Dodaj do ulubionych

jak jest w raszei

08.03.07, 20:04
dziewczyny proszę o informacje na temat raszei ponieważ mój termin jest tuż
tuż a ja jestem przerażona pierwszym porodem nie wiem czego mogę się
spodziewać
bardzo dziękuje
Obserwuj wątek
    • arrival Re: jak jest w raszei 09.03.07, 17:47
      cześć---ja też bedę rodzić w raszei---pod koniec marca lub w okolicy
      wielkanocy!
      Również robilam rekonesans=by w tym decydującym momencie czuć się ciut
      pewniej!!!
      Bardzo pomogly mi opisy Olazur umieszczone na innym forum(rownież poniżej sluży
      pomocą odpowiadając na pytanka)smile)))))
      Pozwolę sobie zacytować jej opis--by i Tobie pomógl tak jak mismile))
      Mam nadzieję że nie będzie mieć mi tego za złe---skoro i tak jest on ogólnie
      dostępny????

      mam nadzieję, że choć tak Tobie pomogę

      POZDRAWIAM SERDECZNIE...........ps. na kiedy masz termin???==kto wie--może się
      spotkamy???

      *******************************************************************************

      OPIS OLAZUR
      Postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania jeśli mała mi na to pozwoli.

      To był mój pierwszy poród, do szkoły rodzenia nie chodziłam, wiedziałam
      tylko tyle co wyczytałam w książkach i na forum gazety. Tez przez to piekielnie
      się bałam, ponieważ nie wiedziałam co tak naprawdę mnie czeka.
      Zaświadczenia o ukończeniu szkoły rodzenia nie wymagają ani nie pytają. Mnie
      jedynie żartobliwie już w trakcie rodzenia położna zapytała czy to na pewno mój
      pierwszy poród i czy na pewno nie chodziłam do szkoły rodzenia bo idzie tak
      szybko i bardzo dobrze oddycham. A ja poprostu robiłam to co mi kazali i
      jeszcze mąż mi w tym pomagal.To bardzo ważne, żeby współpracować z położną.

      Ja miałam własną koszulę do porodu. Wzięłam jakąś starą koszulę do pół uda.
      Możesz też wziąć jakiś stary rozciągnięty Tshirt męża. Aczkolwiek ja się wcale
      nie wybrudziłam od krwi, więc koszula dalej nadaje się do użycia.

      Kiedy przyjedziesz do szpitala, kieruj się do Izby Przyjęć. Wejście jest od
      ulicy Kościelnej, trzeba zadzwonić domofonem i tam cię wpuszczą. Kobieta, która
      tam przyjmuje zrobi ci KTG a potem przyjdzie lekarz cię zbadać. Tam też trzeba
      się przebrać w koszulę a mąż w ubranie jakie dostanie opłacając poród rodzinny
      i jedziecie windą na pierwsze piętro do sali porodowej.
      Ja kiedy przyjechałam na Izbę Przyjęć byłam pewna że za chwilę wracam do domu,
      ponieważ na KTG podobno nie było widać żadnych skurczy. Ale przyszedł lekarz i
      stwierdził rozwarcie na 3cm, a 2 dni wcześniej miałam tylko 1 cm i stwierdził
      ze zostaję na obserwację. Jadąc do szpitala miałam skurcze co 10 minut. Ale
      takie skurcze miałam od godz. 3 w nocy a na porodówkę przyjechaliśmy o 15, bo
      skurcze przez cały ten czas były co 10 minut a ich siła się nie zwiększała. Do
      tego kobieta z Izby Przyjęć się pytała czy na pewno mnie coś boli.
      Trafiłam do sali z wanną. Rewelacyjna sala. Jak weszłam do sali, zaczęły się
      skurcze co pięć minut i lekarz stwierdził, że może uda się jeszcze przed
      północą urodzic.
      W czasie skurczy odbijałam się na piłce a między skurczami kręciłam biodrami na
      tej piłce. Bardzo to pomogło wytrzymać bóle i przyspieszyło poród.
      Kiedy poprosiłam o przygotowanie wanny, najpierw podłączono mnie znowu do KTG a
      potem miałam iść do wanny i dostać znieczulenie. Przyszedł lekarz i stwierdził,
      że rozwarcie już na 5 cm, Przebił pęcherz i od razu było 6cm i zaczęła się
      akcja na całego. Nie zdążyłam wejść do wanny, nie zdążyli mi na nawet zrobić
      KTG do końca. Znieczulenia już nie podano, bo zanim zaczęło by działać to
      byłoby juz po porodzie. Była mowa, że urodzę w ciągu godziny prawdopodobnie. A
      tu tymczasem minęło 15 minut i Asia już była z nami. Urodziła się przy 4
      skurczu partym. W trakcie któregoś ze skurczy nacięto mi krocze, nawet o tym
      nie wiedziałam. Ból był okropny, na szczęście krótki, ale myślałam, że nie dam
      rady, czułam, że jestem cała mokra, było mi gorąco, krzyczałam, że zaraz
      zemdleję. Ale był przy mnie mąż, który trzymał mnie za rękę i głowę, powtarzał
      co mam robić i szeptał miłe rzeczy do ucha w krótkich przerwach między
      skruczami.

      Ze sobą trzeba zabrać pieluszki i chusteczki nawilżające. Ubranka jak chcesz
      możesz mieć swoje, ale wszyscy korzystają raczej ze szpitalnych.
      Po porodzie fizjologicznym wypuszczają ze szpitala na 3 dobę, po cesarce na 5
      dobę. Ja byłam 5 dób ze względu na żółtaczkę Asi, która nasiliła się właśnie w
      3 dobie jak już byłam pewna, że idę do domu. Od razu wzięli ją na fototerapię i
      szybko pomogło.
      Na 'obsługę' nie narzekam. Połozne w trakcie porodu i po nim był bardzo
      sympatyczne i pomocne, lekarze również. Nie mogę narzekać.
      W szpitalu ostatnio jest straszny tłok. Na oddziale poporodowym są pokoje 3-4-5-
      6 osobowe bez łazienek. łazienki na korytarzu ale czyste i całe w kafelkach.
      Niektóre kobiety leżały na korytarzu. Mnie przeniesiono na oddział
      ginekologicznym i tam byłam w pokoju 2-osobowym, z czego byłam bardzo
      zadowolona.
      Jedyne co, żarcie do kitu, zwłaszcza śniadania i kolacje, więc ktoś będzie
      musiał ci donosić małe co nieco, chyba że lubisz jeść suchy chleb.
      Acha, podczas porodu możesz chodzić, brać prysznic i robić to na co masz
      ochotę, położne nawet do tego zachęcają.
      Znieczulenie zewnątrzoponowe na pewno dostaje się przy cesarce, czy na zyczenie
      to nie wiem, ale nie zdzwi się, anestezjolog to murzyn.
      ********************************************************************************
      • majazysko1982 Re: jak jest w raszei 09.03.07, 22:05
        bardzo dziękuje ci za tak szczegółowy opis trochę mi rozjasniło w głowie.
        zdecydowałam się na raszeję ponieważ mój lekarz prowadzący jest z tego szpitala
        termin mam na 8 kwietnia ale przeczucie mi podpowiada że będzie wcześniej może
        się spotkamy ja czekam na chłopca a ty?
        • kika_kika Re: jak jest w raszei 10.03.07, 20:10
          ja też wybieram raszeję ...
          termin mam na 13 kwietnia ae..... myślę że wcześniej się to skończy smile)
          • nathajdr Re: jak jest w raszei 10.03.07, 22:55
            Ja równiez zdecydowałam się na Raszeję smile, termin na 23 marca, nerwy sięgaja
            juz zenitu przed niewiadomą co mnie czeka... byliśmy z mężem wcześniej w
            szpitalu, pani p[ołozna szczegółowo odpowiedziała na wszystkie nasze pytanie
            przez ponad godzinę, byliśmy bardzo zadowoleni. Mam nadzieję, że ten strach to
            normalny... trzymam kciuki za Was wszytskie
            • ruda_val Re: jak jest w raszei 11.03.07, 11:32
              Witam,
              Mam termin na 21 i tez się zaczełam stresować, ale nie wygramy z naturą -
              maleństwo samo zadecyduje kiedy chce przyjśc na świat wink

              Jeździmy na KTG do Raszei i jak na razie mamy pozytywne odczucia. Ciągle wahamy
              się pomiędzy św. rodziną a raszei
            • arrival Re: jak jest w raszei 12.03.07, 14:36
              ooooooooooooo-to jak widzę-wszystkie możemy się spotkaćsmile))

              POZDRAWIAM WAS DZIEWCZYNY.....i mocno trzymam kciuki---musimy się porzecież
              wpiarać-prawda???
        • arrival Re: jak jest w raszei 12.03.07, 14:29
          WITAJ majazysko1982!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          no to są BARDZO DUŻE szanse, że się spotkamy na porodówcesmile)))
          Ja mam termin na 9-10kwiecień...ale jest duże prawdopodobieństwo że maluszek
          zechce nas poznać wcześciej---i oby tak się stało-hihihi

          My też będziemy mieć synusia----I OBOWIĄZKOWO RODZIMY RAZEMsmile))
          Daję Tobie mój gg-to będziemy mogly pogadać tak od serducha[5444316]--(pisz
          nawet jak będę niedostępna-a odpiszę lub umówimy się na jakąś godzinkę) smile
          POZDRAWIAM CIEPLUTKO
    • asia0401 Re: jak jest w raszei 03.04.07, 20:09
      Czy ktoś ma termin na jutro bądź następne kilka dni. Ja mam termin na 04 04 a tu
      cisza, nic... Będę rodzić w Raszei. Te ostatnie dni są najgorsze, można wyzionąć
      ducha z nerwów...smile pozdrawiam wszystkie kwietniówki.
      • zomo7 Re: jak jest w raszei 04.04.07, 08:22
        Hej dziewczyny
        Ja również rodzę w Raszei. Mam termin na 18 kwietnia ( z usg na 13 ) ale dziecko
        już od jakiegos czasu jest ułożone w kanale rodnym gotowe do porodu wiec mam
        nadzieje ze wczesniej troszke urodze..
        Mam nadzieję że się wszytskie szczęsliwie spotkamy smile
        Małgosia
        • arrival Re: jak jest w raszei 04.04.07, 20:51
          JA PO WIZYCIE-TERMIN UPLYWA ZA TYDZIEŃ-ALE U MNIE cisza...........0rozwarcie i
          brzucholek wysoko!!!!
          coż trza bedzie jeszcze troszkę poczekać synusiasmile))))
          czekam na wieści od Was

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka