fajnyrobal
03.11.09, 17:39
Nie wiem jak jest w innych przedszkolach, ale moje dziecię ma dwie
wychowawczynie. To jest ok, ale panie zmieniają się w ciągu dnia i
to w durnych moim zdaniem godzinach. Rano do 11 jest pani I.- fajna
babka, dzieciaki ja ubóstwiają. Po 11 przychodzi pani M.
I tu zaczyna się zgryz. Po pierwsze maluchy wyją za panią I, po
drugie pani M jest wyjątkowo niesympatyczna, oschła, nigdy się nie
uśmiecha, nie przytula maluchów kiedy płaczą. Wiem, że ta osoba
cierpi na depresję, ma problemy w domu, ale... nikt nie zmusza jej
do pracy z dziećmi.
W innej grupie, starsze już dzieci, reagują lękiem, bólem brzucha na
wiadomość, że pani M będzie w ciągu dnia z nimi. Jeden chłopiec
ponownie zaczął się moczyć przez nią. Matka była w tej sprawie u
dyrektorki i... nic.
Kudłata chodzi na 4 h, w przedszkolu jest do 12, tak jak zresztą
spora grupa maluchów. Czy te wychowawczynie nie mogłyby się zmieniać
w czasie leżakowania czyli o 12? Podejrzewam, że wiązałoby się to z
dużo mniejszym stresem u dzieci, tych wychodzących i tych
pozostających.
Na razie Kudłata nie sygnalizuje mi jakichś szczególnych
nieprzyjemności z panią M, ale kiedy wychodzi do domu jest bardzo
pobudzona i trudna do opanowania. Zupełnie inaczej zachowuje się
kiedy pani I pozostaje na cały dzień.
Nie wiem, czy zacząć buntować rodziców w sprawie zmiany godzin. Bo
raczej o wycofaniu wychowawczyni M można na razie zapomnieć.