daria13
11.12.09, 15:03
Córka ma prawie 19 lat. Od niemal roku jest z chłopakiem. To udany związek,
jak go akceptuję i cieszę się, że córka jest szczęśliwa, kocha i jest kochana.
Niestety mąż nie akceptuje tej znajomości, twierdzi, że z uwagi na różnicę
wieku; chłopak jest kilka lat starszy, ale oni się świetnie uzupełniają, bo
corka jest bardzo rozumna, inteligentna i błyskotliwa.
Mąż nie może zaakceptować faktu, że jego córeczka może zacząć uprawiać seks.
Nieustannie robi jej wykłady o tym, jak to jest, jak dziewczyna się nie
szanuje. Ona teoretycznie się z nim nie zgadza, bo uważa, że nieszanowanie się
wchodzi w rachubę, gdy robi się to dla sportu, a nie z miłości, ale gdzieś
głęboko zapadają w jej świadomość jego słowa i ją ranią, bo w jakiś sposób jej
wszystko obrzydzają, trywializują.
Teraz powstal problem Sylwestra. Wiem, że młodzi chcieliby spędzić go razem i
dlatego wykorzystując dobry humor męża, przekonałam go, żeby wyrazil zgodę na
to. O dziwo się udało. Córka była bardzo szczęśliwa. Niestety po kilku dniach
mąż się wycofał, stwierdził, że to daje jej przyznwolenie na spędzenie nocy u
mężczyzny, a na to nie możemy się zgodzić. Pozwala jej jechać, ale wrócić o 3
w nocy, choć mieszkamy bardzo daleko, bo najważniejsze, żeby nie spędzili
razem całej nocy. Dla mnie to ewidentna bzdura i głupia hipokryzja. Córka jest
zniechęcona i już sama nie wie, czy chce o cokolwiek walczyć. Bardzo czarno
widzi swoją przyszłość, bo mąż się zarzeka, że jeśli w przyszłości będzie się
chciała wyprowadzić, to już nigdy nie będzie mogła wrócić do domu.
Jesteśmy z córką bardzo zżyte. Ona zwierza mi się ze wszystkiego, nigdy mnie
nie okłamała, mamy świetny kontakt. Mąż chce żebyśmy tworzyli jeden front, ale
gdybym chciała to zrobić, na 100% straciłabym ten dobry kontakt, a i dobrą
samoocenę, bo musiałabym zrobić to wbrew sobie.
Czy to normalne, że ojciec tak ciężko przechodzi wchodzenie w doroslość córki?
Wiem, że ten konflikt będzie się zaogniał, bo on nigdy nie pozwoli im razem
wyjechać na wakacje czy spędzić noc, a przecież ona nie wyjdzie za mąż tylko
dlatego, żeby zadowolić tatusia. Czy ktoś ma pomysl, jak sobie radzić w takiej
sytuacji?