aanna6
23.01.09, 20:03
dziewczyny moj kochany synek jak cos idzie nie po jego mysli to sie
rzuca na ziemie i ryk, mam go juz dosc.
wczoraj jak wracalismy ze sklepu to wyciol numerek na polu a ze
mokro to mialam przemoczonego brzdaca i ciuchy nadajace sie do
prania .
dzis wyciol numer w supermarkecie rzucił sie i wyje , ludzie go
obchodza zaczymuja probuja podnosic ( jeszcze wieksze fanfary)
patrza ze zdziwieniem ,ze matka nie reaguje, ale ja juz nie mam siły
musi sie wykrzyczec i jest ok.
kiedys przy takim ataku schowalam sie za murek i co moje dziecko
sie uspokoiło usiadło i siedziało a jak mnie zobaczył to w druga
strone i zwiewa.
Czy wasze pociechy tez tak maja , .sory za błedy i nieskładne
zdania ale jestem wsciakła , kazde wyjscie to koszmar