Od jakiegoś czasu chodzimy z Frankiem znów na zajęcia Helen Doron po
angielskiu. Może pamiętacie że ja sama też uczę dzieci tą metodą
więc śmieję się (ale to w sumie fakt) że Franek już w brzuchu
nasłuchał się tego języka. Od małego śpiewałąm mu kołysanki po
angielsku, bawiłam w różne rymowanki.
Teraz moje dziecko mnie wręcz szantazuje żeby ciągle puszczać mu te
piosenki, rymowanki powtarzamy aż do znudzenia, uwielbia czytać
krótkie bajeczki po angielsku. Nic jeszcze nie mówi - jedynie diddle
diddle - coś jakby brzęku brzęku

ale na zajęciach niektóre
dzieciaczki już powtarzają.
Ciekawa jestem dalszych efektów...