Wczoraj pierwszy raz dałam Jasiowi marchewkę

Dziubdziałam się z nią z
godzinę, przy czym zrobiłam 3 porcje gdzieś po 3 łyżeczki ale sprawiło mi to w
sumie dużą frajdę

Mały na początek, jak dostał śliniaczek i zbliżałam się
do niego z miseczką i łyżeczką, to był zadowolony, a jak dostał marchewę do
buzi to zrobił ogromnie zdziwioną minę

a potem nie wiedział, co zrobić. W
końcu przełknął. Zjadł ze 2 łyżki i był finisz

Za kilka godzin zrobił kupę
i wszystko było OK