Kieszonkowe

29.02.04, 11:10
Mam 7-latka pierwszoklasistę. Jak sądzicie, kiedy powinien zacząć dostawać
swoje pieniądze ? I jakie sumy ? Umie zrobić drobne zakupy ( 1 rzecz ) ,
przynosi resztę ( mniej więcej umie policzyć.
    • wszystko-niebieskie Re: Kieszonkowe 29.02.04, 18:50
      Czytałam na temat kieszonkowego, że powinny go odstawać dzieci nie młodsze, niż
      10-cio letnie, uważam jednak, że skoro Twoja córeczka radzi sobie już
      z "odliczaniem pieniędzy", możesz zacząć dawać jej drobne sumy, równocześnie
      ucząc ją, na czym polega oszczędzanie i gospodarowanie pieniędzmi. Kwoty muszą
      być niewielkie (to oczywiste) i najlepiej dawać je raz na tydzień.
      Pozdrawiam
    • judytak Re: Kieszonkowe 01.03.04, 11:47
      moja córka też koniecznie chciała mieć kieszonkowe, jak była w pierwszej klasie
      postawiłam dwa warunki: że ma umieć pieniądze liczyć, i że ma nie bać się
      kupować (trochę była nieśmiała, jak trzeba było o coś tam poprosić...)

      no i trenowalismy, szłam z daleka, patrzyłam, jak kupuje (2-3-4 rzeczy),
      zadawałam zadania typu "a jak kupimy to za tyle, i to za tyle, ile dostaniemy
      reszty", no, a kiedy uznaliśmy, że egzamin zdała, to co poniedziałek rano
      dostała swoje kieszonkowe

      w pierwszej klasie po 2 zł
      w drugiej i trzeciej po 5 zł, z tym, że teoretycznie za poważne przewinienia
      zapowiedziałam, że mogę obciąć (na razie to się zdarzyło raz)

      w pierwszej klasie wszystko, co miała, wydała na cukierki czy inne słodycze, z
      reguły pierwszego dnia, jak dostała
      ale teraz już potrafi zbierać, kupuje sobi kolorowe długopisy, błyszczyki do
      ust, kupiła nawet lakier do paznokci (!)

      pozdrawiam
      Judyta
    • asia.su Re: Kieszonkowe 01.03.04, 21:39
      Mój prawie 8 letni pierwszoklasista dostaje 5 zł na tydzień. Kiedy za złe
      zachowania wstrzymałam kieszonkowe okazało się, że bardzo je sobie ceni.
    • madziurex Re: Kieszonkowe 01.03.04, 23:19
      Moim zdaniem pierwszoklasista powinien mieć swoje pieniądze.Po pierwsze
      większość dzieci w tym wieku dostaje kieszonkowe i dziecko w szkole widząc to,
      może poczuć się gorsze(córka znajomej z tego powodu zaczęła kraść-bo wszyscy na
      przerwie kupowali sobie chrupki,a ona nie miała za co). Po drugie- to dobra
      szkoła życia,oszczędności,planownia zakupów i szacunku dla pieniędzy.Kwoty
      muszą być oczywiście symboliczne - na drobiazg czy gumę do żucia.
      • agatka_s Re: Kieszonkowe 02.03.04, 17:29
        A mój 9-latek dostawał przez jakiś czas kieszonkowe, ale ciągle o nim
        zapominaliśmy (i ja i on) i jakoś już teraz nie dostaje. Ale za od 2 lat ma
        swoje konto bankowe (póki co na mnie oczywiście) i tam przesyłane są wszelkie
        sumy jakie dostanie ode mnie od dziadków, na urodziny, święta i czasem bez
        okazji o tak itp. Jego marzeniem jest pojechać na Mistrzostwa Świata w piłce
        Nożnej 2006 i oszczędza bardzo dzielnie, jest to więc całkiem realne, że z te 2
        lata pojedziemy chociaż na jeden mecz.

        To nie prawda, że dziecko bez swoich pieniędzy czuje sie gorsze. Ja myślę że
        to kwestia traktowania pieniedzy w domu. Jezeli rodzice oceniają innych ludzi
        przez pryzmat "ile kto ma", to jezeli dziecko nie ma pieniędzy na lizaka to
        będzie się czuło gorsze (no bo taka jest według niego jest na swiecie, kto ma
        ten lepszy a kto nie gorszy). Myślę że dziecko wcale nie musi mieć swoich
        pieniedzy aby się czuć OK (nie mówiąć o zawartości szkolnych sklepików....)
        jezeli zostało wychowane w ten sposób, że naturalne jest dla niego że jeżeli mu
        rodzice dadzą 5 PLN to wcale nie jest lepszy od tego któremu rodzice akurat nie
        dali. Nie żebym była przeciwna kieszonkowemu (choć trochę tak), poprostu myślę
        że takie regularne dawanie pieniędzy uzależnia dzieci od forsy i powoduje że
        sami zachęcamy dzieci do patrzenia na świat z materialnego punktu widzenia .
        Ja tam wolę zaspakajać codzienne potrzeby dziecka sama (ja kupuje słodycze,
        gazetki dziecinne itp, jak prosi, w ramach rozsądku oczywiście). Pieniądze są
        u nas zbierane na konkretny cel, i ich wartość dla mojego syna polega na tym że
        za ich pomocą bedzie mógł zrealizować swoje największe marzenie. Poza tym jest
        u nas jasne, że pieniądze się zarabia pracą (i robią to ludzie dorośli, i
        młodzież, a nie dzieci), czasem można też je dostać w prezencie. Dla mojego
        syna jest więc naturalne że on nie dysponuje póki co pieniędzmi innymi niż
        dostanymi w prezencie, będzie mógł sie zacząć rzadzić sam jak zacznie
        pracować.

        • agnieszka_azj_edziecko Re: Kieszonkowe 02.03.04, 20:26

          > Nie żebym była przeciwna kieszonkowemu (choć trochę tak), poprostu myślę
          >
          > że takie regularne dawanie pieniędzy uzależnia dzieci od forsy i powoduje że
          > sami zachęcamy dzieci do patrzenia na świat z materialnego punktu widzenia .
          > Ja tam wolę zaspakajać codzienne potrzeby dziecka sama (ja kupuje słodycze,
          > gazetki dziecinne itp, jak prosi, w ramach rozsądku oczywiście).
          Poza tym jest
          > u nas jasne, że pieniądze się zarabia pracą (i robią to ludzie dorośli, i
          > młodzież, a nie dzieci), czasem można też je dostać w prezencie. Dla mojego
          > syna jest więc naturalne że on nie dysponuje póki co pieniędzmi innymi niż
          > dostanymi w prezencie, będzie mógł sie zacząć rzadzić sam jak zacznie
          > pracować.

          To co napisalaś ja rozumiem tak, że pieniądze są atrybutem władzy dorosłych nad
          dziećmi. A co w sytuacji, jak była przez kilka lat w naszej ropdzinie, że jedno
          z rodziców nie zarabia ? Czy wtedy to drugie dysponuje wyłączna władzą nad
          kasą ?
          Poza tym jak dziecko ma się nauczyć wartości pieniądza, jesli nie ma nawet
          najmniejszej sumy do dyspozycji. Mojej Ani zdarzyło się, że wydała od razu całe
          kieszonkowe na naklejki i potem żałowała, ale było to dla niej nauczką. Co
          miesiąc moje córki dokonują wyborów i zastanawiaja sie nad sensownością swoich
          zachcianek. Dziecko za które rodzice decydują, co jest dla niego potrzebne, nie
          musi sie tego uczyć - raczej trenuje metody przekonywania rodziców do swoich
          zachcianek. Tylko że potem stanie wobec koniecznosci gospodarowania pieniędzmi -
          np. podczas wakacji i nikt za niego nie będzie decydował, bo rodzice będą
          daleko. Pod ręka będa natomiast koledzy za znakomitymi pomyslami na wydanie tej
          forsy.

          Bardzo fajnie na ten temat rozmawiali Samson z Eichelbergerem w "Dobrych
          rozmowach". Do mnie ich argumenty trafiają.
          • agatka_s Re: Kieszonkowe 03.03.04, 07:02
            No myślę że zaszło pewne nieporozumienie: u mnie to nie jest tak, że synowi nie
            zdarza się wydawać samodzielnie pieniędzy. Jak mówi, że są mu potrzebne bo idą
            do kina albo na lodowisko to dostaje. Na obozach był dwóch i też dostał
            (zresztą prawie wszystko przywiózł z powrotem) i generalnie zawsze coś tam ma w
            swoim portfeliku. Jak coś tam według mnie idealnie głupiego mu
            jest "straaaaaaaaaaaaaaasznie potrzebne" to też raczej nie ma problemu. Był
            przez jakiś czas u nas zwyczaj kieszonkowego (które i tak mi oddawał żebym mu
            wpłaciła na konto) ale jakoś się sam naturalnie rozmył, bo ani on, ani ja jakoś
            nie przywiązywaliśmy do tego takiej wagi.

            Kiedyś wygrał w jakimś konkursie talon na 20 PLN, i miał straszną radochę że
            może je wydać na co tylko sobie życzy, co prawda myślał że starczy mu na
            wielkie LEGO, a tu klops tylko na jeden klocek....

            To nie jest władza (aczkolwiek no niestety rodzice sprawują "władzę" na dziećmi
            i dzięki Bogu u mnie w domu nigdy nie będzie odwrotnie), raczej sprawowanie
            kontroli. W kieszonkowym nie drażni mnie sam fakt dysponowania pieniędzmi
            raczej fakt regularności kieszonkowemu i element "bo mi się należy" ....

            O małżonkach niestety nie umiem się wypowiedzieć bo nigdy nie byłam zamężna
            (sorry...).

            agata
    • agnieszka_azj_edziecko Re: Kieszonkowe 02.03.04, 00:37
      W naszym domu dzieci dostaja kieszonkowe, kiedy zaczynają chodzić do szkoły.
      Stawka jest prosta - po 10 zł na klasę, więc Zosia dostaje 10 a Ania 40
      zł/miesięcznie. Mogą za to kupowac wszystko oprócz słodyczy. Ja nie ingeruję w
      ich zakupy, ale jak przeputają wszystko na poczatku, to nie dostają nic "a
      konto".
      Najczęściej kupuja gazetki, gł Witch z dodatkami - ostatnio dogadały się, ze
      będa kupować na zmianę i dzielic się prezentami. Kupuja też różne drobiazgi
      papiernicze, czasem książki, choć z zasady z książki płacimy my. Czasem biora
      udział w jakis konkursach z pism dla dzieci i wtedy same placą za znaczki i
      kartki pocztowe. Zdarza się jednak, ze czegoś nie chcę im kupić i mówię, że
      albo poczekają do urodzin (imienim, Mikolajek) albo kupują z kieszonkowego.
      Czasem wtedy dochodzą do wniosku, że jednak nie jest to im potrzebne.
      Nie stosujemy kar finansowych tzn. nie obcinamy kieszonkowego za przewinienia.
      Zdarzaja sie natomiest konsekwencje finansowe - ostatnio Ania zgubila kolejno
      dwa cyrkle - trzeci kupowała juz sama.
    • evee1 Re: Kieszonkowe 02.03.04, 00:40
      Moje dzieci zaczely dostawac kieszonkowe kiedy corka miala 6 lat, a
      syn 4. Dostawaly symboliczna zlotowke (no, akurat funta, bo nie mieszkamy
      w Polsce) co tydzien, a dodatkowo te sama ilosc, jak wypadl zabek.
      Dzieci z liczeniem problemu nie mialy smile. Dzieki temu wiedza, ze rzeczy
      kosztuja i jak marudza, zeby im cos kupic, to mowimy, ze jak sobie uzbieraja,
      to sobie kupia. Zbieraja wiec i kupuja kolejne Bionicle i koniki. Ale
      corka (8 lat) zbiera tez na lepszy rower. Ja powiedzialam, ze moge im
      tylko kupic model "podstawowy" - wodotryski niech sobie zapewnia sama.
      Syn jeszcze nie jest tak dalekowzroczny i MUSI sobie uzbierac na kolejny
      model Bionicla. Jego sprawa.
      • ewa2233 Re: Kieszonkowe 03.03.04, 11:16
        U mnie syn - prawie 10 lat - dostaje tygodniówkę 2 lub 3 zł.
        To na jakieś "głupoty", które nie są "podstawą egzystencji" smile
        bo przybory szkolne, ubrania, jedzenie, słodycze, jogurty itp. kupujemy my-
        rodzice.
        Na początku syn wydawał od razu całość na jakieś okropne ludziko-stwory.
        Teraz zaczął "chomikować" i spodobało mu się, że po jakimś czasie może wydać
        większą kwotę na lepszą zabawkę.
        Do skarbonki wrzuca też pieniądze, które dostaje np. od rodziny z jakichś
        okazji.
        Konto ma założone i tam leżą pieniądze z prezentów komunijnych, które
        przeznaczone są na "poważniejsze" zakupy, na które my-rodzice musimy wyrazic
        zgode np. kupił z nich wieżę, bo słucha książek z CD (nawet tato, czytając
        wieczorem - nagrywa czytane przez siebie książki, a później "wypala" CD).
        • ewa2233 Re: Kieszonkowe 03.03.04, 11:37
          Zapomniałam dodać, że poważną zaletą skarbonki syna jest jej działanie jako
          kasa zapomogowo - pożyczkowa, gdy jesteśmy w potrzebie smile
          • agatka_s Re: Kieszonkowe 03.03.04, 12:24
            No znam to.........

            ja jestem uzależniona od karty kredytowej i czasem brakuje mi drobnych na
            gazetę, i portfelik mojego synka to zawsze ratunek (bardzo jest zresztą dumny
            ze moze mamę wspomóc...)
Pełna wersja