Dodaj do ulubionych

Poród rodzinny, a rozwód...

25.03.08, 19:06
Ostatnio czytałam na interia.pl artykuł, że wg jakichś tam badań małżeństwa,
które zdecydowały się na poród rodzinny są bardziej narażone na rozwód...
Szczerze mówiąc, to pierwsze co zrobiłam, to się zapytałam mojego męża, czy on
na pewno chce uczestniczyć w porodzie - stwierdził, że nie wyobraża sobie
innej opcji wink
Jakie jest Wasze zdanie na temat porodu rodzinnego? Czy uważacie, żeby miał on
wpływ na nasze związki?
Obserwuj wątek
    • olensia Re: Poród rodzinny, a rozwód... 25.03.08, 19:33
      Tez o tym czytalam. Jak powiedzialam o tym mezowi to sie glosno zasmial. On
      uczestniczyl w porodzie i do dzis twierdzi ze to byla najpiekniejsza chwila w
      jego zyciu...
    • fania25 Re: Poród rodzinny, a rozwód... 25.03.08, 19:41
      ja kiedyś czytałam o badaniach, które udowadniały, że pary, które mieszkały
      razem przed ślubem nie docierają do 3 rocznicy ślubu. i tak samo mnie to
      przekonuje, jak to hit o porodzie rodzinnym smile myślę wręcz przeciwnie, że takie
      przeżycie zespala.
      • lotos2004 Re: Poród rodzinny, a rozwód... 25.03.08, 20:05
        Moj maz uczestniczyl przy pierwszym porodzie i nie wyobraza sobie ,ze mogloby
        tam go nie bycsmileja dalam mu tylko jedno przykazanie wczesniej ,zeby tak nie
        zagladal wszedziesmilewiec trzymal sie mojej reki i bardzo mnie wspieralsmile))przy
        tym porodzie tez bedzie i mysle ,ze takie przezycia nas tylko do siebie bardziej
        zbliza niz rozdzielasmileale to wszystko zalezy rzeczywiscie od faceta.Jezeli on
        niebylby przekonany nigdy bym go nie zmuszala,bo niektorzy mezczyzni po prostu
        nie nadaja sie do ogladania takich "drastycznych obrazkow"smilemaz mojej kolezanki
        powiedzial jej wprost ,ze jak chce rozwodu to niech go wezmie na porod!!!przykre
        to ,ale coz...
    • e_rubi Re: Poród rodzinny, a rozwód... 25.03.08, 20:23
      W ciazy z Zosia mialam mieszane odczucia...obwialam sie, jak to wplynie na nasz zwiazek, szczegolnie na sfere intymna, na pozadanie. Mialam wiele watpliwosci wiec ustalilismy, ze M nie bedzie przy porodzie, miala rodzic ze mna kuzynka. Ale jak mi odeszly wody i pojechalismy do szpitala, to jakos nie moglismy sobie wyobrazic ze rozstajemy sie w takiej chwili i on czeka na korytarzu. I byl przy calym porodzie. I powiem szczerze - to bylo dla nas obojga najbardziej zespolajace nas przezycie w calych 13 latach bycia razem, naprawde najbardziej niesamowita chwila.

      Aktywnie pomagal mi przy porodzie, masowal, zabawial rozmowa, pilnowal oddychania, pomagal spacerowac itd - to oczywiscie techniczne plusy. Ale najwazniejsze bylo to, ze psychicznie byl dla mnie niesamowitym wsparciem. Caly czas widzialam dume, oddanie i milosc w jego oczach. A gdy narodzila sie nasza corka i przecinal pepowine - nigdy nie widzialam go wzruszonego bardziej. I od samego poczatku zawiazala sie miedzy nim a Mloda tak silna wiez, to on ja pierwszy przytulal, nosil, z duma pokazal rodzinie.

      Jak to wplynelo na nasz zwiazek? Wzmocnilo nas, zblizylo do siebie jeszcze bardziej. Teraz juz nie mam absolutnie zadnych watpliwosci, ze bedziemy rodzic razem. Warto.
    • hanti Re: Poród rodzinny, a rozwód... 25.03.08, 20:23
      zaliczyliśmy wspólnie wszystkie porody w tym jedno cc, mąż był dla mnie
      niesamowitym oparciem, a on w czasie porodu czuł się za mnie bardzo
      odpowiedzialny. Takie przeżycie bardzo zespala, ALE pod warunkiem że obie strony
      NAPRAWDĘ tego chcą.
      Teraz też planujemy wspólne cc smile w trakcie cc mąż jest mi jeszcze bardziej
      potrzebny niż w trakcie porodu sn, ponieważ kiedy ja jestem szyta mam świadomość
      że dziecko nie leży w cieplarce, tylko w ramionach męża smile)
      • ewahewig Re: Poród rodzinny, a rozwód... 25.03.08, 22:25
        Moj maz tez towarzyszyl mi przy porodzie i teraz tez wyraza ochote
        do tego,tym barzdiej ze juz wie co go czeka.To jest naprawde cos
        wielkiego,tamta chwila byla niesamowita.Ale byly i komiczne
        momenty,bo jak juz urodzilam lozysko,a maz je zobaczyl,to sie
        przerazil,ze mi watroba wylecialasmile)))Ale pepowiny sie nie odwazyl
        przeciac,lecz nie mam do niego o to zalu,jak sie nie czul na silach
        to nie trzeba nikogo zmuszac.I tak byl dzielny.
        • santamanana Re: Poród rodzinny, a rozwód... 26.03.08, 09:03
          Pewnie większość facetów reaguje prawidłowo i po takim porodzie związek sie
          wzmacnia, ale istnieje jakiś odsetek takich, co po porodzie rodzinnym tracą
          zainteresowanie seksualne partnerką. Od takich roi się na forum (brak) seks(u) w
          małżeństwie.
          • dworska1 Re: Poród rodzinny, a rozwód... 26.03.08, 09:23
            Mój poród był fatalny, trwał 2 doby, najpierw szprycowali mnie
            oksytocyna, aż cała spuchłam, potem cc- a mężuś, naprawdę żaden
            bohater, choć bladozielony wytrzymał wszystko łącznie z przebijaniem
            pęcherza płodowego i zakładaniem cewnika, mimo moich obaw wstrętu do
            mnie nie nabrał, a teraz już deklaruje, że będzie przy kolejnym
            porodzie, chociaż oboje mamy nadzieję, że tym razem bardziej
            cywilizowanym.
            Poród nie jest specjalnie estetyczny, ale większość mężów
            przetrzymuje chemioterapie czy ciężkie operacje żon, i vice versa.
            Takie jest życie, małżeństwo to nie tylko radosne chwile. [url=www.suwaczek.pl/]https://www.suwaczek.pl/cache/e4731a9351.png[/url]
    • kasiaijulia Re: Poród rodzinny, a rozwód... 26.03.08, 13:48
      też o tym słyszałam, ale nie do końca w to wierzę. Mój narzeczony
      przy pierwszym porodzie nie chciał być , ja z resztą też, miałam
      nagle cezasrkę takze nawet jakby chciał to nie mógłby uczestniczyć.
      W drugiej ciąży mówił to samo, dopiero zmienił zdanie w dzień
      porodu smile takze mielismy poród rodzinny. Bardzo to przeżywał, i miło
      wspomina smile
    • kasjopeja28 Re: Poród rodzinny, a rozwód... 26.03.08, 20:38
      wiem ze zdarzaja sie przypadki, kiedy mezczyzna moze poczuc wster do
      kobiety po tym jak uczestniczyl w porodzie. Nie kazdy czlowiek jest
      odporny na rozne bodzce- jedni moga patrzec na krew, inni mdleja od
      samego zastrzyku. Uwazam ze to indywidualna sprawa i nie mozna tu
      niczego uogolniac albo kogokolwiek zmuszac0- mowiac ze musisz bo
      jestes ojcem, czy mezem! Ja z moim partnerem uzgonilismy ze nie
      bedzie w tym uczestniczyl.On nie chce, a ja nie bede go zmuszac, z
      reszta sama do konca nie jestem pewna czy chce zeby ogladal mnie w
      takiej chwili. Kiedys nie bylo porodow rodzinnych i nikt nawet o
      czyms takim nie mowil, a teraz gro ludzi robi z tego afere.
      Moim zdaniem moze to wplynac na ziwiazek- znam takie przypadki...a
      jezeli moj chlopak zmieni zdanie- to sama jescze sie nad tym grubo
      bede zastanawiac.
    • alectra Re: Poród rodzinny, a rozwód... 26.03.08, 22:16
      Wszystkie moje znajome,ktore urodziy powiedzialy mi,ze be faceta nie ma co
      jechac na porodowke. nie wiem jak to jest bo jeszcze nie rodzilam,ale w takim
      momencie chyba dobrze miec zaufana,bliska osobe przy sobie,a nie tylko obcy
      personel,prawda? A jak pary sie rozstaja po urodzeniu sie dziecka, to zaloze sie
      ze najmniej z powodu porodu.
    • issa35 Re: Poród rodzinny, a rozwód... 27.03.08, 13:18
      Mąż nie był przy pierwszym porodzie na moje i własne też życzenie. Czekał na
      korytarzu, jak za dawnych czasów. Była to nasza wspólna decyzja podyktowana
      brakiem przekonania do porodów rodzinnych. Wszedł jak tylko syn pojawił się na
      świecie. Większość naszych znajomych bardzo sobie jednak chwali wspólne porody,
      i nikt z tego powodu jeszcze się nie rozstał.
    • ulanka_2 Re: Poród rodzinny, a rozwód... 27.03.08, 17:30
      tez to czytalam i tez sie zastanowailam. to znaczy moj maz jasne chce, ale tearz
      ja sie zastanawiam czy to na pewno dobry pomysl. i to nie tylko po tym artykule
      ale wlasnie coraz czesciej slysze/czytam ze to moze byc zagrozenie dla
      malzenstwa, ze facet bedzie juz inaczej traktowal kobiete i to na pewno nie tak
      jak ja bym chciala, ze im sie w mozgu po prostu cos przestawia.sad wiem, że może
      trochę bredze ale mam lekki metlik w glowie.
      • spaska Re: Poród rodzinny, a rozwód... 27.03.08, 18:20
        mój mąż był przy porodzie i nie wyobrażam sobie że mogłabym być tam sama.
        Siedział przy wezgłowiu swojej małżonki więc drastyczne widoki zostały mu
        zaoszcędzone (z resztą nie był ciekawysmile)))a jak nasza Dorcia przyszła na świat
        miał autentyczne łzy w oczach i zaraz poleciał za pielęgniarką która nasze
        dziecko myla, ważyła itd i nie odstępował małej na krok jakby się bał że nam ją
        zabiorąsmile))teraz też bardzo chce być obecny i dalej twierdzi ze będzie siedział
        przy mojej głowiesmile))Narazie sie ze mną nie chce rozwodzić mimo że ja straszna
        cholera jestemsmile))Pozdrawiam
      • katarrinka.mum Re: Poród rodzinny, a rozwód... 28.03.08, 17:04
        Ja nie zdecydowałam sie na poród rodzinny. Z kilku powodów.
        Mój mężczyzna nie był tak bardzo przekonany, że to dobry pomysł - czego Wam
        bardzo zazdroszczę.
        Po drugie sama nie jestem przekonana, czy to taki dobry pomysł, bo ja boje się
        tego samego co ułanka.
        Po trzecie , ale niestety to jest coraz częstsze, że porody rodzinne właśnie się
        tak kończą. Kompletną porażką.
        Po czwarte przerażają mnie historie o tym, jak mężczyźni reagują i za każdym jak
        cos takiego czytam to jeszcze bardziej mnie mrozi. Czytałam to ostatnio
        smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=2074&Itemid=0
        i aż się boję nawet myśleć co by się działo z moim mężczyzną, a przede wszystkim
        ze mną, jak on by tak zareagował.
        Po piąte bardzo tego żałuję.
        • classy.p Re: Poród rodzinny, a rozwód... 01.04.08, 17:00
          my się zdecydowaliśmy na rodzinny, ale historia jest przerażajaca, troche
          balabym sie zę moj mąz tez tak zareaguje i chyba aż mu to pokaze zeby sie
          jeszcze raz zastanowilwink ale nie mozna panikowac na pewno
          • zniemczyk Re: Poród rodzinny, a rozwód... 01.04.08, 17:37
            po moim trzecim pytaniu, czy mój mąż chce na pewno uczestniczyć w porodzie i po
            przeczytaniu tego artykułu, mój mąż stwierdził, że wywieram na nim odwrotną
            presję i chcę go pozbawić czegoś pięknego, na co bardzo długo czekał wink troszkę
            się na mnie wtedy wkurzył, ale zrozumiałam, że on naprawdę chce tam być smile
            cieszy mnie to, bo bardzo tego chciałam, potrzebowałam tylko wiedzieć, czy on
            tego chce smile
      • kasiaijulia Re: Poród rodzinny, a rozwód... 29.03.08, 14:16
        mój był przy drugim porodzie i bardzo miło wspomina ten dzień smile w
        jednym momencie zrobiło mu się słabo jak zobaczył wielkie nożyce
        które mi "tam" wkładają zeby przebić pęcherz płodowy wink Mimo tego
        wszystkiego jego stosunek do mnie się nie zmienił smile I ogólnei nie
        wyobrażam sobie porodu bez partnera, sama wśród obcych ludzi dla
        których jestem tylko kolejną rodzącą kobietą, a tak jest z kim
        pogadać , na kogo pokrzyczeć wink itd

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka