Dodaj do ulubionych

Czy są tu samotne mamy?

05.07.06, 22:30
Jestem na tym forum od samego początku, ale jakoś do tej pory nie zauważyłam,
czy są tu jakieś samotne mamy. Ja jestem właśnie taką mamą. Wychowuję mojego
synka sama, bez udziału ojca. Ojciec Szymka nie uczestniczył w przebiegu
ciązy, porodzie, ani teraz nie ma z Szymkiem kontaktu. Szymek nie nosi jego
nazwiska, ani też ojciec mojego synka nie ponosi żadnych konsekwencji tego,
że ma syna. Po prostu tak chciałam.
Czy są tu jeszcze jakieś samotne mamy? Interesuje mnie, jak sobie radzicie.
Bo ja jak na razie w ogóle nie narzekam. Myślę, że radzę sobie dobrze i
jesteśmy z Szymonkiem szczęśliwi. Tylko czasem jest mi żal, że synek nie ma
ojca, zwłaszcza, kiedy tak czasem na niego spojrzę i widzę, jaki jest do
niego podobny. Skóra zdarta z ojca, a po mnie nic.
Obserwuj wątek
    • vanilia25 Re: Czy są tu samotne mamy? 05.07.06, 23:35
      Jestem w zwiazku malzenskim. Ale podziwiam Cie i gratuluje wytrwalosci. Ja to
      czasem mysle, ze bez mamy i meza to bym wysiadla na jakiejs stacji i uciekla od
      wszystkiego. Oczywiscie tylko czasemsmile. Pozdrawiam
    • mysza_33 Re: Czy są tu samotne mamy? 05.07.06, 23:53
      Też podziwiam i składam hołd, bo ja sama bym nie dała rady. Nie raz z mężem
      rozmawialiśmy o tym, jakie to trudne zajmować się maluchem samodzielnie. Jestem
      pod Twoim wrażeniem, zresztą jak i naszej September. Mam nadzieję, że nie będzie
      mi miała za złe, że ciut ją demaskuję smile Wspominała w końcu o tym na forum, ale
      pewnie Ci umknęło... Z pewnością się odezwie... smile

      Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za Ciebie i maleństwo. A i może się
      kiedyś jakiś dla niego tato znajdzie... Nic nie dzieje się bez znaczenia i
      sensu. Ja w to bardzo wierze. Gdyby tak nie było już bym chyba zwariowała kiedyś...

      Mysza
      • september_77 Myszka... 06.07.06, 09:14
        absolutnie nie mam Ci za złesmile)) Tak jak piszesz - wspominałam przecież o tym
        na forum, więc wszystko ok. Pozdrawiamsmile))
    • september_77 Odzywam się:))) 06.07.06, 09:09
      Ja też wychowuję moją Julcię sama. Wspominałam o tym kiedyś na forum, w jakimś
      wątku dnia i wydawało mi się, że tylko ja jestem samotną mamą na naszych
      majówkach. Ojciec mojej córki też nie uczestniczył w przebiegu ciąży, porodzie
      i nie ma z nią żadnego kontaktu. Córka nosi moje nazwisko, ale on uznał ją w
      USC, więc figuruje jako ojciec w akcie urodzenia. Co do innych konsekwencji
      ojcostwa to będą - alimenty + pozbawienie praw rodzicielskich, ale muszę
      znaleźć na to czas. Czuję dokładnie to samo co Ty - myślę, że jesteśmy z Julcią
      szczęśliwe i dobrze sobie radzimy (mieszkamy same, ale dużo pomaga nam moja
      mama i kuzynka), ale czasem jak pomyślę, że ta mała kruszynka nie ma
      kochającego taty to strasznie mi się robi smutno i źle... I też jest do niego
      bardzo podobna. Po nas będą mieć super charakterysmile))
      • aniatomek3 do moli75 i september_77 06.07.06, 10:57
        Dziewczyny!!! Podziwam Was że same dajecie radę!!! Bardzo Was podziwiam!!!
        Serdecznie pozdrawiam!!!!
        • zu2ka Re: do moli75 i september_77 06.07.06, 13:43
          Nie jestem samotną matką, ale chcę napisać, że bardzo Was PODZIWAIM!!!! Sama
          nie dałabym sobie rady, naprawdę. Trzymajcie się cieplutko!
          • kapuhy_a echhhhhhh.................... 06.07.06, 17:31
            hm...tak sobie przeczytałam i...ja mama męża ale pewnie jak wyczytałyście nieraz
            mój M.raczej się mna nie przejmował w czasie ciąży...i tak zostało...24hzajmuję
            się dzieckiem...w tym miałam tylko dwie przrwy kiedy on mnie troche odciążył ale
            w sumie było to tylko kilka godzin..całymi dniami jestem sama i nie dlatego,że
            on pracuje...po prostu woli coś innego niż nas dwie...więc oprócz opieki nad
            dzieckiem mam jeszcze obowiązki typu cały dom na głowie i jego rzeczy czyli
            pranie i gotowanie...powoli zapominam jak to jest spać więcej niz 4 godziny na
            dobę...no a jak juz jest to albo sie ze mną kłóci albo...albo śpi...ot
            życie..więc trochę wiem jak się czujecie...choc ja mogę powiedzieć tylko,że moje
            dziecko ma kontakt z ojcem...a dla obcych po prostu ma rodzinę....a tak naprawdę
            ma tylko mnie a ja tylko mojego króliczka..........
            trzymajcie sie cieplutko będzie dobrze a kiedy znajdzie się ktoś kto będzie
            zasługiwał na was...
            • moli75 do kapuhy_a 06.07.06, 21:35
              Twoja sytuacja jest pewnie podobna do mojej. Ja cały dzień jestem sama z
              Szymonkiem. Moja mama pracuje i ma dużo obowiązków, ojciec nie żyje, a siostra
              ma ciekawsze zajęcia, niż zabawianie siostrzeńca. Więc jesteśmy sami i do tej
              pory tylko dwa razy zostawiłam go na dłużej. Raz, kiedy pojecham zarejestrować
              go w USC i raz, kiedy pojechałam na wizytę kontrolną do gina. A jak wróciłam to
              miałam wrażenie, że nie widziałam synka z tydzień. Mama nie mogła sobie z nim
              poradzić. Płakał jej, a kiedy przyjechałam i tylko do niego podeszłam, to zaraz
              się uspokoił i zaczął uśmiechać. Kapuhy_a myślę, że kiedy Wasza córeczka będzie
              starsza, tata będzie poświęcał jej więcej czasu, np. wychodząc na plac zabaw.
              • kapuhy_a Re: do kapuhy_a 17.07.06, 00:19
                oj nie sądzę...od kilku dni po prostu zdycham.,,,..ze zmęczenia a jak mam
                okazję spać to nie mogę...ciagle przy dziecku ciągle sama....i prawdę mówiąc
                miałabym mniej obowiązkó jakbym była tak naprwaę sama..a tak odatkowo musze
                gotować,prać i prasować jego rzeczy...ot mam dosyć wszystkiego i coraz poważniej
                zastanawiam się nad radykalniejszymi krokami...oczywiście nie wynika to tylko z
                powou opieki nad dzieckiem ale innych poważniejszych problemów....
      • moli75 Do september 06.07.06, 17:27
        Choć jestem tu od początku istnienia tego forum, musiałam przegapić fakt, że
        wcześniej pisałaś o tym, że jesteś samotną mamą. Cieszę się, że nie jestem tu
        sama, ze jeszcze ktoś samotnie wychowuje swoje dzieciątko. W przeciwieństwie do
        Twojej sytuacji, ojciec mojego dziecka nie uznał go w USC. Szymonek nosi moje
        nazwisko, a w rubryce ojciec urzędniczka kazała mi wpisać fikcyjne imię. I tak
        zostało. Zresztą, ja z ojcem Szymka spotykałam się tylko dlatego, aby mieć
        dziecko - jestem kobietą spełnioną, osiągnęłam zawodowy sukces i tylko
        brakowało mi dziecka. Myślałam o adopcji, ale w naszym kraju adopcja przez
        osoby samotne jest prawie niemożliwa. I tak wyszło, że Szymonek jest tylko moim
        synkiem, nie będę ścigała jego ojca o alimenty itp. Na razie niczego nie
        żałuję. Szymek jutro kończy 8 tygodni i do tej pory nie było dnia, abym
        stwierdziła, że nie daję sobie rady. Naprawdę czuję, że jest nam dobrze.I tylko
        czasem jak na niego patrzę i widze niczym w lustrzanym odbiciu jego ojca, bo
        tak bardzo jest do niego podoby, to zastanawiam się, czy sprowadzając go na
        świat nie zrobiłam mu krzywdy. Bo przecież wiadomo, że dziecko powinno mieć
        ojca, zwłaszcza chłopiec. Szybko te myśli odrzucam i mówię Szymkowi, że
        zastąpię mu tatę i będę dla niego najlepszą mamą na świecie. Choć nie zarzekam
        się, że nie chciałabym być z mężczyzną. Oczywiście, że chciałabym, na pewno
        czułabym się bezpieczniej. Tyle, że teraz liczy się tylko dobro Szymka.
        Pozdrawiam Cię serdecznie. Trzymajcie się Ty i Twoja Julcia.
        • september_77 Re: Do september 07.07.06, 12:08
          Moja sytuacja jest trochę inna. My byliśmy ze sobą dość króko, i dla nas ciąża
          była dużym zaskoczeniem, z którym każde z nas musiało się zmierzyć. Ja po
          początkowym szoku zaakceptowałam sytuację i zaczęłam bardzo się cieszyć na
          przyjście na świat dzidzi, on jest w tym szoku do dzisiaj i chyba stara się
          wyprzeć ze świadomości fakt, że ma dziecko. Zostawił mnie z tym wszystkim samą
          i do tego jeszcze męczył psychicznie, nawet nie chce mi się o tym pisaćsad(( A
          ja krok po kroku zaczęłam być coraz silniejsza, w końcu co nas nie zabije to
          nas wzmocni. Wiesz, ja byłam wychowywana przez samotną mamę i zawsze marzyłam,
          że ja to będę mieć pełną rodzinę, moje dzieci będą mieć kochającą mamę i
          kochającego tatę, no ale marzenia marzeniami, a życie życiem. Co do spraw w
          sądzie - ja naprawdę nie potrzebuję jego pieniędzy, jestem w stanie
          samodzielnie utrzymać siebie i Julcię, ale niech on przynajmniej ten raz w
          miesiącu przypomni sobie, że ma córkę... A ja codziennie jak patrzę na moją
          córcię to jestem strasznie szczęśliwa, że jest ze mnąsmile)) Trzymajcie się
          dzielnie, pozdrawiam ciepło Ciebie i Szymonka (widziałam zdjęcia - śliczny
          chłopczyk!) - Agnieszka.
    • mischka49 Re: Czy są tu samotne mamy? 06.07.06, 23:11
      Czesc Dziewczyny; ja wlasciwie to taka pol samotna pol mezatka; sama sobie
      zadaje pytanie jak to ciagnac dalej. Kapuhy kojarzy zapewnie o czym mowie
      z "lodzkich..". Jestem mezatka od 6 lat, mam przesliczna 2,5 letnia Olenke i 6-
      tygodniowego Filipa, mieszkam czesciowo w Lodzi, w Czechach i raz na jakis czas
      (teraz juz dlugo nie), wracalm do siebie do Francji. Moj maz zostal
      oddelegowanydo Czech na kontrakt i powraca do domu tylko na WE. I tak, jestem z
      2 maloletnich babelkow sama 5 dni w tygodniu + cala gora rozmaitych obowiazkow.
      Naszczescie samoi rodzice no ale bez przesady; nie moge przeciez ich prosic no
      stop o pomoc!!
      tak wiec, moj kolega Malzonek, zyjac swobodnie i bezstresowo u sasiadow,
      zupelnie zapomnial co to standard zycie i jego problemy. Jest zszokowany, ze
      nie robie juz projektow na nasze wakacje, na weekendy, ze jestem nonstop
      zmeczona, ze nie chce wychodzic na czeste spacery (bo marze o tym aby sie
      przespac chociaz 1 godzine!), ze nie jestem umalowana, mam since pod oczami,
      potrafi zrzedzic (?), jestem nerwowa, bez checi do zycia, ... ;lista moglabybyc
      jeszcze dluzsza. A ja poprostu padam na pysk.
      I tak wiec, niby mezatka (wydawac by sie moglo), a tak naprawde, to czuje sie
      jak matka wychowujaca samotnie 2 dzieci, ktore kocham ponad wszystko i staram
      sie zniesc wszystko ... tylko to kiedys szlag trafi.
      Trzymaj sie dzielnie; jestes napewno wspaniala Mama!
      Serdecznie podrawiam Wszystkie Mamy & Maluszki

    • fili77 Re: Czy są tu samotne mamy? 07.07.06, 00:05
      Ja też choć jestem mężatką to jestem samotną mamą. Mój mąż pracuje w Szkocji i
      choć córeczka ma juz 7 tygodni to on jej jeszcze nie widział i zobaczy ją
      dopiero pod koniec sierpnia. Mam jeszcze starszego synka który ma 5 lat i który
      jest strasznym łobuzem i czasami nie daje już sobie z nim i z małą rady i
      dobrze ze mam przy sobie mamę to ona duzo mi pomaga.I tak sobie czasami
      wieczorem płaczę do poduszki jak ciężko być samemu bez oparcia najbliższej
      osoby. To boli ze jest się mężatką a żyje jak samotna.Że trzeba samemu
      wychowywac dzieci i podejmować decyzje i czasami pózniej okazuje się że nie
      były one całkiem słuszne.
      • martinka74 Re: Czy są tu samotne mamy? 17.07.06, 12:33
        Ja wlasciwie tez juz jestem samotna mama. Decyzja nie jest moze skrajnie
        ostateczna, czesc jego rzeczy jeszcze w domu, ale wszystko wskazuje na to, ze
        to juz koniec, ze wreszcie mam na to rozstanie sile. Ojciec mojego dziecka jest
        uzalezniony od alkoholu i bylo miedzy nami z tego powodu juz strasznie. Mysle,
        ze dla mojego synka bedzie lepiej jesli sie rozstaniemy, nie bedzie awantur,
        cichych, wrogich dni itp. Faktycznie juz teraz odczulam, ze jestem
        spokojniesza, mam wiecej czasu dla dziecka i siebie. Oczywiscie targaja mna
        olbrzymie watpliwosci, ale to minie. On i tak nic sie nie udzielal przy
        dziecku, ktore podobno kocha, ale tylko w slowach. Moj synek i tak go nie
        zdazyl poznac.A ja chyba bede czula sie mniej samotna, niz bylam bedac z nim,
        bo przynajmniej juz nie bedzie mogl mnie na kazdym kroku zawodzic.
        • moli75 do martinka74 17.07.06, 13:27
          Martinko, musisz być silna, bo ojciec alkoholik z pewnością nie będzie dobrym
          przykładem dla Twojego synka. Znam wielu alkoholików i wiem, że będziesz
          cierpiała, słuchając jego obietnic poprawy i przeżywając kolejne rozczarowania.
          A przecież chodzi przede wszystkim o dobro dziecka. My mamy jesteśmy silne
          jeśli chodzi o nasze dzieci. Jestem przekonana, że na pewno sama dasz sobie
          radę. Trzymam za Ciebie kciuki i wspieram. Trzymajcie się.
          • martinka74 Re: do martinka74 17.07.06, 14:18
            Dzieki za wsparcie. Wiem, ze dla mojego synka jest we mnie duzo sily, ale
            troche mi go zal, jak na niego patrze, ze on jeszcze nie wie, ale nigdy nie
            bedzie na wesolym spacerze z mama i tata itp. Ze owszem bedzie milo i wesolo,
            ale zawsze bedzie tylko mama, a on jako chlopak pewnie jeszcze bardziej bedzie
            tego taty chcial. Jednoczesnie wiem, ze jego tata nie potrafi, a moze nawet nie
            chce byc dobrym tata.
            • karolcia86 Re: do martinka74 17.07.06, 14:49
              Ja myślę, że znajdziesz mu fajnego tatę i będzie chodził na wesołe spacery.
              • kapuhy_a Re: do martinka74 17.07.06, 17:44
                chciałabym mieć twoją siłę...........
                • martinka74 do kapuhy_a 17.07.06, 20:49
                  Z ta sila to roznie wlasnie bywa, na ten moment niezle. Ciagle sobie tlumacze,
                  ze dawno powinnam odejsc, ale ze dobrze, ze tego nie zrobilam bo mam ukochanego
                  synka. Ale wczesniej dawalam sie krzywdzic, a mojego dziecka i przy okazji
                  siebie juz skrzywdzic wiecej mu nie pozwole, chociaz w pewnym sensie nadal go
                  kocham i jest mi zle, ze nie mozemy byc razem. Pozdrawiam. Z tego co piszesz u
                  Ciebie tez nie jest wesolo, wiec zycze duzo sily albo do ratowania tego
                  zwiazku, moze jeszcze mozna, albo do zadbania o Lenke i siebie.
    • topola4 Re: Czy są tu samotne mamy? 17.07.06, 23:47
      Nie jestem w Waszej sytuacji, więc mogę się tylko domyślać co czujecie.
      Chciałabym Wam opisać, jak zareagowała znajoma położna na słowa "samotna
      matka". Otóż z oburzeniem powiedziała: "Jaka samotna? Samotny to jest facet, bo
      nie ma dziecka! Kobieta jest samodzielna".
      Pozdrawiam
      • moli75 Re: Czy są tu samotne mamy? 17.07.06, 23:51
        Topola, właśnie tak jest, ja tak na co dzień nie czuję sie samotna. I tylko
        czasem płaczę w poduszkę, bo niestety kocham ojca mojego dziecka, ale nie
        będziemy razem, mój synek go pewnie nigdy nawet nie pozna, nie pójdzie z nim na
        spacer, nie pokopie piłki. Ale to w chwilach słabości. Normalnie to jestem
        silna i... oczywiście samodzielna smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka