Dodaj do ulubionych

Zajęcia dodatkowe - tresura od małego?

29.10.09, 22:30
Moja mama spełniała ambicje swojego taty i od rana do nocy szlifowała swój
muzyczny talent... Kiedy dostałam na przyjęcie keyboard, tak bardzo bała się,
że zrobi to samo, co dziadek, że nigdy nie nauczyła mnie graćwink. Umiar, to to,
czego potrzeba rodzicom. Znaleźć złoty środek między brakiem zajęć a ich
nadmiarem. Polecam-także sobiesmile!
Obserwuj wątek
    • mamaminki Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 30.10.09, 11:09
      niektore dzieci nie lubia sie nudzic, moja dwuletnia coreczka sama
      przychodzi z ksiazeczka by jej czytac, opowiadac o tym co na
      rysunku, wypytuje o literki nawet gdy juz nadchodzi pora snu a jej
      oczka same sie ze zmeczenia zamykaja (ja chyba taka nie bylam,
      lubilam poleniuchowac i bezmyslnie poogladac tv)
      mysle ze mozemy ja inspirowac i lekko ukierunkowywac do ambitnego
      hobby, ktore pozwoli jej miec w przyszlosci dobra i ciekawa prace
      dodam ze mimo iz bylam leniuchem jako dziecko to mam ciekawa prace,
      jestem krawcowa i pania domu i jak narazie dobrze mi z tym wink
      pozdrawiam
    • maadzik3 Re: Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 30.10.09, 12:22
      Zloty srodek - tak. Wiec przede wszystkim to co dziecko cieszy i to co jest mu
      absolutnie niezbedne (dla jednych angielski, bo np. licza sie z wyjazdem za
      granice, dla innych - rehabilitacja bo cos im dolega itp.). Uwazam ze zle jest
      zarowno pakowanie dzieciecia we wszystko, chce czy nie, jak najwczesniej, jak
      tez mit "szczesliwego dziecinstwa". Sporo dzieci za szczesliwe dziecinstwo uwaza
      nie beztroska zabawe w pokoju czy na podworku (ktora nuuuudzi) a poznawanie
      swiata, nauke, ale oczywiscie tego co im sie podobasmile Czesc zachwyci jezyk obcy/
      muzyka. Inne rzuca sie do malowania. Inne beda bawic sie fizyka dla dzieci. Inne
      "przyssie" do aparatu fotograficznego. Inne beda mialy swoj ukochany sport.
      Wazne zeby poza rzeczami koniecznymi isc za dzieckiem (zwlaszcza malym) i brac
      pod uwage przede wszystkim jego zainteresowania i checi.
      • tacx Re: Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 02.11.09, 18:14
        śmieszą mnie te mamusie widzące w swoich pociechach przyszłych geniuszy czy też
        wybitnych artystów. to jest hodowanie dzieci a nie ich wychowywanie. Dzieciaki
        głuche jak pień pcha sie na lekcje fortepianu, niezdarne na lekcje tenisa itd.
        A gdyby tak matka posłała dzieciaka na lekcje gry na mandolinie albo flecie
        prostym. Przecie to taka sama muzyka jak ta z fortepianu . No ale nie - to
        ieprestizowe i nieprzyszłosciowe. naogląda się jedno z drugim tenisistów
        zarabiających miliony i pcha dzieciaków na lekcje tenisa, ale zeby już kursy
        gimnastyki świecą pustkami - zajecie dla parweniuszy. Balet... lol... a później
        dziecko wraca z baletów, fortepianów i widzi jak mamusia ogląda taniec z
        gwiazdami lub brzydulę a tatko tvnTurbo i pije browara. Kompleksy po prostu.
        Kompleksy. Sam mam taką bratnicę. Od rana w szkole, potem niemiecki, z
        niemieckiego na angielski. Następnego dnia fortepian i korepetycje z matematyki.
        I tak cały tydzień praktycznie.
        oczywiście fortepianu uczę głównie ja bo dziecko w tym wszystkim zaczyna się
        gubić i nauczyciel po łebkach traktuje sprawę wiec siedzi dziecko dodatkowo ze
        mną i uczy się grać półnutę i ćwierć nutę mimo że nauczyciel twierdzi ze gra
        doskonale. Szkoda tylko ze bardziej ze słuchu niż z tego co w nutach zapisane.
        Ech....
        Nie znam sie na tenisie choć w dzieciństwie sam grywałem bo lubiłem ale co do
        fortepianu to Horowitz powiedział kiedyś ze do fortepianu powinien zasiadać Żyd
        albo homoseksualista i dopiero wtedy można liczyć ze nauka ma sens bo reszta nie
        ma tego we krwii
        • pensioner63 Wszystko najlepsze - dom, samochód i dziecko 02.11.09, 20:30
          Źle gdy dziecko siedzi zamknięte w czterech pustych ścianach. Brak stymulacji i
          wzorców powoduje, że dziecko się nie rozwija. Ale jest źle gdy dziecko ma
          wypełniony cały czas i nie ma czasu rozwijać własną inicjatywę i nauczyć się
          samodzielności. Nawet w Gazecie był artykuł streszczający badania psychologów,
          że dzieci z nadmiarem obowiązków rozwijają się gorzej.

          Ale trzeba kształcić charakter dziecka i przyzywczajać je do pracy. Dzieci,
          które rodzice uwalniali od jakiegokolwiek wysiłku ciepią gdy dorosną i muszą
          pracować. Chcą aby żona lub mąż wszystko za nie w domu robili. A jeśli rodzice
          nie zostawią im wielomilionowego spadku to muszą one same radzić w życiu.
          Szukają drogi na skróty, która kończy się w więzieniu.

          Tragedią dla dzieci są rodzice, którzy chcą aby mogli dziećmi chwalić się przed
          znajomymi. Wygrał konkurs! Zajął pierwsze w pływaniu! Wdrażają je w bezsensowny
          wyścig szczurów, który kończy się atakiem serca w wieku 45 lat we własnym
          mercedesie.
        • hjb Re: Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 04.11.09, 01:21

          I tak cały tydzień praktycznie.
          > oczywiście fortepianu uczę głównie ja bo dziecko w tym wszystkim
          zaczyna się
          > gubić i nauczyciel po łebkach traktuje sprawę wiec siedzi dziecko
          dodatkowo ze
          > mną i uczy się grać półnutę i ćwierć nutę mimo że nauczyciel
          twierdzi ze gra
          > doskonale. Szkoda tylko ze bardziej ze słuchu niż z tego co w
          nutach zapisane.
          > Ech....

          Wymadrzasz sie straszliwie, a wlasnie palnales najwieksza glupote
          jesli chodzi o nauczanie muzyki i wlasciwie wszystkiego. Wlasnie
          zaczynanie uczenia ze sluchu jest wlasciwym podejsciem. Przykro mi.
          Wielu z nas uczylo sie muzyki wlascie od zapisu nutowego a na muzyce
          kariery muzyczne zrobili tacy, ktorzy nie mieli zadnego formalnego
          wyksztlcenia muzycznego, tylko w dziecinstwie przebywali wsrod
          grajacych i spiewajacych ludzi (np.Sting)

        • aniucha333 Re: Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 01.09.10, 23:54
          nauczyciel po łebkach traktuje sprawę wiec siedzi dziecko dodatkowo
          ze
          > mną i uczy się grać półnutę i ćwierć nutę mimo że nauczyciel
          twierdzi ze gra
          > doskonale.

          to co ona jednym palcem - 1 nute gra?! Sorry, az dwie - 1 cwiercnuta
          i 2 - polnuta. No to rzeczywiscie sporo umie i ty masz niezle pole
          do popisu.

          Nie znam sie na tenisie choć w dzieciństwie sam grywałem bo lubiłem
          ale co do
          > fortepianu to Horowitz powiedział kiedyś ze do fortepianu powinien
          zasiadać Żyd
          > albo homoseksualista i dopiero wtedy można liczyć ze nauka ma sens
          bo reszta ni
          > e
          > ma tego we krwii

          czy mozna szanownego eksperta zapytac - czy Blechacz i Paleczny tez?
    • welcometopoland skoro głupie pindy rodzą a potem siedzą na forach 02.11.09, 16:55
      ..to swe dzieci muszą gdzieś podrzucać aby mieć czas na neta smile
      Inna sprawa że takie niunie i tak są słodsze od matek-polek (byznes+macierzyństwo)
      • tonieja77 Re: skoro głupie pindy rodzą a potem siedzą na fo 02.11.09, 17:52
        pierwsze to nie na temat twój wpis,apo drugie,żeby wpisac cos na
        forum nie trzeba sie dziecka z domu pozbywać.da sobie rade samo te
        15minsmilea 3 rzecz to już a propos tematu to moja kuzynka zapiala
        dziecko na angielski jak miało chyba z 2,5 roku i efekt taki,ze
        potrafi powiedziec na kolor "red"ale po polsku to juz niewiele
        powie...
    • iamhier Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 02.11.09, 18:03
      TYPOWE W TZW.INTELIGENCKICH LUB NOWOBOGACKICH DOMACH
      • annika.h a co jest złego w inteligenckich domach? 02.11.09, 19:47
        bo nie bardzo rozumiem? Zaleciało smrodkiem z epoki dominacji klasy
        robotniczo-chłopskiej. Wszystko, co związane z inteligencją i trochę większym
        niż przeciętny stanem posiadania kojarzy się niektórym niezmiennie z
        imperializmem, kułactwem i zagrożeniem. Ciekawe
        • iamhier Re: a co jest złego w inteligenckich domach? 02.11.09, 20:05
          sre te te ...wywody socjologiczne...heheh.....
          rodzice takich tresowanych dzieci chca zeby bylo ono lepsze od innych,bo cos
          pozna wczesniej....szkoda tylko,ze nie uwzgledniaja talentu i checi
          dziecka.....I rzadko aspiracje rodzinki przelewaja sie na osiagniecia
          dzieciaczka......
          no moze z wyjatkiem jezykow,,,no,ale jezyk jest do opanowania w kazdej chwili
          ,nawet dla osoby o wyjatkowo niskim IQ.

          talnety artystyczne,sportowe,osiagniecia naukowe...
          tresura tu nie pomoze
          nie ma genow,nie ma osiagniec zbyt wielkich
          jest tylko dobicie do pewnego przyzwoitego poziomu
          no ale to uczyni nawet "niezdolne" dziecko z nieinteligenckiego domu
          a potem taki wielki krzyk ..
          ILE MY KASY WYDALISMY,TO NIE TA WIEJSKA CHOLOTA TEZ PLACI


          geny,geny.....a one nie zawsz eida w parze z wyksztalceniem rodzicow
          lub ich aspiracjami (nie zaspokojone wlasne ambicje)
          • lucusia3 Re: a co jest złego w inteligenckich domach? 02.11.09, 22:24
            Tylko "zdolne dzieci z nieinteligenckich domów" bardzo często są marnowane, ledwie kończą szkołę po gimnazjum, bo rodzicom wisi co się z dzieciakami dzieje. Stają sie kibolami, ich hobby to piwko i Eurosport w telewizji.
            Oczywiście są rodzice kochający swoje dzieci, spędzający z nimi czas, pozwalający się rozwijać - bez względu na ich wykształcenie czy finanse, ale już dawno w socjologii wyszło, że pozycja społeczna jest dziedziczna, poza nielicznymi wyjątkami.Skoro tatus żyje jak Kiepski, to syn informatykiem raczej nie będzie. Dużo większe prawdopodobieńskto, że zasiądzie w fotelu obok ojca.
            Jest dużo zamaltretowanych i niekochanych dzieci z rodzin z wyższych klas społecznych, ale statystycznie taki sam procent, a nie wykluczam, że większy, jest dzieci zaniedbanych i obojętnych rodzicom z klas niższych.
            Jeśli ktoś jest biedny i dba o to, by mu dzieciaki nie właziły pod pilota, to ma naprawdę małe szanse na dzieci odnoszące sukcesy.
            Bieda nie działa czarodziejsko i z zaniedbanego głupka nie zrobi profesora. Inaczej to wszystkie nagrody Nobla trafiałyby nie na uniwersytety ale do slumsów.
            • hjb Re: a co jest złego w inteligenckich domach? 04.11.09, 01:50
              Gratuluje wpisu, doskonaly.

              Wydawalo mi sie, ze niektore rzeczy sa tak oczywiste ze juz wszyscy
              wiedza, a jednak nawet pani pedagog nie za bardzo sad

              Co robisz zeby nauczyc dziecko mowic? Po prostu mowisz, a na efekty
              czekasz kilka lat.


              Podobie z czytaniem. Zaczynasz od czytania dziecku, a dopiero potem
              uczysz liter. Ale najwazniejsze, zeby dziecko wiedzialo ze Ty
              czytasz.


              Podobnie z muzyka, sztuka, sportem....

              I dokladnie ten sam mechanizm jesli chodzi o Taniec z Gwiazdami, M
              jak Milosc...Male dziecko kopiuje zachowania rodzicow.

              Nie wiedze wiec niczego zlego w tym ze matki i ojcowie, nawet jesli
              nie robili tego wczesniej, przynajmniej dla dzieci, probuja odejsc
              na chwile od telewizora i raz w tygodniu przez godzine "kontemplowac
              Rembranta". I wcale nie chodzi o wychowanie geniusza, tylko o
              pokazanie dziecku, ze mozna robic cos innego niz ogladanie Mam
              Talent.

          • kpt_kloss Po jezyku i tresci twojego postu odnosze wrazenie 03.11.09, 04:20
            ze nigdy nie byles w inteligenckim domu. A to co piszesz to sa
            jedynie domniemania jak to w inteligenckim domu moze byc ...
        • jaceq Re: a co jest złego w inteligenckich domach? 02.11.09, 21:10
          A nic. Kolega był uprzejmy wypowiedzieć się o "tak zwanych inteligenckich
          domach". Widzisz różnicę? Nie? I czemu mnie to nie dziwi?
    • thazin Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 02.11.09, 18:13
      Ne wiem - ja chodzilam jako dziecko do szkoly muzycznej i na zajecia
      plastyczne. Na szczescie dzieki takiej "specjalizacji" nikt nie namawial mnie
      na sport. Mimo ze mialam malo wolnego czasu jako dziecko sprawialo mi to
      przyjemnosc. Malowalam rowniez sama w domu, wiec zajecia plastyczne byly tylko
      uzupelnieniem.
      Jesli chodzi o szkole muzyczna to byla to ciezka praca ale znowu lubilam
      muzyke i rownie jako osoba dorosla lubie grac, mimo ze moje wyksztlacenie
      zawodowoe i wykonywany zawod nie maja nic wspolnego z muzyka.

      Jestem wdzieczna mojej mamie ze znalalzla czas i pieniadze zeby mi umozliwic
      te wszystkie dodatkowe zajecia. Nie bylo to latwe bo mieszkalismy w malym
      miasteczku a moja mama byla "samotna matka".
      Taki sam wybor mial moj brat - robil to co lubil. U niego to byly gry
      komputerowe - teraz jest programista. Wczesne oswojenie z komputerenm na
      pewno mialo wplyw na wybor kariery. Dlatego uwazam ze zajecia dla dzieci -TAK
      - ale tylko to co je naprawde interesuje. Czasami trzeba troche poczekac zeby
      dziecko rzeczywiscie wykazalo zainteresowanie. No i trzeba samemu dawac
      dzieciom przyklad - rodzice tez musza miec jakies pasje!
    • lisbeth25 Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 02.11.09, 19:56
      Artykuł jak zwykle skierowany do matek (samotnych). Ojców te sprawy jak
      zwykle nie dotyczą. Megastereotypowa nuda.
    • mariejo Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 02.11.09, 21:39
      Moja corka lat 4 od roku chodzi na angielski Helen Doron, poza tym
      w przedszkolu ma rytmike, chodzi od 2 tyg. 2x w tyg do przedszkola
      poza tym chodzi na przygotowanie do akademii yamahy, zajecia
      plastyczne tworczego myslenia, zajecia teatralne i zaczelysmy
      zajecia wokalno rytmiczne, latem warsztaty tanca. Wszystko odbywa
      sie na luzie do niczego dziecka nie zmuszam. Ostatnio bylam u
      psychologa i psycholozka stwierdzila ze dziecku ni przeszkadza ze
      nie chodzi codziennie do przedszkola i lubi swoje zajecia
      dodatkowe.
      • pio765 Re: Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 03.11.09, 00:38
        Czy aby nie pozbawiasz swojego dziecka szczęśliwego, beztroskiego dzieciństwa? Wyścig szczurów, nie każdemu służy. No, ale nie jest to opinia "psycholożki".

        mariejo napisała:

        > Moja corka lat 4 od roku chodzi na angielski Helen Doron, poza tym..
      • ebe-pe Re: Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 03.11.09, 01:41
        zalatuje podpucha
    • halcyondaze Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 02.11.09, 21:46
      Akurat jestem szalenie wdzięczna moim rodzicom, że w ponurych wczesnych latach
      80. znaleźli kogoś chętnego, żeby uczył mnie angielskiego za ciężką kasę.
      Miałam 4 lata, rok wcześniej sama nauczyłam się czytać. Dzięki refleksowi
      rodziców łatwiej przyszła mi później nauka innych języków (już dobrowolna),
      dzięki czemu mam teraz ciekawą pracę, którą bardzo lubię. Inna rzecz, że kiedy
      próbowali zapisać mnie na lekcje gry na skrzypcach, a ja się nie paliłam do
      tego, dali sobie spokój - rozsądnie uznali, że ciekawią mnie inne sprawy
      (języki obce, malowanie, historia) i pozwolili mi rozwijać się na tym polu do
      woli.
    • tamiko Ekspert? 02.11.09, 21:48
      Których konkretnie nazwisk pani ekspert nie zna? Których metod? O części z nich uczyłam się już na studiach pedagogicznych, a było to kilkanaście lat temu. To nie są wydumane metody, mają swoje miejsce w pedagogice od wielu lat. Ale nie są metodami psychoterapeutycznymi. To metody pracy pedagogicznej głównie, gdyż psycholodzy zajmują się przeważnie czymś zupełnie innym. Proponuję poczytać, pouczyć się. Wstyd się przyznawać do takiej niewiedzy, niezależnie od tego, co myśli się o zajęciach dodatkowych dla dzieci. A jesli chodzi o to, to złoty środek, drodzy Państwo. W dzisiejszych czasach trzeba nauczyc dzieci radzic sobie z pedzącym do przodu swiatem i nie wystarczy siedzenie w domu i bawienie sie butelka i rysowanie. Po co zajęcia dodatkowe? Zeby bylo ciekawie, zeby bylo latwiej w szkole. Zeby bylo cos zamiast telewizora.
      • simgall Re: Ekspert? 03.11.09, 07:31
        Piszesz zarzut ale sam się wypowiadasz dokładnie w takim samym stylu. Zapytam
        więc: których metod się uczyłeś na studiach?
        • tamiko Re: Ekspert? 03.11.09, 12:12
          UczyłAm:
          Ruch Rozwijający Weroniki Sherborne, Pedagogika zabawy, Zabawy paluszkowe i wierszyki
          Reszta, czyli Zabawy fundaMentalne Colina Rose'a i Gordona Drydena, Psychomotoryka dziecięca wg Procus i Block, Kinezjologia Edukacyjna Paula E. Dennisona, to znane kazdemu pedagogowi podejscia i metody pedagogiczne stosowane na świecie i w Polsce. Mozna miec o nich rózne zdanie, ale nie znac ich to znaczy byc poza tym, co sie dzieje w pedagogice. Czyli pytanie nadal otwarte : Ekspert?
    • olias Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 02.11.09, 23:29
      prawo wypierania lepszej waluty przez gorszą dziś brzmi: im głupszy
      młotek tym wyższe ma wynagrodzemie.
    • poszum Dlaczego ludzie na forum pisza ze nie mieli 03.11.09, 01:33
      dostepu do wielu rzeczy ? To jest chyba nieprawda. Wszystkie te
      rzeczy istnialy za komuny. I to w dodatku wiele z nich byly za
      fryko. Jak np zespoly sportowe, szkola muzyczna, zespoly tanca,
      ogniska muzyczne, itd.

      Nie to ze bronie komuny. Ale przeciez wlasnie tak bylo. Sam sie
      zalapalem na darmowa szkole muzyczna i praktycznie darmowy aeroklub
      (cos co na wolnym rynku kosztuje fortune). A zadnych plecow moi
      rodzice nie mieli. Pamietam ze moglem korzystac z wielu innych
      darmowych rzeczy, ale bylem mlody i glupi, i z wielu z nich nie
      skorzystalem. Teraz zaluje.
      • marguyu Re: Dlaczego ludzie na forum pisza ze nie mieli 03.11.09, 02:01
        Odnosze wrazenie, ze niektorzy powinni sobie sprawic malpki, a nie
        miec dzieci. Malpki latwiej sie tresuje i krocej zyja. Okrutne?
        Owszem, ale rownie okrutne jest okradanie dziecka z dziecinstwa.
        Mialam to szczescie, ze wyroslam w epoce, w ktorej dzieci traktowano
        jak dzieci a nie potencjalne gwiazdy.
        Swiata uczylam sie na spacerach z ojcem, ktory opowiadal mi dlaczego
        tramwaj jezdzi, jak rosna kwiaty, dlaczego zapada noc itp. Potem
        nauczyl mnie jazdy na rowerku, pozniej na motorze, a w koncu
        prowadzenia auta. Z babcia uczylam sie innego swiata pomagajac lepic
        pierogi, grajac w karty i chinczyka. A jak byli zajeci, to po prostu
        bralam ksiazke i czytalam. Bo w domu byly ksiazki, duzo ksiazek.
        Wyroslam, ulozylam sobie calkiem niezle zycie i nie narzekam.

        ps. Georges Bernard Shaw mawial, ze "Czlowiek inteligentny nigdy sie
        nie nudzi". Nie zapominajcie, ze dziecko to tez czlowiek.
      • mimur Re: Dlaczego ludzie na forum pisza ze nie mieli 11.11.09, 01:20
        jeśli ktoś nie ma środków (i pomysłów) to w samym necie można znaleźć mnóstwo
        przykładów "rozwijających" zabaw. śą tez książki- bezpłatne- w bibliotece.
        Miasto tez ma wiele do zaoferowania. Ja mieszkam we Wrocku. Są tu miejsca z
        dofinansowanymi tanimi zajęciami i bezpłatne imprezy: teatrzyki, czytanie bajek,
        koncerty, festiwal nauki, coroczne święto poczty itd, itp. Są biblioteki z
        miejscami tylko dla dzieci. Miałam też szczęście poznać grupę fajnych matek-
        osiedlowej piaskownicy. Nasze dzieciaki spotykały się co kilka dni u którejś z
        nas- szczęśliwie jedna jest anglistką, inna prowadziła dla nich
        rytmikę(przedszkolanka), plastyczka- wiadomo, ja urządzałam im wspólne
        gotowanie- pomysły podpatrzone w TV dla dzieci. Naprawde nie trzeba mieć
        wielkich środków żeby zapewnić dzieciakom ciekawe życie.I rozwójsmile
      • soffia75 Re: Dlaczego ludzie na forum pisza ze nie mieli 01.09.10, 20:59
        poszum napisał:
        > dostepu do wielu rzeczy ? To jest chyba nieprawda. Wszystkie te
        > rzeczy istnialy za komuny. I to w dodatku wiele z nich byly za
        > fryko. Jak np zespoly sportowe, szkola muzyczna, zespoly tanca,
        > ogniska muzyczne, itd

        Zależy, gdzie - w większych miastach owszem, ale nie w kilkutysięcznych miasteczkach (że o wsiach nie wspomnę). Ja, mieszkając w małym miasteczku w czasach PRL-u, mogłam sobie tylko pomarzyć o zajęciach dodatkowych na miarę szkoły muzycznej lub aeroklubu, o których piszesz - do wyboru było jedynie harcerstwo i kilka szkolnych, niezbyt atrakcyjnych kółek zainteresowań. Oczywiście na upartego można by korzystać z takich atrakcji w mieście, ale konieczność dojazdu 20 km w jedną stronę i brak samochodu (który wówczas był luksusem) skutecznie do tego zniechęcały.
    • angrusz1 tresura od małego? 03.11.09, 05:38
      Tak tresura .
      To od małego trzeba wpajac - tresować - odpowiednie zachowanie ,
      potem jak znalazł .
      A jak zdolne to i zdobywanie wiedzy nie jest katorga ale
      przyjemnością .

      A patologiczne zachowania i ambicje sa zawsze .
      Tak samo często jak olewania jakiegokolwiek wychowania .
    • black_halo a ja nie chodzilam za zadne zajecia 03.11.09, 08:57
      I dzisiaj mam dobra prace i nie widze nic zdroznego w fakcie, ze
      czasem poleze sobie na kanapie i pogapie sie w sufit. Zapedzacie te
      dzieci do roboty jak woly a przeciez nawet dziecko po calym dniu w
      szkole musi kiedys odpoczac, czego wiekszosc treserow zdaje sie nie
      widziec. Wiekszosc rodzicow po poworocie z pracy mowi do dzieci, ze
      sa zmeczeni i potrzebuja spokoju. I jednoczesnie ganiaja dziecko na
      dodatkowe zajecia, portem jeszcze trzeba odrobic lekcje, przygotowac
      sie na nastepny dzien, czasem pouczyc sie klasowek, przeczytac
      lektury. Doba ma tylko 24h a wiekszosc rodzicow jakos nie widzi, ze
      ich dziecom ten czas sie nie rozciaga.

      Ja nigdzie nie chodzilam, moje kolezanki tez raczej nie, zaledwie
      jedna na pianino. Fakt, byla najlepsza uczennica w klasie ale teraz
      jak widza - nedza. Zostala wyrzucona kolejno z ASP, architektury i
      turystyki. Dzisiaj siedzi w supermarkecie na kasie.

      Ambicje rodzicow malo kiedy maja przelozenie na autentyczny talent
      ich dzieci. A jesli ktos talent ma, to niewazne jak bardzo jest mu
      ciezko na poczatku - i tak sukces osiagnie. Nicola Tesla dla
      przykladu orodzil sie w serbskiej wsi, Einstein wykazywal talent do
      nauk scislych juz od najmlodszych lat. Kepler z kolei urodzil sie w
      zubozalej rodzinie ale juz w wieku 6 lat obserowal planety. Zeby byc
      geniuszem to trzeba miec zapisane w genach albo w gwiazdach. Nawet
      najwieksze wysilki rodzicow nie zrobia z beztalencia geniusza.
      Utalentowane dziecko posadzone przed fortepianem nauczy sie grac
      samo, nieutalentowane - nawet po 20 latach codziennych cwiczen nie
      zagra nic wiecej niz melodii z nut.
      • carrie78 Re: a ja nie chodzilam za zadne zajecia 03.11.09, 09:17
        Chciałabym zauważyć, że nie wszyscy posyłając dziecko na zajęcia
        oczekują od niego zostania genialnym pianistą czy matematykiem.
        Nauka gry na pianinie rozwija mózg, koordynację ręki, uczy
        skupienia. nawet jeśli efektem będzie tylko umiejętność zagrania Dla
        Elizy, czy kilku innych standardów, to warto poświęcić godzinkę w
        tygodniu na naukę muzyki.
        Ja na zajęcia posyłam, ale oczekuję tylko, że dzieciak będzie się
        dobrze bawił i uczył funkcjonowania w grupie. Na każdych zajęciach
        zestaw dzieciaków jest inny, instruktor jest inny, to świetnie
        wyrabia umiejętności społeczne. Dodam też, że pod drzwiami tych
        zajęć zawsze czekam ja albo ktoś inny z rodziny - śledzimy postępy i
        mobilizujemy. Mogłabym odwieźć na muzykę i wrócić do domu zalec
        przed tv, ale nigdy tego nie robię. Dziecko poświęca czas i ja
        także. Czytam książkę, albo rozmawiam z innymi rodzicami - to też
        pomaga mnie, bo poznaję różnych ludzi.
        W takiej formie uważam zajęcia dodatkowe za pozytywne.
        • black_halo Re: a ja nie chodzilam za zadne zajecia 03.11.09, 12:59
          Jesli dziecko nie lubi grac na instrumentach to mu to zadnych
          umiejetnosci nie rozwinie. Mnie akurat muzyka nie interesowala. Za to
          jako dorosla osoba poszlam na lekcje gry na skrzypcach bo chcialam
          sprobowac i okazalo sie, ze mam do tego talent bo lapie dosc szybko.
          Jak mialam kilka lat to interesowalo mnie glownie latanie po podworku
          jak najdluzjej sie da i dziekuje rodzicom, ze mnie do zadnych innych
          zajec nie zmuszali bo dzieki temu mam dobra kondycje. To jest wlasnie
          dzienstwo, cvzas spedzony na zabawie z przyjaciolmi i odbebnianiu
          obowiazku szkolnego. Wiekszosci pozytecznych rzeczy i tak sie
          czlowiek uczy dopiero w doroslym zyciu. Ja sama na studiach
          opanowalam biegle dwa jezyki, potem kolejne dwa a teraz ucze sie
          piatego, ale dla wlasnej przyjemnosci. I idzie mi to znacznie latwiej
          niz jak bylam mlodsza bo wlasnie teraz jestem w stanie sie
          skoncentrowac na nauce i nie robie tego z przymusu.
    • pikinini Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 03.11.09, 09:17
      Dzieciństwo odkryto stosunkowo niedawno i jak widać nie potrafimy
      sobie do końca z nim radzić.
      Co to znaczy, że kiedyś dzieci miały dużo wolnego czasu? Kiedy? Na
      nasze dzieciństwo w komuniźmie też patrzymy trochę z sentymentem. Ja
      taszczyłam siatki owoców z działki do domu, pomagałam w zaprawach i
      stałam w kolejkach. Na szczęście był też czas na ciekawe wycieczki z
      rodzicami i bieganie po podwórku (niekoniecznie najbezpieczniejsze).
      W XIX wieku dzieci z klas wyższych też miały zapełniony po brzegi
      czas edukacją, a te biedne pracowały z rodzicami. Wcześniej było
      podobnie, dodatkowo ogromna śmiertelność dzieci.
      Czas wolny to trochę wynalazek ostatnich dziesięcioleci. Radzenie
      sobie z nim to - jak widać - duża sztuka.
    • camel_3d Re: Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 03.11.09, 11:28
      na pewno nie jestem za tresowaniem dzieci...ale uwazam, ze mozna dziecko nadac
      jakis tam kierunek, chodzi o nauke obowiazku od poczatku. byle nie przesadzic
      jak to napisala autorka. Zamierzam moje dzeicko wyslac do szkoly muzycznej (kolo
      4 roku zycia). 2 razy w tygodniu.
    • formelka1 Re: Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 03.11.09, 13:31
      Kiedy byłam dzieckiem zawsze miałam czas wypełniony, dzięki mojej rodzinie
      mogłam posmakować wielu różnych zajęć.Dziś moje dzieci chodzą na różne zajęcia,
      nawet same proszą,że chcą jeszcze chodzić na jakieś dodatkowe-nie siedzą przed
      tv,nie grają na komputerze i nie widzę,aby były tresowane.Kiedy mają wolne, to
      same nas nakręcają na dodatkowy basen,rower itp - razem spędzamy aktywnie
      czas.Nie interesuje mnie czy zdobędą medale i nagrody w tych dyscyplinach , na
      które chodzą-ważne,aby się dobrze bawiły, a kiedy im się znudzi np.piłka nożna,
      pozostaje jeszcze wiele innych dyscyplin,które można odkrywać z dzieckiem.

      pzdr,
      justysia i jej męska drużyna
      • k1234561 Re: Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 11.11.09, 06:24
        Chyba najlepszym rozwiązaniem jest zachowanie złotego środka.Z moich
        obserwacji,me dziecko nie wykazuje żadnych muzycznych czy
        plastycznych pasji,więc nie pcham jej na siłę do szkoły
        muzycznej,choć w najbliższej rodzinie wszystkie dzieci na czymś
        grają.Nie ma talentów plastycznych,więc na zajęcia plastyczne też
        nie zapisałam.Jedyne na co chodzi to angielski raz w tygodniu
        prywatnie i raz w tygodniu basen.Na basen chodzi ze mną.Z racji
        tego,że ma niewielką i niegroźną wadę serca wszelkie sekcje
        odpadają.Bo tam raczej spory wyciska dają dzieciakom.Po za tymi
        zajęciami resztę czasu po szkole ma wolnego.Jednak jak patrzę ile
        materiału jest do opanowania,wyćwiczenia czy nauczenia na pamięć w
        II klasie szkoły podstawowej to żal mi dzieci.Niestety w przypadku
        córki,nie może ona ograniczyć się do zrobienia lekcji,musi również
        poćwiczyć i utrwalić to co przerabiją na lekcjach aktualnie.Niestety
        zadania domowe nie zawsze na utrwalenie tej wiedzy pzwalają.
        W klasie mojej córy jest chłopiec,od małego wychowywany - tresowany
        na geniusza.Z wssystkiego najlepszy,same 5 i 6.Gra na
        pianinie,chodzi na zajęcia z rytmiki,karate,szachy,matematykę
        itd.Jak dzieci poszły w zeszłym roku na plac zabaw z panią w ramach
        spaceru,to on wiedział,nie umiał się na tym placu zabaw bawić.To
        jest dopiero smutne.Ale rodzice dumni jakiego to "gieniusza"
        mają.Tylko czy o to chodzi?
    • czester2007 Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 11.11.09, 21:24
      chyba najbardziej wskazany jest zdrowy rozsądek i trzymanie się
      ideii: uczyć bawiąc - bawić ucząć". Zapraszam do Klubu klasabobasa w
      Poznaniu przy ul. Daliowej 36. Tam dzieci mogą spokojnie i pod
      opieką rodzica korzystać np z zajęc umuzykalniających i
      plastycznych .smile
      • matijas77 Re: Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 12.11.09, 01:41
        A dla mnie przykre jest to, że mogę nie mieć kasy na takie różne zajęcia
        dodatkowe. Przykład? Córka niecałe 2 lata chodziła na "zajęcia muzyczne". Nazywa
        się szumnie, a w sumie była to zabawa przy muzyce z innymi dziećmi i przemiłymi
        paniami, ok. 40 minut raz w tygodniu. "Angielski" w przedszkolu to też taka
        zabawa. I basen to zabawa. Pewnie, można popaść w przesadę.
    • camel_3d Zajęcia dodatkowe -zycznym byc n aTAK 12.11.09, 10:40
      tak po ...namysle...
      po ilustam razach w afryce... dzieci maja tam obowiazki od poczatku. opiekowac
      sie rodzenstwem, pomoc w domu, przyniesc wode, posprzatac itd..
      poniewaz my zejemy w "Nowoczesnym" spoleczenstwie..obowiazki naszych dzeici
      ograniczaja sie do "zostaw mnie w spokoju i idzi sie pobaw"..
      ewentualnie do posprzatania 10000 zabawek w pokoju...
      Moze te zajecia dodatkowe po prostu mobilizuja dzieci do regularnego
      przestrzegania prenych rzeczy..np wlasnie chodzenia na basen, chodzenia na
      angielski, grania... o ile si enie przesadza z iloscia tych zajec.. to chyba
      wszytsko w porzadku... zalozmy raz w tygodniu dziecko idzie na angielski, basen
      czy cos tam innego... wie, ze tego dnia beda zajecia i juz sie do nich
      przygotowuje, musi wziac ksiazeczki, spakowac torbe na basen itd... czyli uczy
      sie pewnego rodzaju obowiazkowosci, niewatpliwie pomaga to w pozniejszym zyciu.-.
      Wazne jest zeby nie bylo to zmuszanie dziecka do zajec, ktorych nie lubi, nie
      czuje.. al emoze sie myle.. odezwe sie na ten temat za rok wink))
      • morekac Re: Zajęcia dodatkowe -zycznym byc n aTAK 14.11.09, 10:01
        A ile tym afrykańskim dzieciom zajmuje szkoła?
        • camel_3d Re: Zajęcia dodatkowe -zycznym byc n aTAK 15.11.09, 12:00
          > A ile tym afrykańskim dzieciom zajmuje szkoła?

          zalezy ktorym.
    • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 14.11.09, 08:55
      Małe dzieci jeszcze nie maja specyzowanych zainteresowań. Myśle że
      trzeba popróbować, co dziecko naprawde lubi, co je interesuje. Dbać
      o to żeby miało zapewnione przede wszystkim sporo ruchu i ew. jakieś
      zajęcia dodatkowe. Nie przepełniac dzieciaka nadmiarem bodźców,
      pozwolic sie swobodnie pobawić, także ponudzić, poleniuchować. Moja
      córka poszła do I klasy i rodzice normalnie pogłupieli, pozapisywali
      te biedne dzieciaki na rozmaite zajecia dodatkowe a panie w
      świetlicy narzekaja że dzieciaki wcale nie chca chodzić, chcą
      pobawić się z rówieśnikami. Dochodzi do strasznych scen - dzieci
      płaczą ale musza iśc bo przeciez rodzice zapłacili!!
    • kurczak1 Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 19.11.09, 17:42
      A ja nie rozumiem tu czegoś. Jakie posylanie dzieci na zaje cia dodatkowe? W
      życiu bym nie poslala dziecka na zajęcia, na które nie chce chodzić. Moj syn
      chodzi na zajecia, ktore sam sobie wybiera. I tylko na takie. Ja tu jestem
      tylko od placenia. Poszedl do szkoly muzycznej bo chcial. O egzaminach
      dowiedzial sie od kolegi i z tym kolega sie umowil. Wczesniej bylo kolko
      plastyczne - z afisza, ale sie znudzilo po roku i zrezygnowalismy. Potem
      harcerstwo - milosc do dzis. Byl basen, ale w tym roku maja w szkole. Teraz
      doszla capoeira - informacja z plakatu. Mam tylko je
      Jeśli nie wolno, a musisz, to trzeba
    • kurczak1 Zajęcia dodatkowe - tresura od małego? 19.11.09, 17:43
      A ja nie rozumiem tu czegoś. Jakie posylanie dzieci na zaje cia dodatkowe? W
      życiu bym nie poslala dziecka na zajęcia, na które nie chce chodzić. Moj syn
      chodzi na zajecia, ktore sam sobie wybiera. I tylko na takie. Ja tu jestem
      tylko od placenia. Poszedl do szkoly muzycznej bo chcial. O egzaminach
      dowiedzial sie od kolegi i z tym kolega sie umowil. Wczesniej bylo kolko
      plastyczne - z afisza, ale sie znudzilo po roku i zrezygnowalismy. Potem
      harcerstwo - milosc do dzis. Byl basen, ale w tym roku maja w szkole. Teraz
      doszla capoeira - informacja z plakatu.
      Jeśli nie wolno, a musisz, to trzeba
    • kocianna Re: Zajęcia dodatkowe - gratisowe 01.09.10, 14:06
      A ja nie wiem, gdzie te zajęcia zmieścić. Młoda chodzi do przedszkola. Chce
      chodzić do ogniska muzycznego (sugeruje to tez pani od rytmiki w przedszkolu) i
      bardzo chce chodzić na basen (i powinna, bo ma astmę). To są już co najmniej
      cztery dni w tygodniu zajęte. Do tego jeszcze uwielbia zajęcia plastyczne, które
      mamy raz w tygodniu. A ja chcę chodzić na salsę, a jestem z Młodą praktycznie
      sama i nie ma opcji, że ktoś inny zawiezie ją na jej zajęcia.
      W soboty będzie chodzić do szkoły (za jakiś czas wracamy do kraju, powinna mieć
      styczność z językiem), a potem zwykle staramy się coś robić razem - pójść do
      teatru czy do muzeum czy na lody do kawiarni. Bardzo sobie te wyjścia cenimy.
      Gdzie czas na dzieciństwo i swobodną zabawę z przyjaciółmi?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka