i zaczęło się "siam,siam"

po doświadczeniach ze starszym synkiem
wiedzieliśmy z mężem,że bez przygód się nie obędzie.19 m-czny marcelek potrafi
sam jeść łyżką zupę (nie licząc początkowego wcierania makaronu czy ziemniaków
w stół z dziką radością i tego,że śliniaczek jest na nie,więc wiadomo jak
wygląda body po jedzeniu),myć ząbki szczoteczką (początkowo szczoteczkował
nawet ściany zostawiając ślady po paście do zębów),zakładać spodnie (wsuwając
dwie nóżki w jedną nogawkę i próbując tak się poruszać)...jednak
najpiękniejsze są chwile,w których "siam" malutkimi rączkami obejmuje mnie
mocno za szyję okazując miłość