Dodaj do ulubionych

This is it

08.11.09, 14:35
ogladam wlanie film o Michaelu, wlasciwie jest to film z przygotowan do
ostatniej trasy ktora jak wiecie sie nie odbyla.
Jesli nie widzialyscie - mam kilka refleksji..
Przezylam smierc Jacksona, nie zeby super bardzo i dramat ale ruszylo mnie,
szkoda ze tak skonczyl, calkiem bez sensu smierc, trudne zycie glupia smierc.
Ogladam teraz ten fil i musze wam powiedziec ze az zlosc we mnie wzbiera- mega
talent mega glos- nie wiem , moze wrzucono jego najlepsze momenty z tych prob,
zapewne tak bylo- ale tez 50 lat to nie 20 wiec jakby takie byly to by mnie to
wcale nie dziwilo taki koncert to mega wysilek. ale nie zmienia to faktu ze
ten Michael to ten sam co kiedys, glos ,taniec niesamowita postac.
Nie skonczony krol nie degenerat, samotnik dziwak- wielki muzyk- tak uwazam.
Jest przerazliwie chudy, jego rece przy posturze caly czas wydaja mi sie
monstrualne, przy takiej wadze chlopak sie chyba poczwornie meczy- co ja gadam
toz to byl juz pan w srednim wieku. No wyglada jak wyglada juz pomijam...
Nie zmienia to faktu ze on byl sie wtedy wcale nie skonczyl i ten maraton
koncertowy bylby mega sukcesem.
No szkoda chlopa kurcze...


Obserwuj wątek
    • 24lena Re: This is it 09.11.09, 10:45
      A szkoda...
      Pamietam jak jeszcze za gowniare,rozkladalam taki wielki plakat z Popcornu chyba
      z Michaelem i puszczalam sobie jego kawalki...ech...
      Fascynacja minela,ale dobre zdanie o nim i jego sukcesie muzycznym
      pozostalo...bo co jak co ale kawal swietnego-muzycznego dorobku po sobie
      zostawil i choc teraz go zabraklo,to tez jestem ciekawa jak wygladala by ta
      trasa koncertowa i czym jeszcze by nas zaskoczyl...

      Caly czas nurtuje mnie tez pytanie,czy to faktycznie ON wychodzil zywy z tego
      samochodu koronera ?
    • meduza_79 Re: This is it 14.11.09, 22:52
      Ja sobie obejrzałam w środe w kinie ten film. I tez mam kilka
      refleksji. Będąc dzieckiem i nastolatką bardzo lubiłam jego muzykę
      do czasów "dangerous". Potem jakoś mi drogi zboczyły. nie
      zagłębiałam się w jego życiorys. Tyle co media wykrzyczały, to do
      mnie docierało i tworzyło na nowo opinie. Od jego śmierci zaczęłam
      sobie przypominać jak to było. I dowiedziałam się o jego chorbie
      skóry i o innych sprawach o których nikt wczesniej nie mówił tak
      głośno.
      A co do filmu. Wydawało mie się że facet się już skończył i próbuja
      marketingoweo wskrzesić coś co już nie istnieje. Ale jak posłuchałam
      tych przygotowań jak on śpiewa i podczas piosenek gdzie byłam pewna
      że to playback, po chwili okazywało się że trochę zafałszował albo
      zmienił melodie. Czyli jednak ten sam fantastyczny głos. Nic a nic
      się nie zmienił. Postać faktycznie przeraxliwie chuda. I nogi i ręcę
      jakieś takie niepasujące do osoby.
      Ale podzielam Twój podląg Mona, że te koncerty byłyby wielkim
      sukcesem. Ci tancerze.... te pomysły w wyskakiwaniem spod podłogi.
      No powaliło mnie... Szkoda. Sama bym z chęcią obejrzała ten koncert.
      ps. jak w wakacje porównałam jacksona do presleya, że podobnie
      ogromny wpływ mieli obaj na rozwój muzyki to moja mama była bardzo
      oburzona. Przecież elvis był taki słodki i tak ładnie śpiewał... big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka