Nie wiem co na ten temat myslicie, ale zauwazylyscie,ze nie ma tygodnia
zeby w prasie lub innych mediach nie mowiono o znecaniu sie nad dziecmi. Mam
tego dosc! Dlaczego tak sie dzieje?! Ostatnio przeczytalam, ze jakis
przybrany "tatus" probowal udusic 7 miesieczne dziecko, zakrywal mu usta
reka, az doszlo do obrzeku mozgu i jest w stanie krytycznym! Nie moglam
zasnac, nie moglam przestac myslec o tych biednych dzieciach. Lzy sie do oczu
cisna. Tyle niby sie mowi o tym, ale nic sie nie zmienia. Za male kary,
ludzie, tzn rodzina, sasiedzi nie reaguja i jest jakies ciche przyzwolenie na
takie praktyki. Klaps w tylek tez jest ogolnie przyjety za normalna metoda
wychowawcza, ale z tego to juz moim zdaniem krok do dalszego etapu: bicia,
zniewazania. Dziecko sie nie obroni. A placze zawsze z jakiegos powodu, a nie
bo tak ma. A co robi panstwo w tej sprawie? Polozna srodowiskowa powinna
podobno przyjsc 3 razy do dziecka! A tymczasem np u mnie byla raz i to po
tygodniu od urodzenia corci. Lekarz pediatra tez powinnien przyjsc do domu
malucha, u mnie nie byl ani razu

I potem wszyscy sie dziwia,ze gdzies w
patologicznej rodzinie skatowano dziecko i nikt o tym nie wiedzial!!!
Sorry, ale trudno sie nie unosic, kiedy o tym wszystkim mysle. Nie godze sie
na to! Co mozna zrobic? Jak przerwac ten proceder?