musze sie wyzalic. Zaczelo sie katarem. W piatek przed swietami lekarka
powiedziala, ze jakas infekcja drobna i tyle. Tydzien pozniej (w ostatni
piatek) zaczal sie kaszel. Lekarz osluchal i powiedzial, ze pluca czyste,
kaszle tylko wydzielina. Zapisal, co trzeba i powinno byc ok.
Ale bylo coraz gorzej. Mala co chwila wymiotuje (jak kaszle, to sie krztusi
wydzielina), ma stan podgoraczkowy. Ostatniej nocy byl znowu lekarz, bo mala
wieczorem zwymiotowala 4 razy, dostala goraczki w nocy i plakala w nocy, co
jej sie nie zdarza nigdy, wiec eweidentnie cos ja bolalo (boje sie czy nie
ucho). Skonczylo sie antybiotykiem (pierwszym w zyciu). mam nadzieje, ze sie
poprawi, bo sie bardzo martwie, ze cos jest zle zdiagnozowane

(