milenium5
09.02.04, 16:30
To się zaczęło chyba w Boże Narodzenie, byliśmy u teściów. Razem z nimi
mieszka brat męża z żoną i dwuletnią córeczką. Ponieważ na codzień mieszkamy
daleko, dziewczynka nas prawie nie zna. Wymyśliła sobie, że będzie do nas
mówić po imieniu "ciocia" i "wójek" jakoś jej nie wychodziły. Najdziwniejsze
jest jednak to, że w ten sam sposób zaczął się do nas zwracać nasz trzyletni
syn. Po powrocie do odmu wcale mu nie przeszło i tak sobie mówi do dziś. Nie
powiem, żeby mi to jakoś przeszkadzało, ale dziwnie się czuję, gdy w sklepie,
albo w innym publicznym miejscu zwraca się do mnie czule "Anetko". Panie
sklepowe próbują zgadnąc" to twoja ciocia czy niania? - Nie to moja Anetka -
odpowiada moje dziecko. Dokładnie tak samo jest w przypadku taty, to jest
teraz Tomka. Nie pomagają tłumaczenia typu, Tomkiem jestem dla wszytskich,
ale tylko dla Ciebie Tatą - uparł się i już. Nawet w nocy, gdy przestraszy
się złego snu woła nas po imieniu. Chcielibyśmy znów być tatą i mamą, ale jak
mu to wytłumaczyć?