viola01
22.01.09, 12:14
Mój pędrak w kwietniu skończy 5 lat. Od wrześnie chodzi do przedszkola, które
uwielbia od początku. Ma kolegów, niby wszystko o.k.
Ale... każda nieznana sytuacja powoduje u niego panikę i wstydzenie się.
Był ksiądz po kolędzie...a młody w kuchni za stołem. Powiedzenie wierszyka w
domu o.k. super wszystkim mówi, ale jak ten sam wierszyk miał powiedzieć
wczoraj babci to zwiał.../choć już nieraz go babci mówił ale wtedy bez okazji/...
Jak był Mikołaj w przedszkolu to zanim się zaczeło oczywiście panika i krzyk,
że chce do domu, ale przetrzymałam przeszło mu no i poszedł sam po prezent i
gonił z chłopakami.
Kurcze, tyle skrajności w tym dziecku, raz przebojowy, odważny a raz... szkoda
gadać. I co naważniejsze.. za tydzień Dzień Babci w przedszkolu. Na próbach
występuje, mówi wierszyk ale co będzie na przedstawieniu? I czy babcia da radę
jak on spanikuje. Mnie nie będzie. A może mniej się będzie wstydził jak
właśnie mnie nie będzie?
Czy wasze dzieci też tak mają? Czy tylko mój taki zakręcony??
Jak go ośmielić? Chwalimy go w domu dużo, dowartościowany powinien być a jednak..
Jak mu pomóc się przełamać? A może za dużo wymagam od niego? Przeczekać?
Cieszyć się tym,że na co dzień w przedszkolu jest super?
Heelp...