sam, a to też się jeszcze nie zdażyło).
        Pozdrawiam
        • justin301 magmulka 06.07.06, 09:47
          Nie wiem czy ten twój mąż się załapie na zmianę pieluchy w końcu, bo przecież
          wszystko zmierza do tego, ze powolutku nasze dzieci przestana używac pieluch.

          Mój jest przerażony, bo idę dziś o 17 tej na spotkanie a teściowa wyjeżdża i
          zostanie z małym - własnie kombinował rano o której to jego mamusia mogłaby
          ewentualnie pojechaćsmile)
          • magmulka Re: magmulka 06.07.06, 09:53
            Od sierpnia idę do pracy, więc mam nadzieję, że na niego trafi gigantyczna
            kupkawinkA tak na poważnie to bardzo się stresuję tym pomysłem z pójściem do
            pracy. Do tej pory Zuzka była tylko ze mną... ehhh.
            Pozdrawiam
            • maretina Re: magmulka 06.07.06, 10:00
              czasami mnie wkurza, ale i tak kocham tego siersciucha ( tak na niego mowiebig_grin).
              raz jest nieznosny a raz idealny... nie boi sie zostac z kajtkiem. kajtek jak
              wiecie nadal jest leczony, bylam 3 tygodnie na l4, to sporo. teraz w domu
              zostal moj maz... w ogole czesciej on bierze wolne na kajtka niz ja, bo uznal,
              ze mnie i tak w praCY ROK NIE BYLO ( CIAZA NA L4, POTEM MACIERZYNSKI, URLOP).
              przepraszam, caps sie wlaczylsmile
              • ariella to wasza wina!!! 06.07.06, 14:04
                Bardzo mi przykro, ale w wiekszosci przypadkow tu opisanych to same sobie
                ukrecilyscei bicz na siebie! Cyt z pamieci: nie przewinal ani razu. A po co
                mial przewijac, jak wy przewijalyscie??? Jak ja bym nie musiala to bym tez ani
                razu nie przewinela. To nie jest fajne.
                Dalej. Dziecko bylo caly czas ze mna, maz sie nia zajmie jak bedzie musial
                (czyt. zostanie sam). Pewnie ze wtedy sie zajmie, przeciez nie wystawi za
                drzwi. Tylko daj mu szanse! Albo: Nie boi sie zostac z dzieckiem. A dlaczego
                mialby sie bac???? Oddychac tez sie nie boi? A jesc tez nie?
                Dziewczyny! Robicie krzywde sobie, a swoim mezom przy okazji. Hodujecie w domu
                jakies dziwolagi i macie pretensje potem do nich ze lenie etc. NAjpierw we
                wszystkim wyreczamy, a potem mamy pretensje, ze nic nie robia. To my ich tak
                chowamy i ich matki. My, KOBIETY!!!
                Dziewczyny, opamietajcie sie!
                Trudno nagle wymagac cos od faceta, ktory przez 5 lat sluzyl wylacznie do
                cholubienia, ale kurde, trzeba.
                Pamietam jak kiedys moj maz nie chcial przewinac, bo smierdzi. I tak
                siedzielismy, bo ja powiedzialam, ze sie nie rusze i mowy nie ma. Z 15 minut
                trwala taka proba sil i co? Oczywisci wzial i przewinal, oczywiscie z
                komentarzem "Widzisz kochanie, mamusia nie chce sie toba zajmowac, a tatus
                musi". No i pewnie ze musi! I nie porzygal sie i od tamtej pory przewija.
                Wsyzstko da sie zrobic!
                Pozdr i nie dajcie sie. To juz nie jest XX w. Mamy rownouprawnienie!
                • sdec Re: to wasza wina!!! 06.07.06, 14:52
                  Wiesz, częściowo masz rację, ale tak nie do końca. Ja w ramach
                  swojego "protestu" nie gotuję obiadów, bo mój ukochany nie chce mi pomagać
                  robić zakupy lub nie "pamieta", że trzeba coś kupić do zrobienia obiadu, trwa
                  to dobrych kilka miesięcy i jakoś nie przełamuje się, a nie powiedziałabym, że
                  mu z tym dobrze! Więc nie tak do końca to nasza wina.
                • azja811 brawo:))) 06.07.06, 16:21
                  Ariella ma dużo racji w tym co napisala.Mój też musial sie zajmowac
                  malym,karmić,przewijac i kąpać.Bo niby dlaczego nie.I jak musialam gdzies wyjsć
                  nie bylo problemu żeby tatuś zostal z młodym.i wogóle szczerze nie rozumiem jak
                  można wytrzymać pod dachem z takim mężem!
                  • ninjo Re: brawo:))) 06.07.06, 16:40
                    jasne, ze jest w tym racja. Ale duzo trudniej jest namowic na wspolprace meza,
                    ktory od zawsze w domu pelnil role krolewicza i nic w domu nie musial robic niz
                    kogos, kto od dziecinstwa byl przyzwyczajany do obowiazkow domowych
                    u mnie, jak latwo sie domyslic jest ta druga sytuacja smile
                    no iak wychowuje meza od kilku lat, ale nie jest latwo, bo on tez mnie chce
                    wychowywac wink
                    efekt jest taki, ze prawie nie gotuje w domu, bo nie zamierzam tego robic sama.
                    Przychodzi pani do sprzatania, bo sama sprzatac tez nie zamierzalam, a
                    wciaganie go do obowiazkow domowych sie nie udawalo
                    A przy malej juz nie ma takich prostych rozwiazan. Pracuje nad nim mocno i
                    coraz wiecej sie nia zajmuje, ale to raczej dlatego, ze mala jest coraz
                    bardziej komunikatywna i jest mu latwiej.
                    A przewija tylko wtedy, jak mnie nie ma. Inaczej nie da sie go do tego zagonic.
                    Ale za to tylko on kapie mala. Nie jest tak zle smile
                    • azja811 Do Ninjo 06.07.06, 17:33
                      ninjo napisała:

                      > jasne, ze jest w tym racja. Ale duzo trudniej jest namowic na wspolprace
                      meza,
                      > ktory od zawsze w domu pelnil role krolewicza i nic w domu nie musial robic
                      niz
                      >
                      > kogos, kto od dziecinstwa byl przyzwyczajany do obowiazkow domowych
                      > u mnie, jak latwo sie domyslic jest ta druga sytuacja smile
                      > no iak wychowuje meza od kilku lat, ale nie jest latwo, bo on tez mnie chce
                      > wychowywac wink


                      Oj i tu sie nie do konca z Toba zgodzę.Bo mój mąż w domu nie mial ŻADNYCH
                      obowiązkow,nawet jedzenie mu mamuisa pod nos dawała,jak był głodny to jej
                      mowił,a ona prędko robila cos do jedzenia.Jak sie ze mną ozenił to musial się
                      nauczyć gotować,prac i sprzatac,i to dokładnie nie tylko rynek.Jak mlody sie
                      pojawil to musial nauczyc sie takze Jego obsugiwać.Teraz kolezanki mowia,ze mam
                      skarb w domu.Bo mam,ale niema w tym zasługi mojej tesciowej,sama to sobie
                      wyparcowalamsmile

                      > efekt jest taki, ze prawie nie gotuje w domu, bo nie zamierzam tego robic
                      sama.
                      >
                      > Przychodzi pani do sprzatania, bo sama sprzatac tez nie zamierzalam, a
                      > wciaganie go do obowiazkow domowych sie nie udawalo
                      > A przy malej juz nie ma takich prostych rozwiazan. Pracuje nad nim mocno i
                      > coraz wiecej sie nia zajmuje, ale to raczej dlatego, ze mala jest coraz
                      > bardziej komunikatywna i jest mu latwiej.
                      > A przewija tylko wtedy, jak mnie nie ma. Inaczej nie da sie go do tego
                      zagonic.
                      >
                      > Ale za to tylko on kapie mala. Nie jest tak zle smile


                      Tak wiec jetseś na dobrej drodze,wiec życzxe Ci wytrwalości i powodzeniasmile))
                • figrut Re: to wasza wina!!! 11.07.06, 01:08
                  >Bardzo mi przykro, ale w wiekszosci przypadkow tu opisanych to same sobie
                  ukrecilyscei bicz na siebie! Cyt z pamieci: nie przewinal ani razu. A po co
                  mial przewijac, jak wy przewijalyscie??? Jak ja bym nie musiala to bym tez ani
                  razu nie przewinela. To nie jest fajne.<
                  A czy po 7 kolejnych przewinięciach po kupie i następstwach po
                  tych nich [ranki "wyżarte" w pachwinkach po niedomytej kupie" nadal szkoliła byś
                  swojego męża kosztem jak by nie było dziecka ?
                  >Pewnie ze wtedy sie zajmie, przeciez nie wystawi za
                  > drzwi. Tylko daj mu szanse! <
                  Za drzwi nie wystawi, ale walnie się spać [gdy mama akurat jest w ośrodku
                  zdrowia] i pozostawi półtoraroczne dziecko samopas. Widziałaś kiedyś takie
                  dziecko bawiące się kuchennym nożem ze szpicem do krojenia mięsa pod "opieką"
                  tatusia, albo rok i 10 miesięcy stojące przy krawędzi kanału w warsztacie o
                  głębokości 190cm. i przyglądające się tatusiowi naprawiającemu samochód, a może
                  przyprowadził Ci kiedyś jakiś sąsiad Twoje 2,5 letnie dziecko pozostawione w
                  domu pod opieką tatusia, a odnalezione przez sąsiada jakieś 200 metrów od tego
                  domu i szukające mamusi ? Możesz sobie głosić mądrości, ale prawdziwego życia
                  KAżDEJ z nas nie znasz i nie wiesz jacy są nasi "partnerzy" i na co ich stać.
                  • pxm Re: to wasza wina!!! 12.07.06, 14:19
                    ło matko...to fakt...PRZEGIĘCIE WYKONAŁ uncertain
        • pxm Re: Macie czasem dosć.. 12.07.06, 14:14
          a tam hit big_grin
          mój niunio ma 11 miechów bez 3 dni, a konkubencina - jego tatunio jak się nie
          garnął do pampersów tak się nie garnie i teraz uncertain
    • mamaholki Re: Macie czasem dosć.. 06.07.06, 15:10
      dziewczyny,
      pocztałam te wasze posty..
      i co tu dużo ukrywać bardzo duzo w tym racji.
      u mnie jest podobnie, czasem kłócimy sie caly dzien.
      ale wiecie co?
      mama mi doradzila, zebym siadła wieczorem i NA SPOKOJNIE pogadała
      tylko nie jęczeć!!!!
      powiedziec, ze stres,niewyspanie, ze obowiązki domowe, dzidzius itp.
      i poprosic o pomoc
      u mnie po takiej rozmowie maz rano wzial core (ona wstaje o 5)
      i poszli sie bawic do 7 zebym mogla sie wyspac.
      sprobujcie
      moze sie uda
      papa
      • ninjo Re: Macie czasem dosć.. 06.07.06, 15:49
        u mnie tez pomogla powazna rozmowa, prawie rozwodowa smile))

        a na uwagi luzne rzucane kilka razy dziennie niestety nie reaguje, uwaza je za
        gderanie wink
    • magmulka Re: Macie czasem dosć.. 06.07.06, 15:18
      Hmm, sądzę że nie chodziło nam o słowa krytyki. Każdy ma gorsze chwile i chce
      poprostu się wygadać. W moim przypadku najczęściej to wystarcza. To, że
      napisałam, że nie zmienił pieluchy nie oznacza, że mam do niego o to pretensje.
      Chciałam to przytoczyć jako ciekawostkę winkRobi inne rzeczy, których ja nie robię.
      Pozdrawiam
      • ariella Re: Macie czasem dosć.. 06.07.06, 23:42
        Nie chcialam krytykowac (jesli to do mnie) tylko stwierdzam fakt, ze nasza
        kultura - beznadziejny patriarchat - gloryfikuje mezczyzn, a kobietom wyznacza
        role kury domowej. Jesli kobieta pracuje zawodowo etc, to i tak jest kura
        domowa. A jesli nie jest, to... ma wyrzuty sumienia!!!
        Ogromnie malo znam zwiazkow naprawde partnerskich i facetow, ktorzy wychodza w
        postrzeganiu kobiet poza odwieczna tradycje.
        Ale na szczescie to sie zmienia. Szkoda tylko ze tak wolno.
        pozdr
        • ariella Do Azji 06.07.06, 23:48
          Hi Azja, dzieki za wsparcie wink
          Przy okazji, napisalas, ze twoj maz musi sprzatac "nie tylko rynek".
          Co to znaczy?
          Juz wiem, ze w Malopolsce mowi sie "na polu" a na MAzowszu "na dworze", ale
          rynek to dla mnie srodek miasta, tam gdzie ratusz, kosciol etc. To chyba nie
          karzesz mu latac w nocy z miotłą po rynku smile ?
          A moze to po prostu literowka jakas, a ja głupia kombinuje, co on sprząta?
          pozdr
          • magalik Re: Do Azji 07.07.06, 08:58
            ten rynek tez mnie zaciekawilsmile

            Ninjo, wiesz, zazdroszcze Ci ze stac Was na pania do sprzatania, choc z drugiej
            strony sama nie wiem czy bym cchiala zeby ktos obcy moj syf ogladal albo moja
            bielizne pral, sciagal ze sznurka itp.

            co do gotowania obiadow, ja niestety takiego strajku oglosic nie jestem w stanie
            bo japo prostu bez czegoc cieplego podczas dnia nie potrafie funkcjonowac, wiec
            slubny na tym korzysta.
            • qbolina to ja odpowiem... 07.07.06, 09:06
              ...bo pochodzę z Małopolski. wink
              Sprzatać tylko rynek - to tylko środek pokoju (czy czego tam) a po kątach juz nie. Czyli omijamy wszystko co pod krzesłami, pod komodami, wszystkie graty - a sprzątamy tylko tam gdzie jest powierzchnia bez mebli.
              • azja811 Re: to ja odpowiem... 07.07.06, 10:11
                No to ja juz nie mam nic do poweidzenia,koleżanka wyzej wszystko wyjasnilasmile
            • ninjo do magalik 07.07.06, 10:31
              > Ninjo, wiesz, zazdroszcze Ci ze stac Was na pania do sprzatania, choc z
              drugiej
              > strony sama nie wiem czy bym cchiala zeby ktos obcy moj syf ogladal albo moja
              > bielizne pral, sciagal ze sznurka itp.

              niestety, cos za cos. Pracujemy raczej dlugo, najwczesniej jestesmy w stanie
              byc w domu przed 19-sta. Teraz, jak jest Natalka staram sie nie siedziec po
              godzinach, ale wczesniej srednio wracalismy przed 21-szą. W zwiazku z tym
              niewiele zostawalo czasu na zycie, a tym bardziej na sprzatanie.
              Pani sprzatajaca przychodzi do nas niestety nie codziennie, ale raz na 2
              tygodnie, wiec w miedzy czasie tez trzeba reka ruszyc od czasu do czasu...

              a co do tego, ze nagle obca osoba wchodzi do domu i dotyka prywatnych rzeczy,
              mysle, ze mozna sie przyzwyczaic. Na poczatku tez sie z tym dziwnie czulam.

              > co do gotowania obiadow, ja niestety takiego strajku oglosic nie jestem w
              stani
              > e
              > bo japo prostu bez czegoc cieplego podczas dnia nie potrafie funkcjonowac,
              wiec
              > slubny na tym korzysta.

              my akurat jemy obiady w pracy, jak wracamy wieczorem nie bardzo by nam sie
              chcialo jesc obiady jeszcze. Wiec zostaje tylko weekend do gotowania
        • jmtor1 Re: Macie czasem dosć.. 12.07.06, 08:18
          Przepraszam, że się wtrącam Chcialam tylko powiedzieć że zgadzam się z ariella
          w 100%
    • qbolina Re: Macie czasem dosć.. 07.07.06, 09:12
      hm...
      no ja też mam czasem dość, przyznaję.
      Mój mężo co prawda pomaga we wszystkim, ale we wszystkim O CO GO POPROSZĘ. Mam już dość myślenia... niby się małym zajmuje, niby sprzata, ale i tak muszę byc pod reka i dyrygować. indifferent
      Jest i tak super, bo chce. Ale żeby jeszcze czasem myślał.... wink
      • maretina Re: Macie czasem dosć.. 07.07.06, 09:13
        oddaje sprawiedliwosc mojemu mezowi. ja nie robie zakupow, nie pilnuje kajtka
        pieluch, chusteczek, nawet ciuszki czesto kupuje maz. maz chodzi po lekarzach.
        • azja811 Re: Macie czasem dosć.. 07.07.06, 10:05
          ha1U nas też mąż czasem biegł do lekarza jak ja nie mogam.I wtedy byl bardzo
          dumny jak go lekarki pochwalily ze taki dobry tatus!Co do zakupów,też robi ale
          tylko te zywieniowe,ubran szczególnie dla mlodego to on nie lubi
          kupowac.tzn.kupuje to co mu jest nie potrzebnesmile
    • sani14 Re: Macie czasem dosć.. 07.07.06, 13:36
      to ja nie mam źlesmile
      pierwszy raz mój mąż został "sam" z synkiem 3 tygodnie po porodzie bo poszłam
      na firmowe spotkanie towarzyskie - to było dla niego wyzwanie ale ja byłam
      spokojna bo mieszkaliśmy wtedy z mamą (co innego że nie dał sobie pomóc i nawet
      mleko sam podgrzewał bo twierdził że jeśli mamy sobie radzą to dlaczego on by
      nie miał)a potem już było z górkismile
      nie gotuję i nigdy nie gotowałam bo po pierwsze nie umiem a po drugie każdy z
      nas je w pracy a weekend albo u mam albo coś zamawiamy a kolacje to robi mój
      mąż i to tylko dla mnie (on się odchudza a ja przeciwnie) jak ja usypiam małego
      piorę ale prasuję tylko to co muszę (już mi się prawie wytarły te ciuchy które
      nie wymagają prasowaniasmile
      a do sprzątania chyba zatrudnię kogoś bo nie mam na to ani się ani czasu i syf
      w domu taki że aż mi wstydsad
      myślę sobie że gdybyśmy byli wcześniej małżeństwem i potem dopiero mieli
      dziecko to sytuacja byłaby podobna jak u większości a tak nie było czasu na
      przyzwyczajenie się że żona to kura domowasmile
    • jadis76 Re: Macie czasem dosć.. 11.07.06, 21:39
      a ja sobie myślę, ze dużo zależy od domu z którego facet wyszedl
      mój mąż robi zakupy, sprząta mieszkanie, zmywa naczynia
      ja za to prasuję i gotuje
      taki jest niepisany podzial
      pranie nastawia ten kto ma chwilę
      Basią zajmujemy się po równo, czasem mam wrażenie, że on nawet więcej
      i o kwiatkach dla mnie czasem pamięta i ukochaną gazetkę kupi wink))
      ale mój teść jest taki sam i on byl po prostu tak wychowany
      więc ja nie mam dość wink)) czego Wam wszystkim życzę
      a jesteśmy 3 lata po ślubie
      mieszkamy ze sobą ponad 5 lat
      • aciki Re: Macie czasem dosć.. 11.07.06, 22:03
        Ariella , nie takie to proste, niestety. Mój mąż też był wychowany jak jedynak,
        mamusia wszystko pod nos podtykała, jak zrobiła na śniadanko pomidorka,
        zaniosła do łóżka i pomidorek się nie spodobał to leciała zrobić drugie
        śnadanko. Mój mąż lubi obiecywać. 'Pójdę z nim na spacer, pójdę' i nie idzie (
        był 1 raz przez 10 miesięcy), 'Dobrze, zajmę się nim rano' i co? Dobudzić go
        nie można. Beznadziejna sytuacja, ręce mi opadły juz dawno i zasuwam sama, bo
        szkoda mi czasu i sił na proszenie go. Cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo.
    • inga75 Re: Macie czasem dosć.. 12.07.06, 14:44
      Macie racje co do tego wychowania i tego co sie z domu wynosi. Choc patrzac na
      mojego meza ta teoria nie do konca jest prawdziwa. Moja tesciowa to typowa
      gospocha. Wszystko u niej blyszczy, super gotuje i w domu robi dokladnie
      wszystko, tesc ma podstawione kapcie pod nos itp. A moj malzonek nie dosc ze w
      opozycji do mamusi to jeszcze wszystko umie w domu zrobic, synkiem sie zajac
      [wstyd sie przyznac ale chyba nawet lepiej niz ja]. Czasem jest leniwy i wymaga
      dobrej motywacji ale generalnie jest naprawde dobrym mezem i ojcem. Pierwszy
      kapal Iva i robi to do tej pory, karmi,przewija,spaceruje, bawi sie , jezdzi na
      basenitp. w domu tez pomaga -choc o to musze poprosic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka