Dodaj do ulubionych

No a co z ...

18.04.08, 18:16
naszymi futrzakami? sad(( Rodzina na mnie wsiadla, ze powinnam oddac
komus swoja kicie, bo ... i tu jst lista mniej lub bardziej
sensownych argumentow przeciw. Mieszkanko mamy nie za duze, kicia
futro gubi caly rok i mimo staran siersc znajdujmy czasem w
jedzeniu... Co bedzie jak dziecko zacznie raczkowac? Rozumiem
argumenty, ale placze na mysl, ze mialybysmy sie rozstac.
Jakie macie plany dla swoich czworonoznych?
Obserwuj wątek
    • 80misia Re: No a co z ... 18.04.08, 18:46
      Ja też mam kicię i to dość charakterną. Nie wiem jak zareaguje na
      dziecko. Wszyscy z rodziny każą mi się jej pozbyć, czyli oddać np.
      do mojej mamy na wieś. Ale ona jest kanapowcem i nie poradzi sobie
      raczej na zewnątrz. Nie wiem co zrobić, chciałabym żeby mieszkała z
      nami i dzieckiem, ale nie wiem czy nie będzie mu zagrażać. Co do
      sierści to odkurzam codziennie i myję podłogi, wiadomo,że nie da się
      uniknąć, ale jesli dziecko nie będzie uczulone to nie widzę problemu.
      • akun73 Re: No a co z ... 18.04.08, 18:52
        Czytalam, ze dziecko ktore od urodzenia styka sie ze zwierzetami
        rzadko sie na nie uczula, ponadto rzadziej choruje, szybciej
        rozwija, uczy raczkowac i chodzic, ruchliwe zwierze zmusza je od
        aktywnosci, same pozytywy...
        • czarna_kota Re: No a co z ... 18.04.08, 18:56
          My tez mamy w domu kotke i do tego jeszcze dwa typowo kanapowe psy!
          Nie ma mowy zebym sie miala pozbyc zwierzakow!! Zreszta gdy urodzila
          sie nasza pierwsza corcia w domu tez byl pies, pozniej kolejne i nie
          bylo zadnych problemo. A dziecko swietnie sie rozwija w otoczeniu
          zwierzat!
          • filmonrob3 Re: No a co z ... 18.04.08, 19:16
            my też mamy kotkę, i mój 6 letni syn chyba by się zapłakał jak byśmy
            musieli ją oddać, strasznie jest za nim i nigdy nie zrobbiłam u
            krzywdy a nie zawsze obchodzi się z nią delikatnie jak to dzieci
            (ale bez przesady )kotka potrafi nawet grys w jego obronie jak
            czasem wygłupiają sie z mężem , delikatnie ale zawsze staje w
            obronie za synem, nie wiem zobaczymy ale myśle że wszustko się ułóży
            • 80misia Re: No a co z ... 18.04.08, 19:24
              No właśnie kotka staje w obronie dziecka, tyle że moja rzuca się
              czasem na mnie, ugryzie i ucieknie, męża nie ruszy. A są dni, że
              chce się przytulać. Nie cierpi dzieci, tzn.tych co juz gonią za nią,
              warczy i fuka. Chciałabym, zobaczyć jak zareaguje na nowego
              domownika, poza tym sama wychowywałam się w towarzystwie zwierząt i
              rzeczywiście odporność mam doskonałą.
    • e_rubi Re: No a co z ... 18.04.08, 19:19
      Mam kocice od 8 lat i tak samo gadala moja rodzinka, jak bylam w ciazy z Zosia. Nie zwracalam na to uwagi, mimo ze troche obaw mielismy, bo kocica jest bardzo charakterna. Zupelnie niepotrzebnie. Bardzo dobrze zareagowala na pojawienie sie malucha, przygladala mu sie ciekawie z bezpiecznej odleglosci - nie pchala sie do lozeczka, ani do wozka. Jak Zosia podrosla to wlasnie kicia byla adresatem jej pierwszych usmiechow i gaworzenia. Nasza kocica chadza wlasnymi siezkami, jak ma dosc Mlodej to po prostu gdzies sie chowa. Zosia jest bardzo deliktatna dla niej, uwielbia ja karmic, czesac itp a kicia czasem pozwala a czasem nie. Jesli nie chce sie bawic albo nie ma ochoty na pieszczoty prycha ostrzegawczo. Nigdy nie zrobila Mlodej krzywdy. Jesli chodzi o siersc - coz wiadomo, ze jest mimo czesania i sprzatania, ale nigdy nam to nie przeszkadzalo. Zosia nie ma alergii, jest zdrowa (w ogole nie choruje) a kontakt z kotkiem na pewno wplywa na nia pozytywnie.
      • claudia84 Re: No a co z ... 18.04.08, 20:44
        Nie wyobrażam sobie pozbyć się zwierzaka z domu!!! Pierwszą ciążę
        "przechodziłam" z psem i kotem, teraz mam niestety tylko kota i ani na chwilę
        nie pomyślałam, by się ich pozbyć. Dlaczego? Ciąża ze zwierzętami zmniejsza
        wbrew pozorom (!) ryzyko toksoplazmozy, a potem alergii u dziecka! Szczerze to
        nie myślałam nigdy nad tymi pozytywami, ale jeśli nie macie agresywnych zwierząt
        (typu amstaff, włos jeży się na głowie, jak się czyta o kolejnych pogryzieniach
        przez te psie modyfikacje!!!), to nie pozbywajcie się ich z domu! Zrobicie
        krzywdę sobie i tym małym pupilom. smile
        • fania25 Re: No a co z ... 18.04.08, 20:51
          mamy kotkę, którą córka uwielbia. kicia to było zresztą jej pierwsze słowo. a
          sam kot zareagował tylko kiedy przywieźliśmy małą ze szpitala, ponieważ płacz
          dziecka potraktowała, jak pisk swoich kociąt i trochę się zaniepokoiła. ale
          teraz... Lena mogłaby jej włożyć palec do oka i tylko delikatnie zakwili. fakt,
          trzeba będzie bardziej dbać o czystość, ale nie wyobrażam sobie oddania kota.
          wszystko zależy od temperamentu kotka.

          bądź dobrej myśli
    • _diabolique_ Re: No a co z ... 18.04.08, 21:10
      Kota mialam dlugo przed dzieckiem. Nie wyobrazalam sobie oddania go
      bo pojawi sie nowy mieszkaniec. Dziecko i kot dogaduja sie
      znakomicie, nikomu nie przeszkadza siersc, dziecko nie jest
      uczulone.
      Ja argumentow o oddaniu kota nie rozumiem.
    • kasiaijulia Re: No a co z ... 18.04.08, 21:20
      ja mam w domu psa , 4 koty i rybki. Oczywiscie nikogo ze swojego
      ziwrzyńca nie oddam , chociaż nie ukrywam jak dowiedziałam się o
      ciąży to otym myślałam ale tylko ze względu na to ze jest trochę
      ciasnawo. Ale nie oddam to mój kochany zwierzyniec. WSzystkie
      zwirzaki przyzwyczajone są do dzieci bo mamy je od kilku lat, jak
      młodsza córka była malutka to rzaden kot jej nie drapną , nie zrobił
      jejkrzywdy, jak raczkowała i próbowała się do nich dostać to po
      prostu schodzili jej z drogi, to samo pies. Dlatego jak czasami
      niektórzy mi mówią ze powinnam sie ich pozbyć to im dla świętego
      spokoju przytakuję ale nigdy w życiu tego nie zrobię , bo niby
      dlaczego to w końcu moi przyjaciele !
    • iwongia Re: No a co z ... 18.04.08, 21:26
      Ja mam w domu nie jednego a cztery koty i za nic w świecie nie
      oddałabym ich w obce ręce. Córcia ma rok i 3 miesiące i doskonale
      się z nimi zżyła. Przed porodem mieliśmy obawy to oczywiste
      zwłaszcza w stosunku do najstarszego kota (to syjam więc nie jest
      zbyt towarzyski, a jak przychodzili do nas znajomi z dziećmi to on
      robił się wręcz agresywny)ale teraz Fuksik i Helenka to najlepsi
      przyjaciele. Pozwala jej prawie na wszystko. Oczywiście dziecko,
      które wychowuje się ze zwierzętami nabiera do nich pewnej
      delikatności więc nie ma mowy o jakimś szarpaniu, ciąganiu za ogon
      po pokoju czy wkładaniu palców do oka bo wiadomo, że zwierzak sobie
      na to nie pozwoli i w delikatny ale stanowczy sposób potrafi to
      okazać. Uważam,że dziecko naprawdę dużo szybciej się rozwija. A co
      do porządków to owszem musieliśmy zrezygnować z dywanów gdy mała
      zaczęła raczkować ale teraz wcale tego nie żałuję(przynajmniej mam
      mniej roboty z odkurzaniem) a do reszty poprostu przywykliśmy. Tak
      więc jak możesz to nie oddawaj kota i posłuchaj naszych rad - one są
      w końcu sprawdzone.
      • vivianna_82 Re: No a co z ... 18.04.08, 22:12
        większość z Was pisze o kotach. My mamy psa i to dość dużego - labradora. W
        dodatku alergika (!) który leni się okrągły rok i zrzuca tej sierści wcale nie mało.
        Jak tylko Goldi pojawil sie w naszym domu (a jeszcze nie bylismy małżenstwem) to
        już nasłuchaliśmy się a co będzie jak będzie dziecko...
        więc teraz jak jestem w ciąży to mozecie sobie tylko wyobrazić...
        tymbardziej, że on tez ma swój charakterek wink ogólnie jest bardzo przyjazny dla
        wszystkich i wszystkich bardzo kocha - moze aż za bardzo smile jak ktos przychodzi
        to musi się porzadnie wytarmosić, zanim się uspokoi. Na spacerach jak zauwazy
        inne psy to strasznie do nich ciągnie - a swoje waży więc i siły ma sporo. Lubi
        podkradać rózne rzeczy (czasem poduszki, czasem jakąś skarpetę, przy dziecko to
        pewnie zabawki) i jest bardzo łakomy na wszelakie smakołyki (nawet byście nie
        uwierzyły ze pies potrafi jeść to co on!) Do tego ta sierść i w ogóle...
        wyobraźcie sobie ile my się musimy nasłuchać!!! oczywiście niektóre argumenty są
        sensowne, inne mniej...
        a co jak zrobi krzywdę dziecku (niewierzę!),
        nie będzie mógł spać z nami w jednym pomieszczeniu (???) (po łózkach nie chodzi
        - jest nauczony że nie wolno)
        a jak będa wyglądac spacery?
        a jak dziecko będzie uczulone?
        a jak będzie raczkować?
        a jak sierść znajdzie się w jedzeniu?
        a zatrucie?
        a brud?
        a zabawki wspólne?
        a jedzenie? a to a siamto
        a jeszcze nie wiadomo co...
        no i oczywiście - najlepsze wyjście - oddać dobrym ludziom.

        ja powiedziałam, ze teraz ABSOLUTNIE nie słucham tego. Nie zakładam oczywiści,
        ze wszystko będzie rózowe i jak z obrazka czy "amerykańskiego filmu" - rodzice
        dziecko i labrador a naokoło czysto i pachnąco i błyszcząco. Cud miód. Nie, na
        pewno będzi enas wszystkichkosztowało dużo pracy i wytrwałości zeby sobie
        wszystko jakośpoukladać. Ale nie zamierzam zakładać tez z góry najgorszego!
        i powiedziałam rodzicom - żeby nie mówili do nas takich rzeczy, bo pies jest
        czlonkiem naszej rodziny w tej chwili i sprawiają nam ogromną przykrość ciągle
        tylko narzekając. I że jeżeli przyjdzie taki czas że stwierdzimy że nie dajemy
        rady, i będziemy musieli podjąc pewne kroki to moze i to zrobimy, ale to będzie
        TYLKO i WYŁACZNIE nasza decyzja spowodowana naszymi własnymi przemyśleniami, a
        nie dlatego że oni nam mówia że tak będzie lpeiej. Sami zdecydowaliśmy, że
        chcemy go mieć. I sami będziemy ponosić konsekwencje tej decyzji. Koniec i kropka.
        Oczywiśce to nie zmienia faktu, ze i tak za kazdym razem muszę słuchac tych
        wywodów " z dobrego serca"... indifferent eech...
        • akun73 Re: No a co z ... 19.04.08, 09:06
          Liczylam na to, ze zbierze nas sie tutaj spora grupka kociarek i
          psiarek! Mila zostanie z nami, Wasze argumenty pomoga mi w walce z
          mamami, ciotkami itd. Dzieki!
          • claudia84 vivianna 19.04.08, 11:45
            i bardzo dobrze robisz, że nie słuchasz tych bzdurnych, absurdalnych pytań!!!!!
            A labradora to Ci zazdroszczę. Sami na wiosnę chcemy kupić właśnie labradora!
    • medialenaok Re: No a co z ... 19.04.08, 13:14
      Mamy dwa koty. Tak srasznie jestesmy za nimi, ze moja mama jak
      dzwonila o sobie zartowala: a jak tam nasze wnuki? smile) Teraz gdy
      czekaja na prawdziwego wnuka o jeszcze jakos nie zapytali "a co z
      kotami"...Nawet sie zdziwilam...Nie planujemy "zredukowac" rodziny, a
      mysl o tym ze moze kiedys zobacze moje dziecko wtulone w swoich dwoch
      czteronoznych przyjaciol strasznie mnie wzrusza..smile)))) NIe daj sie
      zatem, czas sam pokaze jak byc powinno!
    • diament79 Re: No a co z ... 19.04.08, 18:02
      Ja jak się dowiedziałam o poprzedniej ciąży i powiedziałam o tym w domu, to
      kojena sprawa po tym jak wciskali we mnie sok z buraków (feee) było
      stwierdzenie, że muszę sie pozbyć papug. Miałam dwie nimfy, oddałam koledze u
      którego mają dobrze i jego młodszy brat nie pozwiliłby mi ich zabrać. U rodziców
      był pies z długą sierścią. teraz też mamy psa i jest OK. Bawią się razem.
      Jednynie co to bałabym się w przypadku kota, że skoczy na dziecko i podrapie,
      jakoś nie ufam kotom, jestem typową psiarą smile
      • bazialive Re: No a co z ... 20.04.08, 10:31
        Mój kot jest z Nami od 6 lat.oczywiście teksty rodzinki sa takie same jak u Was wszystkich - kot aut z domu.Oczywiście kot zostaje w domu bo jest członkiem rodziny .ALE..... jeden fałszywy gest w stosunku do dziecka i niestety oddamy go.DZIECKO jest mimo wszystko dla nas wżaniejsze.Ale mam kolege który ma 2 koty w domu i to dość zazdrosne o dziecko .Poprostu poświęca kotom więcej czasu niż zwykle - chodzi o zabawę i pieszczoty i koty wogóle nie interesuja sie dzieckiem.A co do sierści ? mamy w planach zakupic porządny odkurzacz.
        • frodolong Re: No a co z ... 21.04.08, 11:55
          my tez jesteśmy kociarzami i o rzadnym pozbywaniu się kota przed
          porodem nie było mowy - gdyby ktoś odwazył się zaproponowac to nie
          wiem co bym zrobiła .....wrrr. jedynie państwo z hodowli gdzie kota
          kupowlaismy poradzili wykastrowac dla pewności (jeśli planuje się
          kastrowac tak czy tak), żeby kot przypadkiem malo dzieck anie
          potraktowal jak rywala i nie zaczął znaczyć. Ale generalnie żadnych
          problemów z kotem i dzieckiem nie było absolutnie. Żadnych alergii
          (z resztą alergeny zostają w mieszkaniu na długo, wsytarczy że
          śąsiadka ma kota albo coś takiego). Mały jest zdrów jak ryba, kot
          trzyma się na dystans raczej. mały go czasem zaczepia - kot znosi to
          godnie smile
          • akun73 Re: No a co z ... 21.04.08, 11:58
            Uwielbiam takie wpisy i szczerze zęby jak kot z Cheshire smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka