Dodaj do ulubionych

lekarka - franca

21.03.07, 11:11
Opowiem Wam po krotce co mi sie wydarzylo, a wiec moj maly od soboty dostal
biegunki, nic nie chcial jesc, troche pil, dzwonilam w sobote pod wieczor do
lekarki co robic, a ona ze powinnam poic, i dac mu smecte, ktora juz
wczesniej zakupilam, jesli nie ustapi to w poniedzialek sie zjawic u niej, no
wiec sie zjawilam, bo zmian nie bylo, a ona go osluchala i powiedziala, ze to
prawdopodobnie jakis wirus. Wieczorem tego samego dnia, zaczal mi wymiotowac,
od razu pojechalismy na pogotowie, okazalo sie, ze synek jest odwodniony, i
gdyby nie to, ze wymiotowal to nawet bym nie pomyslala, zeby jechac na
pogotowie, bo zdaniem mojej lekarki wszytsko bylo w porzadku. Oprocz tego po
badaniach na pogotowiu wyszlo, ze syn ma anemie, do czego lekarka tez nie
doszla, choc czesto u niej bywam, i jaki moral mam z tego, ze zadnemu
lekarzowi nie mozna ufac, w kazdym badz razie przepisalam dziecko do innego i
az sie boje, ze moze to samo sie powtorzyc, dziweczyny komu ufac ? przeciez
ja nie jestem lekarzem i sama nie potrafie w takim stopniu obserwowac
dziecka, czy Mu nic nie dolega, to moja opowiesc, tylko tak dla ostrzezenia,
bo byc moze ktoras z Was rowniez za bardzo zawierza pediatrze, pozdrowienia
Obserwuj wątek
    • cleo1976 Re: lekarka - franca 21.03.07, 12:16
      No ja też coś mogę opowiedzieć na temat lekarzy i ich podejściu. Otóż mój synek
      miał szmery w płucu i oskrzelach no i nasza pediatra to wykryła ale ona taka
      niezdecydowana jest więc po wizycie u niej konsultowałam się jeszcze z super
      prywatnym lekarzem. Potwierdził jej diagnozę i sposób leczenia. Po półtora tyg.
      leczenia byłam na kontroli i ona mówi że jeszcze są troszkę zmiany ale ona
      podejrzewa że mogą być na tle alergicznym i dała skier. do alergologa i przy
      okazji żeby w szpitalu małego jeszcze przebadali (alegrolog przyjmuje w
      szpitalu). No i pojechałam a tam franca lekarka wrzeszczy na mnie że dziecko ma
      zmiany na oskrzelach i wogóle jak mogłam do tego dopuścić i że mam z nim zostać
      w szpitalu to mu od razu walną antybiotyk dożylnie. A ja sie pytam: a badania?
      a ona-to potem. No to ja mówię e teraz nie mogę zostać bo mam starszą córkę w
      zerówce a sama jestem i muszę ją odebrać a ona na to: a co mnie to obchodzi!!!i
      że niby zdrowie dziecka jest dla mnie nieważne. Pobeczałam się, wzięłam Filipa
      i przyjechałam do domu. Od razu zadzwoniłam do tego prywatnego lekarza i zaraz
      przyjechał. Zbadał Fila i stwierdził że owszem zmiany jeszcze są-obturacyjne
      ale w żadnym wypadku nie do szpitala i dał skier. na badania no i wyszło że to
      na tle alergicznym. Mały dostał leki i już jest ok. A gdybym tej
      p....posłuchała w szpitalu to by się tylko niepotrzebnie nacierpiał a i tak ten
      antybiotyk dożylny by mu na alergię nie pomógł. No to tyle-uważajcie na lekarzy!
      • jolantusia1 Re: lekarka - franca 21.03.07, 20:29
        no to i ja dorzuce swoje spostrzeżenia. Alex urodził się w 29tc wypisany zwagą
        1850g do domu. Po 6 dniach w domu coś mi się nie podobał miał sapkę i poszłam z
        nim do lekarza. Osłuchała popatrzała i stwierdziła, że ona nic nie słyszy ale
        to taki maluszek lepiej niech w szpitalu zrobią zdjęcie płuc. Poszliśmy
        przyjęli nas najpierw na oddział, dopiero potem rentgen. Osłuchowo nic nie
        było, młoda pani dr (na stazu) stwierdziła ze rtg nie jest ok ma zmiany na
        płucu i łup dożylnie antybiotym dwa razy dziennie. Do tego nie podobała jej się
        ilość białka we krwi i łup białko dożylnie. I tak 10 dni. Po wypisie zażądałam
        wszystkich wyników i z nimi pojechaliśmy do naszej neonatolog a jej włosy
        stanęły dęba. Okazało się, że zmiany które mial sa po respiratorze i będą całe
        życie. Żadnego zapalenia płuc nie było!!!
        • anulkas86 Re: lekarka - franca 22.03.07, 12:02
          Moja lekarka jak do tej pory nikomu n=znajomemu nie podpadła, ale jak słyszę to
          wszystko to mi się wogóle lekarzy odniechciewa. Na szczęćście (odpukać) mnie nic
          zlego nie spotkało ze strony lekarza, ale parę lat tem moja mama była u lekarza
          z siostrą (miała może nie wiele ponad rok). Więc lekarka stwierdziła zapalenie
          płuc i zastrzyki dwa razy dziennie. Dziecko ocierpiało się przy tym strasznie, a
          to nier wiele pomagało. Po pewnym czasie mama zła poszła do innego lekarza który
          stwierdził że dzieckoma zapalenie ucha a nie żadne płuca. I żadnych zastyrzyków
          nie potrzebowała.
    • babie_lato1 Re: lekarka - franca 23.03.07, 08:42
      No, ja o dziwnych lekarskich pomysłach to bym mogła długo... Niestety. Nie wiem,
      co się dzieje, powinni mieć jakieś szkolenia czy co, są fatalnymi diagnostami,
      często niedouczeni, z przestarzałą wiedzą. Moja znajoma zakupiła sobie wielkie
      tomiszcze pt. "Pediatria", jak twierdzi - żeby miała argumenty do dyskusji z
      nimi. I to, że w tym morzu niekompetencji zdarzają się perełki, niestety bardzo
      pocieszające nie jest. Kończy sie to tak, że albo bankrutujemy biegając od
      jednego do drugiego lekarza, albo (zazwyczaj) same wcielamy się w ich rolę
      serwując dziecku znachorkę, co też dobre nie jest. Najgorsze, że przedmiotem
      tych "eksperymentów" są malutkie dzieci. Włos się jeży.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka