Dodaj do ulubionych

urlop a dieta

24.07.06, 08:12
Dziewczyny,
jak sobie radzicie z problemem diety na urlopie, tzn na wyjeździe? Mamy
zamiar wyjechać na Kaszuby w sierpniu i sen z powiek spędza mi myślenie o
diecie. Przecież w żadnej normalnej knajpie nie dostanę indyka gotowanego z
koperkiem. Do większości potraw dodają sodę, a tego Tosia nie lubi. Boję się
że urlop może się upłynąc pod hasłem "bóle brzuszka mojego kochanego
maluszka". Poradzcie mi proszę jak się uporać z tym problemem.
Obserwuj wątek
    • vanilia25 Re: urlop a dieta 24.07.06, 10:23
      Witam po weekendowej przerwiesmile. Aguska, ja jem juz wszystko (no prawie), i nie
      martwi mnie ten fakt na moj wyjazd w gory. Ale Ty bidusio zeby Tosce nie
      zaszkodzic powinnac sobie sama pichcic tam na miejscu, a takze wez cosik z
      domu, w porcjach popakowanego. A moze powolutku zaczniesz juz cos wiecej w menu
      wprowadzac?, nasze dzieci juz sa coraz wieksze i wiecej potraw akceptuja.

      Pozdrawiam

      Ps. Ja to sie upalow boje, wczoraj na tvnie, mowili ze przez kolejne 16 dni
      pogoda bez zmian, az sie martwie o Bartka i jego pobyt w Piwnicznej.Ale musimy
      dac radesmile.
      • k_maja Re: urlop a dieta 24.07.06, 11:13
        ja jadę w sobotę, ale podobnie jak vanilia jem włąściwie wszystko, więc się nie
        martwię. Za to obawiam się, jak będzie z karmieniem małego, bo u nas to cała
        ceremonia(cycek, poetm odciąganie i butla). Ale co tam, damy radę. musimy! Więc
        jak widzisz, każdy się chyba o coś martwi smile
        kasia
      • agus-ka Re: urlop a dieta 24.07.06, 12:06
        No to chyba jednak zacznę wprowadzać różne potrawy do mojego menu. Nie
        wyobrażam sobie, żebym sobie gotowała na wakacjach, od tego są jadłodajnie. A
        wozić też się nie bardzo da, bo z Warszawy na Kaszuby to chyba jakieś 450 km
        jest. Boję się tylko o Tosieńkę. Kurcze najbardziej obawiam się sody którą
        niestety do wszystkiego dodają. Nie ma rady, trzeba spróbować.
    • mysza_33 Re: urlop a dieta 24.07.06, 22:08
      Ja już jem dosłownie wszystko, zupełnie normalnie. Wczoraj przetestowałam
      groszek zielony w leczo, a dziś parę fasolek szparagowych w bułce tartej sobie
      na obiad dołożyłam. Jest ok, mały trochę wzdęty był, ale nie tak, by teroryzować
      nas płaczem cały dzień. Postękał minutkę, dwie, pruknął strzeliście i po gazach.
      Zaczęłam też już normalnie gotować z rosołkami i wegetą i naprawdę nic się nie
      dzieje małemu. Spróbuj, choć wiem, że każde dziecko inne. Mój na początku bardzo
      cierpiał, ale patrząc na to z upływu czasu, myślę, że nie z powodu diety.

      Mysza
      • vanilia25 Aguska 25.07.06, 19:22
        Pytalas o rade, wiec cosik ci napisalam, no bo co innego mozna wymyslic, skoro
        ty masz taka drastyczna diete? Jak nie to, ze bedziesz sobie sama pichcic lub
        wezmiesz ze soba jedzonko na wczasy? Wiec uwazam ze nalezy sie dziekuje, a nie
        negowanie tego (rady) w 100%. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka