Co prawda myślałam, że uda mi się ją dociągnąć przynajmniej do 6
urodzin, ale nie. Od dłuższego czasu chodziłą za mną i
blagała "mamusiu przebij mi uszka, załóż mi kolczyki". Widać było
wyraźnie, że jej zależy i nawet średniomiłe wizje, jakie przed nią
roztaczałam, nie byly w stanie jej zniechęcić.
Ponieważ dziś wybrałyśmy się we trzy do fryzjera, a tuż obok był
gabinet kosmetyczny, klamka zapadła.
Pani kosmetyczka położyła przed Kornelką kilkanaście par kolczyków i
Kornelka wybrała takie z niebieskim oczkiem, stwierdziwszy, że
pasują do jej oczu, co rzeczywiście jest prawdą.
Trzymała się dzielnie, zapewniała, że się nie boi a jednak z chwilą
wystrzału pistoletu popoliczkach spłynęły jej łzy. Upewniłam się po
raz kolejny:
- Kornelko, na pewno chcesz przebijać drugie uszko? Możemy
zrezygnować. - ale obecna przy niej starsza siostra nawet nie
chciała słyszeć o takiej możliwości
- Nela, zaraz przestanie boleć. Zrób sobie dwie dziurki, mówię Ci to
zaraz przestanie boleć.
No i Kornelka zgodziłą się na jeszcze jeden wystrzał. Pani
zdezynfekowała uszka po raz kolejny i zapewniła, że Kornelka była
bardzo, bardzo dzielna, co od razu poprawiło jej humor, bo Nela lubi
być dzielna.
Tak więc moje dziecko spełniło swoje marzenie ... ciekawe, jakie
będzie następne