m0nalisa
08.11.09, 14:35
ogladam wlanie film o Michaelu, wlasciwie jest to film z przygotowan do
ostatniej trasy ktora jak wiecie sie nie odbyla.
Jesli nie widzialyscie - mam kilka refleksji..
Przezylam smierc Jacksona, nie zeby super bardzo i dramat ale ruszylo mnie,
szkoda ze tak skonczyl, calkiem bez sensu smierc, trudne zycie glupia smierc.
Ogladam teraz ten fil i musze wam powiedziec ze az zlosc we mnie wzbiera- mega
talent mega glos- nie wiem , moze wrzucono jego najlepsze momenty z tych prob,
zapewne tak bylo- ale tez 50 lat to nie 20 wiec jakby takie byly to by mnie to
wcale nie dziwilo taki koncert to mega wysilek. ale nie zmienia to faktu ze
ten Michael to ten sam co kiedys, glos ,taniec niesamowita postac.
Nie skonczony krol nie degenerat, samotnik dziwak- wielki muzyk- tak uwazam.
Jest przerazliwie chudy, jego rece przy posturze caly czas wydaja mi sie
monstrualne, przy takiej wadze chlopak sie chyba poczwornie meczy- co ja gadam
toz to byl juz pan w srednim wieku. No wyglada jak wyglada juz pomijam...
Nie zmienia to faktu ze on byl sie wtedy wcale nie skonczyl i ten maraton
koncertowy bylby mega sukcesem.
No szkoda chlopa kurcze...